Strona 2 z 2

: 10-12-2010 19:55
autor: Ariel Ciechański
azja pisze:Bingo o to właśnie chodzi zimno to jest kwestia ubrania i odporności.Ja np patrzyłem na termometr było -20 a śmigałem w koszulce z krótkim rękawkiem a tu w dolinach bez szans ilość śniegu potrafiła niszczyć bardzo szybko


Wiesz, parę lat się po górach chodzi... Czasami też zimą...

: 11-12-2010 14:23
autor: azja
Domyślam się ale staram się nic nie mówić nikomu kogo nie znam bo taka rada jest zła często a potem trzeba szukać delikwenta znam to z autopsji

: 11-12-2010 14:57
autor: Ariel Ciechański
azja pisze:Domyślam się ale staram się nic nie mówić nikomu kogo nie znam bo taka rada jest zła często a potem trzeba szukać delikwenta znam to z autopsji


Wiesz, moim zdaniem każdy kto idzie w góry, zwłaszcza zimą powinien rozpocząć do lektury "Wołania w górach". To naprawdę działa. Tak samo jak iść samemu i zapadać się po jajka w śniegu. Choć akurat w Karkonoszach sporo szlaków przecierają narciarze...

: 11-12-2010 17:33
autor: azja
Z tym że ludkowie uważają się za znaczy gór super i nie raz nie wytłumaczysz bo oni wiedzą lepiej niż ty chodzący w danym regionie od x lat nie raz tak miałem niestety

: 11-12-2010 20:40
autor: Ariel Ciechański
azja pisze:Z tym że ludkowie uważają się za znaczy gór super i nie raz nie wytłumaczysz bo oni wiedzą lepiej niż ty chodzący w danym regionie od x lat nie raz tak miałem niestety


Znam to. Schodzimy kiedyś z Soblówki do Rycerzowej. W górach już burza. Mówimy ludkom w klapkach i sandałkach - nie dociera. To samo w tym roku w Niskim. Popylam ile sił w nogach, żeby przed burzą dojść do wiaty. Mija mnie dwóch młodzieńców, którym mówię, że zaraz będzie burza. Oni i tak idą wyżej...

: 12-12-2010 08:58
autor: Yagi
Ariel Ciechański pisze: Choć akurat w Karkonoszach sporo szlaków przecierają narciarze...


No z tym przecieraniem różnie bywa. Owszem ślady są ale maszerowanie po takich śladach to przeważnie zapadanie się po pas (wiadomo powierzchnia narty a powierzchnia buta). Zeszłej zimy drogę Szrenica - Czeska Budka pokonałem w jedyne 3 godziny z czego połowa trasy to czołganie się z szeroko rozstawionymi rękoma. Ale nie ma tego złego - ta wyprawa przesądziła o zakupie rakiet śnieżnych.