Dziecko w górach - savoir vivre ;)

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Artur M.
tramp
Posty: 30
Rejestracja: 24-09-2007 13:45
Lokalizacja: Wrocław

Dziecko w górach - savoir vivre ;)

Postautor: Artur M. » 21-08-2012 14:56

Pojechałem sobie na parę dni na Szrenicę z moim dzieckiem, które od czasu do czasu dźwigałem w nosidle a zazwyczaj starałem się motywować do samodzielnej wędrówki. Ludzi w okolicy Szrenicy było co niemiara - do tej pory - z nielicznymi wyjątkami - unikałem z dzieckiem zatłoczonych okolic. Na szczęście wychodziliśmy dość wcześnie, więc przynajmniej na początku nie było źle - kolejka na szczyt jeszcze nie kursowała. Jak się zaczynał ruch, to po pewnym czasie dostawałem białej gorączki.
Nie pojmuję, dlaczego tak wiele osób czuje się kompletnie swobodnie komentując zachowanie/wygląd/istnienie itp. małych dzieci. Przykładowe komentarze (wygłaszane tak, żebym usłyszał ja i dziecko):
- aaaale turysta!
- też bym tak chciał/a, a nie może iść sam/a?, nóżki rozbolały? itp. - gdy dziecko jest w nosidle
- jak masz takie kijki, to jesteś już prawdziwym turystą, prawda?
- a dokąd idziesz?
- ale zmęczysz tatę
- a po co ludzie ciągną w góry takie dzieci? co takie małe dziecko ma z takiej wycieczki?
- (mój faworyt w rankingu najbardziej głupich komentarzy) ale jesteś śliczna!
i wiele innych.

Trudno mi sobie wyobrazić, żebym zaczepiał w tak głupawy sposób dorosłych, komentując ich wygląd, ekwipunek, zachowanie. Nawet najlepszy z możliwych komentarz: ale jesteś dzielny/a raczej nie przeszedłby mi przez usta w stosunku do osoby w moim wieku, bo i niby po co miałbym coś takiego mówić.

Jak dziecko ma 3 lata (a o ile pamiętam to 2 też), to rozumie, że ktoś chce coś od niego, ale - tak samo jak dorosły - nie za bardzo wie dlaczego ktoś coś chce. Zdecydowanie bardziej je to peszy i irytuje niż bawi. Po niektórych uwagach tłumaczyłem małej, że ten gruby pan jest zazdrosny o to jak szybko idzie, ta dziwna pani też chciałaby mieć takie kijki itp. Generalnie takie rzeczy działały na moje dziecko dość demotywująco. Mnie zaś wkurzało to, że - z wyglądu oceniając - komentatorzy nie byli tylko "przygodnymi" turystami, ale też zupełnie normalnymi. A już najbardziej zirytował mnie komentarz "co dziecko ma z wycieczki w góry?" od przechodzącego obok mnie chłopaka w wieku 20-25.

Reasumując: dajcie sobie spokój, jak wam przyjdzie do głowy się dowcipnie odezwać, bo maksymalnie sfrustrowany rodzic w końcu użyje kijka trekkingowego niezgodnie z jego przeznaczeniem. "Dzień dobry" to najlepszy pomysł na pozdrowienie.

MsSewik
łazik
Posty: 57
Rejestracja: 16-07-2012 11:19
Lokalizacja: somewhere around nothing

Postautor: MsSewik » 21-08-2012 16:08

Ostro. Ale przyznam szczerze, że mnie tez niektóre wspomniane 'typy' komentarzy wkurzają.
Sama mam 3 letnią córeczkę i także zbieramy ją na wycieczki i to od dawna. Myslę,że ma z tych wycieczek bardzo dużo. doskonale wszystko pamięta i długo jeszcze potem wspomina. Po prostu ci, co głupio komentują zabieranie dziecka w góry, naprawdę nie wiedzą o co w tym chodzi.
Okolice Szrenicy to strasznie zatłoczone miejsce. Sama wolę te berdziej odludne, tam mniej tych 'wścibskich' turystów. :)

Artur M.
tramp
Posty: 30
Rejestracja: 24-09-2007 13:45
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Artur M. » 22-08-2012 06:35

@MsSewik, ja też rzadko zapuszczam się w tak popularne miejsca - nawet na Ślężę w słoneczny weekend da się wejść tak, żeby spotykać mało osób. Ale mam sentyment do okolic Szrenicy i chciałem, żeby moja córa sobie też popatrzyła - btw, bardzo jej się podobało, nie sądziłem, że będzie to aż tak dobre miejsce na wycieczkę z dzieckiem (poza wskazanym mankamentem).

Tylko raz doświadczyłem takiego stężenia komentarzy, co skutecznie popsuło mi wycieczkę - to było w Pieninach dwa lata temu. Chodziliśmy po Beskidzie Wyspowym, gdzie w ciągu paru dni na szlakach spotkaliśmy DWIE osoby, a potem zrobiliśmy na jeden dzień wypad w Pieniny. Musieliśmy zmienić plany i pójść w inne miejsce, bo się nie dało wytrzymać.

MsSewik
łazik
Posty: 57
Rejestracja: 16-07-2012 11:19
Lokalizacja: somewhere around nothing

Postautor: MsSewik » 22-08-2012 10:56

Wydaje mi się,że przeciętnie ludziom po prostu się nie chce zabierać dziecka na wycieczkę i tyle. Bo to kłopot, bo to....nie wiem co jeszcze. Latwiej jest pójść na zakupy do galerii itp. Dlatego dziecko na szlaku i w dodatku w nosidle wzbudza jakąś sensacje. ale nie u wszystkich. Poza tym rodzin z małymi dziećmi w górach jest coraz więcej.
My po prostu staramy się nie zwracac na to uwagi. A zdarzyło się ,że mała dostała też (oprócz pochwał) jakieś słodycze od mijających turystów :) co się jej podobało :)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4071
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 22-08-2012 11:52

Artur M. pisze:- (mój faworyt w rankingu najbardziej głupich komentarzy) ale jesteś śliczna!
.


to napewno byl grozny pedofil!!! :lol:


Artur M. pisze:Reasumując: dajcie sobie spokój, jak wam przyjdzie do głowy się dowcipnie odezwać, bo maksymalnie sfrustrowany rodzic w końcu użyje kijka trekkingowego niezgodnie z jego przeznaczeniem. .


Moze skuteczne by bylo jakbys zamiescil zdjecie siebie i swojego dziecka coby wszyscy widzieli do kogo sie przypadkiem nie odezwac a najlepiej na szlaku ominac szerokim łukiem....
Tylko skad biora sie te poklady frustracji strzykajace wszystkimi otworami nawet w tak pieknym miejscu jak gory???


Ja z glebokiego dziecinstwa tez pamietam ze inni turysci zagadywali do mnie i moich rodzicow. Czesto czestowali nas ciasteczkami, cukierkami, zima herbata z termosa.. Pamietam komentarze "o jaki dzielny malec, sam wyszedl na Pilsko" a ja pękalam z dumy i modlilam sie w duchu aby tata sie nie przyznal ze 3/4 drogi mnie niósł ;) Kiedys jakas starsza turystka specjalnie dla mnie zebrala kubeczek poziomek "coby dziecko milo zapamietalo gory na cale zycie".. A w schronisku to juz czesto traktowali mnie jako pupila calej ekipy. Ale to byly inne czasy- kiedy ludzie jeszcze ze soba w gorach rozmawiali, a nie tylko napierniczali przed siebie jak tunelem a kazdego kto zagada uwazali za intruza....

Dlatego wole omijac zatłoczone szlaki- bo wielu mijanych turystow naprawde ma takie spojrzenie jakby rzeczywiscie za chwile mialo bliźniemu przypier*** kijkiem...

Zastanawiam sie tez czemu tak malo ludzi zabiera w gory radosc, optymizm i otwarcie sie na drugiego czlowieka...


Artur M. pisze: Nawet najlepszy z możliwych komentarz: ale jesteś dzielny/a raczej nie przeszedłby mi przez usta w stosunku do osoby w moim wieku, bo i niby po co miałbym coś takiego mówić.



Mnie bardzo czesto ludzie zagaduja w stylu "ale masz ogromny plecak nie ciezko ci?", "co ty tam masz- spadochron?", "ale ladna czapka" , albo "nie goraco ci w takich butach?". Czesto zagaduja z powodu naszywek ze wspolnych imprez,forow albo po prostu kolejna osoba rozpoznala moja morde w gorach. I przewaznie takie spotkania sa bardzo mile, czasem to tylko kilka zamienionych zdan a czasem łaczy sie ze wspolnym wypiciem piwka czy wymienieniem kontaktow i wybraniem sie na kolejna wyprawe wspolnie.
Wiec do mnie zagadujcie na szlaku! :-D Czy bede sama czy kiedys z dzieckiem czy z hipopotamem :lol: :lol: :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 770
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 22-08-2012 12:15

Ja osobiście rozumiem i Artura i Bubę.

Jeżeli chodzi o mnie i moje dziecko bywaliśmy parokrotnie w górach i wkurzały mnie komentarze typu po co on ją tam zabrał - pomijam fakt że było to np w Karkonoszach również a najwyższym miejscem był Chojnik na który wtarabaniłem się z wózkiem - jakoś nie chciało mi się brać nosidełka.
Wtedy moja córa miala trochę ponad rok i rzeczywiście było jej wszystko jedno gdzie jest byle tylko było wygodnie i ciepło... a mi najbardziej zależało żeby w końcu gdzieś wyskoczyć...

Kolejne "wyprawy" odbywały się można powiedzieć po pagórkach a w tym roku skutecznie penetrowaliśmy Pieniny aczkolwiek górskie było wejście tylko na Trzy Korony (na szczęście nie było tłumów chociaż było to Boże Ciało). Łucja miała już 1,5 roku i wg mojej oceny bardzo jej się podobało - przede wszystkim na Szopce gdzie mocno wariowała na łączce zbierając kwiatki. Część komentarzy było rzeczywiście uszczypliwych ale dla przykładu jak wypowiadała je Pani w japonkach dość znieczulona % zachowująca się tak jakby mnie obok niej nie było to swoje też usłyszała - cóż taką mam osobowość że nie zawsze dam sobie w kaszę dmuchać ;)

Ostatnie nasze wypady sam widzę że bardzo córę cieszą - jedynym mankamentem jest dojazd na miejsce a to przez to że w aucie potrafi wytrzymać maks około godziny :)

Ale żeby nie było jak ktoś normalnie się zwróci zachaczy chce chwile pogadać - czemu nie :)

Podsumowując mój tok rozumowania to po prostu trzeba być życzliwym dla ludzi a jak ktoś zachowuje się chamsko to tak samo można go potraktować...

Human
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 22-08-2012 13:26

buba1 pisze: Wiec do mnie zagadujcie na szlaku! :-D Czy bede sama czy kiedys z dzieckiem czy z hipopotamem :lol: :lol: :lol:


Wybacz Buba, ale jak będziesz z hipopotamem to ja do Ciebie nie zagadam. Gucwiński kiedyś oświadczył, że to bardzo groźne zwierzęta :D

Inna sprawa, że ja też lubię sobie pogadać. Dla mnie to normalne. Szczególnie zimą dość często starsi ludzie pytają się (najczęściej chodzę z kumplem): "byliście w górach chłopcy?". Na szlaku niestety coraz częściej zdarzają się jakieś takie zblokowane typy, które nawet dzień dobry nie odpowiedzą*

* Zazwyczaj taki typ charakteryzuje się posiadaniem maksymalnie wyczesanych górskich butów z membraną na 30 stopniowym upale i tym podobnymi wynalazkami takimi jak stuptuty kiedy nie pada, a na szlaku jest suchutko, czy membranowa kurtka przy +20. Chociaż nic nie pobije gościa, którego widziałem ostatnio koło schroniska Orzeł- gość miał przy sobie detektor lawinowy! W środku lata, w Sowich!

mareki
podróżnik
Posty: 247
Rejestracja: 20-02-2010 16:16

Postautor: mareki » 22-08-2012 13:50

Pytam, jeśli mogę:
ile rodzajów butów masz Human na sezon wiosna, lato, jesień? Ja mam dwie pary. Pełne i 1/2. Te pierwsze są z membraną. I używam ich od lekko ujemnych temp do + 30. A można takie temp uświadczyć na jednym wyjeździe. Taką podobną amplitude zanotowano niedawno na Hali Izerskiej. Czy musze w związku z tym zabrać dwie pary butów?
Z kurtką podobnie. Mam jedną na zimę i drugą na pozostałe pory roku.
Ochraniacze na nogi - tu nie wiem czym to tłumaczyć. Może zbieraniem jeżyn? Detektor lawinowy; a moze trening, bo była okazja? Jezeli coś nie przeszkadza mi, to co mi do tego??? No, ale skoro nie odpowiada ktoś taki na dzień dobry to musi być "zblokowany typ"

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4071
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 22-08-2012 14:31

olo23333 pisze:Podsumowując mój tok rozumowania to po prostu trzeba być życzliwym dla ludzi a jak ktoś zachowuje się chamsko to tak samo można go potraktować...


Z tym sie w pelni zgodze!!! bo kompletnie czym innym jest dla mnie mily komentarz "ale dzielny dzieciaczek - wyszedl sam na Sniezke" a czym innym "ale z ciebie idiota ze ciagniesz dziecko w gory"

Human pisze:[ Na szlaku niestety coraz częściej zdarzają się jakieś takie zblokowane typy, które nawet dzień dobry nie odpowiedzą*

* Zazwyczaj taki typ charakteryzuje się posiadaniem maksymalnie wyczesanych górskich butów z membraną na 30 stopniowym upale i tym podobnymi wynalazkami takimi jak stuptuty kiedy nie pada, a na szlaku jest suchutko, czy membranowa kurtka przy +20. Chociaż nic nie pobije gościa, którego widziałem ostatnio koło schroniska Orzeł- gość miał przy sobie detektor lawinowy! W środku lata, w Sowich!


Moje spostrzezenia ostatnio tez w gorach/srodkach komunikacji sa takie ze sympatycznosc spotykanych osobnikow jest czesto odwrotnie proporcjonalna do wypaśnosci posiadanego sprzetu...

Human!! ale jak mnie spotkasz gdzie na szlaku to zagadaj- mimo ze nawet przy 45 stopniach zapewne bede miec skorzane buty do pół lydki ;)


mareki pisze:Detektor lawinowy; a moze trening, bo była okazja? Jezeli coś nie przeszkadza mi, to co mi do tego??? No, ale skoro nie odpowiada ktoś taki na dzień dobry to musi być "zblokowany typ"


a mi i tak najbardziej sie podobala ekipa ktora wyniosla w Tatry fajke wodna albo basen na Mt Blanc
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

MsSewik
łazik
Posty: 57
Rejestracja: 16-07-2012 11:19
Lokalizacja: somewhere around nothing

Postautor: MsSewik » 22-08-2012 14:42

Dokładnie :) tymbardziej, że moje dziecko nawet cieszy się z zaczepek i komplementów. A i na 'nizinach' spotykamy głupie komentarze np rodziny w stylu "po co ją męczycie i ciągacie po górach?'.
Artura może wkurzyły zaczepki, bo jak wspomniałam dla niektórych dziecko na szlaku to jakas sensacja :)

Human
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 22-08-2012 15:03

mareki pisze:Pytam, jeśli mogę:
ile rodzajów butów masz Human na sezon wiosna, lato, jesień? Ja mam dwie pary. Pełne i 1/2. Te pierwsze są z membraną. I używam ich od lekko ujemnych temp do + 30. A można takie temp uświadczyć na jednym wyjeździe. Taką podobną amplitude zanotowano niedawno na Hali Izerskiej. Czy musze w związku z tym zabrać dwie pary butów?


Pięć. I uważam, że ciągle brakuje mi jednej pary.

Z kurtką podobnie. Mam jedną na zimę i drugą na pozostałe pory roku.


W kurtki wliczamy softy, wiatrówki i inne, czy tylko przeciwdeszczówki? Bo ja przeciwdeszczówki, to jedną. Jak wliczamy wszystko inne to cztery. Inna sprawa, że w lecie nigd nie mam przy sobie nic więcej jak wiatrówkę i poncho.

Detektor lawinowy; a moze trening, bo była okazja? Jezeli coś nie przeszkadza mi, to co mi do tego??? No, ale skoro nie odpowiada ktoś taki na dzień dobry to musi być "zblokowany typ"


Żeby cokolwiek ćwiczyć musiałbyś mieć parę. Poza tym- jak chcesz ćwiczyć z detektorem w lecie? Weźmiesz saperkę i zakopiesz go pod ziemią?

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 22-08-2012 15:21

Human pisze:
* Zazwyczaj taki typ charakteryzuje się posiadaniem maksymalnie wyczesanych górskich butów z membraną na 30 stopniowym upale i tym podobnymi wynalazkami takimi jak stuptuty kiedy nie pada, a na szlaku jest suchutko, czy membranowa kurtka przy +20. Chociaż nic nie pobije gościa, którego widziałem ostatnio koło schroniska Orzeł- gość miał przy sobie detektor lawinowy! W środku lata, w Sowich!


To znaczy że głupio wyglądam chodząc w upał po łąkach w pełnych butach i stuptutach? I to w stuptutach z cordury? A chodzę dlatego, że nieraz w chaszczach natknąłem się na żmije. Przez stuptuty mają mniejsze szanse dotrzeć do skóry. A nie przyszło Ci do głowy to, że detektor lawinowy może służyć do odszukania osoby zasypanej innym materiałem niż śnieg? Np. rumoszem w jakiejś sowiogórskiej sztolni?

Human
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 22-08-2012 15:47

Fadel, proszę Cię...

Nie rozczulaj mnie do łez. Gość z żoną w różowych klapkach i córką w różowych sandałkach walił po jaskiniach. Z 40 kilogramową nadwagą i brzuchem, który wyprzedzał go o dwa dni. Na odcinku GSS tak wyszukanego jak schronisko Sowa- schronisko Orzeł. On owszem penetrował, tylko nie jestem pewien czy nie głębokość kufla w schronisku.

Poza tym- lubisz się gotować, to się gotuj. Twoja sprawa, a mój humor znacznie lepszy.

EDIT: Ja też szedłem po krzakach. Dzień wcześniej. Gdzieś pomiędzy Wałbrzychem a Unisławiem. Po pas, głównie po pokrzywach. W krótkich spodenkach. I niskich butach wykonanych w 80% z siatki. Jak widać żyję.

EDIT2: Idąc Twoim tokiem rozumowania gość w zeszłym roku z Karkonoszach z dzieckiem w chuście, w Scarpach Manta ćwiczył chodzenie w rakach automatycznych. We wrześniu. Przy +20 w butach z ociepliną...

EDIT3: Wróć, to były czerwono- żółte Scarpy. A więc model Cumbre, nie Manta.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4071
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 22-08-2012 16:04

Human pisze:F

EDIT: Ja też szedłem po krzakach. Dzień wcześniej. Gdzieś pomiędzy Wałbrzychem a Unisławiem. Po pas, głównie po pokrzywach. W krótkich spodenkach. I niskich butach wykonanych w 80% z siatki. Jak widać żyję.

.


Ja zdecydowanie wole łazic po pokrzywach w dlugich spodniach.. ;) jasne ze w krotkich tez sie przezyje nawet ponoc stawy zdrowsze beda- ale jednak przed wejsciem w pokrzywy odwijam spodnie jak mam podwiniete i chyba nic w tym zlego... :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Artur M.
tramp
Posty: 30
Rejestracja: 24-09-2007 13:45
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Artur M. » 22-08-2012 16:13

buba1 pisze:Z tym sie w pelni zgodze!!! bo kompletnie czym innym jest dla mnie mily komentarz "ale dzielny dzieciaczek - wyszedl sam na Sniezke" a czym innym "ale z ciebie idiota ze ciagniesz dziecko w gory"


ale buba1, jak słyszę "dzielny dzieciaczek" co 5 minut, to to też przestaje być urocze. No i moje dziecko nie lubi takich pochwał od osób nieznajomych, peszy je to - nie ma w tym nic niezwykłego, to dość powszechne u dzieci. Przede wszystkim dlatego mnie to tak wkurza, bo to jej psuje humor.

buba1 pisze:to napewno byl grozny pedofil!!!


nie sądzę, to była mniej więcej 50-latka z plażowym biustonoszem bez koszulki. Komentarz był po prostu głupi.

Chyba źle mnie zrozumiałaś - nie przeszkadza mi to, że ktoś chce pogadać, bo chce pogadać. Przeszkadzają mi komentarze deprymujące moje dziecko. Wygłaszane tylko dlatego, że ktoś widzi dziecko w górach i chce się np. pochwalić dowcipem przed towarzyszami.
A poza tym nawet "ale masz wielki plecak" jest ok, pod warunkiem, że za 10 kroków nie usłyszysz tego samego, potem znowu, potem znowu. A co gorsza, że ktoś nie oczekuje odpowiedzi, a Ty ledwo żyjesz.


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość