- czy chcemy, by turystyka górska była bardziej dochodowa (oznacza to więcej schronisk, lepszy standard itd.),
- czy też, by turystyka ta była ograniczona do grupy osób (tzw. prawdziwych turystów), którym nie potrzebne są wspomniane wyżej urozmaicenia, typu fast-food (można zjeść w schronisku lub kanapki na pniu), Toi-Toi (można nosić ze sobą saperkę albo narąbać papierzaka pod choinką) itd.
Zresztą sam dylemat nie jest nowy. W XIX w. dla wygodnych turystów piętrzono wodospady, by o określonej porze spuszczać nagromadzoną np. przez godzinę wodę, czy też puszczano w lesie głośną muzykę.
Popularne były wówczas oznakowania "jeszcze tylko 10 minut do zimnego piwka".