W Lubrzy i Prudniku mieszkają potomkowie osadników z beskidzkich niejscowości: Skomielnej, Naprawy i Tenczyna.
W sieci można trafic na nieznane wcześniej ( przynajmniej nie wszystkim ) fakty.
http://www.skomielna.pl/index.php?go=rb3
Związki beskidzko-sudeckie
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
chodząc po sudeckich i podsudeckich wioskach non stop spotykamy ludzi, którzy korzeniami tkwią w Beskidach - czy to tam się urodzili i przyjechali w te rejony ileś lat temu, czy ich rodzice. Na weekend majowy jak szliśmy po Przedgórzu Sudeckim to też się z takimi widziało przy piwie
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2089
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
miało być "siedziało"
a widziało się, jak już się wiedziało 
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Ja miałem dawno temu takie zdarzenie. W wakacje `82 roku, gdy komuniści pozwolili już Polakom opuszczać miejsce zamieszkania, pojechaliśmy sobie z kolegami na obóz wędrowny od Nowego Żmigrodu do Szczawnicy. Wychodząc z domu z olbrzymim plecakiem spotkałem sąsiadkę, starszą panią Irenę. Odbyliśmy krótką rozmowę w stylu: " Gdzie Mireczku jedziesz? W góry,. No to życzę ci udanej pogody. Do widzenia. Do widzenia". Wracając też Ją spotkałem. Tym razem porozmawialiśmy nieco dłużej. Opisywałem trasę, którą pokonałem. W pewnym momencie pani Irena się zmieniła na twarzy i zaczęła lamentować - "jak można tam jechać na wypoczynek. Jak ona sobie przypomni, jak wiosnę, lato i jesień chodziło się na ten Runek zbierać maliny, jagody, jeżyny, grzyby, chrust. A potem na targ do Łabowej. A potem do jednego wujka w polu pomagać, a potem do drugiego. A do Bartnego taki kawał. Jak ona się cieszy, że teraz w mieście mieszka" I zaczyna mi wymieniać wioski ze swoimi wujkami, które przeszedłem lub znałem ich nazwy z drogowskazów czy z mapy. Pani Irena już dawno nie żyje ale był to ślad Beskidów tuż przy Sudetach.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”