Przewodnictwo turystyczne w Sudetach

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 27-04-2007 10:05

apollo pisze:Ja też dałem się nabrać.

Wrócmy zatem do tematu obszaru uprawnień przewodników sudeckich. Otóż w czasach kiedy przewodnictwo sudeckie było w rękach monopolu PTTK (obecnie monopol posiada marszałek województwa dolnośląskiego), nie było jakichś ścisłych podziałów, a poszczególne koła szkoliły kandydatów na przewodników pod kątem szczegółowej znajomości tras i obiektów dla typowych wycieczek obsługiwanych przez przewodników z tych kół. I to sprawdzano na egzaminach. W 1961 roku weszły w życie nowe "Legitymacje Przewodnika Turystycznego" z orzełkiem, wydawane przez Wojewódzki Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki we Wrocławiu. Na poczatku lat 60-tych wprowadzono też numeracje wydawanych "blach" przewodnickich. W tamtych latach na przykład przewodnikom z regionu jeleniogórskiego wpisywano w legitymacjach "przewodnik terenowo - górski", a w rubryce dotyczącej terenu dopisywano "Sudety Zachodnie". W 1999 roku, kiedy weszła w życie ustawa o usługach turystycznych cedująca na wojewodów wydawanie upoważnień do szkolenia przewodników, przeprowadzania egzaminów i wydawania legitymacji, wprowadzono uprawnienia na obszar "Sudetów Wschodnich" i obszar "Sudetów Zachodnich". Czy to było złe? Ciekawe, komu to przeszkadzało, że połączono oba te dość spore obszary w jeden w praktyce niemożliwy do szczegółowego poznania w czasie nawet dwuletniego kursu? Jak wyglądają w praktyce takie kursy organizowane na miejscu, np. w Jeleniej Górze? Oto jedna z opinii samych kursantów:

Mnie najbardziej denerwuje sprawa naszych wycieczek. Mianowicie dużo biegania, mało treści. Większość naszych wycieczek przypomina raczej szkolenia kondycyjne, lub też szkolenia goprowskie (Stóg Izerski).

Dlaczego jest tak, że przewodnicy przekazują nam minimum wiadomości gubiąc przy tym szlak po drodze? Przecież takie wycieczki możemy robić sobie sami i śmiem twierdzić, że nasza wycieczka samoszkoleniowa w Miedziance była bardziej treściwa niż np. na Grzbiecie Kamienickim.

Na palcach jednej ręki można policzyć wycieczki, z których cokolwiek się "wyniosło".

Warto by było poznać również środkową i wschodnią część Sudetów, a jak do tej pory ni widu ni słychu, a egzaminy coraz bliżej.

źródło => http://saldek.mojeforum.net/plusy-i-min ... o-vt2.html

I tak to właśnie w praktyce wygląda. Stąd nic dziwnego, że zdarza się dość często spotykać przewodników sudeckich zajmujących się przewodnickim zarobkowaniem na jednym z tych obszarów, a którzy pozostałe części Sudetów znają tylko fragmentarycznie. I nie można od nich tego wymagać. A dlaczego? Bo za rozporządzeniem ministerialnym, które ściśle określa obszar wymagań co do szczegółowej znajomości terenu, kryje się zwyczajna obłuda i kompletny brak odniesienia do rzeczywistości.
Obrazek


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”