Kasiek pisze:
Tyle to wiem, ale ja lubię wiedzieć jak kto ma na imię...
Kaśka
Możemy się umówić na piwo to Ci zdradzę
Nazywasz wylewaniem pomyj dyskusję, gdzie niektórzy starają się wyjaśnić i wskazać powody, dlaczego Sudety cierpią na niedostatek "obiektów z klimatem" kiedy jednocześnie w Beskidach tego rodzaju obiekty mają się dobrze?wirek pisze:I wystarczyło, że Kasia się przedstawiła i zapytała o chatki w Sudetach :x Brakuje tematów do wylewania pomyj?

A co mają robić, jak nie ma innej alternatywy? Pójdą zapisać się za wycieczkę autokarową z emerytami w jakimś biurze turystycznym? Skąd wezmą na to pieniądze? I ja o tym wiem, że ten sam problem jest w Lądku Zdroju jak i w Poznaniu i innych miastach. Jak napisałem, padły kluby sportowe i szkolne koła turystyczne, organizacje studenckie już nie działają tak prężnie, szkoły nie organizują turystyki wędrówkowej. Powody dlaczego tak się dzieje, przedstawiłem aż nadto wyraziście. Turystyka wędrówkowa nie jest wcale wymysłem PRL-u, jak to niektórym się wydaje. Już w okresie międzywojennym PTT rozkręciło turystykę wędrowną w polskich górach, pobudowano w tym celu schroniska, we Lwowie działał Akademicki Klub Turystyczny, a dr Mieczysław Orłowicz, którego imieniem został nazwany Główny Szlak Sudecki wsławił się w prowadzeniu górskich wędrówek z młodzieżą akademicką...kamil756 pisze:Teraz czasy się bardzo zmieniły i młodzież woli iść posiedzieć na rynku w fajką lub piwem w ręku

Lech pisze:A co maja robić, jak nie maja innej alternatywy? Ten sam problem jest w Lądku Zdroju jak i w Poznaniu. Jak napisałem, padły kluby sportowe i szkolne koła turystyczne, organizacje studenckie już nie działają tak prężnie, szkoły nie organizują turystyki wędrówkowej. Powody dlaczego tak się dzieje, przedstawiłem aż nadto wyraziście. Turystyka wędrówkowa nie jest wcale wymysłem PRL-u, jak to niektórym się wydaje. Już w okresie międzywojennym PTT rozkręciło turystykę wędrowną w polskich górach, pobudowano w tym celu schroniska, we Lwowie działał Akademicki Klub Turystyczny, a dr Mieczysław Orłowicz, którego imieniem został nazwany Główny Szlak Sudecki wsławił się w prowadzeniu górskich wędrówek z młodzieżą akademicką...kamil756 pisze:Teraz czasy się bardzo zmieniły i młodzież woli iść posiedzieć na rynku w fajką lub piwem w ręku
Co mamy dziś? Młodzież - zamiast mieć możliwość wyjechania ze swoim wychowawcą w góry np. na letni na letni obóz wędrowny - wystaje nudząc się pod bramami w miastach i sama znajduje sobie różne sposoby na "rekreację ruchową"...
Zapomiałeś o jednym. Aby to robić indywidualnie, nie tylko trzeba w jakiś sposób z tym się zetknąć, poczuć "bakcyla" i zdobyć się na odwagę, ale trzeba mieć też za co i czegoś trzeba się na na początek uchwycić. A tu koszty niemałe, począwszy od środków na zakup map i literatury przewodnikowej, kosztów dojazdu, noclegów, wyżywienia itp. Przeciętny uczeń liceum nie może sobie na to pozwolić. Indywidualnie bowiem wychodzi to o wiele drożej, niż gdyby wędrówka była zorganizowana społecznie przez jakiś dajmy na to szkolny klub turystyczny. Grupa ma możliwość uzyskania zbiorowej zniżki na m.in. na noclegi, wyżywienie czy takie wydatki jak wstęp do parku narodowego itp. Pewne mechanizmy rynkowe są dziś znacznie korzystniejsze, niż czasach PRL-u, bo dla wielosobowych grup zorganizowanych chętnie udzieją rabatu, nawet ubezpieczenie grup jest tańsze.Raubritter pisze:Wydaje mi się Lechu że ta młodzież która chce coś osiągnąć w życiu, coś zobaczyć i która chce przeżyć je ciekawiej niż picie piwa pod bramą to to robi.
Jak przedstawiłem wyżej są, ale dla nielicznych, którzy jak mają forsę, to jadą np. w Alpy. A skoro po Sudetach wędrują tylko nieliczni, to nie ma potrzeby powtarzać wszystkiego co napisał Satan, kończąc swoje zdanie słowem "plajta".Raubritter pisze:I nie wydaje mi się że po prostu nie ma alternatyw...

Kto tu raczy żartować? Od lat chodzimy po czeskich górach i nawet na szlakach bliskich granicy z Polską zawsze spotykamy o wiele więcej Czechów i turystów z innych krajów niż Polaków.
Czesi mają dużo większy dochód z turystyki, bo umieją to robić z głową i potrafią umiejętnie przyciągnąć turystów do zwiedzania ich kraju.
Podobnie powtarzasz jak mantra argument w rodzaju, że góry trzeba odkrywać samemu albo poznawać z rodzicami. Nie wyobrażam sobie, żeby pobyt w "klimatycznym obiekcie" pod okiem rodziców dawał możliwość cieszenia się pełnią wolności.
Doprawdy nie sposób zrozumieć dlaczego uparcie negujesz rolę edukacji górskiej w zorganizowanej turystyce wędrówkowej, rolę szkolnych klubów turystycznych, organizacji studenckich itp?
A to co stwierdzam, że wielu obecnych dorosłych turystów górskich nabrało kiedyś ochoty poznawania gór właśnie przez szkolne obozy wędrowne i różne zorganizowane imprezy studenckie w górach, nie jest żadną mantrą.
Tych dorosłych jednak ubywa, świeżego "narybku" nie przybywa, to i skutki zaczynają być widoczne, o czym świadczy problem poruszany w tym wątku, jakim jest zanikanie obiektów z "klimatem" w Sudetach, których kiedyś był wcale niemały wybór.
A co mają robić, jak nie ma innej alternatywy? Pójdą zapisać się za wycieczkę autokarową z emerytami w jakimś biurze turystycznym? Skąd wezmą na to pieniądze?
Co mamy dziś? Młodzież - zamiast mieć możliwość wyjechania ze swoim wychowawcą w góry np. na letni na letni obóz wędrowny, bo nauczycieli i działaczy społecznych pozbawiono prawa do prowadzenia grup w górach,
Nie mają szans przeżyć przygody i poznać uroku górskich wędrówek z plecakiem i gitarą, pośpiewać piosenek turystycznych przy ognisku i poczuć ten "klimat"...
odczepcie się w końcu od tego PRLu
Zapomiałeś o jednym. Aby to robić indywidualnie, nie tylko trzeba w jakiś sposób z tym się zetknąć, poczuć "bakcyla" i zdobyć się na odwagę, ale trzeba mieć też za co i czegoś trzeba się na na początek uchwycić. A tu koszty niemałe, począwszy od środków na zakup map i literatury przewodnikowej, kosztów dojazdu, noclegów, wyżywienia itp
Pudelek pisze:odczepcie się w końcu od tego PRLu
trudno się odczepić, skoro Lech cały czas przywołuje przykłady ze swojej młodości, która przypadła w tamtym czasie.
Rzeczywiście jest to klasyczne odwołanie się do przykładów z PRL-u. Do pozostałych wywodów Pudelka nie będę się odnosił, bo argumenty są tak samo chybione jak z tym PRL-em. Jeden z istotnych powodów upadku turystyki plecakowej w Sudetach przedstawiłem wystarczająco jasno już w pierwszym poście tego wątku (tu jest link => http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=1551&start=8) jak i w kolejnym moich wypowiedziach, więc nie ma potrzeby powtarzania tego od początku.Lech pisze:Turystyka wędrówkowa nie jest wcale wymysłem PRL-u, jak to niektórym się wydaje. Już w okresie międzywojennym PTT rozkręciło turystykę wędrowną w polskich górach, pobudowano w tym celu schroniska, we Lwowie działał Akademicki Klub Turystyczny, a dr Mieczysław Orłowicz, którego imieniem został nazwany Główny Szlak Sudecki wsławił się w prowadzeniu górskich wędrówek z młodzieżą akademicką...

Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”