walter02 pisze:Tutaj moje pytania zupełnego laika: o ile w nawigacji "drogowej" zalety GPS są jasne, to czy można mu ufać w górach - jaka jest dokładność wyznaczenia położenia przez to urządzenie? Czy sięga np pół metra? (zimą we mgle wolałbym się znaleźć pół metra przed urwiskami Śnieżnych Kotłów, niż pół metra nad nimi np na jakimś nawisie)?
Wszystko to zależy od modelu odbiornika (głównie od jego ceny

) i ilości satelitów, w zasięgu których się znajdziesz. W moim modelu teoretycznie 0,5 m jest możliwe, natomiast najczęściej GPS podaje mi dokładność 1-2 m.
walter02 pisze:Czy można bezgranicznie ufać temu urządzeniu w tak extremalnych sytuacjach?
Może wypowie się jakiś specjalista, bo ja się na tym kompletnie nie znam

. Ale - być może - i tu wszystko zależy od modelu i zasięgu. Może to tak jak np. z kinem domowym - można kupić zestaw za 449 zł i za 3.000 zł. Różnica w jakości może być diametralna.
walter02 pisze:Czy mapy, które wczytuje się do tego urządzenia (rozumiem, że GPS jako urządzenie pokazuje tylko współrzędne geograficzne, natomiast, co znajduje się w ounkcie o tych współrzędnych i w jakimś tam jego otoczeniu, to już jest kwestia mapy, która występuje pod postacią jakiegoś pliku) muszą odpowiadać jakimś normom, czy jest to zupełna "wolna amerykanka"?
Pod pojęciem "mapy" rozumiem dwa ich rodzaje:
a) mapy profesjonalne, przygotowywane przez wydawnictwa, na których znajdziesz takie szczegóły, jak np. numery domów,
b) mapy amatorskie, które może przygotować każdy. Np. byłem teraz na bieżkach w Srebrnej Górze, GPS kreślił mi podczas wycieczki ślad wg współrzędnych. Ten ślad to mapa. Komputerowo (lub w GPS) mogę sobie nanieść punkty węzłowe, opisać je i w ten sposób wzbogacić treść mapy. Przykładowo, znalazłem ławki do odpoczynku, GPS zapamiętuje współrzędne, ja dowolnie opisuję miejsce, a potem - korzystając już drugi raz z mapy - mogę przełączyć GPSa tak, by mi pokazywał, ile np. metrów zostało do danego punktu. GPS naprowadzi mnie na tę ławkę tak samo, jak Ciebie naprowadził na lotnisko.
Można zrobić taki scenariusz: przejść latem szlak z Hali pod Śnieżnikiem do Jodłowa, obrobić odpowiednio mapę, a zimą korzystać z tak przygotowanego schematu. Gwarantuję, że nie zboczysz ze szlaku

.
Dlatego w pierwszym poście pytałem, czy ktoś ma takie mapy. Bo wtedy można sobie je wgrać do GPSa i hulać zimą ile wlezie

.
walter02 pisze:Czy można samemu modyfikować takie mapy nanosząc na nich jakieś własne punkty orientacyjne?
Na ile Ci tylko starczy sił i wyobraźni.
walter02 pisze:W Sudetach miałem kilka przypadków, kiedy GPS przydałby mi się (raz tuż przed Halą pod Śnieżnikiem - idąc od strony Jodłowa - jak w poście Lecha, dwa razy w Karkonoszach - raz w okolicy Szyszaka i Śnieżnych Kotłów, raz zjeżdżając nocą spod Łabskiego - nie trafiłem w Bystrą

) - generalnie w tych przypadkach nie było widać na metr i walił śnieg.
Jakoś z tych sytuacji wybrnąłem; albo akurat się przejaśniło, albo albo konsekwentnie szedłem w jednym wybranym kierunku, albo przyprowadziły mnie schroniskowe suki (to było najmniej przyjemne...)
GPS może być w takich sytuacjach bardzo przydatny, bo strzałką pokazuje Ci kierunek przejścia (ewentualnie - jeśli jest wyposażony w głośnik - miły kobiecy głos prosi Cię o skręcenie w prawo za 3,5 metra), jeśli wgrasz wcześniej przygotowaną mapę. Wtedy to ma sens; jeśli nie masz mapy, to pozostaje posługiwać się nim jak kompasem.
Ważna jest też funkcja GPSu pozwalająca mierzyć przebytą odległość (w całości, od danego punktu itd.). Jeśli wiesz, że do określonej lokalizacji masz 900 metrów, możesz się posiłkować GPSem.
Odbiornik mierzy też wysokość npm i rysuje wykres z pokonanym przewyższeniem (oczywiście - do wyboru - dla całości trasy lub określonych punktów).
Co najważniejsze, GPS w pełni współpracuje z kompem. Wszelkie dane można następnie obrabiać na PC.
Mam zamiar wreszcie przebrnąć przez kilkudziesięciostronicową instrukcję obsługi mojego GPSa, może będę nieco mądrzejszy

. Póki co, strasznie rajcuje mnie pomiar prędkości (sprawdzałem dokładność z samochodowym licznikiem - wszystko się zgadzało). Póki co, na bieżkach osiągnąłem 28.9 km/h

, podczas zjazdu z pagórka w okolicach Jodłownika

. No i chyba wiatr miałem w plecy

.