Dbałość o klienta czy włazidupstwo?

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Andrzej
łazik
Posty: 98
Rejestracja: 13-09-2006 15:04
Lokalizacja: Poznań

Dbałość o klienta czy włazidupstwo?

Postautor: Andrzej » 28-01-2009 09:40

Turyści z Niemiec wracają z sentymentu i dla zdrowia

Podgórskie miasta kuszą turystów zza Odry. Restauracje mają menu tylko po niemiecku. Najbardziej nastawieni na gości z Niemiec są hotelarze i restauratorzy ze Świeradowa-Zdroju. Większość restauracji w mieście ma menu tylko w języku niemieckim. Jedynie ceny podane są w złotówkach, ale kelner bez problemu przeliczy je na euro. Nowo powstałe biuro podróży nazywa się Thomas Reisen, a fryzjerzy zachwalają swe gabinety jako Frisieursalons. Także po niemiecku są ogłoszenia o wolnych miejscach w pensjonatach.

- Cała miejscowa branża turystyczna nastawiona jest głównie na turystę niemieckiego - przyznaje Monika Hajny z referatu promocji gminy Świeradów-Zdrój. - Pensjonaty chcą ułatwić im życie. Również na świeradowskich chodnikach króluje język niemiecki. Kuracjusze zza zachodniej granicy doceniają szczególne właściwości zdrowotne miejscowych wód mineralnych i podgórskiego klimatu.

- Kilku kolegów napisało sobie nawet z boku na taksówce Bad Flinsberg - mówi Roman Korneć, który wozi Niemców taksówką po okolicy. Bad Flinsberg to przedwojenna, niemiecka nazwa Świeradowa. Jak mówią busiarze, wożą głównie niemieckich turystów, więc uważają, że napis jest jak najbardziej na miejscu.

O turystów zza Odry dba się w wyjątkowy sposób również w Jeleniej Górze. - Wszystkie materiały promocyjne wydajemy również w języku niemieckim. Najnowsza jest mapa zabytków w mieście, a teraz pracujemy nad folderem "Spacery po Jeleniej Górze" - wyjaśnia Barbara Różycka-Jaskólska, kierowniczka Informacji Turystycznej. Każda niemiecka wycieczka w Karkonosze ma w planie zwiedzenie Jeleniej Góry, której nie dosięgły wojenne zniszczenia i wygląda prawie tak samo jak 100 lat temu. To dla Niemców bardzo sentymentalna podróż w czasie, bowiem wielu z nich kiedyś tu mieszkało.

- Właśnie wysłałam jednej turystce z Niemiec komplet materiałów o mieście, bo chce ufundować swoim rodzicom w prezencie z okazji 50. rocznicy wycieczkę właśnie do Jeleniej Góry - opowiada Barbara Różycka-Jaskólska. Rocznie miasto odwiedza ok. 27 tysięcy turystów zagranicznych, z których każdy spędza tu średnio trzy dni. Zdecydowana większość to właśnie Niemcy.

Również Karpacz zauważył potencjał, jaki tkwi w turystach z Niemiec. - Chcemy ustawić w mieście 26 kamieni, które poinformują ich w ojczystym języku o atrakcjach miasta - mówi wiceburmistrz Ryszard Rzepczyński. Obok kamieni ma stanąć tablica z opisem obiektu. Ale Karpacz chce też zadbać o turystów z innych krajów, dlatego napisy będą w czterech językach (polskim, niemieckim, czeskim i angielskim). Zamontowane zostaną też elektroniczne fotopanele, z których turysta dowie się o bieżących wydarzeniach.

Im jednak dalej na wschód Dolnego Śląska, tym turystów z Niemiec jest coraz mniej. W Zespole Uzdrowisk Kłodzkich Niemcy są uważani za ważnych gości, jednak karty dań w Polanicy, Dusznikach i Kudowie drukowane są po polsku i ewentualnie uzupełniane tłumaczeniami na niemiecki. Turystów zza zachodniej granicy przyjeżdża tu mniej niż kiedyś. Polscy kuracjusze zostawiają tu znacznie więcej pieniędzy.

[Mariusz Junik - POLSKA Gazeta Wrocławska]


Menu po niemiecku to jeszcze rozumiem, skoro w knajpie pojawia się tylko niemiecki klient, ale ten "Bad Flinsberg" na samochodach to już przesada. Czy ktoś widział np. we Lwowie miejscowe busy albo taxi z napisem "Lwów"? Oczywiste, że o klienta należy dbać, ale szanujmy się trochę.

Awatar użytkownika
seba123
stary wyga
Posty: 1030
Rejestracja: 05-03-2006 12:34
Lokalizacja: z nienacka

Postautor: seba123 » 28-01-2009 11:05

jest to zjawisko wywołane rynkiem, natomiast zdaje się, że jest coś takiego jak ustawa o ochronie języka polskiego i miejscowe władze powinny zadbać o to abyśmy w Polsce czuli się jak w Polsce. Szkoda, że Świeradowianie tracą swoją tożsamość - myslę, że Niemcom wcale by nie przeszkadzało gdyby ich język był drugi.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4146
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Dbałość o klienta czy włazidupstwo?

Postautor: buba1 » 28-01-2009 16:58

Andrzej pisze: Oczywiste, że o klienta należy dbać, ale szanujmy się trochę.


czesto tak jest ze kasa przyslania wszystko inne...


seba123 pisze:j natomiast zdaje się, że jest coś takiego jak ustawa o ochronie języka polskiego.


ale ta ustawa to jest chyba tylko na papierze.. wiele sklepow, obiektow uslugowych, reklam jest nazwanych z angielska i jeszcze nie slyszalam zeby w imie tej ustawy ktos sie przyczepil..a ztego co pamietam ta ustawa zabraniala zeby na obiekcie pisalo "shop" czy "food for dogs", czy "classic beauty"...a takie napisy wisza sobie spokojnie na ulicach naszych miast..

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 28-01-2009 18:03

Z tym Bad Flinsberg - jeśli to nie jest nazwa korporacji taksówek, to faktycznie przegięcie.

Co do ustawy i "shopów" wzmiankowanych przez Bubę, to jest pewna furtka w ustawie:

Art. 11. Przepisy art. 5-10 nie dotyczą:
1) nazw własnych,
2) obcojęzycznych dzienników, czasopism, książek oraz programów komputerowych, z wyjątkiem ich opisów i instrukcji,
3) działalności dydaktycznej i naukowej szkół wyższych, szkół i klas z obcym językiem wykładowym lub dwujęzycznych, nauczycielskich kolegiów języków obcych, a także nauczania innych przedmiotów, jeżeli jest to zgodne z przepisami szczególnymi,
4) twórczości naukowej i artystycznej,
5) zwyczajowo stosowanej terminologii naukowej i technicznej,
6) znaków towarowych, nazw handlowych oraz oznaczeń pochodzenia towarów i usług,
7) norm wprowadzanych w języku oryginału zgodnie z przepisami o normalizacji.

Art. 5-10 to właśnie nakazy używania języka polskiego.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4146
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 28-01-2009 23:06

aha! a "tworczosc artystyczna" to furtka dla czegokolwiek ;)

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3601
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 29-01-2009 02:01

nie sądzę, żeby ustawa zabraniała taksówkarzom stosowania niemieckiej nazwy miejscowości - bo ustawa o nazwach miejscowości nic nie mówi. i szczerze mówiąc nie dziwię się, że w Polsce wywołuje to sensację - tak samo jak np. podwójne nazwy na Opolszczyźnie - bo to Polska właśnie. za granicą wielokrotnie spotykałem się z nazwami polskimi na broszurach, mapach, informatorach, na Zaolziu dwujęzyczne napisy to norma (również w miejscowościach, gdzie Polaków praktycznie nie ma), na Słowacji w przygranicznych miejscowościach często pierwszym językiem jest polski, w miejscach popularnych wśród turystów - Węgrów występują przedwojenne nazwy węgierskie, wśród Niemców - niemieckie. podobnie jest w Czechach - gdzie są klienci, tam też jest na to zapotrzebowanie. tylko w Polsce jak zwykle sensacja. przypuszczam, że gdyby to była np. czeska nazwa, to nikt nawet nie zwróciłby na to uwagi. ale niemiecka? toż to jakiś rewizjonizm!
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
seba123
stary wyga
Posty: 1030
Rejestracja: 05-03-2006 12:34
Lokalizacja: z nienacka

Re: Dbałość o klienta czy włazidupstwo?

Postautor: seba123 » 29-01-2009 06:38

Restauracje mają menu tylko po niemiecku.
[Mariusz Junik - POLSKA Gazeta Wrocławska]


seba123 pisze:myslę, że Niemcom wcale by nie przeszkadzało gdyby ich język był drugi.

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 29-01-2009 07:25

Pudelek pisze:dwujęzyczne napisy to norma

No właśnie. Dwujęzyczne. ;)

A co do ustawy, to jej przepisy są nieco giętkie - tzn. jest pewne pole manewru, np. w zależności od tego, co organ kontrolujący będzie chciał osiągnąć. ;)

Andrzej
łazik
Posty: 98
Rejestracja: 13-09-2006 15:04
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Andrzej » 29-01-2009 08:34

Pudelek pisze:nie sądzę, żeby ustawa zabraniała taksówkarzom stosowania niemieckiej nazwy miejscowości - bo ustawa o nazwach miejscowości nic nie mówi. i szczerze mówiąc nie dziwię się, że w Polsce wywołuje to sensację - tak samo jak np. podwójne nazwy na Opolszczyźnie - bo to Polska właśnie. za granicą wielokrotnie spotykałem się z nazwami polskimi na broszurach, mapach, informatorach, na Zaolziu dwujęzyczne napisy to norma (również w miejscowościach, gdzie Polaków praktycznie nie ma), na Słowacji w przygranicznych miejscowościach często pierwszym językiem jest polski, w miejscach popularnych wśród turystów - Węgrów występują przedwojenne nazwy węgierskie, wśród Niemców - niemieckie. podobnie jest w Czechach - gdzie są klienci, tam też jest na to zapotrzebowanie. tylko w Polsce jak zwykle sensacja. przypuszczam, że gdyby to była np. czeska nazwa, to nikt nawet nie zwróciłby na to uwagi. ale niemiecka? toż to jakiś rewizjonizm!


Dostrzegasz chyba różnicę między Opolszczyzną a Świeradowem i trochę inne, nazwijmy to "niekomercyjne" powody stosowania podwójnych nazw na Opolszczyźnie?
Pomijając już aspekt "rewizjonizmu" (kojarzy mi się to z epoką Jaruzelskiego), to spróbuj znaleźć taksówki z napisem "Lewocza", "Spiska Stara Wieś" itp. Poza tym antagonizm słowacko-węgierski na "Górnych Węgrzech" jest dużo silniejszy od polsko-niemieckiego.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3601
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 29-01-2009 11:28

Andrzej pisze:
Pudelek pisze:nie sądzę, żeby ustawa zabraniała taksówkarzom stosowania niemieckiej nazwy miejscowości - bo ustawa o nazwach miejscowości nic nie mówi. i szczerze mówiąc nie dziwię się, że w Polsce wywołuje to sensację - tak samo jak np. podwójne nazwy na Opolszczyźnie - bo to Polska właśnie. za granicą wielokrotnie spotykałem się z nazwami polskimi na broszurach, mapach, informatorach, na Zaolziu dwujęzyczne napisy to norma (również w miejscowościach, gdzie Polaków praktycznie nie ma), na Słowacji w przygranicznych miejscowościach często pierwszym językiem jest polski, w miejscach popularnych wśród turystów - Węgrów występują przedwojenne nazwy węgierskie, wśród Niemców - niemieckie. podobnie jest w Czechach - gdzie są klienci, tam też jest na to zapotrzebowanie. tylko w Polsce jak zwykle sensacja. przypuszczam, że gdyby to była np. czeska nazwa, to nikt nawet nie zwróciłby na to uwagi. ale niemiecka? toż to jakiś rewizjonizm!


Dostrzegasz chyba różnicę między Opolszczyzną a Świeradowem i trochę inne, nazwijmy to "niekomercyjne" powody stosowania podwójnych nazw na Opolszczyźnie?
Pomijając już aspekt "rewizjonizmu" (kojarzy mi się to z epoką Jaruzelskiego), to spróbuj znaleźć taksówki z napisem "Lewocza", "Spiska Stara Wieś" itp. Poza tym antagonizm słowacko-węgierski na "Górnych Węgrzech" jest dużo silniejszy od polsko-niemieckiego.


oczywiście że dostrzegam. podałem to tylko jako przykład wywoływania sensacji z czegoś, co w Europie jest dawno normą. a antagonizm węgiersko-słowacki jest rzeczywiście większy, ale nie przeszkadza to w robieniu wzajemnych interesów.

taksówek z napisem "Lewocza" nie widziałem to fakt. widziałem natomiast sklepy na Słowacji, gdzie 90% napisów było po polsku. z kolei np. w Świeradowie widziałem busy z napisem "Heufuderbaude" do schroniska na Stogu (samo schronisko też uzywa nazw dwujęzycznych, podobnie jak jeszcze kilka innych w Polsce i np. w Czechach). jakoś nikogo to tam nie dziwiło z miejscowych. drażniło natomiast dwóch Warszawiaków w schronisku, że dwójka starszych Niemców miała czelność w polskim schronisku odzywać się po niemiecku, również do obsługi (która po niemiecku mówiła dość dobrze).

generalnie to myśl ogólna jest krótka - robienie z igły widły. mieszkańcy zarabiają i są zadowoleni, turyści są zadowoleni (a że znaczna większość to Niemcy to też trudno się dziwić, że niemiecki króluje, podobnie jak np. w Karlsbadzie). fakt, że dziwnie wygląda fakt menu tylko w języku niemieckim, ale to prawdopodobnie świadczy o tym kto tam zagląda. a w ogóle to byłem w Świeradowie w knajpie i tam widziałem napisy tylko po polsku 8)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość