W księgarniach pojawił się nowy przewodnik "Rewasza" który coraz śmielej wchodzi w sudeckie klimaty. Tym razem autorem jest Tomasz Śnieżek.
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że pobieżne przejrzenie tej pozycji nie nastraja optymistycznie i wg mnie jest to jedna ze słabszych pozycji "Rewaszowskich" dotyczących polskich gór. Mam tylko nadzieję, że po dokładniejszym wczytaniu się w jego treść przewodnik zyska w moich oczach.
Nowy przewodnik po Górach Sowich
Nowy przewodnik po Górach Sowich
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...
wirek pisze:Trochę szkoda, bo broszurki T. Śnieżka o powiecie dzierżoniowskim bardzo sympatycznie mi się czytało
Z przewodnikiem jest taki problem, że pierwszą jego część rzeczywiście czyta się przyjemnie. Porażką jest część druga, czyli tradycyjny opis miejscowości wraz z mapkami, który drastycznie obniża wartość tej pozycji.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...
gar pisze:Porażką jest część druga, czyli tradycyjny opis miejscowości wraz z mapkami, który drastycznie obniża wartość tej pozycji.
A czemu obniża?
Czyżby opis miejscowości przedstawiony został w sposób niekompletny a mapki raziły poważnymi błędami?
Bo żeby to stwierdzić musiałbyś mieć punkt odniesienia, w postaci jakiegoś innego wydawnictwa.
Więc jakiego?
Human pisze:Ale to nie zmienia postaci, że historię można znać i odległość nie przeszkadza.
Oczywiście że znać można. Jednak przewodniki zazwyczaj mają za zadanie zapoznać z treścią raczej tych, którzy w temacie nie są tak bardzo obcykani.
Stary wyjadacz znający temat od podszewki, wcale nie musi po to sięgać, no chyba, że oczekuje jakichś świeżutkich rewelacji. Ale nie oszukujmy się, takie nowości prędzej ukażą się w prasie branżowej, niż rychło trafią do jakiegoś przewodnika.
Nuta pisze:A czemu obniża?
Czyżby opis miejscowości przedstawiony został w sposób niekompletny a mapki raziły poważnymi błędami?
Bo żeby to stwierdzić musiałbyś mieć punkt odniesienia, w postaci jakiegoś innego wydawnictwa.
Więc jakiego?
Opis miejscowości przedstawiony w sposób niekompletny - to bardzo delikatne ujęcie tego problemu. Mapki są wybiórcze - rozumiem, że nie jest to mapa sensu stricto (a jedynie planik centrum) ale skoro zaznaczam na mapie z obiektów (jak w przypadku Nowej Rudy) jedynie cmentarz i stację oraz 3 kościoły (w tym tylko jeden z wezwaniem) a mam wolne miejsce to dla mnie autor nie bardzo się wysilił. Podobnie ma się sprawa z mapkami Świdnicy czy Dzierżoniowa.
Punktem odniesienia nie muszą być inne wydawnictwa a własna wiedza i wizyta w danym miejscu. Przykładem może być opis Dzierżoniowa. Skoro autor zdecydował się opisać to miasto (wg mnie słusznie) to niech to zrobi porządnie. A opis ratusza w dwóch linijkach, oryginalnego kościoła ewangelickiego w czterech linijkach czy synagogi w 20 ZNAKACH !!! przy jednoczesnym opisie kościoła św. Jerzego na całej stronie (to akurat dobrze) jest zadziwiający.
Po raz kolejny potwierdza się reguła że prace zbiorowe z Rewasza są na wyższym poziomie niż przewodniki pisane przez jedną osobę.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...
Czyli najprawdopodobniej autor kierował się jakimiś subiektywnymi ocenami, albo też jak napisałeś, nie wysilił się i poszedł na łatwiznę czerpiąc jedynie z tych źródeł, które były pod ręką. To niestety w dzisiejszych czasach poważny mankament w różnych pismach i wydawnictwach tzw. branżowych.
A jak wygląda sprawa z opisem szlaków, ciekawymi miejscami w ich otoczeniu itd. Też trochę zrobione na odwal?
A jak wygląda sprawa z opisem szlaków, ciekawymi miejscami w ich otoczeniu itd. Też trochę zrobione na odwal?
gar pisze:Punktem odniesienia nie muszą być inne wydawnictwa a własna wiedza i wizyta w danym miejscu. Przykładem może być opis Dzierżoniowa. Skoro autor zdecydował się opisać to miasto (wg mnie słusznie) to niech to zrobi porządnie. A opis ratusza w dwóch linijkach, oryginalnego kościoła ewangelickiego w czterech linijkach czy synagogi w 20 ZNAKACH !!!
Wiesz, akurat o tej synagodze to wiedzę mają dwie, trzy osoby. Żadna z nich nie nazywa się Śnieżek.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”