Z zaplanowanej ostatnio trasy: Świeradów - Smrk - Paličník udalo mi się dojść ledwie kilka kroków poza szczyt Stogu Izerskiego. Dalej już nie dałem rady, bo co krok zapadałem się po pas w śnieg. Śnieg był świeżutki, z nocy. Szlak nie przetarty, z mnóstwem poprzecznych zasp, w które zapadałem się jeszcze głębiej. Do tego wiało jak cholera...
Bez CZEGOŚ co ogranicza zapadanie się w śnieg nie da rady iść w takich warunkach. Pomyślałem więc o rakietach śnieżnych.
Jak się okazało, nie jest to sprzęt tani (szczególnie biorąc pod uwagę to, że będzie używany ledwie kilka razy w roku).
Na aukcjach większość z nich kosztuje ~ 200 zł lub więcej.
Konstrukcje rakiet są różne - od czegoś co wygląda jak pogięta rakieta do tenisa, to nakładki przypominającej dziecięce ślizgi.
Mam do Was pytanie: używaliście kiedyś rakiet w terenie? Czy one rzeczywiści sprawiają, że idzie sie lepiej (czyt. nie grzęźnie)???
Jeśli tak - to co polecacie, a czego lepiej się wystrzegać?
A może macie inne "patenty" na takie warunki?
Pozdrawiam
Rakiety śnieżne
Rakiety śnieżne
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...
Re: Rakiety śnieżne
tirpiz pisze:A może macie inne "patenty" na takie warunki?
narty śladowe
Ja jestem fanem rakiet
Praktycznie zimą nie ruszam się bez nich w góry.
Ich przydatność zależy od rodzaju śniegu
, wagi użytkownika, typu rakiet (błąd to oszczędzanie na wadze rakiet, kosztach zakupu - wtedy ma sie rakiety zazwyczaj o małej nośności) . Może być tak, że zapadniesz się także w rakietach. Ale na pewno mniej. Idealne warunki panują często w Karkonoszach. Zmrożna wartwa śniegu i niewielkie zapadanie się w rakietach (np na 10 cm) - to 90% spotykanych tam warunków. Nieznacznie gorzej w Izerskich. Ale np w górach Bialskich dobre warunki dla rakiet to w mojej ocenie - 60% prawdopodobieństwa, że trafisz.
Jednym słowem rakiety to nie wszystko, ale b.dużo. Więcej dają prawdopodobnie ski-toury (tu się nie znam). Śladówki klasyfikowałbym najniżej, ale też innych względów. Rakiety są doskonałe na zejściach, równiez przy sypkim śniegu. Generalnie polecam, choc kosztują. Można wypozyczyć - 15 zł za dzień, co w praktyce wyjazdy weekendowego oznacza x3. Można tez dogadac się ze mną (Wrocław) za piwo, najlepiej czeskie
Praktycznie zimą nie ruszam się bez nich w góry.
Ich przydatność zależy od rodzaju śniegu
Jednym słowem rakiety to nie wszystko, ale b.dużo. Więcej dają prawdopodobnie ski-toury (tu się nie znam). Śladówki klasyfikowałbym najniżej, ale też innych względów. Rakiety są doskonałe na zejściach, równiez przy sypkim śniegu. Generalnie polecam, choc kosztują. Można wypozyczyć - 15 zł za dzień, co w praktyce wyjazdy weekendowego oznacza x3. Można tez dogadac się ze mną (Wrocław) za piwo, najlepiej czeskie
-
sprocket73
- podróżnik
- Posty: 107
- Rejestracja: 04-05-2011 07:19
Ja również jestem fanem rakiet.
Dają mi w zimie poczucie wolności. Tam gdzie na własnych nogach człowiek czuje się jak mucha grzęznąca w smole - na rakietach łapie się wiatr w żagle
Oczywiście można natknąć się na taki puch, że nawet w rakietach zapadasz się po pas. Ale to już super-ekstremalne przypadki. Najczęściej jest tak, że po prostu jest fajnie i można iść bez walki o każdy metr.
Dają mi w zimie poczucie wolności. Tam gdzie na własnych nogach człowiek czuje się jak mucha grzęznąca w smole - na rakietach łapie się wiatr w żagle
Oczywiście można natknąć się na taki puch, że nawet w rakietach zapadasz się po pas. Ale to już super-ekstremalne przypadki. Najczęściej jest tak, że po prostu jest fajnie i można iść bez walki o każdy metr.
http://www.ceneo.pl/9239041
Morpho - jedne z pierwszych rakiet, które pojawiły się w PL. Potem z zazdrością patrzyłem na nowsze, z bajerami, lżejsze i mniejsze. Ale w akcji wielkość moich (czyli nosność) okazała się lepsza. Jedyną przeróbkę jaką wykonałem to ucięcie daszka na przodzie "wiązania", który podtrzymywał czubek buta. Pocharatał mi na czubku nowe buty, które nie miały w tym miejscu gumowego oblania. Jest tam pasek podtrzymujący, wiec nie miało to żadnego znaczenia. Łatwo też troczą do boku plecka.
Morpho - jedne z pierwszych rakiet, które pojawiły się w PL. Potem z zazdrością patrzyłem na nowsze, z bajerami, lżejsze i mniejsze. Ale w akcji wielkość moich (czyli nosność) okazała się lepsza. Jedyną przeróbkę jaką wykonałem to ucięcie daszka na przodzie "wiązania", który podtrzymywał czubek buta. Pocharatał mi na czubku nowe buty, które nie miały w tym miejscu gumowego oblania. Jest tam pasek podtrzymujący, wiec nie miało to żadnego znaczenia. Łatwo też troczą do boku plecka.
-
sprocket73
- podróżnik
- Posty: 107
- Rejestracja: 04-05-2011 07:19
ja mam takie:
http://www.ceneo.pl/2110380
Niestety nie potrafię sie wypowiedzieć jak sprawują się na tle konkurencji, bo są jedynymi z jakimi miałem do czynienia.
Dostałem je 4 lata temu w prezencie. W zasadzie już za pierwszym użyciem po kilkunastu minutach przyzwyczaiłem się do chodzenia w nich. Chyba są dość wytrzymałe, bo 2 razy chodziłem w nich po kamieniach (kamienno-schodkowy szlak w Tatrach i dno strumyka w Beskidach) przy miejscami dość małej ilości śniegu i nic im się nie stało. Można je szybko ubrać i ściągnąć dzięki sprytnemu systemowi mocowania.
http://www.ceneo.pl/2110380
Niestety nie potrafię sie wypowiedzieć jak sprawują się na tle konkurencji, bo są jedynymi z jakimi miałem do czynienia.
Dostałem je 4 lata temu w prezencie. W zasadzie już za pierwszym użyciem po kilkunastu minutach przyzwyczaiłem się do chodzenia w nich. Chyba są dość wytrzymałe, bo 2 razy chodziłem w nich po kamieniach (kamienno-schodkowy szlak w Tatrach i dno strumyka w Beskidach) przy miejscami dość małej ilości śniegu i nic im się nie stało. Można je szybko ubrać i ściągnąć dzięki sprytnemu systemowi mocowania.
Ja używam rakiet TSL 325
Oprócz nośności (waga użytkownika + waga plecaka) ważne jest zapięcie:
Mój model przednie zapięcie ma takie:
Nie jest ono najlepsze, jest je trudno prawidłowo dociągnąć, a później na mrozie zdjąć. Na szczęście jest to zapięcie przednie, które w zasadzie nie musi być regulowane (jeżeli nie zmieniam buta).
Ważne jest zapięcie główne. W mojej rakiecie jest takie:
Jest ono bardzo wygodne w zaciąganiu (automat) i wypinaniu. No i przede wszystkim nie luzuje się.
Ten model rakiet ma możliwość pracy w dwóch trybach:
z zablokowaną i ruchomą płozą:
Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, szczególnie podczas chodzenia w sypkim śniegu, wówczas nie trzeba wysoko podnosić nóg (chodzenie jest bardziej naturalne, w podobny sposób jak bez rakiet, a śnieg przesypuje się przez szczeliny w rakietach), nie siadają mięśnie w pachwinach. Ten tryb ułatwia też podchodzenie po stoku.
Łatwiejsze podchodzenie po stoku jest m. in. dzięki tym zębom.
Jestem zadowolony z tych rakiet, jednak następny zakup jaki zrobię, to będą również TSL'ki, ale z przednim wiązaniem takim jak główne, oraz z możliwością zagłębiania podeszwy buta poniżej poziomu płozy (schodzenie).
Co do brodzenia w rakietach po strumieniach - no cóż, nie do tego służą. Jeżeli już coś takiego się zdarzy, no to trudno, trzeba sobie jakoś radzić.
Rakiet używam przede wszystkim podczas chodzenia po sypkim, świeżo napadanym śniegu, po ubitym, czy wyślizganym chodzę w raczkach (nie rakach).
Oprócz nośności (waga użytkownika + waga plecaka) ważne jest zapięcie:
Mój model przednie zapięcie ma takie:
Nie jest ono najlepsze, jest je trudno prawidłowo dociągnąć, a później na mrozie zdjąć. Na szczęście jest to zapięcie przednie, które w zasadzie nie musi być regulowane (jeżeli nie zmieniam buta).
Ważne jest zapięcie główne. W mojej rakiecie jest takie:
Jest ono bardzo wygodne w zaciąganiu (automat) i wypinaniu. No i przede wszystkim nie luzuje się.
Ten model rakiet ma możliwość pracy w dwóch trybach:
z zablokowaną i ruchomą płozą:
Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, szczególnie podczas chodzenia w sypkim śniegu, wówczas nie trzeba wysoko podnosić nóg (chodzenie jest bardziej naturalne, w podobny sposób jak bez rakiet, a śnieg przesypuje się przez szczeliny w rakietach), nie siadają mięśnie w pachwinach. Ten tryb ułatwia też podchodzenie po stoku.
Łatwiejsze podchodzenie po stoku jest m. in. dzięki tym zębom.
Jestem zadowolony z tych rakiet, jednak następny zakup jaki zrobię, to będą również TSL'ki, ale z przednim wiązaniem takim jak główne, oraz z możliwością zagłębiania podeszwy buta poniżej poziomu płozy (schodzenie).
Co do brodzenia w rakietach po strumieniach - no cóż, nie do tego służą. Jeżeli już coś takiego się zdarzy, no to trudno, trzeba sobie jakoś radzić.
Rakiet używam przede wszystkim podczas chodzenia po sypkim, świeżo napadanym śniegu, po ubitym, czy wyślizganym chodzę w raczkach (nie rakach).
-
sprocket73
- podróżnik
- Posty: 107
- Rejestracja: 04-05-2011 07:19
Widzę wywołałem zdziwienie tekstem o strumieniu. Już tłumaczę - wody w nim nie było, był całkowicie zamarznięty. Jednak jak to strumienie mają w swym zwyczaju trafiały się kamienie, głazy, zasypane śniegiem, niektóre na tyle płytko, że co jakiś czas rakieta o jakiś zahaczała, wydając nieprzyjemny dźwięk. Obawiałem się, czy im to nie zaszkodzi - czy się nie połamią. Ale okazało się, że nic im się nie stało - stąd moja opinia, że są trwałe. Nie zdejmowałem ich, bo początkowo plan był taki, zeby ten strumień tylko przejść w poprzek po skosie, potem okazało się, że trzeba kawałek nim iść, potem jeszcze kawałek i tak wyszło z 200-300 metrów.
- baniak
- wędrowiec
- Posty: 487
- Rejestracja: 05-09-2006 19:52
- Lokalizacja: Śnieżnicka Kraina(Stronie Śląskie)
Ja przymierzam się do kupienia takich rakiet
http://www.rakiety.pl/173240/rakiety-sn ... scape-easy
może ktoś zna lub ma takie,to proszę o opinie
http://www.rakiety.pl/173240/rakiety-sn ... scape-easy
może ktoś zna lub ma takie,to proszę o opinie
Wolne przewodnictwo-Śnieżnicka Kraina
- baniak
- wędrowiec
- Posty: 487
- Rejestracja: 05-09-2006 19:52
- Lokalizacja: Śnieżnicka Kraina(Stronie Śląskie)
baniak pisze:mareki pisze:Nośność imponująca. Wada:kultowe
Rakiety zamówionew najbliższym czasie wybiore się może na Śnieżnik,może na Kowadło zobaczymy,po wyprawie podziele się wrażeniami...
Tak więc dziś wybrałem się na małe połażenie w okolicach Bielic i Kowadła.Pogoda dopisała:błękitne niebo i -15 w powietrzu,ale co najważniejsze to poruszanie się w rakietach,śnieg nie był zmrożony i trochu się zapadałem,ale tu nie ma porównania gdybym szedł bez rakiet była by masakra,jednym słowem rewelacja

Wolne przewodnictwo-Śnieżnicka Kraina
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”