Całe zło tego świata...

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Góry, wędrówki, a wieczorem?

Postautor: Lech » 26-11-2008 17:00

buba pisze:
Kasiek pisze:Zima zaatakowała nasz kraj jak zawsze niespodziewanie, jak co roku zresztą... Zaskoczyła drogowców, jak zwykle.... Atak zimy zawsze mi przypomina, że zbliża się wielkimi krokami Sylwester. A wymarzony to taki w górach, przy świecach, przy dźwiękach gitar, wśród ludzi, którzy kochają i czują podobnie. No i owszem można by ruszyć gdzieś na Niemcową, na Wierchomlę, może na Polany Surowiczne, Rycerzową, a może Rawki? Ale zaraz zaraz! Od jakiegoś czasu męczy mnie proste pytanie: dlaczego Beskidy, Bieszczady? Czy jeśli Sudety to tylko Chatka Górzystów czy AKT Towarzystwa Bażynowego? Rozumiem, że nie mamy w Sudetach Moskałówek, dużej ilości chatek studenckich, ale czy jest aż tak źle?

Może po prostu źle się orientuję w temacie, źle szukam, nie spotkałam "tych" osób. Wyprowadźcie mnie z błędu. Ja tylko chcę odnaleźć blisko miejsce, gdzie dźwięk gitar rozbrzmiewa do rana, gdzie możliwe jest zorganizowanie imprezy muzycznej (coś jak np. Turystyczna Awanturka Muzyczna czy Gitarą i Grulem) raz w roku. Czy zaraz trzeba jechać w Gorce, Beskidy, Bieszczady? A nasze Sudety?
to juz sa nas dwie- szukajace w sudetach klimatu znanego z beskidow, z chatek studenckich, bacowek i baz namiotowych.. niestety moje poszukiwania tez niestety spelzaja na niczym..jest to dla mnie niesamowicie przedziwna rzecz- nie wiem gdzie imprezuja np. studenci z poznania lub wroclawia i dlaczego roznia sie od tych z krakowa czy gornego slaska.. chyba stracilam juz nadzieje ze w sudetach sie cos takiego znajdzie...
Cóż. Jedną z przyczyn jest niewątpliwie silnie rozwinięty partykularyzm miejscowych działaczy turystycznych, którzy zachowują się jak przysłowiowy pies ogrodnika. Zauważ, że w Polsce jest mnóstwo Studenckich Kół Przewodników Beskidzkich, i nikomu to jakoś nie przeszkadza, a pozwolono na powstanie tylko jedynego słusznego Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich we Wrocławiu. Te beskidzkie koła prowadzą swoje chatki i sezonowe bazy namiotowe w różnych pasmach Beskidów, a wrocławskie SKPS nie prowadzi nawet żadnej letniej studenckiej bazy namiotowej.

Obecna sytuacja prawna uderza w turystykę wędrówkową, szczególnie w organizacje studenckie i młodzieżowe jak m.in. ZHP. Kluby górskie PTTK czy szkolne koła PTTK spoza rejonów górskich nie mające w składzie przewodników górskich praktycznie zaprzestały organizowania rajdów i wycieczek w góry i nie prowadzą tam swojej bazy noclegowej. Z powodu niskiej frekwencji w Sudetach pozamykano wiele schronisk młodzieżowych stałych i sezonowych. Przykładowo w powiecie kamiennogórskim było ich kiedyś kilkanaście, a dziś nie ma ani jednego. Coraz mniej jest też rajdów nizinnych, praktycznie nie organizuje się już wielodniowych imprez i letnich obozów wędrownych. Dla lepszego zrozumienia istoty problemu proponuję lekturę moich tekstów na stronach
=> http://www.ksp.lanet.wroc.net/zysk.htm
=> http://www.ksp.lanet.wroc.net/poczatki.htm
Tego samego problemu dotyczy w pewnej części mój post w wątku
=> http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=1540
Obrazek

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 26-11-2008 20:23

ale np. taka Chatka Górzystów jest prywatna i g... ma w d... PTTK i takie inne. również spora część w Beskidach jest prywatna i PTTK ma gdzieś. a pozostałe w ramach PTTK funkcjonują, bo funkcjonują... a od obiektów ZHP uchowaj nas Boże.

jakoś tak.

nie sądzę, zeby w Sudetach była niższa frekwencja niż w Beskidach. wielodniowe imprezy czy rajdy raczej też się nie przekładają na funkcjonowanie obiektów. może wreszcie trzeba powiedzieć wprost - gospodarze w Beskidach są bardziej praktyczni/zapobiegliwy niż w Sudetach?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 26-11-2008 20:45

Pudelek pisze:nie sądzę, zeby w Sudetach była niższa frekwencja niż w Beskidach.
A ja na podstawie własnych obserwacji, trwających przez blisko pół wieku śmiem twierdzić, że jest o wiele niższa, zwłaszcza jak chodzi o turystykę wędrowną młodzieży szkolnej i akademickiej. To daje się zaobserwować nawet w kiedyś popularnych rejonach tych gór. Nie dotyczy to oczywiście strony czeskiej. I w pełni rozumiem wypowiedź Jacka Musiała, wiceprezesa Karkonoskiej Organizacji Turystycznej "Śnieżka"w 2004 roku na konferencji we Wrocławiu: "....brałem udział w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to powiedziałbym, rzecz zasadnicza. Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja naprawdę bardzo dziękuję..."
Pudelek pisze:wielodniowe imprezy czy rajdy raczej też się nie przekładają na funkcjonowanie obiektów.
Czyżby? A co dawało obłożenie młodzieżowym schroniskom stałym i uruchamianym sezonowo, jak nie wielodniowe obozy wędrowne, rajdy młodzieżowe itp.? Co napędzało koniunkturę i dlaczego pociągi i autobusy były oblegane przez grupy młodych ludzi z plecakami? Jaki sens utrzymywania połączeń na linii kolejowej, na której w trzech wagonach jedzie łącznie nie więcej jak 10 osób? Z czego mają utrzymywać się obiekty, do których z rzadka przywędruje dwóch - trzech turystów indywidualnych?
Ostatnio zmieniony 26-11-2008 21:25 przez Lech, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 26-11-2008 20:48

Pudelek pisze:...ale np. taka Chatka Górzystów jest prywatna i g... ma w d... PTTK i takie inne.


Ale to wynika raczej z obecności jednostek zwanych zapaleńcami. Tych już zostało niewiele, więc i takich miejsc jak Chatka Górzystów dziś cięzko uświadczyć.
Akurat dla chatki to dobrze, bo cała masa turystów szukających klimatów "chatkowych" z racji obecności monopolisty jedzie tam, więc chatka przez długie lata powinna mieć się dobrze.

Pudelek pisze:nie sądzę, zeby w Sudetach była niższa frekwencja niż w Beskidach. wielodniowe imprezy czy rajdy raczej też się nie przekładają na funkcjonowanie obiektów. może wreszcie trzeba powiedzieć wprost - gospodarze w Beskidach są bardziej praktyczni/zapobiegliwy niż w Sudetach?


Ja mam inne zdanie. Beskidy mają wiekszą frekwencję. Widzę to nawet po znajomych czy ludziach poznanych na rajdach pieszych. Byli tu, byli tam, ale rzadko kiedy wymieniają jakieś pasmo sudeckie.
Czy paradokslanie wynika to z braku infrastruktury? Bo to, że jest bardziej ograniczona niż w Beskidach nie ulega chyba wątpliwości.

Kiedyś zabrałem kumpla, który chodził po Beskidach, Tatrach, Bieszczadach w Sudety. Złaziliśmy G. Kamienne i Bystrzyckie.
Wiecie co powiedział? To są góry dla koneserów, dla maniaków. Tu nie przyjedzie Kowalski czy Nowak. Oni pojadą do miejscowości często pojawiającej się w mediach - Zakopane, Ustroń, Wisła, Szczyrk, Krynica Górska itp...

Co do masówek. W maju Beskid Niski zalewany jest przez rajdy studenckie. Poza tym w świadomości turysty Baskidy są jakby bardziej "znane". Każdy, który choć trochę zna się na turystyce wymieni: Pieniny, Bieszczady, Beskid Żywiecki, Śląski. Są w miarę wysokie, długie, mają mnóstwo schronisk, o różnym typie.

A Sudety? Ludzie wymienią: Karkonosze, Góry Stołowe. A Reszta? Reszta to underground turystyczny...
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 27-11-2008 20:03

jednak nie mogę się zgodzić (według własnych obserwacji), że w Beskidach jest więcej ludzi niż w Sudetach. Beskidy są większe, jest więcej pasm... ale tak naprawdę to ludzie są tylko w miejscach tzw. popularnych. takich jak pasmo Karkonoszy, takich jak Góry Stołowe - tam też są tłumy ludzi non stop. miejscowości turystyczne? a Szklarska, Karpacz itp to może są puste?

A ja na podstawie własnych obserwacji, trwających przez blisko pół wieku śmiem twierdzić, że jest o wiele niższa, zwłaszcza jak chodzi o turystykę wędrowną młodzieży szkolnej i akademickiej.

tylko że ja nie widzę związku między "wędrowną młodzieżą szkolną i akademicką" (co to w ogóle znaczy?) a tworzeniem klimatycznych miejsc. jak ktoś słusznie zauważył, w Sudetach jest chyba po prostu za mało "maniaków".

Czyżby? A co dawało obłożenie młodzieżowym schroniskom stałym i uruchamianym sezonowo, jak nie wielodniowe obozy wędrowne, rajdy młodzieżowe itp.?

chyba mowimy o czymś innym. bo ja mając na myśli miejsca klimatyczne nie myślę o "młodzieżowych schroniskach stałych i uruchamianych sezonowo". i chyba chodzi nam o inny typ turystyki, który miałby być preferowany w górach, bo ja wszelkie rodzają spędy jak obozy i rajdy wędrowne mijam szerokim łukiem.
przykładowo spora część chatek tzw. studenckich w Beskidach jest studencka tylko z nazwy, bo należą do osób prywatnych. własciwych na właściwym miejscu. a te naprawdę "studenckie" z reguły mają najgorszą atmosferę.

Co napędzało koniunkturę i dlaczego pociągi i autobusy były oblegane przez grupy młodych ludzi z plecakami?

dalej się pytam co ma piernik do wiatraka? pełne pociagi i autobusy spowodują powstanie nowych chatek czy bacówek?

Z czego mają utrzymywać się obiekty, do których z rzadka przywędruje dwóch - trzech turystów indywidualnych?

klimatyczne obiekty w Beskidach nie są odwiedzane z rzadka przez dwie, trzy osoby indywidualne... ilekroć do takich przyjdę to jest z reguły pełno, i bardzo rzadko jakieś grupy zorganizowane. akurat uzależnianie funkcjonowania takich obiektów od spędów to jest faktyczne zabijanie indywidalnej turystyki na rzecz grupowej.

Ja mam inne zdanie. Beskidy mają wiekszą frekwencję. Widzę to nawet po znajomych czy ludziach poznanych na rajdach pieszych. Byli tu, byli tam, ale rzadko kiedy wymieniają jakieś pasmo sudeckie.
Czy paradokslanie wynika to z braku infrastruktury? Bo to, że jest bardziej ograniczona niż w Beskidach nie ulega chyba wątpliwości.

może miałeś pecha do osób które spotykałeś? brak infrastruktury? w Beskidach ciężko znaleźć tak blisko położone schroniska, jak się czasem zdarzają w Sudetach. w różnych pasmach jest róznie, podobnie jak w Sudetach.

Pieniny, Bieszczady, Beskid Żywiecki, Śląski.

Pieniny to nie Beskidy 8)
zostają trzy pasma - o jedno więcej niż w Sudetach :D

Wiem, że Jarmuż szuka miejsca na następną imprezę, ponoć Turbacz albo Prehyba.

Turbacz może nadawać się na wszystko, ale nie na klimatyczną imprezę górską...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 27-11-2008 21:15

Pudelek pisze:może miałeś pecha do osób które spotykałeś? brak infrastruktury? w Beskidach ciężko znaleźć tak blisko położone schroniska, jak się czasem zdarzają w Sudetach. w różnych pasmach jest róznie, podobnie jak w Sudetach.


No nie żartuj...
Beskid Niski - tutaj życie biegnie inaczej, więc pominę... :lol:
Beskid Sądecki - Bereśnik, Jaworzyna
Beskid Makowski - Kudłacze
Gorce - Maciejowa
Beskid Żywiecki - Boracza
Beskid Śląski - tu bez komentarza, blokowiska zwane schroniskami "co 100 metrów"

Siłą rzeczy po Bekidach wędruje więcej turystów, niż po Sudetach, po są po prostu rozleglejsze. Poza tym wydaje mi się, że Beskidy mają w sobie tradycję obozów wędrownych, plecakowców, wielodniowej turystyki kwalifikowanej. Sudety wg mnie takiej tradycji nie mają.

Jak myślisz, dlaczego Moskała rozlokował tyle bacówek w Beskidach, a w Sudetach nic? Miał "widzimi się", czy widział w tym jakiś sens i logikę?
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 27-11-2008 22:01

Beskid Niski - tutaj życie biegnie inaczej, więc pominę... Laughing
Beskid Sądecki - Bereśnik, Jaworzyna
Beskid Makowski - Kudłacze
Gorce - Maciejowa
Beskid Żywiecki - Boracza
Beskid Śląski - tu bez komentarza, blokowiska zwane schroniskami "co 100 metrów"


nie zrozumieliśmy się - blisko w sensie obiekty blisko siebie, a nie blisko miejscowości. ale skoro tak, to:

Schronisko Pod Kopą Biskupią, Schronisko na Ślęży, Pod Muflonem, Pasterka, Na Szczelińcu, Przełęcz Srebrna, Kamieńczyk... doliczając tam, gdzie można dotrzeć wyciągiem doszło by jeszcze kilka. one wszystkie leżą o rzut beretem od najbliższych miejscowości!

Jak myślisz, dlaczego Moskała rozlokował tyle bacówek w Beskidach, a w Sudetach nic? Miał "widzimi się", czy widział w tym jakiś sens i logikę?


Moskała lokował bacówki głównie tam, gdzie nie było infrastruktury turystycznej, w puste miejsca. i pewnie dlatego wybrał Beskidy, które w tym okresie miały bardzo duże puste przestrzenie

Siłą rzeczy po Bekidach wędruje więcej turystów, niż po Sudetach, po są po prostu rozleglejsze.

otóż to. ale to tak jakby porównywać ludność Rosji i Singapuru i twierdzić, że Rosja jest bardziej gęsto zaludniona, bo jest więcej mieszkańców. a to nie o to chodzi. zarówno i tu i tu można znaleźć miejsca zadeptane jak i puste. więc nie doszukuję się braku miejsc klimatycznych w winie PTTK, które (jak zwykle) jest winne całego zła, które się dzieje w polskich górach. Przecież większość obiektów w Beskidach klimatycznych albo funkcjonuje poza PTTK, albo ma z PTTK jak najmniej wspólnego, a po prostu dzierżawcy lub właściciele biorą i brali sprawy w swoje ręce. w Sudetach takich ludzi po prostu brak - tutaj obiekty są głównie po to, żeby zarabiać na stonce i czasem na jakiś innych dziwadłach...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 27-11-2008 22:35

Pudelek pisze:
nie zrozumieliśmy się - blisko w sensie obiekty blisko siebie, a nie blisko miejscowości...


No to teraz się rozumiemy :lol:

Beskid Śląski - schroniska co kilometr
Beskid Żywiecki - schroniska co 3h marszu
Beskid Mały - co 3h marszu
Beskid Makowski - dojazd do Kudłaczy bezproblemowy
Beskid Sądecki - schroniska co 3h marszu

A co do bacówek, to dziwi mnie fakt, że obiekty takie, które w swoim założeniu miały pomagać w uprawianiu turystyki kwalifikowanej miałby być stawiane w miejscach gdzie był brak infrastruktury, skoro mogły pomieścić do 20 turystów na nocleg...
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 27-11-2008 23:21

Satan pisze:Siłą rzeczy po Bekidach wędruje więcej turystów, niż po Sudetach, po są po prostu rozleglejsze.
Sudety też są rozległe...
Satan pisze:Poza tym wydaje mi się, że Beskidy mają w sobie tradycję obozów wędrownych, plecakowców, wielodniowej turystyki kwalifikowanej. Sudety wg mnie takiej tradycji nie mają.
Przepraszam, ale dobrze pamiętam czasy, kiedy obozy wędrowne w Sudetach cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że aby zapewnić sobie miejsca noclegowe dla grupy w schroniskach na planowanej trasie, trzeba było je rezerwować już na początku roku. Brak schronisk stałych uzupełniały uruchamiane w sezonie schroniska młodzieżowe w szkołach i studenckie bazy namiotowe. Oddział Międzyuczelniany PTTK z Poznania prowadził dwie takie bazy: w Nowej Morawie i przy Jaskini Radochowskiej. Ta ostatnia działała najdłużej - jeszcze jakiś czas po roku 2000.

Tradycja by była, gdyby nie przepisy, które zarżnęły obozownictwo wędrowne. Jeszcze raz powtórzę, że przykładowo kluby górskie PTTK czy szkolne koła PTTK spoza rejonów górskich ciążących ku Sudetom, nie mające w składzie przewodników górskich (sudeckich) praktycznie zaprzestały organizowania rajdów i wycieczek w góry. Wprowadzenie obowiązku nie tylko wędrowania z przewodnikiem z uprawnieniami państwowymi, ale również dokumentowania wszystkich wydatków fakturami do reszty zabiło organizację młodzieżowej turystyki wędrownej. Wszystko przez przepisy państwowe. Nauczyciele i wychowawcy są po prostu zmuszani do korzystania z usług biur turystycznych i kupowania "gotowców" z autokarem, pilotem i przewodnikiem oraz noclegami i wyżywieniem w hotelach. Wartość wychowawcza takich wycieczek i edukacja górska jest praktycznie żadna, a młodzi ich uczestnicy na takich imprezach nie mają żadnych szans załapać tego "bakcyla", którego mamy tu na myśli. W pewnych krótkich okresach przez tereny KPN i PNGS przewalają się takie właśnie wycieczki szkolne, a w sezonie wakacyjnym ruch ten niemal całkowicie zamiera. W pozostałych pasmach górskich Sudetów przez cały rok są niemal kompletne pustki.

Prawo zabija turystykę kwalifikowaną, wąskie kliki nadal urządzają sobie sympozja i konferencje, a publiczne portale rządowe, m.in. Ministerstwa Sportu i Turystyki, zamieszczają tylko lakoniczną wzmiankę o planowanych zmianach w przepisach. I nic więcej się nie dzieje, nic się nie zmienia a jeżeli już - to tylko na gorsze.
Obrazek

Awatar użytkownika
buba
obieżyświat
Posty: 923
Rejestracja: 11-08-2006 19:21
Lokalizacja: Oława

Postautor: buba » 28-11-2008 07:21

Lech pisze:
Tradycja by była, gdyby nie przepisy, które zarżnęły obozownictwo wędrowne. Jeszcze raz powtórzę, że przykładowo kluby górskie PTTK czy szkolne koła PTTK spoza rejonów górskich ciążących ku Sudetom, nie mające w składzie przewodników górskich (sudeckich) praktycznie zaprzestały organizowania rajdów i wycieczek w góry. Wprowadzenie obowiązku nie tylko wędrowania z przewodnikiem z uprawnieniami państwowymi, ale również dokumentowania wszystkich wydatków fakturami do reszty zabiło organizację młodzieżowej turystyki wędrownej. Wszystko przez przepisy państwowe. Nauczyciele i wychowawcy są po prostu zmuszani do korzystania z usług biur turystycznych i kupowania "gotowców" z autokarem, pilotem i przewodnikiem oraz noclegami i wyżywieniem w hotelach. Wartość wychowawcza takich wycieczek i edukacja górska jest praktycznie żadna, a młodzi ich uczestnicy na takich imprezach nie mają żadnych szans załapać tego "bakcyla", którego mamy tu na myśli. W pewnych krótkich okresach przez tereny KPN i PNGS przewalają się takie właśnie wycieczki szkolne, a w sezonie wakacyjnym ruch ten niemal całkowicie zamiera. W pozostałych pasmach górskich Sudetów przez cały rok są niemal kompletne pustki.

Prawo zabija turystykę kwalifikowaną, wąskie kliki nadal urządzają sobie sympozja i konferencje, a publiczne portale rządowe, m.in. Ministerstwa Sportu i Turystyki, zamieszczają tylko lakoniczną wzmiankę o planowanych zmianach w przepisach. I nic więcej się nie dzieje, nic się nie zmienia a jeżeli już - to tylko na gorsze.


lechu, ale przepisy o ktorych piszesz sa chyba ogolnopolskie, nie? wiec dlaczego w beskidach chodzi bardzo duzo rajdow z kol studenckich, czy prowadza chatki czy bazy, organizuja imprezy a w sudetach nie? dlaczego prawo mialoby zabic turystyke kwalifikowana tylko w sudetach???..w innych pasmach ma sie dobrze.
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"

http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 28-11-2008 15:26

Satan pisze:
Pudelek pisze:
nie zrozumieliśmy się - blisko w sensie obiekty blisko siebie, a nie blisko miejscowości...


No to teraz się rozumiemy :lol:

Beskid Śląski - schroniska co kilometr
Beskid Żywiecki - schroniska co 3h marszu
Beskid Mały - co 3h marszu
Beskid Makowski - dojazd do Kudłaczy bezproblemowy
Beskid Sądecki - schroniska co 3h marszu


zaczyna się ładna wyliczanka :)

Beskid Śląski - schroniska co kilometr... faktycznie - są takie trzy, a właściwie dwa (bo Dębowiec trudno nazwać schroniskiem i nie jest co kilometr) - Klimczok i Szyndzielnia. inne co kilometr sobie nie przypominam.

co 3h marszu - rozumiem, ze to ma być blisko? przecież w większości pasm sudeckich też znajdziesz schroniska co 3 h marszu, a wielu pasmach są znacznie bliżej. do takiego np. Okraju też dojedziesz bez problemów. naprawdę nie widzę różnicy w gęstości siedzi schronisk we wspomnianych pasmach. specjalnie nie wypowiadam się o Bieszczadach, bo tam akurat jeszcze nie prawie nie chodziłem.

i nadal zwracam uwagę, że spora grupa klimatycznych obiektów w Beskidach jest prywatna. PTTK nie ma z tym nic wspolnego. podobnie jak z Chatką Górzystów - jedynym znamym mi w Sudetach. wniosek nasuwa się sam...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 28-11-2008 20:32

Pudelek pisze:...i nadal zwracam uwagę, że spora grupa klimatycznych obiektów w Beskidach jest prywatna. PTTK nie ma z tym nic wspolnego. podobnie jak z Chatką Górzystów - jedynym znamym mi w Sudetach. wniosek nasuwa się sam...


Były jeszcze dwa w Sudetach: Chata Cyborga i Bialska Jarmilka. Splajtowały w sensie chat dla plecakowców. Wniosek nasuwa się sam...
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 29-11-2008 01:01

Satan pisze:
Pudelek pisze:...i nadal zwracam uwagę, że spora grupa klimatycznych obiektów w Beskidach jest prywatna. PTTK nie ma z tym nic wspolnego. podobnie jak z Chatką Górzystów - jedynym znamym mi w Sudetach. wniosek nasuwa się sam...


Były jeszcze dwa w Sudetach: Chata Cyborga i Bialska Jarmilka. Splajtowały w sensie chat dla plecakowców. Wniosek nasuwa się sam...


prosiłbym o rozwinięcie, bo chyba nie rozumiem. chyba, że ratunkiem dla każdego klimatycznego obiektu jest przyjmowanie grup zorganizowanych, które je utrzymają?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 29-11-2008 16:41

Pudelek pisze:
Satan pisze:
Pudelek pisze:...i nadal zwracam uwagę, że spora grupa klimatycznych obiektów w Beskidach jest prywatna. PTTK nie ma z tym nic wspolnego. podobnie jak z Chatką Górzystów - jedynym znamym mi w Sudetach. wniosek nasuwa się sam...


Były jeszcze dwa w Sudetach: Chata Cyborga i Bialska Jarmilka. Splajtowały w sensie chat dla plecakowców. Wniosek nasuwa się sam...


prosiłbym o rozwinięcie, bo chyba nie rozumiem. chyba, że ratunkiem dla każdego klimatycznego obiektu jest przyjmowanie grup zorganizowanych, które je utrzymają?


Ale to proste.
Mało turystów => mało "plecakwców", którzy stanowaią jakiś tam procent tychże turystów => mało pieniążków w chatach klimatycznych, gdzie główną klientelą są właśnie tacy osobnicy, a nie turysta masowy => plajta.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 29-11-2008 16:45

Satan pisze:Wniosek nasuwa się sam...
Myślę, że podobny wniosek nasunie się z lektury strony, na której opisuję utarczki pewnej grupy zapaleńców z niezłomnymi "obrońcami Sudetów" przed "obcymi" => http://www.ksp.lanet.wroc.net/poczatki.htm

Myślę, ze wart uwagi jest zwłaszcza ten akapit
W przeszłości podejmowane były jeszcze inne próby założenia ośrodków przewodnictwa sudeckiego poza terenem Dolnego Śląska, które też zostały zniweczone. Tak więc za sprawą grupy działaczy cierpiących na chorobliwy przerost ambicji zmarnowano kilka niepowtarzalnych okazji stworzenia czegoś w rodzaju "ambasad" regionu Sudetów poza Dolnym Śląskiem. Skutki są, jakie są. "Ambasadorów" - takich jakich dorobiły się Beskidy - dla Sudetów brakuje, to m.in. upada tania baza noclegowa, a kwalifikowana turystyka piesza młodzieży szkolnej i akademickiej odgrywa w Sudetach coraz mniejszą rolę. Może to znak czasów? Ludzie żyją bardzo szybko i intensywnie spędzają też czas wolny. Zamiast wyruszyć na tydzień w góry z plecakiem spędzą weekend na rowerze, albo samochodem objadą najciekawsze atrakcje okolicy. Jednocześnie w pewnych okresach, szczególnie w Karkonoszach i Górach Stołowych, dominują wieloosobowe i hałaśliwe "tramwaje" wycieczek szkolnych z dużą mocą destrukcyjną, które najczęściej są wtłaczane przez zawodowych przewodników w chronione obszary górskie w ramach ich działalności komercyjnej. Z drugiej strony jednak nieco inna sytuacja po czeskiej stronie gór sugeruje, że to nie tylko tempo życia maczało w tym całym zamieszaniu palce.
Obrazek


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”