Jest to dobry temat dla dziennikarzy, bo rzeczywiście w tą majówkę padł istny rekord jeżeli chodzi o ilość ludzi na tatrzańskich szlakach.
Co do wypowiedzi Rafała Łozińskiego i zwierzakach. Tłumy i ilość ludzi moim zdaniem nie wpływają na jakość życia tatrzańskiej fauny. Wystarczyły 3 osoby w pustawym przecież listopadzie aby jeden młody niedzwiadek stracił życie.
Ważna jest edukacja. Problem w tym
jacy to ludzie (turyści?) wędrują po szlakach. Jak rodzic, opiekun przekaże wiedzę o górach, przyrodzie dzieciom i przyszłym pokoleniom, które za lat 10, 15 ruszą samodzielnie w góry.
Prawda jest taka, że w tych majowych tłumach, to wiekszość stanowi to polskie chamstwo i dresiarstwo, które jedzie na majówkę w Tatry nie po aby przeżywać kontakt z cudowną naturą i pięknymi szlakami, ale po to , że to jest cool, trendy i żeby w robocie pokazywać foty z browarem nad Morskim Okiem. Dlatego moim zdaniem tacy właśnie ludzie zasługują na miano stonki.
Kolejne pytanie - czy góry mają być elitarne czy egalitarne? I co Wy na to? Jak ktoś mi udzieli na to pytanie odpowiedzi, to ma u mnie Nobla!
A wracając jeszcze do tej nieszczęsnej fauny - naprawdę współczuję tym kaczuszkom, co to pływają po MOKu - wiecie ile one muszą wsunąć tych bułek i kanapek od turystów? Jak wszystkiego nie wsuną, bo się strują tą chemicznie uzdatnianą szynką w kanapce, to podpłyną ryby...te też się strują kwasami tłuszczowymi w maśle...i jak już się wszystkie dokarmiane żyjątka strują w MOKu, to zostaje po takim weekendzie majowym warstwa pieczywa o grubości ok 5cm i szerokości ok 2 - 3 metrów, które ciągnie się po kilknaście metrów przy linii brzegowej tego pieknego skądinąd jeziorka górskiego...piszę to bo sam widziałem...fajny klimat przy otwartych szlakach, co?