Postautor: włodarz » 23-01-2018 18:46
Dzięki za link. Bardzo ciekawy artykuł. Wcześniej nie bardzo interesowałem się tematem, bo nie jestem myśliwym, ani nie poluję. Zawsze byłem zdania, że myśliwi są potrzebni, bo skoro dużych drapieżników praktycznie nie ma to człowiek powinien przejąć ich rolę i przez polowania regulować stan dzikiej zwierzyny. Nie jestem również rolnikiem i temat szkód w uprawach nie bardzo mnie interesował. Owszem słyszałem o takim zjawisku i słyszałem również, że koła łowieckie wypłacają rolnikom odszkodowania co, uznawałem, załatwiało sprawę. Artykuł jednak rzuca inne światło na ten problem. Wygląda na to, że rolnicy mogą mieć rację utyskując na PZŁ za zaniżanie szkód i odszkodowań za nie, za utrzymywanie wysokiej liczby zwierzyny łownej dla własnej korzyści kosztem upraw rolnych. Czyli w całej tej nagonce na myśliwych chodzi o pieniądze a nie dobro zwierząt.
Wydaje mi się, że skoro piszesz, że myślistwo to dzika zabawa rodem ze średniowiecza to jesteś przeciwnikiem zabijania dzikich zwierząt podczas polowań. Podajesz link do artykułu, który, domyślam się, miał pokazać dzikość tej średniowiecznej zabawy (notabene człowiek był myśliwym zanim na dobre zszedł z drzewa) i ją zohydzić. Tymczasem ja tam widzę nagonkę na Polski Związek Łowiecki. Bohaterka artykułu proponuje demonopolizację myślistwa, chce by zamiast obecnych 130.000 myśliwych było ich nawet milion. Wg pani każdy właściciel ziemi mógłby sobie kupić dwururkę (po przejściu odpowiedniego kursu) i na swoim terenie strzelać do wszystkiego co się rusza i wchodzi w szkodę, oczywiście z wyjątkiem gatunków zagrożonych i zwierząt w okresie ochronnym. Jeśli więc miał być to artykuł dotyczący ochrony zwierząt to trafiłeś jak kulą w płot.
Właściwie to może i należałoby utrzeć nosa myśliwym, bo rzeczywiście, zwierzyna rozpleniła się na potęgę, łazi koło domów, pałęta się po drogach. Milion nowych dwururek skutecznie zmniejszyłby populację dziczyzny.
Boję się tylko jednego, że skoro teraz zdarzają się przypadki postrzeleń ludzi w trakcie polowania, to gdy pojawi się milion sztucerów po kursach, to takich przypadków będzie więcej. A ja idąc skrajem pola lub przez łąkę zamiast podziwiać piękne okoliczności przyrody nie chcę się rozglądać czy przypadkiem właściciel tychże nie wyszedł akurat na polowanie.