To, co zapowiedziano jakiś czas temu, właśnie się wydarza...
Słynny „Włodarz” w Górach Sowich przechodzi do historii"
Miejsce słynnego „Włodarza” ma zająć obiekt „Wilcza Góra” zarządzany przez Lasy Państwowe. Dotychczasowy dzierżawca terenu, któremu Lasy wypowiedziały umowę, czuje się oszukany. Sprawa jest w sądzie.„Włodarz” to jeden z kompleksów wchodzących w skład Riese. Obiekt powstał w okresie II wojny światowej, a jego korytarze były drążone przez przymusowych robotników z nazistowskich obozów pracy w latach 1943 – 1945. – Cały czas jesteśmy w poszukiwaniu dokumentów, które mogłyby nam powiedzieć, jak dużą liczbę ofiar te obiekty pochłonęły – mówi Katarzyna Pawlak-Weiss, z-ca dyrektora IPN we Wrocławiu.
Dziś to jedna z największych atrakcji turystycznych w regionie. Sztolnie przyciągają tysiące turystów. „Wilcza Góra” to nowy projekt Lasów Państwowych. W jego skład mają wejść m.in. duże parkingi, ścieżka edukacyjno- przyrodnicza z wieżą widokową, oszklone zadaszenie nad wejściem do sztolni. – Skupiamy się na profesjonalnej obsłudze turystów. Kompleks nie będzie się zamykał w sobie, będzie motorem napędowym innych kompleksów. Między Osówką a Włodarzem znajduje się szereg elementów budowy obiektów Riese i chcemy to pokazać – mówi nadleśniczy Marcin Calów.
Lasy Państwowe wypowiedziały umowę dzierżawy terenów naziemnych obecnemu najemcy kilka miesięcy temu. Krzysztof Szpakowski, który przez 16 lat zarządzał tym terenem, czuje się pominięty, a decyzję Lasów Państwowych o przejęciu kompleksu uważa za absurdalną. – To nie jest kupno, to jest wrogie przejęcie naszej działalności. Poza tym jest szereg aspektów prawnych, które nie są poruszane. Lasy Państwowe nie mają tytułu prawnego do podziemi. My zbudowaliśmy ścieżkę turystyczną w podziemiach i nie mamy zamiaru do niej wpuścić. To kosztowało dużo pieniędzy! – przekonuje Krzysztof Szpakowski.
Powodem zerwania umowy miało być organizowanie ekstremalnych zawodów pływackich, podczas których – jak uważają Lasy Państwowe – doszło do „niewłaściwego zabezpieczenia interesu Skarbu Państwa”. – Lasy Państwowe miały umowę najmu, którą mogły wypowiedzieć. Jesteśmy zarządcą tego terenu w imieniu Skarbu Państwa. Trudno sobie wyobrazić sytuację, że ktoś wchodzi, a ktoś nie chce wyjść – komentuje Marcin Calów.
– To są chore rzeczy. Jakby zrobiło się to w sposób cywilizowany, to uważam, że powinno się uprzedzić nas, że nie będziemy prowadzić dalej współpracy po 2023 roku i zbieramy swoje zabawki – odpowiada Krzysztof Szpakowski.
Lasy Państwowe inwestycję chcą rozpocząć po wyroku sądu, który stwierdzi czy umowa z dzierżawcą została zerwana zgodnie z prawem. Nowy obiekt miałby powstać w ciągu 3 – 4 lat."
https://wroclaw.tvp.pl/44537585/slynny- ... o-historii