Przewodnicy w górach/ było: "Co nam w Sudetach dała...&
: 01-09-2005 21:56
Za tzw. "komuny" nie czułem się specjalnie zniewolony, bo wtedy ciągle chodziło się z różnymi grupami w góry, a każdy gadał i śpiewał co chciał. Nawet za komuny nie tylko przewodnicy, ale przodownicy GOT i inni (np. pracownicy kulturalno-oświatowi z ośrodków wczasowych) mogli sobie prowadzać grupy, chyba że w jakimś rezerwacie przepisy zabraniały tam wstępu.
I faktycznie tak było. No może za wyjątkiem stanu wojennego, kiedy to np. na Śnieżkę można było tylko wejść grupie z przewodnikiem sudeckim. Oczywiście nie z każdym, a tylko takim który zgodził się na współpracę z władzą. Tylko jemu wolno było zatrzymać się na szlaku, objaśnić panoramę i przekazać jedyne słuszne informacje o zwiedzanym terenie, o osiągnięciach budownictwa socjalizmu itd.
Co mamy dziś? Dziś już nie tylko na Śnieżkę, ale na większości obszarów polskich gór prowadzić grupy może tylko i wyłącznie zawodowy przewodnik, uznany przez obecne władze (demokratycznego i wolnościowego???) państwa za głosiciela jedynej słusznej prawdy. Tym, którzy złamią tą zakamuflowaną cenzurę, a wbrew totalitarnemu prawu poprowadzą grupę turystów ukazując im piękno gór, zabiorą swój głos zaznajamiając z ich historią, zabytkami itp., grożą kary ograniczenia wolności lub grzywny.
No i mamy już pełną wolność czyli ograniczenie wolności poruszania się po kraju w otoczce "troski o zdrowe, bezwypadkowe" zwiedzanie i zaszczepienie - jak to niedawno powiedział dyrektor jednego z naszych górskich parków narodowych - miłości do piękna, miłości do gór. Ciekawych czasów, przypominających najbardziej restrykcyjny okres stanu wojennego, się doczekaliśmy.
Dziś aby pospacerować sobie po najpiękniejszych obszarach poskich gór, będących w końcu własnością całego narodu - zarówno ludzi bogatych jak i ubogich - to aby zobaczyć z bliska tą swoją własność trzeba wykupić drogie bilety wstępu czy jakieś karnety. Czy to aby nie jest już ów jawny albo zakamuflowany totalitaryzm, przed którym przestrzegał Papież Jan Paweł II na spotkaniu z parlamentarzystami w Sejmie podczas swojej pielgrzymki do Polski?
I faktycznie tak było. No może za wyjątkiem stanu wojennego, kiedy to np. na Śnieżkę można było tylko wejść grupie z przewodnikiem sudeckim. Oczywiście nie z każdym, a tylko takim który zgodził się na współpracę z władzą. Tylko jemu wolno było zatrzymać się na szlaku, objaśnić panoramę i przekazać jedyne słuszne informacje o zwiedzanym terenie, o osiągnięciach budownictwa socjalizmu itd.
Co mamy dziś? Dziś już nie tylko na Śnieżkę, ale na większości obszarów polskich gór prowadzić grupy może tylko i wyłącznie zawodowy przewodnik, uznany przez obecne władze (demokratycznego i wolnościowego???) państwa za głosiciela jedynej słusznej prawdy. Tym, którzy złamią tą zakamuflowaną cenzurę, a wbrew totalitarnemu prawu poprowadzą grupę turystów ukazując im piękno gór, zabiorą swój głos zaznajamiając z ich historią, zabytkami itp., grożą kary ograniczenia wolności lub grzywny.
No i mamy już pełną wolność czyli ograniczenie wolności poruszania się po kraju w otoczce "troski o zdrowe, bezwypadkowe" zwiedzanie i zaszczepienie - jak to niedawno powiedział dyrektor jednego z naszych górskich parków narodowych - miłości do piękna, miłości do gór. Ciekawych czasów, przypominających najbardziej restrykcyjny okres stanu wojennego, się doczekaliśmy.
Dziś aby pospacerować sobie po najpiękniejszych obszarach poskich gór, będących w końcu własnością całego narodu - zarówno ludzi bogatych jak i ubogich - to aby zobaczyć z bliska tą swoją własność trzeba wykupić drogie bilety wstępu czy jakieś karnety. Czy to aby nie jest już ów jawny albo zakamuflowany totalitaryzm, przed którym przestrzegał Papież Jan Paweł II na spotkaniu z parlamentarzystami w Sejmie podczas swojej pielgrzymki do Polski?