Ustalono przyczyny katastrofy na Śnieżce

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
piotrekok
łazik
Posty: 96
Rejestracja: 12-06-2009 20:39

Postautor: piotrekok » 16-06-2009 12:57

WILK70 pisze: Ciekawi więc fakt skąd pomysł na taki obiekt w tym miejscu?J

Tutaj jest wersja dłuższa powstania Obserwatorium :
http://www.zamek-chojnik.cba.pl/talerze.html
Tam projektant wypowiada się skąd pomysł na projekt.

Awatar użytkownika
WILK70
podróżnik
Posty: 153
Rejestracja: 20-01-2009 14:24
Lokalizacja: Wrocław,Jedlina Zdrój

Postautor: WILK70 » 16-06-2009 15:43

Świetny artykuł, to mi znacznie naświetliło całą sytuację
Dzięki
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów

http://picasaweb.google.com/szalonywilk1

Awatar użytkownika
Paszczak
podróżnik
Posty: 104
Rejestracja: 06-05-2009 09:15
Lokalizacja: Dresden / Poznań

Postautor: Paszczak » 17-06-2009 07:58

Ech… męczący staje się ten wątek. Panie Piotrze, apeluję raz jeszcze - proszę nie traktować wszystkich moich wpisów jako ataki, ale dokładnie czytać co napisałem.

Nie podważyłem pracy meteorologów. Jak sam pan zauważył pomiarem objęta jest WYŁĄCZNIE składowa pozioma ruchów mas powietrza. Pańskie oburzenie wzięło się zapewne z nieścisłości, której się dopuściłem - napisałem „średni wiatr”, a wiatr właśnie określa składową poziomą. Jednakże z kontekstu jasno wynikało, że mówię o całych masach powietrza (niby dlaczego turbulencje miałby się odbywać wyłącznie w jednej płaszczyźnie). Przyznaję - moja wina, że nieściśle się wyraziłem, jednakże z kontekstu wynikało o czym mówię, więc lepiej byłoby poprawić mój błąd nazewniczy niż się oburzać. Dalej mogę pana zapewnić, że pomiar prędkości wiatru mało znaczy o globalnym ruchu mas powietrza. A to, zgodnie z zasada zachowania pędu, właśnie one decydują o niszczycielskiej mocy cyklonów. Mam nadzieję, że nie będzie pan twierdził, że na Śnieżce panują warunki cyklonowe?

Rezonans to bardzo szerokie pojęcie. Odkształcenia i powrót do poprzedniej postaci też są formą drgań. Wiem jak wygląda z opadami śniegu w górach, proszę się o to nie martwić. Zróbmy mały przykład, nieodnoszący się bezpośrednio do Śnieżki (żeby nie musiał się pan przyczepiać konkretnych danych liczbowych). Obciążamy wspornik 1 toną, usuwamy obciążenie. Potem znów jedna tona i usunięcie. I tak w sumie pięć razy. Przypadek drugi: obciążamy jedną toną, po chwili dodajemy drugą, trzecią, czwartą i piątą (w równych odstępach czasu co poprzednio). Twierdzę, że drugi przypadek jest o wiele gorszy, a jest on analogiczny do nieodśnieżania budynku. Gdyby jednak sytuacja wyglądała: kładziemy 5 ton i zostawiamy na dany czas lub kładziemy pięć ton, zdejmujemy pięć ton, kładziemy i tak dalej to oczywiście w takim wypadku miałaby miejsce sytuacja, którą pan zdaje się rozważał - ciągłe zmiany byłyby gorsze. Ale to absolutnie nie jest adekwatny przykład do opadu śniegu. Dlatego uważam, że lepiej jest odśnieżać i nie dopuszczać do powstawania maksymalnych nacisków.

Talerzyk... dlaczego nie czyta pan dokładnie moich słów?! Napisałem wyraźnie, że talerzyk NIGDY nie był obciążany! I właśnie dlatego wytrzymał tak długo! Gdybym obciążył go choć jeden raz pękłby błyskawicznie (szkło jest bardzo kruche i jak pęka gwałtownie). Talerze na Śnieżce BYŁY obciążane, w związku z tym pytałem, czy gbyby były poddane mniejszym naciskom to czy jest możliwość, że spawy wytrzymałyby dłużej. Nie udzielił mi pan odpowiedzi na pytanie tylko zaczął się pieklić.

Sam pan sobie przeczy! Zarzuca mi pan, że nie mam prawa krytykować niedbalstwa, a sam przecież pan podawał jego przykłady. Kilka z nich:
"Łączenia były tylko obspawane dokoła aby było widać że są. Z zewnątrz bardzo dobrze wyglądają a w środku puste. Cudem jest, że konstrukcja stała tak długo."
"Tylko ten projektant był projektantem pomocniczym (jak to określił ktoś kto był przy budowie: "przynieś, podaj") i nie widział zapewne jak zostały wykonane spawy. Gdyby widział to naprawdę powinien się bać."
"Przy okazji dlaczego zastosowano spawy a nie nity albo łączenia śrubowe? Przecież spawy nie nadają się na konstrukcje, które podlegają drganiom. Powie to wam student."
"Dlaczego nie zrobiono wyliczeń z odpowiednim zapasem albo nie przypilnowano wykonawstwa, bo w tym był problem."
Mam wymieniać dalej? I niech pan jeszcze raczy zauważyć, że o błędach w obliczeniach to nie ja napisałem. Ja napisałem: błędy konstrukcyjne i niedbalstwo. Oba te czynniki miały wpływ na katastrofę, o czym świadczą własne pańskie słowa, więc nie rozumiem dlaczego pan się zżyma?

Tak jak pisałem na początku męczy mnie ta wymiana zdań. Pańskie podejście jest następujące: wy nie wiecie nic, nie macie więc prawa się wypowiadać na ten temat. Nie na tym polega dyskusja drogi panie. Przy okazji nie czyta pan ze zrozumieniem słów innych, tylko z założenia niejako uznaje pan, że atakujemy wszystko i wszystkich (oskarżenie, że krytykuję pracę meteorologów). Niejednokrotnie przeczy pan sam sobie (choćby podając nieprawdziwą własność skali Beauforta, a potem stwierdza pan, że nie ma ona odniesienia w górach). Według mnie podchodzi pan zbyt emocjonalnie do rozmowy, prezentuje pan postawę urażonego wszystkowiedzącego i chyba przez to nie skupia się pan na treści naszych wypowiedzi. Mi już znudziło się ciągłe tłumaczenie, bo pan w większości przypadków wypacza pan całkowicie sens moich wypowiedzi (talerzyk). Brakuje panu też jednej, bardzo ważnej w dyskusjach cechy: nie umie pan przyznać się do błędu. I żeby była jasność podkreślam raz jeszcze: przyznaję, że początkowo uważałem, że podana przez prasę wiadomość to typowa spychologia i obarczanie winą nieobecnych. Na podstawie pańskich argumentów przyznaję, że sprawa jest daleko bardziej skomplikowana i wady konstrukcji miały tu znaczący wpływ. Na ile zawinił czynnik ludzki nie udało się ustalić, bo rzetelna rozmowa z panem wydaje się być niemożliwa. Przy okazji nie twierdzę, że nie ma w tym mojej winy. Być może przysłowiowo mówiąc nadajemy na zupełnie innych falach. Dlatego nie będę ciągnął tego dalej, bo jak już pisałem - to nie jest dyskusja. Jeżeli miałoby się to przerodzić w rzeczową rozmowę - bardzo chętnie wezmę w niej udział. Ale najpierw oczekiwałbym, żeby ze zrozumieniem czytał pan co piszę, bo ciągłe wyjaśniania są nudne. Mnie to męczy, panu jeszcze ciśnienie skoczy i konstrukcja serducha nie wytrzyma... po co to komu? Jeżeli nie umiemy rozmawiać nie rozmawiajmy wcale.

piotrekok
łazik
Posty: 96
Rejestracja: 12-06-2009 20:39

Postautor: piotrekok » 17-06-2009 08:46

Paszczak pisze:Ech… męczący staje się ten wątek.

Tak

Paszczak pisze:Mam nadzieję, że nie będzie pan twierdził, że na Śnieżce panują warunki cyklonowe?

Panują. I nie twierdzę tak tylko ja. :)
Paszczak pisze:Rezonans to bardzo szerokie pojęcie. Odkształcenia i powrót do poprzedniej postaci też są formą drgań.

Tylko odkształcenia nie muszą być rezonansem. A rezonans jest w tym przypadku odkształceniem. Z resztą też się nie zgodzę ponieważ na tej belce i dachu podobnie nie zmieści się tyle śniegu ile pan wymyśli mentalnie. Bo w naturze będzie taki wybór: Albo odśnieżanie 20 razy po jednej tonie. Albo jednokrotne wytrzymanie naporu czterech ton. Więcej nawet przy braku odśnieżania nie zmieścisz. Natura to nie proste modele mentalne. A powtórzę co pan później zacytował jako moją niespójnośc w wypowiedziach. Skoro projektant sam twierdzi po niewczasie (wcześniej tego nie sugerując), że jego budynek należało odśnieżać to "dlaczego nie zrobiono wyliczeń z odpowiednim zapasem" jak robi każdy projektant uwzględniając panujące warunki.

Paszczak pisze:Sam pan sobie przeczy! Zarzuca mi pan, że nie mam prawa krytykować niedbalstwa, a sam przecież pan podawał jego przykłady. Kilka z nich:
"Łączenia były tylko obspawane dokoła aby było widać że są. Z zewnątrz bardzo dobrze wyglądają a w środku puste. Cudem jest, że konstrukcja stała tak długo."
"Tylko ten projektant był projektantem pomocniczym (jak to określił ktoś kto był przy budowie: "przynieś, podaj") i nie widział zapewne jak zostały wykonane spawy. Gdyby widział to naprawdę powinien się bać."
"Przy okazji dlaczego zastosowano spawy a nie nity albo łączenia śrubowe? Przecież spawy nie nadają się na konstrukcje, które podlegają drganiom. Powie to wam student."
"Dlaczego nie zrobiono wyliczeń z odpowiednim zapasem albo nie przypilnowano wykonawstwa, bo w tym był problem."
Mam wymieniać dalej?

Pan sugeruje niedbalstwo w konserwacji obiektu a nie w wykonawstwie. Poza ostatnim w wypowiedziach nie ma najmniejszej sprzeczności. To, że śruby są wytrzymalsze nie znaczy, że nie można było zastosować spawów. Dobrze wykonane wytrzymały by bardzo długo. Zakładam dobrą wolę projektanta i złe wykonanie. Natomiast ostatni tekst był odpowiedzią na Pana sugestię, że jednak na pewno trzeba było odśnieżać i wtedy ma rację bytu taka wypowiedź.
Paszczak pisze:Pańskie podejście jest następujące: wy nie wiecie nic, nie macie więc prawa się wypowiadać na ten temat.

Pańskie chce na siłę udowodnić tezę, że budynek osunął się dlatego, że był zaniedbany i nie odśnieżany. Ze "zawinił czynnik ludzki ". Ciągle Pan do tego powraca.Spytam się:
Widział Pan jak były wykonane spawy?
Widział Pan w jakim stanie była konstrukcja górnego dysku po katastrofie?
Wie Pan coś na temat czy Budynek był czy nie był odśnieżany?
Ma Pan wiedzę na temat remontów wykonywanych w Obiekcie?
Uważa Pan, że nowo budowane budynki powinny być systematycznie odśnieżane?


Paszczak pisze:Niejednokrotnie przeczy pan sam sobie (choćby podając nieprawdziwą własność skali Beauforta, a potem stwierdza pan, że nie ma ona odniesienia w górach).

Wie pan spotyka się skalę beauforta i nie tylko tą rozszerzoną, dla której 12 stopień jest zamknięty. To, że pomyliłem się albo źle wyraziłem się co do zamknięcia skali nie świadczy o przeczeniu sobie. Sam pan powiedział, że nawet w swoich dziedzinach można się mylić. Ale ten błąd jest stricte akademicki i nie widzę aby świadczył o tym, że sobie przeczę. A rozróżnienia siły i prędkości wiatru widzę dalej pan nie zauważył.
Paszczak pisze:Ale najpierw oczekiwałbym, żeby ze zrozumieniem czytał pan co piszę, bo ciągłe wyjaśniania są nudne. Mnie to męczy, panu jeszcze ciśnienie skoczy i konstrukcja serducha nie wytrzyma... po co to komu? Jeżeli nie umiemy rozmawiać nie rozmawiajmy wcale

A ja oczekiwał bym aby Pan nie stosował protekcjonalnego tonu i ciągłego sugerowania, że nie rozumiem co Pan pisze i co Pan ma na myśli. Tak naprawdę po prostu obrażania mnie.

Awatar użytkownika
seba123
stary wyga
Posty: 1030
Rejestracja: 05-03-2006 12:34
Lokalizacja: z nienacka

Postautor: seba123 » 17-06-2009 08:56

Rezonans nie jest takim szerokim pojęciem (Rezonans – zjawisko fizyczne zachodzące dla drgań wymuszonych, objawiające się pochłanianiem energii poprzez wykonywanie drgań o dużej amplitudzie przez układ drgający dla określonych częstotliwości drgań.). Od drgań do rezonansu daleka droga. Te które opisałeś wyżej są drganiami nieliniowymi i o rezonansie nie ma mowy!

o innych „nieścisłościach”, nie chce mi się...

Awatar użytkownika
seba123
stary wyga
Posty: 1030
Rejestracja: 05-03-2006 12:34
Lokalizacja: z nienacka

Postautor: seba123 » 17-06-2009 09:02

piotrekok pisze:A ja oczekiwał bym aby Pan nie stosował protekcjonalnego tonu i ciągłego sugerowania, że nie rozumiem co Pan pisze i co Pan ma na myśli. Tak naprawdę po prostu obrażania mnie.


moim zdaniem, jeżeli ktoś ciągle uważa, że nikt go nie rozumie, powinien zastanowic się nad tym w jaki sposób się wypowiada. Jeżeli jedna osoba twierdzi, że cały świat jest szalony...

Awatar użytkownika
Paszczak
podróżnik
Posty: 104
Rejestracja: 06-05-2009 09:15
Lokalizacja: Dresden / Poznań

Postautor: Paszczak » 17-06-2009 09:29

Dwa słowa do Seby: przecież pisałem, że na Śnieżce rezonansu nie ma! A podana przez Ciebie definicja jest dosyć nieścisła. Jak sądzę, wypisałeś ją z wikipedii? Mimo wszystko nie zawsze jest to najlepsze źródło. Jeżeli chcemy zdefiniować rezonans jednym zdaniem, to jednak proponowałbym napisać, że jest to tendencja do drgania z wyższą amplitudą dla pewnych określonych częstotliwości. Jako fizyk na pewno zdajesz sobie sprawę, że ogólniejsza definicja jest lepsza, obejmuje też więcej przypadków.

Nie twierdzę też, że cały świat mnie nie rozumie, bo dyskusja jest w znacznej mierze między mną a panem Piotrem. Ale cóż, zwykłem się stosować do zasady: jak jedna osoba powie Ci, że jesteś osłem to go zignoruj, jak dwie to zastanów się nad sobą, a jak trzy to idź do weterynarza. Dlatego więc nie widzę sensu ciągnięcia tej dyskusji i nie będę się już z niczym spierał, a właśnie miałbym wiele takich możliwości. Przyznam, że aż mnie korci, ale nie wierzę, że cokolwiek coś to zmieni.

A do pana Piotra - jeżeli poczuł się pan obrażony którąkolwiek z moich wypowiedzi - serdecznie przepraszam. Nie było to moim celem.

Awatar użytkownika
seba123
stary wyga
Posty: 1030
Rejestracja: 05-03-2006 12:34
Lokalizacja: z nienacka

Postautor: seba123 » 17-06-2009 10:11

Paszczak pisze: Jako fizyk na pewno zdajesz sobie sprawę, że ogólniejsza definicja jest lepsza, obejmuje też więcej przypadków.


czy jescze lepszą definicją jest (obejmuje przecież więcej przypadków):
„rezonans to zjawisko fizyczne z tendencją”


jeszcze nie spotkałem definicji ze słowem „tendencja” (chyba, że definicja słowa tendencja), fizyka jest nauką ścisłą. Definicje z „furtką” nie są definicjami!

Akurat ta definicja z wikipedii jest badzo dobra i ogólna.

Wtrąciłem się do rozmowy bo zamykanie komuś buzi argumentem, że jest się fizykiem mnie drażni.

ja mam dosyc... pzdr.

Awatar użytkownika
Paszczak
podróżnik
Posty: 104
Rejestracja: 06-05-2009 09:15
Lokalizacja: Dresden / Poznań

Postautor: Paszczak » 17-06-2009 10:24

A tak! Jest to jedynie tendencja! Wprowadź w rezonans układ z bardzo silnym tłumieniem jeśli łaska. Możesz mieć wahadło, które ma określoną częśtość rezonansową. Zalej je gęstym olejem i nici z drgań rezonansowych.

Wcale nie zamykam Ci ust przerzucaniem się profesjami, powiem ponownie: jeżeli błąd był w moim wyrażaniu - przepraszam. Ale przyznasz chyba, że Twoje definicja nie uwzględnia tłumienia właśnie, a moje - i owszem. Przy okazji zaznaczę, że mówiliśmy o definicji jednozdaniowej...

A tak na marginesie pisząc: inna definicję z tendencją:
Izotop promieniotwórczy - pierwiastek, którego jądro jest niestabilne i ma tendencję do samoczynnej przemiany promieniotwórczej.
Czy mam podać jeszcze jakieś przykłady?

Awatar użytkownika
WILK70
podróżnik
Posty: 153
Rejestracja: 20-01-2009 14:24
Lokalizacja: Wrocław,Jedlina Zdrój

Postautor: WILK70 » 17-06-2009 10:25

Panowie nie ma się co kłucić, myślę ,że prawda leży zawsze gdzieś po środkuJ nieporozumienia biorą się z braku zrozumienia tego co inna osoba chciała przekazać, czasem nie mamy złych intencji a wychodzi zupełnie inaczej, myślę ze słowo pisane w Internecie nigdy do końca przekaże tego co mamy naprawdę do powiedzenia. Gdzieś w jakiejś miłej knajpce przy wybornym pifku rozmawiało by nam się znacznie lepiej;)
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...

Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów



http://picasaweb.google.com/szalonywilk1

Awatar użytkownika
Paszczak
podróżnik
Posty: 104
Rejestracja: 06-05-2009 09:15
Lokalizacja: Dresden / Poznań

Postautor: Paszczak » 17-06-2009 10:28

Rzucę jeszcze higroskopijnością, żeby były dwa przykłady. To także jest tylko tendencja.

Awatar użytkownika
Paszczak
podróżnik
Posty: 104
Rejestracja: 06-05-2009 09:15
Lokalizacja: Dresden / Poznań

Postautor: Paszczak » 17-06-2009 10:29

Prawdę rzeczesz mości Wilku! Górską knajpkę proponuję!

piotrekok
łazik
Posty: 96
Rejestracja: 12-06-2009 20:39

Postautor: piotrekok » 17-06-2009 10:34

Paszczak pisze:A tak na marginesie pisząc: inna definicję z tendencją:
Izotop promieniotwórczy - pierwiastek, którego jądro jest niestabilne i ma tendencję do samoczynnej przemiany promieniotwórczej.
Czy mam podać jeszcze jakieś przykłady?

Wiele definicji można przedstawić tak. Jednak można równiez i tak:
Izotop promieniotwórczy - Nietrwały izotopy ulegający samorzutnym przemianom jąder.
Albo tak: pierwiastki lub odmiany pierwiastków (izotopy), których jądra atomów są niestabilne i samorzutnie ulegają przemianie promieniotwórczej.
Twoja definicja mogła by się skończyć na tym: "pierwiastek, którego jądro jest niestabilne" a jeśli już to nie ma tendencję tylko ulega samodzielnej przemianie promieniotwórczej.

Awatar użytkownika
Paszczak
podróżnik
Posty: 104
Rejestracja: 06-05-2009 09:15
Lokalizacja: Dresden / Poznań

Postautor: Paszczak » 17-06-2009 10:41

Czy się to komu podoba czy nie słowo tendencja oznacza PODATNOŚĆ. Pierwiastek promieniotwórczy jest podatny na rozpad. Nie oznacza jednak czegoś pewnego. Drewno ma podatność do spalania, a więc ma TENDENCJE do zapłonu. Słowo tendencja jest w fizyce (i nie tylko) bardzo ścisłe. To, że można wyrażać wszystko innymi słowami to jasne, ale to są definicje równorzędne i porszę mi nie wpierać, że podana przeze mnie definicja jest zła. Sama niestabilność jądra jest owszem, poprawna, ale mój dodatek szerzej charakteryzuje dane zjawisko. Określa podatność tych związków na rozpad. W warunkach laboratoryjnych da się utrzymać pierwiastki promieniotwórcze w swoim kształcie. Mimo niestabilności nie ulegają rozpadowi. Bo mają jedynie tendencję do rozpadu. Przy okazji dalej można uściślić definicję i dodać: w warunkach normalnych.

Obawiam się, że teraz czepia się pan mnie z założenia.

piotrekok
łazik
Posty: 96
Rejestracja: 12-06-2009 20:39

Postautor: piotrekok » 17-06-2009 11:17

Nie mówię, że Pana definicja jest zła ale chciałem powiedzieć, że bardzo często na swoje potrzeby można modyfikować pewne definicje podając je jako najbardziej poprawne. W ten sposób uzasadniając swoją rację.

Zawsze uzasadnia Pan iż pana podejście jest bardziej ogólne i zatem poprawniejsze od innych. A ja stwierdzam, że to jest tylko zabawa słowami mająca sprawić wrażenie swojej wyższości. Z założenia definicja powinna być jak najprostszą możliwą formą. A bawiąc się słowami można pójść po definicję słowa tendencja i wtedy okaże się, że może definicja jest zbyt szeroka do pewnych zastosowań:)


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”