Jak zwalczyc motory i kłady na szlakach?
Niestety ale Rudawy Janowickie i Kaczawy w okresie letnim są dosłownie rozjeżdżane przez quady i motocykle crossowe,.Nie tylko że jeżdżą i ryją wszystkie szlaki turystyczne i drogi leśne ale i jeżdżą na przełaj przez las niszcząc uprawy i płosząc zwierzynę.To normalnie jest jakaś dzicz bez krrzty świadomości ekologicznej.Trzeba na to uczulić policję i służby leśne.Chodzę bardzo dużo po czeskich Karkonoszach i Izerach ale z czymś takim tam się nie spotkałem,widocznie oni mają wyższą świadomość o potrzebie ochrony środowiskai wyższe kary za wjazd do lasu.N.p.zjechanie z nartostrady do lasu kosztuje 10000 koron t.j ok.1400pln a po drugie na szlakach można spotkać często służby leśne i ochrony przyrody a u nas widocznie jak ze wszystkim panuje ogólna niemoc.
Ta szarańcza opanowała praktycznie cały kraj, spotykam ich w górach, na pojezierzach, w zwykłych lasach. Co gorsza, oprócz crossów i quadów jeżdżą też samochodami. Ale co się dziwić, jak przykład dawał Linda w Bieszczadach, a bodajże TVN to wypromowała.
W tej chwili widzę u nas jak quady za 4000 Zł dostają dzieci na komunię.
Co ciekawe spotkałem nieraz w Beskidach crossowców, rozmawiałem z nimi. To nie były jakieś snoby- dzikusy z miasta. to byli sympatyczni młodzi goście z wiosek, którzy często na szlaku ustępowali mi. Myślę, że po prostu chłopaki "nie wiedzą co czynią".
Problem jest dosyć złożony, od kilku lat wałkowany na pl.rec.gory i nikt nie ma pomysłu jak temu zaradzić. Słyszałem w radio, że temat jest już poruszany na szczeblu ministerstwa.
Sytuację komplikuje, że na dzisiaj jest nieuregulowany stan prawny qadów. Jedni (zazwyczaj Ci porządni, szanujący przyrodę i jeżdżący po legalnych polnych drogach) rejestrują, pozostali nie, bo nie trzeba.
W północnej Polsce często wioski i osady są połączone drogami leśnymi, z dopuszczonym ruchem kołowym. Mieszkańcy używają quadów, gdyż często w jesieni i w zimie, oprócz "maluchów" są to jedyne pojazdy, którymi można dojechać do sklepu, do szkoły. Trudno tam egzekwować zakaz jazdy po lesie, gdyż na dobra sprawę nie wiadomo, którymi drogami można jeździć, a którymi nie, i służby leśne patrzą przez palce.
Myślę, że wyrzucanie śmieci do lasu, palenie plastików w piecach, celowe uszkadzanie szamb, aby "same" się opóźniały oraz jeżdżenie po lasach i parkach narodowych sprowadzają się do wspólnego mianownika: jeszcze nam brakuje trochę do kultury cywilizacji zachodu. I żadne zakazy i mandaty tego nie zmienią.
A tak przy okazji: Ostatnio, podczas wycieczki rowerowej w pobliżu Nysy, zauważyłem ciekawą sytuację: na polu stały sarny. Po polu na pełnym gazie zasuwało dwóch pajaców na crossach. Sarny kompletnie ich olały. Natomiast gdy ja zbliżyłem się drogą, sarny dużo wcześnie spłoszyły się.
Pozdrawiam.
W tej chwili widzę u nas jak quady za 4000 Zł dostają dzieci na komunię.
Co ciekawe spotkałem nieraz w Beskidach crossowców, rozmawiałem z nimi. To nie były jakieś snoby- dzikusy z miasta. to byli sympatyczni młodzi goście z wiosek, którzy często na szlaku ustępowali mi. Myślę, że po prostu chłopaki "nie wiedzą co czynią".
Problem jest dosyć złożony, od kilku lat wałkowany na pl.rec.gory i nikt nie ma pomysłu jak temu zaradzić. Słyszałem w radio, że temat jest już poruszany na szczeblu ministerstwa.
Sytuację komplikuje, że na dzisiaj jest nieuregulowany stan prawny qadów. Jedni (zazwyczaj Ci porządni, szanujący przyrodę i jeżdżący po legalnych polnych drogach) rejestrują, pozostali nie, bo nie trzeba.
W północnej Polsce często wioski i osady są połączone drogami leśnymi, z dopuszczonym ruchem kołowym. Mieszkańcy używają quadów, gdyż często w jesieni i w zimie, oprócz "maluchów" są to jedyne pojazdy, którymi można dojechać do sklepu, do szkoły. Trudno tam egzekwować zakaz jazdy po lesie, gdyż na dobra sprawę nie wiadomo, którymi drogami można jeździć, a którymi nie, i służby leśne patrzą przez palce.
Myślę, że wyrzucanie śmieci do lasu, palenie plastików w piecach, celowe uszkadzanie szamb, aby "same" się opóźniały oraz jeżdżenie po lasach i parkach narodowych sprowadzają się do wspólnego mianownika: jeszcze nam brakuje trochę do kultury cywilizacji zachodu. I żadne zakazy i mandaty tego nie zmienią.
A tak przy okazji: Ostatnio, podczas wycieczki rowerowej w pobliżu Nysy, zauważyłem ciekawą sytuację: na polu stały sarny. Po polu na pełnym gazie zasuwało dwóch pajaców na crossach. Sarny kompletnie ich olały. Natomiast gdy ja zbliżyłem się drogą, sarny dużo wcześnie spłoszyły się.
Pozdrawiam.
to po prostu spolszczona wersja tego słowa, tak jak chociażby mejl (jedno z dwóch dopuszczalnych użyć tego leksemu w języku polskim, obok e-mail)
kłady są w pytkę jak dla mnie
trochę off'u, a teraz na temat... mnie też strasznie denerwuje zachowanie tych wariatów... widziałem ich pod Okolem, w Rudawach, wczoraj w lasach pod Trzebnicą... zapierniczają gdzie popadnie, stwarzają niebezpieczeństwo, rozjeżdżają drogi i rośliny...
no ale lubią to, więc jakikolwiek zakaz nie spowoduje tego, że zrezygnują ze swojego hobby... trzeba stworzyć im jakieś warunki, poddać jakąś propozycję (typu: macie wyznaczone trasy, możecie tylko tam jeździć, a nie po całym terenie... chociaż to też jest nie do końca, bo jak tu powiedzieć zwierzakom, że tamtędy mogą jeździć zmotoryzowani...)
kłady są w pytkę jak dla mnie
trochę off'u, a teraz na temat... mnie też strasznie denerwuje zachowanie tych wariatów... widziałem ich pod Okolem, w Rudawach, wczoraj w lasach pod Trzebnicą... zapierniczają gdzie popadnie, stwarzają niebezpieczeństwo, rozjeżdżają drogi i rośliny...
no ale lubią to, więc jakikolwiek zakaz nie spowoduje tego, że zrezygnują ze swojego hobby... trzeba stworzyć im jakieś warunki, poddać jakąś propozycję (typu: macie wyznaczone trasy, możecie tylko tam jeździć, a nie po całym terenie... chociaż to też jest nie do końca, bo jak tu powiedzieć zwierzakom, że tamtędy mogą jeździć zmotoryzowani...)
Oko wszystko widzi
W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!
http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be
W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!
http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be
tomuch pisze:... trzeba stworzyć im jakieś warunki, poddać jakąś propozycję (typu: macie wyznaczone trasy, możecie tylko tam jeździć, a nie po całym terenie... chociaż to też jest nie do końca, bo jak tu powiedzieć zwierzakom, że tamtędy mogą jeździć zmotoryzowani...)
Wydaje mi się, że jazda poza wyznaczonymi obszarami będzie bardziej rajcująca niźli w parku zabaw...
Ostatnio zmieniony 19-10-2008 17:06 przez Satan, łącznie zmieniany 1 raz.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
apollo pisze:Ale Słownik Języka Polskiego PWNu milczy (jeszcze) w tym temacie...
„na ten temat”
kłady ok (prawie jak kłody), ale „w tym temacie”
a tak swoją drogą prawie każdy ma aparat cyfrowy i jeżeli łamią prawo to można doniesienie na policję zrobić (wiem, że są w kaskach ale może jakieś znaki szczególne - policja zna miejscowych) Jest jeszcze kwestia czy tak naprawdę komuś się chce z tym walczyć, czy tylko gadać...
Znajomy kiedyś autem przejechał w nocy pustą, jednokierunkową drogą 50 m pod prąd i ktoś go podkablował (zadzwonił na policję i podał numery rej.). Po trzech dniach przyszedł dzielnicowy i spytał czy to prawda, znajomy się przyznał (niby taki drobiazg) ...i dostał mandat
Wczoraj widziałem pięć quadów jadących czerwonym szlakiem od Sokolika przez przełęcz do Szwajcarki. Gdy doszedłem do schroniska, kierowcy raczyli się piwem na ławkach przed Szwajcarką bez żadnej reakcji ze strony gospodarzy schroniska. A w schronisku można podpisać petycję przeciwko rozbudowie kamieniołomu skalenia w Karpnikach, bo będzie szkodzić środowisku i szpecić krajobraz. Ja nie podpisałem
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”