Całe zło tego świata...

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 01-12-2008 16:12

Kasiek pisze:
Tyle to wiem, ale ja lubię wiedzieć jak kto ma na imię...

Kaśka


Możemy się umówić na piwo to Ci zdradzę :wink: :lol:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 01-12-2008 16:52

I wystarczyło, że Kasia się przedstawiła i zapytała o chatki w Sudetach :x Brakuje tematów do wylewania pomyj?

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 01-12-2008 17:04

wirek pisze:I wystarczyło, że Kasia się przedstawiła i zapytała o chatki w Sudetach :x Brakuje tematów do wylewania pomyj?
Nazywasz wylewaniem pomyj dyskusję, gdzie niektórzy starają się wyjaśnić i wskazać powody, dlaczego Sudety cierpią na niedostatek "obiektów z klimatem" kiedy jednocześnie w Beskidach tego rodzaju obiekty mają się dobrze?
Obrazek

Awatar użytkownika
kamil756
wędrowiec
Posty: 255
Rejestracja: 16-11-2007 20:20
Lokalizacja: Lądek Zdrój

Postautor: kamil756 » 01-12-2008 17:38

jako osoba należąca do środowiska "młodzież" uznałem, że wtrącę od siebie parę słów. Teraz, jak już wspomniał Pudelek wszystko jest inne. Ja zostałem jeszcze wprowadzony w górskie klimaty i bez gór żyć nie mogę :P ale mimo tego, że mieszkam w miasteczku otoczonym górami to przypuszczam, że wydaje się wam, że stąd to młodzież na pewno ciągle siedzi w lasach itp. Guzik prawda. Teraz czasy się bardzo zmieniły i młodzież woli iść posiedzieć na rynku w fajką lub piwem w ręku. Są też tacy, którzy coś tam grają na gitarze, ale grają kolędy itp. Z turystycznych piosenek klapa. Mało kto teraz zna piosenki turystyczne, większość woli iść na dyskotekę, gdzie można się spić do nieprzytomności i słuchać "techno". Na szlakach jeśli widuję młodzież, to zazwyczaj drobny obóz- grupka osób która przyjechała do uzdrowskia, albo poszczególne osoby z dorosłymi. Takie są realia, już nie ma takich przygód jak kiedyś, młodzi ludzie nie dbają o schrony turystyczne itp. Przykre..
P.S. wyżej specjalnie użyłem słowa "większość", gdyż trafiają się jeszcze inni, którzy chcą poczuć smak prawdziwej przygody itp. ;]
"O jak dobrze nam zdobywać Góry";]

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 01-12-2008 18:20

kamil756 pisze:Teraz czasy się bardzo zmieniły i młodzież woli iść posiedzieć na rynku w fajką lub piwem w ręku
A co mają robić, jak nie ma innej alternatywy? Pójdą zapisać się za wycieczkę autokarową z emerytami w jakimś biurze turystycznym? Skąd wezmą na to pieniądze? I ja o tym wiem, że ten sam problem jest w Lądku Zdroju jak i w Poznaniu i innych miastach. Jak napisałem, padły kluby sportowe i szkolne koła turystyczne, organizacje studenckie już nie działają tak prężnie, szkoły nie organizują turystyki wędrówkowej. Powody dlaczego tak się dzieje, przedstawiłem aż nadto wyraziście. Turystyka wędrówkowa nie jest wcale wymysłem PRL-u, jak to niektórym się wydaje. Już w okresie międzywojennym PTT rozkręciło turystykę wędrowną w polskich górach, pobudowano w tym celu schroniska, we Lwowie działał Akademicki Klub Turystyczny, a dr Mieczysław Orłowicz, którego imieniem został nazwany Główny Szlak Sudecki wsławił się w prowadzeniu górskich wędrówek z młodzieżą akademicką...

Co mamy dziś? Młodzież - zamiast mieć możliwość wyjechania ze swoim wychowawcą w góry np. na letni na letni obóz wędrowny, bo nauczycieli i działaczy społecznych pozbawiono prawa do prowadzenia grup w górach, grożąc im wysokimi karami - wystaje nudząc się pod bramami w miastach i sama znajduje sobie różne sposoby na "rekreację ruchową"... Nie mają szans przeżyć przygody i poznać uroku górskich wędrówek z plecakiem i gitarą, pośpiewać piosenek turystycznych przy ognisku i poczuć ten "klimat"...
Obrazek

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 01-12-2008 18:37

Lech pisze:
kamil756 pisze:Teraz czasy się bardzo zmieniły i młodzież woli iść posiedzieć na rynku w fajką lub piwem w ręku
A co maja robić, jak nie maja innej alternatywy? Ten sam problem jest w Lądku Zdroju jak i w Poznaniu. Jak napisałem, padły kluby sportowe i szkolne koła turystyczne, organizacje studenckie już nie działają tak prężnie, szkoły nie organizują turystyki wędrówkowej. Powody dlaczego tak się dzieje, przedstawiłem aż nadto wyraziście. Turystyka wędrówkowa nie jest wcale wymysłem PRL-u, jak to niektórym się wydaje. Już w okresie międzywojennym PTT rozkręciło turystykę wędrowną w polskich górach, pobudowano w tym celu schroniska, we Lwowie działał Akademicki Klub Turystyczny, a dr Mieczysław Orłowicz, którego imieniem został nazwany Główny Szlak Sudecki wsławił się w prowadzeniu górskich wędrówek z młodzieżą akademicką...

Co mamy dziś? Młodzież - zamiast mieć możliwość wyjechania ze swoim wychowawcą w góry np. na letni na letni obóz wędrowny - wystaje nudząc się pod bramami w miastach i sama znajduje sobie różne sposoby na "rekreację ruchową"...



Wydaje mi się Lechu że ta młodzież która chce coś osiągnąć w życiu, coś zobaczyć i która chce przeżyć je ciekawiej niż picie piwa pod bramą to to robi. I nie wydaje mi się że po prostu nie ma alternatyw... fakt, może obozy wędrowne - temat zapomniany przez młodzież i nauczycieli ze względu na owe przepisy i czasy w jakich żyjemy, ale to nie jest tak że młodzież nie ma co robić bo pozamykali kluby, szkolne kluby turystyczne i sportowe... tu chodzi po prostu o chęci. A dziś jak już te chęci wystąpią to nie idą akurat w tym kierunku o którym mowa w temacie. Bo po co chodzić po górach z plecakiem ja jakiś oszołom jeśli można jechać nad morze lub do Włoch albo do Zakopca lub Karpacza ewentualnie- jak napisał słuszne Pudelek. Wydaje mi się, że kiedyś za PRlu młodzież była bardziej ciągnięta za rękę - dziś ma wybór - rób co chcesz.

Heh a nawiasem mówiąc siedzenie na rynku z piwkiem i fajeczka tez jest cool 8)
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
kamil756
wędrowiec
Posty: 255
Rejestracja: 16-11-2007 20:20
Lokalizacja: Lądek Zdrój

Postautor: kamil756 » 01-12-2008 19:13

odczepcie się w końcu od tego PRLu :D
"O jak dobrze nam zdobywać Góry";]

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 01-12-2008 19:22

Raubritter pisze:Wydaje mi się Lechu że ta młodzież która chce coś osiągnąć w życiu, coś zobaczyć i która chce przeżyć je ciekawiej niż picie piwa pod bramą to to robi.
Zapomiałeś o jednym. Aby to robić indywidualnie, nie tylko trzeba w jakiś sposób z tym się zetknąć, poczuć "bakcyla" i zdobyć się na odwagę, ale trzeba mieć też za co i czegoś trzeba się na na początek uchwycić. A tu koszty niemałe, począwszy od środków na zakup map i literatury przewodnikowej, kosztów dojazdu, noclegów, wyżywienia itp. Przeciętny uczeń liceum nie może sobie na to pozwolić. Indywidualnie bowiem wychodzi to o wiele drożej, niż gdyby wędrówka była zorganizowana społecznie przez jakiś dajmy na to szkolny klub turystyczny. Grupa ma możliwość uzyskania zbiorowej zniżki na m.in. na noclegi, wyżywienie czy takie wydatki jak wstęp do parku narodowego itp. Pewne mechanizmy rynkowe są dziś znacznie korzystniejsze, niż czasach PRL-u, bo dla wielosobowych grup zorganizowanych chętnie udzieją rabatu, nawet ubezpieczenie grup jest tańsze.
Raubritter pisze:I nie wydaje mi się że po prostu nie ma alternatyw...
Jak przedstawiłem wyżej są, ale dla nielicznych, którzy jak mają forsę, to jadą np. w Alpy. A skoro po Sudetach wędrują tylko nieliczni, to nie ma potrzeby powtarzać wszystkiego co napisał Satan, kończąc swoje zdanie słowem "plajta".
Obrazek

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 01-12-2008 20:20

nie przesadzajmy z tym wylewaniem pomyj, nawet wiadra jeszcze nie wziąłem :D

Kto tu raczy żartować? Od lat chodzimy po czeskich górach i nawet na szlakach bliskich granicy z Polską zawsze spotykamy o wiele więcej Czechów i turystów z innych krajów niż Polaków.

ciekawe, bo ja jakoś zawsze mam szczęście lub pecha trafiać na Polaków...

Czesi mają dużo większy dochód z turystyki, bo umieją to robić z głową i potrafią umiejętnie przyciągnąć turystów do zwiedzania ich kraju.

mają, a wiesz dlaczego? bo zabili klimat w swoich górach! tam klimatycznych obiektów ze świecą szukać, większość to hotele, z restauracjami, z cenami z reguły większymi niż polskie! i to ci się podoba? właśnie genialnie zaprzeczyłeś swoim tezom o potrzebie miejsc klimatycznych.

Podobnie powtarzasz jak mantra argument w rodzaju, że góry trzeba odkrywać samemu albo poznawać z rodzicami. Nie wyobrażam sobie, żeby pobyt w "klimatycznym obiekcie" pod okiem rodziców dawał możliwość cieszenia się pełnią wolności.

na pewno pobyt w obozie wędrownym dawał jak diabli poczucie wolności...

Doprawdy nie sposób zrozumieć dlaczego uparcie negujesz rolę edukacji górskiej w zorganizowanej turystyce wędrówkowej, rolę szkolnych klubów turystycznych, organizacji studenckich itp?

nie neguję, tylko umniejszam ich znaczenie, w przeciwieństwie do ciebie.

A to co stwierdzam, że wielu obecnych dorosłych turystów górskich nabrało kiedyś ochoty poznawania gór właśnie przez szkolne obozy wędrowne i różne zorganizowane imprezy studenckie w górach, nie jest żadną mantrą.

a ty mówisz cały czas o dorosłych, a ja tych młodszych

Tych dorosłych jednak ubywa, świeżego "narybku" nie przybywa, to i skutki zaczynają być widoczne, o czym świadczy problem poruszany w tym wątku, jakim jest zanikanie obiektów z "klimatem" w Sudetach, których kiedyś był wcale niemały wybór.

to akurat wiemy. tylko że przepisy odnośnie turystyki w Polsce obowiązują w całym kraju, a nie tyle w Sudetach.

A co mają robić, jak nie ma innej alternatywy? Pójdą zapisać się za wycieczkę autokarową z emerytami w jakimś biurze turystycznym? Skąd wezmą na to pieniądze?

tam skąd by wzięli na obóz (bo zakładam, że nie sponsorowałeś ludziom wyjazdów) - od rodziców.

Co mamy dziś? Młodzież - zamiast mieć możliwość wyjechania ze swoim wychowawcą w góry np. na letni na letni obóz wędrowny, bo nauczycieli i działaczy społecznych pozbawiono prawa do prowadzenia grup w górach,

szczerze? gdybym był rodzicem, to też bym nie chciał wysłać swojego dziecka na letni obóz wędrowny z nauczycielem lub działączem społecznym (co to w ogóle znaczy - działacz społeczny? masz na myśli siebie?), bo nie mam żadnej pewności, że taki osobnik się do tego nadaje.

Nie mają szans przeżyć przygody i poznać uroku górskich wędrówek z plecakiem i gitarą, pośpiewać piosenek turystycznych przy ognisku i poczuć ten "klimat"...


Lechu, nie chcę być złośliwy, ale odnoszę wrażenie, że ty chyba nie masz zbyt dużego kontaktu z przeciętnym, zwykłym osobnikiem w młodym wieku. Kiedy do ciebie dotrze, że młodzi NIE CHCĄ chodzić po górach, ich to nie interesuje! I żaden z tych gówniarzy, którzy wysiadają przed blokiem albo słepią wino w bramie z kumplami nawet gdyby miał dziesiątki możliwości "poznawać uroku górskich wędrówek z plecakiem" to by taką propozycję wyśmiał!

odczepcie się w końcu od tego PRLu

trudno się odczepić, skoro Lech cały czas przywołuje przykłady ze swojej młodości, która przypadła w tamtym czasie.

Zapomiałeś o jednym. Aby to robić indywidualnie, nie tylko trzeba w jakiś sposób z tym się zetknąć, poczuć "bakcyla" i zdobyć się na odwagę, ale trzeba mieć też za co i czegoś trzeba się na na początek uchwycić. A tu koszty niemałe, począwszy od środków na zakup map i literatury przewodnikowej, kosztów dojazdu, noclegów, wyżywienia itp

ale oczywiście obozy wędrowne były tańsze? ba, może za darmo w ogóle? nie chrzańmy o wysokich kosztach - jak się dobrze pokombinuje to można spać w miarę tanio (prawda, że głównie poza Sudetami), jedzenie też nie musi kosztować fortunę, młodzież ma zniżki na transport itp. zakup map to musi być rzeczywiście droooogi (literaturę przewodnicką sobie daruję...). kosztowny jest zakup butów, plecaka, śpiwora... ale jeśli ktoś jedzie na obóz, to raczej też to ma, chyba, że to obóz na Krupówkach![/quote]
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 01-12-2008 21:59

Dyskusja zabrnęła tak daleko, że brak słów.
Jutro uporządkuję temat, bo nie mam dziś sił tego nawet czytać, a co dopiero wycinać.
Szkoda, że zapaskudziliśmy gnojem tak fajny temat.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 01-12-2008 22:35

Pudelek pisze:
odczepcie się w końcu od tego PRLu

trudno się odczepić, skoro Lech cały czas przywołuje przykłady ze swojej młodości, która przypadła w tamtym czasie.

Lech pisze:Turystyka wędrówkowa nie jest wcale wymysłem PRL-u, jak to niektórym się wydaje. Już w okresie międzywojennym PTT rozkręciło turystykę wędrowną w polskich górach, pobudowano w tym celu schroniska, we Lwowie działał Akademicki Klub Turystyczny, a dr Mieczysław Orłowicz, którego imieniem został nazwany Główny Szlak Sudecki wsławił się w prowadzeniu górskich wędrówek z młodzieżą akademicką...
Rzeczywiście jest to klasyczne odwołanie się do przykładów z PRL-u. Do pozostałych wywodów Pudelka nie będę się odnosił, bo argumenty są tak samo chybione jak z tym PRL-em. Jeden z istotnych powodów upadku turystyki plecakowej w Sudetach przedstawiłem wystarczająco jasno już w pierwszym poście tego wątku (tu jest link => http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=1551&start=8) jak i w kolejnym moich wypowiedziach, więc nie ma potrzeby powtarzania tego od początku.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kasiek
łazik
Posty: 52
Rejestracja: 03-07-2007 10:48
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Kasiek » 02-12-2008 09:13

Raubritter pisze:
Kasiek pisze:
Tyle to wiem, ale ja lubię wiedzieć jak kto ma na imię...

Kaśka


Możemy się umówić na piwo to Ci zdradzę :wink: :lol:


Drogi Panie Michale jeśli to propozycja bardzo osobista to śpieszę donieść, że ja mam już 38 lat, nie 22!!! Piwo w górach przy gitarach jak najbardziej na miejscu

Awatar użytkownika
Kasiek
łazik
Posty: 52
Rejestracja: 03-07-2007 10:48
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Kasiek » 02-12-2008 10:05

Dzień dobry i niech to raczej będzie mantra tego tematu, a problemy PRL-u zostawmy w cieniu, a najlepiej w Cieniu PRL-u hihi,

Zaczynam odnosić wrażenie, że cokolwiek nie napiszę będzie to offtop, pomimo, że wątek zapodałam sama i jego tematem nie był "Turystyko wędrowna - dokąd zmierzasz?". Chodziło mi tylko i dosłownie o znalezienie osób (bez względu na wiek, płeć i poglądy), które oprócz chodzenia po górach kochają "zawalać plany" jak ja. Cóż to oznacza? Zacznijmy od początku:

Jest rok 1992, Wrocław, jako studentka (słuchaczka) pewnego studium (mało istotne jakiego dla sedna sprawy) trafiam do tzw. Domu Słuchacza na Worcella. W bardzo szybkim tempie zawiązuje się nieformalna grupa, która prowadzi z jednej strony zwyczajne życie studenta czyli co wieczór jakieś piwko, a z drugiej zaczyna razem jeździć w góry. A wszystko zaczęło się od ... gitary. Siedzieliśmy do rana na dywanie na korytarzu (świetna akustyka) śpiewając jakieś Cudne manowce. Przyjaźnimy się do dziś, mamy rodziny, dzieci, kłopoty, jednak większość już tyłka nie może ruszyć w góry. Zostaliśmy w tym temacie w 3-4. Zaczęliśmy bywać na różnych śpiewograniach i mamy gdzie i z kim pośpiewać, poznaliśmy ludzi związanych z projektem W górach jest wszystko co kocham. Wciąż jednak nurtuje mnie jedna myśl. Polańska, Rycerzowa, Niemcowa, Wierchomla, (własnie dostałam wiadomość, że Sylwester najprawdopodobniej w Krempnej), a gdzie SUDETY??? Moim celem jest pomysł na podobne śpiewanki gdzieś w Sudetach? Tylko gdzie? Chętnych widzę nie brakuje. Więc do dzieła...

o zawalaniu planów potem, praca czeka...

Kasiek

Gość

Postautor: Gość » 02-12-2008 11:53

[quote="Pudelek"]

[quote]Czesi mają dużo większy dochód z turystyki, bo umieją to robić z głową i potrafią umiejętnie przyciągnąć turystów do zwiedzania ich kraju.[/quote]
mają, a wiesz dlaczego? bo zabili klimat w swoich górach! tam klimatycznych obiektów ze świecą szukać, większość to hotele, z restauracjami, z cenami z reguły większymi niż polskie! i to ci się podoba? właśnie genialnie zaprzeczyłeś swoim tezom o potrzebie miejsc klimatycznych.
[/quote]
Zgadzam się z Lechem, że Czesi robią turystykę z głową. Nie mogę zgodzić się z Pudelkiem. Klimat w czeskich górach jest: są sympatyczne knajpki w prawie każdej wiosce, zadbane stacyjki kolejowe z częstymi pociągami, eleganckie autobusy i same szlaki gdzie oprócz wygodnych dróg są też dzikie ścieżki leśne bardzo dobrze oznakowane. Co do cen to poziom 200 KC czy 250 KC to poziom jak w Polsce.
W Polsce pozarastane szlaki kiepsko oznakowane i kilka głównych dróg gdzie tłum w stroju bardzo nieturystycznym podąża do jakiegoś schroniska PTTK. A w tym schronisku musisz mieć swoje kanapki i pić swoją herbatę. Jeśli zamierzasz coś kupić to dostaniesz w plastiku herbatę i jakąś mrożoną zapiekankę, a za kawę zapłacisz 2 razy tyle co w czeskim schronisku z obsługą. Jak dla mnie to nie jest klimat ale DZIADOSTWO. Wolę czeskie schronisko z zakazem konsumpcji swojego jedzenia ale wiem, że zaoferują mi herbatę w eleganckim kubku i to czysta przyjemność za jedyne 15 koron wypić ciepłą kawę czy herbatę, która poda mi elegancki kelner. Jak jestem głodny to mogę zawsze zjejść znakomite knedliki.
Rafał

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 02-12-2008 12:40

chciałem zauważyć, że dyskusja w tym temacie miała dotyczyc miejsc klimatycznych. może Rafał uważa za takie miejsca, gdzie herbatę w eleganckim kubku poda mu kelner, ale to chyba nie jest miejsce, gdzie chętnie przybędą studenci.

dużo zazdroszczę Czechom = kultury, dróg, autobusów, zabytków itp. również gęstej sieci schronisk, ale już nie samych schronisk. zwracano tutaj na koszty turystyki indywidualnej - nie widziałem czeskiego schroniska z cenami niższymi niż 200 CzK za nocleg, a więc 35 zł. to ma być wzór? w Beskidach i Sudetach takich cen z reguły nie ma. gastronomia - hmmm... polemizowałbym. znam sporo polskich schronisk, gdzie można smacznie zjeść w cenie ok. 10 zł. to jest jakieś 75 koron czeskich. to, Rafale, że zamawiasz zapiekankę, to już twoj problem. w niektórych bacówkach czy schroniskach zapiekanek nie serwują. jest jeszcze inny problem - do wielu czeskich schronisk nie sposób iść bez rezerwacji, bo cię zwyczajnie nie przyjmą. ja akurat w polskich górach nie rezerwuję nigdy, bo chodzę na żywioł, bo nigdy nie wiem czy nie zmienię planów. już nie wspominam o tym, że sporo czeskich obiektów działa sezonowo i nie zawsze idzie sprawdzić, czy są akurat otwarte!

ogólnie po poście Rafała to ja za bardzo nie wiem o co chodzi. czy o wygląd schronisk z typu czeskiego, które klimatycznymi nie sposób nazwać (bo mówiliśmy o schroniskach, a nie o czeskich knajpkach, które klimatyczne oczywiście są, ale to raczej inny typ obiektów) czy narzekanie na poziom polskich schronisk. bo przypuszczam, że gdyby np. Lech prowadził teraz obóz wędrowny to nie zaprowadziłby go do schroniska, gdzie kelner nie pozwoli zjeść swojego prowiantu (sam w końcu pisał, że kiedyś targało się to ze sobą, co i teraz wielu czyni)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”