apollo pisze:Lech pisze:Doradźcie mi, proszę:
1) czy jeżeli nasz Klub Sudecki zorganizuje wycieczkę np. na Śnieżkę w Karkonoszach i w wycieczce weźmie udział tylko 9 osób, to nie musimy mieć przewodnika górskiego?
2) czy jeżeli ten sam Klub w sile 27 osób wyruszy w trzech niezależnych grupach (maksymalnie 9 osób), z trzema opiekunami, również na Śnieżkę, to nie musimy mieć przewodnika góskiego?
Wycieczkę na Śnieżkę organizowaną przez Klub musi zawsze prowadzić przewodnik górski, niezależnie od liczby uczestników.
Wynika to z przywołanego przez Ciebie § 3 ust. 1 załącznika nr 3 do rozporządzenia Rady Ministrów z 6 maja 1997 r. w/s określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach (…). Wycieczka ta bowiem stanowi imprezę turystyczną w rozumieniu przepisów tego rozporządzenia, i to niezależnie od liczby uczestników.
Niestety, ale
nie przekonałeś mnie do swojej interepretacji przepisów. Pozwolę sobie stwierdzić, że jesteś w błędzie i mieszasz różne przepisy, które nijak mają się do siebie.
Z rozumienia § 3 ust. 1 załącznika nr 3 do rozporządzenia Rady Ministrów z 6 maja 1997 r. w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach absolutnie nie wynika, co to jest wycieczka czy impreza turystyczna. Nie wynika to również z ustawy o kulturze fizycznej, na podstawie delegacji której wydano rzeczone rozporządzenie. Ze wszystkich tych aktów prawnych nie wynika, że dotyczą naszego Klubu, który jest stowarzyszeniem zwykłym bez osobowości prawnej czyli
nie posiadającym prawa do prowadzenia działalności gospodarczej, a nie jakimś klubem sportowym.
Klub Sudecki zajmuje się statutowo turystyką i krajoznawstwem i nie należy żadnej z grup stowarzyszeń kultury fizycznej i ich związków oraz innych podmiotów w zakresie zapewnienia prawidłowej realizacji (...) uprawiania sportu i rekreacji ruchowej. Mówi o tym Regulamin Klubu Sudeckiego, w szczególności §13 i 14 =>
http://ksp.republika.pl/regulamin.htm Zresztą w ustawie o kulturze fizycznej daremnie szukać słowa turystyka, a także definicji wycieczki.
Definicję wycieczki i imprezy turystycznej można znależć tylko w ustawie o usługach turystycznych dotyczącej przedsiębiorców turystycznych.
Po raz kolejny powtarzam, że my w żadnym razie nie jesteśmy przedsiębiorcą turystycznym i nie organizujemy wycieczek w rozumieniu ustawy o usługach turystycznych, która nie dotyczy takich stowarzyszeń, jak nasz skromny, aczkolwiek prężnie działający Klub Sudecki.
Naszą działalność reguluje ustawa prawo o stowarzyszeniach.
Ustawa o kulturze fizycznej (Dz. U. Nr 25/96, poz. 113 , Nr 137, poz. 639, Dz.U. 96/99 poz. 1006) to gniot urzędniczy, międzykadencyjny przebój sezonu, dowód braku umiejętności myślenia, zasługujący na uroczyście nadany medal Zgniłej Pyry.
Przepis spowodował wydanie rozporządzenia, o którym cała ta dyskusja. Gdyby je przestrzegać w pełni, byłaby to katastrofa. Ale i tak, dzieki niemu zniszczono resztki szkolnych klubów sportowych, szkolnych klubów PTTK i zachwiano podstawami działania wielu organizacji, firm i prywatnych osób.
Bo co na przykład należy zrobić z instruktorami harcerskimi? Złożyć donos do prokuratora, bo bezprawnie prowadzą zajęcia zorganizowane z zakresu rekreacji ruchowej? Dodatkowo nielegalnie prowadzą zajęcia z osobami niepełnosprawnymi w ramach grup "Nieprzetartego Szlaku"...
Trwają prace nad znowelizowaniem tego rozporządzenia. Ostatnio obiła mi się o oczy informacja w "Rzeczpospolitej", że Sejm coś grzebał w Ustawie o Kulturze Fizycznej, właśnie w bezpieczeństwie. Potwierdza to informacja przesłana do naszego Klubu z MSWiA - patrz tu =>
Prawdopodobnie to by wyjaśniało przyczynę braku konkretnych informacji o proponowanych zmianach w rozporządzeniu odnośnie wędrowania po górach, jeśli nasi władcy postanowili pogrzebać najpierw w ustawie, która jest rzeczywiście knotem bezdennym i nienaprawialnym.
Bardzo dobrze, może ktoś w końcu ruszy ten cały burdel... Osobiście mam wrażenie, że nasi władcy postanowili wydusić w zarodku wszelką niezależną działalność. Gospodarczą i społeczną. Mają pozostać wielkie firmy i Wielkie Organizacje Pozarządowe, typu Owsiak i Ochojska. Temu służą przepisy finansowe.
Jeśli jednak komuś się uda przegryźć przez te bariery, to trzeba go wykasować z jego działki społecznej. Oczywiście metody można ubrać w slogany "dla dobra i bezpieczeństwa", ale akurat wiemy, że to nie ma z tym nic wspólnego. I tu nie ma powodów do porównywania profesjonalizmu "zawodowców" i "społeczników". Tu i tam są ludzie, którzy po prostu przeczołgali się przez kursy, a w przypadku poważniejszych problemów i tak by wpadli w panikę.
Czas ucieka, a przestępczość wśród znudzonej młodzieży, a nawet dzieciaków rośnie. Ta forma aktywności fizycznej często nie znajduje przekonującej alternatywy. Co nam pozostaje? Robić swoje i przeszkadzać naszym władcom w zarzynaniu turystyki wędrówkowej w polskich górach, w tym w naszych pięknych Sudetach. Mimo wszystko...