RÓŻNE WIEŚCI ZWIĄZANE Z SUDETAMI
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
to stara i często powtarzana bzdura - przy wejściu na Szczeliniec po prostu była kartka, że wejście na własną odpowiedzialność (z tego wynika, że w sezonie jest na inną odpowiedzialność), ale do schroniska serdecznie zapraszają. Jak byliśmy tam na zlocie to doszło do jakiegoś wypadku kilka godzin wcześniej i oczywiście w mediach trąbili, jakoby to turyści weszli tam nielegalnie. Kłamstwo wielokrotnie powtarzane...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Z tego co pamietam zarowno na Szczelincu jak i na Blednych Skalach byly zima takie karteczki:
Wiec nie ma ani slowa ze wstep jest tam zabroniony. Chyba ze ktos nie wyobraza sobie wejscia gdzies bez biletu i bez uscisku dloni parkowca....
A ze oblodzone skaly sa sliskie i trzeba uwazac to chyba logiczne dla kazdego kto nie jest skonczonym debilem.. Tak samo jak wyjscie w gory na wlasna odpowiedzialnosc- no bo na czyja?
Wiec nie ma ani slowa ze wstep jest tam zabroniony. Chyba ze ktos nie wyobraza sobie wejscia gdzies bez biletu i bez uscisku dloni parkowca....
A ze oblodzone skaly sa sliskie i trzeba uwazac to chyba logiczne dla kazdego kto nie jest skonczonym debilem.. Tak samo jak wyjscie w gory na wlasna odpowiedzialnosc- no bo na czyja?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Pytanie, co owo sformułowanie "na własną odpowiedzialność" oznacza... Oby dla obu stron (właściciela lub dzierżawcy terenu i "gościa") oznaczało to samo. Teoretyzując, mógłbym na takiej samej zasadzie otworzyć na oścież bramę do swojego ogrodu, umieścić na słupie kartkę z informacją w rodzaju: "Droga zamknięta. Wejście na własną odpowiedzialność", a kilkadziesiąt metrów dalej postawić budę z agresywnym psem spuszczonym z łańcucha... 
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
jeśli wchodzę na prywatną działkę, nawet przy otwartej bramie (z odpowiednią informacją), i pogryzie mnie pies, to właściciel ma jednak dużą szansę wybronienia się w sądzie...
były już przypadki, że ludzie przełazili przez płot albo nawet przez furtkę i zaatakował ich pies - czasem śmiertelnie (dotyczyło zwłaszcza dzieci). Po medialnej burzy (zły właściciel nie chciał trzymać psa przez całe życie na łańcuchu!) okazywało się w sądzie, że jednak pies ma prawo latać po prywatnym terenie/ogrodzie i gryzienie intruza pod własnym domem nie jest przestępstwem.
były już przypadki, że ludzie przełazili przez płot albo nawet przez furtkę i zaatakował ich pies - czasem śmiertelnie (dotyczyło zwłaszcza dzieci). Po medialnej burzy (zły właściciel nie chciał trzymać psa przez całe życie na łańcuchu!) okazywało się w sądzie, że jednak pies ma prawo latać po prywatnym terenie/ogrodzie i gryzienie intruza pod własnym domem nie jest przestępstwem.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:jeśli wchodzę na prywatną działkę, nawet przy otwartej bramie (z odpowiednią informacją), i pogryzie mnie pies, to właściciel ma jednak dużą szansę wybronienia się w sądzie...
były już przypadki, że ludzie przełazili przez płot albo nawet przez furtkę i zaatakował ich pies - czasem śmiertelnie (dotyczyło zwłaszcza dzieci). Po medialnej burzy (zły właściciel nie chciał trzymać psa przez całe życie na łańcuchu!) okazywało się w sądzie, że jednak pies ma prawo latać po prywatnym terenie/ogrodzie i gryzienie intruza pod własnym domem nie jest przestępstwem.
Gorzej jak na owej prywatnej dzialce rzeczywiscie biega agresywny pies i brama akurat nie zostala zamknieta... A "intruz" jest zagryzany na publicznym chodniku lub ulicy bo psince sie nie spodobalo ze ktos przechodzi kolo domu...
I takich przypadkow bylo chyba wiecej ze potem wlasciciel w sądzie "olaboga, jak to mozliwe ze plotek byl nieszczelny i bestia wylazla"
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Zły Marcin
- obieżyświat
- Posty: 864
- Rejestracja: 19-07-2013 07:10
- Lokalizacja: W-w
"Wrocławscy naukowcy już wiedzą dlaczego żółknie kosodrzewina w Karkonoszach.
Nowo odkryty gatunek grzyba został nazwany na cześć Karkonoszy Lophodermium corconticum. Zdaniem badaczy z Zakładu Fitopatologii i Mikologii (Katedra Ochrony Roślin) z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Lophoderium corcontium powoduje w Karkonoszach i Górach Izerskich żółtą plamistość igieł kosodrzewiny. Objawem choroby, wywołanej przez grzyba odkrytego przez wrocławskich naukowców, są charakterystyczne żółte plamki na igłach, które w miarę rozwoju choroby występują na całej powierzchni igły. Porażone igły opadają w lipcu, a na końcówkach pędów pozostają tylko zdrowe, tegoroczne igły w postaci charakterystycznych "pędzelków". Badania, których celem było poznanie chorób igieł oraz ich wpływu na kondycję zdrowotną kosodrzewiny, prowadzone były przez zespół naukowców pod kierunkiem dr. Wojciecha Pusza od 1998 roku. Uczeni współpracowali z dr. Ondrejem Koukolem z Uniwersytetu Karola w Pradze oraz z dr. Davidem Minterem z Wielkiej Brytanii. Jest bardzo prawdopodobne, że odkryty grzyb występuje tylko w Karkonoszach. Wymaga to jednak dalszych badań, które muszą być prowadzone w innych masywach górskich w Polsce, gdzie występuje kosodrzewina. Od dwóch lat badania i obserwacje prowadzone są również w Tatrach."
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Nowo odkryty gatunek grzyba został nazwany na cześć Karkonoszy Lophodermium corconticum. Zdaniem badaczy z Zakładu Fitopatologii i Mikologii (Katedra Ochrony Roślin) z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Lophoderium corcontium powoduje w Karkonoszach i Górach Izerskich żółtą plamistość igieł kosodrzewiny. Objawem choroby, wywołanej przez grzyba odkrytego przez wrocławskich naukowców, są charakterystyczne żółte plamki na igłach, które w miarę rozwoju choroby występują na całej powierzchni igły. Porażone igły opadają w lipcu, a na końcówkach pędów pozostają tylko zdrowe, tegoroczne igły w postaci charakterystycznych "pędzelków". Badania, których celem było poznanie chorób igieł oraz ich wpływu na kondycję zdrowotną kosodrzewiny, prowadzone były przez zespół naukowców pod kierunkiem dr. Wojciecha Pusza od 1998 roku. Uczeni współpracowali z dr. Ondrejem Koukolem z Uniwersytetu Karola w Pradze oraz z dr. Davidem Minterem z Wielkiej Brytanii. Jest bardzo prawdopodobne, że odkryty grzyb występuje tylko w Karkonoszach. Wymaga to jednak dalszych badań, które muszą być prowadzone w innych masywach górskich w Polsce, gdzie występuje kosodrzewina. Od dwóch lat badania i obserwacje prowadzone są również w Tatrach."
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Pudelek pisze:jeśli wchodzę na prywatną działkę, nawet przy otwartej bramie (z odpowiednią informacją), i pogryzie mnie pies, to właściciel ma jednak dużą szansę wybronienia się w sądzie...
A jeśli jest to teren dzierżawiony od kogoś, nad którym dzierżawca sprawuje opiekę przez kilkuletni okres, to kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne wypadki turystów?
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Hazmburk pisze:Pudelek pisze:jeśli wchodzę na prywatną działkę, nawet przy otwartej bramie (z odpowiednią informacją), i pogryzie mnie pies, to właściciel ma jednak dużą szansę wybronienia się w sądzie...
A jeśli jest to teren dzierżawiony od kogoś, nad którym dzierżawca sprawuje opiekę przez kilkuletni okres, to kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne wypadki turystów?
nie jestem prawnikiem, ale nie słyszałem o przypadku, żeby np. Lasy Państwowe albo Park Narodowy pociągnęli do odpowiedzialności za wypadek turysty na szlaku. Już widzę argumentacje w sądzie: "szlak nie był posypany zimą i w ogóle brakowało asfaltu"
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
No ale pamiętam głośny przypadek poważnego wypadku na cmentarzu (złamany konar spadł na dziewczynkę) administrowanego przez parafię :
http://lodz.naszemiasto.pl/archiwum/kos ... id,tm.html
http://lodz.naszemiasto.pl/archiwum/kos ... id,tm.html
Pudelek pisze:nie jestem prawnikiem, ale nie słyszałem o przypadku, żeby np. Lasy Państwowe albo Park Narodowy pociągnęli do odpowiedzialności za wypadek turysty na szlaku. Już widzę argumentacje w sądzie: "szlak nie był posypany zimą i w ogóle brakowało asfaltu"
W tym przypadku dzierżawcą terenu jest jakaś prywatna firma, która realizuje zamówienie PNGS na obsługę ruchu turystycznego i - zapewne - też ma zapewnić turystom bezpieczeństwo. A że w martwym sezonie nikomu nie chce się tam siedzieć...
Też nie jestem prawnikiem, ale jestem przekonany, że takie "karteczki" ze sprzecznymi komunikatami (niby nie można wejść, ale jednak można) nie biorą się znikąd. Zazwyczaj świadczą o tym, że ktoś za to, co się dzieje na danym terenie, jednak odpowiada prawnie i mają stanowić (przynajmniej w przekonaniu tego, kto je wywiesza) swoiste "alibi" na wypadek ewentualnych wypadków. Wywieszając takie ogłoszenie, nie zadzieramy z turystami, bo turysta (prawie) zawsze wyczyta z takiej kartki to, co mu pasuje (czyli że może wejść). A gdy zdarzy się jakiś wypadek, dowiadujemy się potem z mediów, "jakoby to turyści weszli tam nielegalnie".
A czy można pociągnąć np. park narodowy do odpowiedzialności prawnej w sytuacji wypadku turysty na szlaku? Hmm... Gdyby udało się udowodnić, że stało się to w wyniku ewidentnych zaniedbań parku (którego zadaniem jest m.in. konserwacja szlaków turystycznych), to kto wie? Na pewno nie w sytuacji nieposypania szlaku zimą czy braku asfaltu, ale gdyby np. pod kimś załamał się mostek? W każdym razie myślę, że prawnicy mieliby tu pole do popisu, podobnie jak i może w przypadku takich "karteczek", gdzie niby jest zakaz, niby go nie ma, a może jednak jest, bo - tak jak już napisałem wcześniej - nie wiadomo, co tak naprawdę oznacza owo "na własną odpowiedzialność".
Bardzo zdziwiła mnie pewna informacja, podana wczoraj w "Faktach" TVP Wrocław. Mianowicie w relacji o Górach Stołowych podano: "Nową atrakcją są wędrówki po Górach Stołowych, które do niedawna zimą były niedostępne." Rozwijając ten wątek, Maciej Maciejewski stwierdził: "Skaliste Góry Stołowe do niedawna były zamknięte dla turystów. Na oblodzonych skałach łatwo się poślizgnąć i o wypadek nietrudno. Teraz można je zwiedzać, ale wędrując wyłącznie po szlakach. Pracownicy Parku Narodowego Gór Stołowych zimą nie pracują w terenie. Turyści muszą liczyć wyłącznie na siebie."
W tym fragmencie artykułu zacytowanym z "Faktów" przez Leuthena tylko jedno zdanie jest zgodne z prawdą (to, że "na oblodzonych skałach łatwo się poślizgnąć i o wypadek nietrudno")
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
złamanie mostka to trochę inna sprawa niż śliskie skały... przecież nie posypią ich solą! A to, żeby ktoś tam siedział w ziemie to co by zmieniło? Dawałby każdemu raczki? A czy jeśli ktoś w sezonie poślizgnie się na szlaku na skałach i połamie? Szanse na wygranie procesu z zarządcą oceniam raczej na bliskie zeru. Mniej więcej tak jakby spadła komuś na głowę gałąź w lesie.
Co do Stołowych - to przy Szczelińcu była wyraźna informacja, że schronisko działa i zaprasza. Więc dla każdego jest jasne, iż wejść można.
Co do Stołowych - to przy Szczelińcu była wyraźna informacja, że schronisko działa i zaprasza. Więc dla każdego jest jasne, iż wejść można.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Widok na Karkonosze i Góry Opawskie ze Wzgórz Trzebnickich, zdjęcia zrobione 10 stycznia tego roku. Dystans ponad 100 km
(po nienaciśnięciu na zdjęcie wyświetli się ono w pełnym rozmiarze)
więcej zdjęć, opisów itd. pod linkiem podanym w stopce.
(po nienaciśnięciu na zdjęcie wyświetli się ono w pełnym rozmiarze)
więcej zdjęć, opisów itd. pod linkiem podanym w stopce.
http://500-mm.blogspot.com/
Dalekie obserwacje Sudetów i inne dalekie widoki z obszaru Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej oraz Wielkopolski
Dalekie obserwacje Sudetów i inne dalekie widoki z obszaru Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej oraz Wielkopolski
"Wałbrzyski zamek Książ został oświecony piękną iluminacją. Budowla w całości i w naturalnych kolorach widoczna jest wieczorami do godziny 22.
Nowa iluminacja obejmuje wschodnią i południową ścianę budowli. Oświetlone zostały również rzeźby znajdujące się na dziedzińcu reprezentacyjnym. Na części dachu zniszczonej przez pożar lampy zostaną zainstalowane po zakończeniu remontu w kwietniu.
Iluminacja to prezent od jednej z firm energetycznych."
http://wroclaw.tvp.pl/18532830/prezent-dla-ksiaza
Nowa iluminacja obejmuje wschodnią i południową ścianę budowli. Oświetlone zostały również rzeźby znajdujące się na dziedzińcu reprezentacyjnym. Na części dachu zniszczonej przez pożar lampy zostaną zainstalowane po zakończeniu remontu w kwietniu.
Iluminacja to prezent od jednej z firm energetycznych."
http://wroclaw.tvp.pl/18532830/prezent-dla-ksiaza
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”