Wieża Bismarcka na Wielkiej Sowie a prusofilstwo SKPS...

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 31-12-2005 14:25

apollo pisze:Tutaj mi trudno polemizować, mogę jedynie przytoczyć przywołanego już wcześniej autora. Brak mi wiedzy w zakresie początków turystyki w Karkonoszach. Chociaż tezy artykułu o wcześniejszych zapisach niemieckich w księgach pamiątkowych brzmią przekonująco...


Przecież ja nie kwestionuję faktów zachowania się materialnych dowodów pobytu na Śnieżce różnych ludzi w postaci ich wpisów. Natomiast poddaję w wątpliwość turystyczny charakter tych wejść, skoro cele tych wejśc były przez co najmniej 150 lat od wybudowania tam kaplicy p.w. św Wawrzyńca wybitnie pielgrzymkowe (duchowe) i związane wyłącznie z tym obiektem.

apollo pisze:Zresztą, Lechu, czy to ważne, kto był pierwszy? Ważne, że możemy swobodnie korzystać z tego dobra narodowego i to wespół z innymi nacjami - Czechami i Niemcami.


Ważne czy nie, ale przecież nie wypada nam tworzyć naukowej fikcji w rodzaju dogmatów.

apollo pisze:Niemcy bardzo nam pomogli w ostatnim czasie - ponoć wielu niemieckich turystów protestowało przeciwko planom rozbudowy wyciągów w Szklarskiej Porębie, popierając w ten sposób opór KPN.


A to już współczesność, ale nie zapominajmy też o historii.
Obrazek

Prusofil

Postautor: Prusofil » 31-12-2005 14:45

apollo pisze:Brak mi wiedzy w zakresie początków turystyki w Karkonoszach. Chociaż tezy artykułu o wcześniejszych zapisach niemieckich w księgach pamiątkowych brzmią przekonująco...


To zawsze można nadrobić :-)

Polecam link: http://www.sudety.net.pl/Historia_turys ... etach.html

Tam znajdziesz zarys historii turystyki w Sudetach. Sam oceń jego "prusofilstwo".

pzdr.
Prusofil ;-)

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 31-12-2005 16:06

Co do kaplicy, to została ona wystawiona w wyniku współzawodnictwa właścicieli północnych stoków Karkonoszy z południowymi. "Północni" to pewnie Schafgotschowie (?-nie pamiętam). W późniejszym czasie ponoć dołączyły jeszcze inne możne rody.
Chcę powiedzieć, że najpierw byli ludzie, a później kaplica, a nie odwrotnie. Czyli że cel pierwotnie musiał być inny niż religia.

Poza tym, Śnieżka to nie sanktuarium w stylu Bardo, Nysa czy Wambierzyce.

Ale - co podkreślam po raz dziesiąty - mogę się mylić ;).

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 31-12-2005 16:06

Dzięki Prusofilu za link. A może zechcesz się zarejestrować i dołączyć na stałe do naszego forum?

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 31-12-2005 18:06

apollo pisze:Poza tym, Śnieżka to nie sanktuarium w stylu Bardo, Nysa czy Wambierzyce.


Obecnie na pewno nie jest żadnym sanktuarium, z małym wyjątkiem: 10 sierpnia każdego roku odbywa się tam nabożeństwo, które gromadzi setki ludzi.

Jednak w czasach, kiedy ją wybudowano i od momentu kiedy wyświęcił ją opat zakonu Cystersów z Krzeszowa Bernard Rosa, stała się ona celem pielgrzymek religijnych. I taka była właśnie pierwotna rola tej kaplicy. Funkcję schroniska dla turystów zaczęła pełnić faktycznie dopiero od roku 1824.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 31-12-2005 18:36

Prusofil pisze:Tam znajdziesz zarys historii turystyki w Sudetach. Sam oceń jego "prusofilstwo".


A co powiesz tajemniczy Prusofilu na takie teksty jak "O Aleksandrze Ostrowiczu - inaczej", autorstwa kolejnej osoby wywodzącej się z wrocławskiego SKPS?

Co powiesz na tego rodzaju stwierdzenia, że pochodzący z Wielkopolski dr Aleksander Ostrowicz "... nie działał zbytnio w szerzeniu polskości i reklamowaniu Lądka wśród Polonii" itd.?

Co sądzisz o tym stwierdzeniu, skoro wiadomo, że Ostrowicz napisał i wydał własnym sumptem obszerny, ponad 200 stron liczący, polski przewodnik zachęcający Polaków ze wszystkich zaborów do wypoczynku i kuracji zdrowotnych w tym uzdrowisku oraz do wędrówek po okolicznych górach?

Co powiesz o tym, skoro o Ostrowiczu sporo pisała XIX-wieczna poznańska prasa m.in: "(...) uprzyjemnienie pobytu w powyższym kierunku lekarzowi tutaj ordynującemu zawdzięczamy, który bacznym jest na wszelkie możliwe uwzględnienie drogiego nam języka ojczystego." ("Dziennik Poznański" nr 154 z 1883 r.), "(...) tworzy niejako duszę i główne skupisko polskiej kolonii, zbierającej się corocznie w śląskim zdrojowisku, a niezwykłą uprzejmością swą jedna sobie sympatię wszystkich, którzy tylko go poznali." ("Dziennik Poznański" nr 176 z 1893 r.)?

A co powiesz o autorze, który oskarża tego Polaka o kradzież tekstów pisząc, że wydany w 1881 r. w Poznaniu przewodnik A. Ostrowicza "Landek w Hrabstwie Kłockiem w Szląsku" jest "w większości dosłownie zerżniętym...", zarzucając Ostrowiczowi bezpośrednie tłumaczenie z niemieckiego, a całej jego pracy miernotę?

Co powiesz na to, skoro ówczesna prasa informowała m.in.: "Dziełko to zaś już i dlatego ma pierwszeństwo przed innymi niemieckimi, że jest najnowszym, gdyż dopiero przed kilku dniami opuściło prasę (druk J.I. Kraszewskiego - dr W. Łebiński w Poznaniu), a niemieckie ostatnie wydania drukowane były w r. 1877, tak iż dla zachodzących bez przestanku zmian dziś już są niewystarczające."

Czy sądzisz, że autor tego paszkwilu miał jakieś pojęcie jak powstają przewodniki? Czy potrafił sobie wybrazić, że pisząc przewodnik już wówczas korzystano i nadal korzysta się z tekstów źródłowych dokonując uaktualnień?

Uważasz, że można nazwać "zrzynaniem" opisy, gdzie autor korzystał z wcześniejszych niemieckich tekstów, dokonując uaktualnień i uzupełnień? Przykład - opis wycieczki - "Wycieczka przez dolinę Reiersdorfską do pieczar stalaktytowych na Stachelbergu i do pustelnika mieszkającego tamże" zawiera taką oto wzmiankę: "Podczas gdy to piszę, dowiaduję się, że pustelnik ten, który od dawna nie koniecznie dobrem cieszył się zdrowiem, umarł przed kilku dniami na chorobę piersiową" (str. 166). Jest to "zrzynanie"?

Dlaczego Ciężkowski pisze w ten sposób: "Rozpoczynając pracę w Lądku miał Ostrowicz wybitnych współpracowników lekarzy, którzy ordynowali równocześnie z nim:" - i tu wymienia kilku niemieckich lekarzy, którzy oczywiście byli "wybitni" zaś o Polaku - Ostrowiczu wyraża się w taki oto sposób: "Podsumowując działalność dr. Ostrowicza w okresie jego pobytu w Lądku: był on przeciętnym, normalnie funkcjonującym lekarzem zdrojowym. Rozumiesz Prusofilu coś z tego: Niemieccy lekarze - wszyscy "wybitni", Polak - "przeciętny"?

Myślę, że czas już skończyć tę wyliczankę, bo i tak zapewne nie doczekam się uczciwej odpowiedzi...
Ostatnio zmieniony 31-12-2005 19:56 przez Lech, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 31-12-2005 19:01

apollo pisze:Dzięki Prusofilu za link. A może zechcesz się zarejestrować i dołączyć na stałe do naszego forum?


Link ten od dawna jest na stronie Klubu Sudeckiego, wśród innych linków. Zachęcam do skorzystania z tej bazy => http://ksp.republika.pl/linki.htm

Opracowanie, do którego prowadzi podany link, nie ma związku z moimi krystycznymi uwagami. Na marginesie dodam, że tematyka tego opracowania nie jest w pełni zgodna z tytułem "Historia turystyki w Sudetach" albowiem jest tam przedstawiony zarys historii zasiedlania i zagospodarowania Sudetów przez ludzi już od czasów przedchrześcijańskich. Przecież np. poszukiwanie w górach złóż minerałów, łowiectwo, pasterstwo czy zbieractwo ziół albo wędrówki handlarzy to nie jest wcale turystyka. Tematyka zagospodarowania turystycznego i początków wędrówek turystycznych przewija się dopiero w ostatnich rozdziałach tego opracowania.
Obrazek

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 01-01-2006 17:07

Lech pisze:Obecnie na pewno nie jest żadnym sanktuarium, z małym wyjątkiem: 10 sierpnia każdego roku odbywa się tam nabożeństwo, które gromadzi setki ludzi.


Ale przyznasz, że nigdy nie zdarzyło się, żeby w kaplicy odprawiono więcej niż kilka nabożeństw w roku? A przecież budy pasterskie - zaczątki późniejszych schronisk - udzielały noclegów znacznie częściej.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 01-01-2006 19:39

apollo pisze:
Lech pisze:Obecnie na pewno nie jest żadnym sanktuarium, z małym wyjątkiem: 10 sierpnia każdego roku odbywa się tam nabożeństwo, które gromadzi setki ludzi.


Ale przyznasz, że nigdy nie zdarzyło się, żeby w kaplicy odprawiono więcej niż kilka nabożeństw w roku?


Czy pielgrzymki do miejsc kultu religijnego miały (i mają) tylko i wyłącznie za cel uczestnictwo w nabożeństwie? Ludziom poszukującym wartości duchowych wystarczy modlitwa w murowanej kapliczce, a nawet na wolnym powietrzu przy figurce powieszonej na drzewie, jak to początkowo bywało np. w miejscu kultu M.B Śnieżnej koło Międzygórza,

apollo pisze:A przecież budy pasterskie - zaczątki późniejszych schronisk - udzielały noclegów znacznie częściej.


Owszem udzielały, tylko komu? Udzielały m.in. pielgrzymom, zbieraczom ziół, wędrownym handlarzom, poszukiwaczom kruszców itp. Ale czy to można w ogóle nazwać turystyką?
Obrazek

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 01-01-2006 22:22

Z lektury przywoływanego artykułu w "Sudetach" wynika, że głównie turystom.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 01-01-2006 22:42

apollo pisze:Z lektury przywoływanego artykułu w "Sudetach" wynika, że głównie turystom.


E tam. Skąd to wiadomo? Czy ktoś prowadził wtedy, w XVII i XVIII w. jakaś szczegółową statystykę, z której by było wiadomo o wyłącznie turystycznym celu wyjścia gościa w góry, a nie innych powodach? Księgi pamiątkowe Śnieżki na przykład takiej wiedzy przecież nie dają. Można snuć różne domysły, ale treść często lakonicznych wpisów nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytania o cele pobytu autorów tych wpisów. Zresztą skąd by owych turystów w tamtych czasach tyle się wzięło? Myślę, że artykuł ten jest mocno naciągany i należy uznać go za bardzo subiektywne rozwinięcie tematu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 02-01-2006 09:09

Tutaj się wykładam, bo ani nie widziałem ksiąg, ani innych dokumentów świadczących "za" turystycznym charakterem ówczesnych wędrówek.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 02-01-2006 13:36

apollo pisze:Tutaj się wykładam, bo ani nie widziałem ksiąg, ani innych dokumentów świadczących "za" turystycznym charakterem ówczesnych wędrówek.


Warto zapoznać się z artykułami w pracy zbiorowej pt. "Turystyka polska w Sudetach", Wrocław 1986. Szczególnie ciekawe i odnoszące się do konkretnych faktów i materiałów żródłowych są artykuły Ryszarda Kinla z Raciborza, zatytułowany "Turystyka polska w Sudetach do II wojny światowej" i Jacka Kolbuszewskiego "Sudety w literaturze polskiej".

Autorzy zamieszczonych tam artykułów nie ulegają współczesnym tendencjom i nie unikają wzmianek o słowiańskich lub polskich śladach w Sudetach w XVII i XVIII wieku; nie widać w ich tekstach takich przejawów "poprawności politycznej" i "troski o prawdę historyczną", jaka ostatnimi laty wyziera z publikacji autorów związanych z wrocławskim SKPS-em..

Jacek Kolbuszewski wypowiada tam ważną myśl: "(...) Jest bowiem rzeczą już wiadomą, że Sudety jako góry dobrze zagospodarowane i także wcześniej od innych zagospodarowane turystycznie, a więc łatwo dostępne i mniej niebezpieczne, odegrały bardzo ważną rolę w dziejach polskiej turystyki górskiej. Rzecz ujmując w skrócie powiedzieć można, iż tu właśnie w Sudetach (...) kształtowała się i nabierała rutyny polska turystyka górska, czy - rzecz ujmując nieco szerzej - polska subkultura turystyczna. (...) Nie było zatem rzeczą przypadku, iż pierwsze polskie przewodniki górskie są właśnie polskimi przewodnikami sudeckimi (...)"

Również opracowanie Jacka Kolbuszewskiego "Z dziejów Śnieżki w Karkonoszach", Warszawa-Kraków, 1999, zawiera wiele istotnych spostrzeżeń, m.in. że wystawiona na Śnieżce kaplica od początku symbolizowała triumf Boga nas siłami zła, a pielgrzymka do tego miejsca stała się niejako przejawem lokalnej kultury, która nie miała jakiegoś charakteru ogólnoniemieckiego. Ewolucja począwszy od wypraw poszukiwawczych i naukowych, poprzez pielgrzymki religijne do masowego ruchu wycieczek przybyszy z odleglejszych stron, mających na celu zaspokojenie ciekawości czyli turystyczne zwiedzanie tych okolic, trwała długo, a właściwa turystyka zaczęła się w Karkonoszach dopiero w II połowie XVIII w.
Obrazek

Awatar użytkownika
mariomar
stary wyga
Posty: 1135
Rejestracja: 30-07-2005 20:28
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: mariomar » 31-01-2006 16:01

Aż przykro czyta się takie teksty. To tak, jakby nie było już nic ciekawszego do napisania o Sudetach. Pamiętam, jak wiele lat temu Leszek Rugała prowadził na lamach "Na szlaku" ozywioną dyskusję o Ostrowiczu. Delikatnie rzecz ujmując - czytało się to nieprzyjemnie. Niemcy byli w Sudetach i nawet najwięksi patrioci tego nie zmienią. Ja również wolę prawdziwą historię Sudetów, nawet tą "prusofilską", niż tą, którą od lat 50. ubiegłego wieku byliśmy karmieni przez władzę ludową. W końcu Niemiec to też człowiek!!!

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 31-01-2006 22:21

Mariusz Szatkowski pisze:Aż przykro czyta się takie teksty. To tak, jakby nie było już nic ciekawszego do napisania o Sudetach. Pamiętam, jak wiele lat temu Leszek Rugała prowadził na lamach "Na szlaku" ozywioną dyskusję o Ostrowiczu. Delikatnie rzecz ujmując - czytało się to nieprzyjemnie.


Szczególnie nieprzyjemnie czytało się zwłaszcza teksty w prasie, informujące o próbach storpedowania przez działaczy turystycznych, nawiasem mówiąc związanych z wrocławskim SKPS, inicjatywy uczczenia pamięci tego polskiego lekarza - propagatora walorów lądeckiego uzdrowiska i okolicznych gór wśród Polaków - wmurowaniem w Lądku Zdroju stosownej tablicy pamiątkowej.

Obrazek

Jakby tego było jeszcze mało, w tym samym czasie, kiedy 26 kwietnia 1992 r. w Kłodzku odsłaniono nie chcianą w Lądku tablicę pamięci A. Ostrowicza, na łamach kwietniowego wydania wrocławskiego miesięcznika "Na Szlaku" ukazał się paszkwil autorstwa związanego z wrocławskim SKPS geologa Wojciecha Ciężkowskiego w postaci zajmującego dwie pełne strony, wydrukowanego drobną czcionką elaboratu o samym już w sobie obraźliwym i wulgarnym tytule: "Paranoja albo ryfejska zaraza czyli kto przegina pałę w miłości do Ostrowicza"

Obrazek

Grób Ostrowicza na lądeckim cmentarzu długo uchodził uwadze turystów. Niemieckie napisy utrudniały rozpoznanie w nim miejsca pochówku Polaka - autora pionierskiego polskiego przewodnika po Lądku. Mimo niewybrednych ataków i sprzeciwu wielu oponentów, w Lądku i tak znalazła się, umieszczona 2001 roku z inicjatywy ś.p. Zenona Szymankiewicza - członka Klubu Sudeckiego z Poznania, a ufundowana przez Marszałka Wielkopolski w 120 rocznicę edycji pionierskiego przewodnika po Lądku - nie chciana przez wiadome środowisko tablica pamięci Wielkopolanina z pochodzenia i Lądczanina z wyboru - dr. med. Aleksandra Ostrowicza.

Mariusz Szatkowski pisze:Niemcy byli w Sudetach i nawet najwięksi patrioci tego nie zmienią.


Nikt tego nie kwestionuje, że byli tam Niemcy. Jednak jest grubym nietaktem "w imię politycznej poprawności" i rzekomej "prawdy historycznej" pomijać udział, Czechów, Serbołużyczan, Polaków, Żydów i innych narodowości w historii Dolnego Śląska, zwłaszcza w odniesieniu do turystyki w Sudetach. A już wyjątkową głupotą jest knucie wyrafinowanych intryg, mających na celu niedopuszczenie do utrwalenia wybitnych przedstawicieli tych narodowości w pamięci potomnych.

Mariusz Szatkowski pisze:Ja również wolę prawdziwą historię Sudetów, nawet tą "prusofilską"


Oczywiście. Ta wola niektórych odpowiednio zindoktrynowanych "miłośników prawdziwej historii Sudetów" wyziera już z ich piewszych słów, kiedy się odezwą.
Obrazek


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”