Lech pisze:Pudelek pisze:i znowu sprowadzanie wszystkiego do tej złej polityki!
A co? Uważasz, że ta polityka jest dobra? Sport- leży, turystyka - leży. Taki niewielki kraj jak np. Czechy ma o wiele lepsze osiągniecia w sporcie od Polski. I turystyka też jest o wiele bardziej rozwinięta. Nawet Polacy w Czechach robią dużo więcej imprez turystyki kwalifikowanej niż podobne organizacje w Polsce zobacz =>
http://www.ptts-beskidslaski.cz/page.php?app=kalendarz
sport - jasne. turystyka? jakoś wcale nie zauwązyłem, żeby leżała. chyba, ze znowu porównujesz z realiami PRLu. Czeska turystyka bardziej rozwinięta? chyba żartujesz. na czeskich szlakach jest pusto - chyba, że pojawią się tam Polacy. bo ja nie patrzę, jak ty, że wyznacznikiem "turystyki" są imprezy t. kwalifikowanej. dla mnie nie o to w górach chodzi.
Jako indywidualista niewiele widać rozumiesz, że zainteresowania turystyką nie biorą się z niczego. Młody człowiek, zanim zacznie samodzielnie jako dwudziestolatek chodzić po górach, musi się gdzieś z tym zetknąć, szczególnie z czyś takim jak "obiekt z klimatem" i musi gdzieś poczuć ten "klimat". Na typowej wycieczce klasowej tego nigdy nie poczuje. Obozy wędrowne to był znakomity sposób na edukację górską. Problem, że przez głupotę naszych władz zarżnięto obozownictwo wędrowne. W obozach wędrownych, które organizowaliśmy, brali i chcieli brać udział nie tylko 20-latkowie, ale ludzie w o wiele starszym wieku. Wystarczyło spojrzeć na fotografie w mojej galerii pod wskazanym wyżej linkiem.
a ty widać niewiele rozumiesz, że czasy się zmieniły, o czym napisałem wyżej. inna jest w Polsce kultura młodzieży, inne możliwości! chodzenie po górach nie jest ogólnie modne i nigdy już nie będzie! żadna polityka tego nie zmieni. w PRL takie obozy wędrowne były dla ludzi przygodą, wolnością itp. a teraz? teraz to jak chcą przygodę to pójdą do pubu na rogu, nawalą się, wezmą dropsa albo zaliczą szybki numerek w kibelku. i rano wrócą tak samo zadowoleni, jak np. ja wracam z gór - bo zrobili coś, co im sprawiło przyjemność. obóz w górach? po co, skoro można pojechać na obóz do Włoch i zamiast wypruwać sobie flaki bez sensu (bo dla większości młodych osób wchodzenie na górę, żeby z niej zejść jest idiotyzmem) mogą się poopalać albo wykąpać w morzu. Piękne widoki? to pojadą w Alpy albo chociaż do Zakopca i wjadą na Kasprowy.
Młody człowiek, zanim zacznie samodzielnie jako dwudziestolatek chodzić po górach, musi się gdzieś z tym zetknąć, szczególnie z czyś takim jak "obiekt z klimatem" i musi gdzieś poczuć ten "klimat".
z osób w moim wieku, z którymi rozmawiałem o początkach ich pasji górskiej, nigdy nie słyszałem, żeby ktoś został zachęcony przez jakiś grupowy wyjazd (inna sprawa, że niemal nikt z moich rozmówców nie lubił grupowych imprez). albo kiedyś chodzili na wycieczki z rodzicami albo, podobnie jak ja, odkryli to sami. a ja np. po raz pierwszy "klimat" i "klimatyczne miejsce" odkryłem sam, jak pewnego dnia spakowałem plecak i ruszyłem samodzielnie na tydzień w góry, ku ogólnemu przerażeniu matki.
natomiast u ciebie widzę tylko jedną opcję, którą powtarzasz jak mantra - obozy wędrowne, jakby cała turystykami się do tego sprowadzała!
w jaki sposób chciałbyś zachęcić młodych do takie obozu wędrownego? pomęczycie się, uświnicie, zmarzniecie w nocy, zjecie paprykarz przy ognisku? zapewniam cię, że miało by to słaby skutek. fajny klimat? fajny klimat to mają na dyskotece albo przed blokiem. śpiewy przy gitarze? tych piosenek nikt by nie znał. inne czasy, inne wymagania... nie bez przyczyny po górach chodzi pewien charakterystyczny typ młodego człowieka, który w większości przypadków nie pasuje do dzisiejszych czasów. i żadna polityka ani przepisy nie zmienią tego, że młodzi nagle ruszą w góry.