Strona 1 z 1

zagubieni na Ślęży

: 22-10-2012 08:22
autor: Artur M.
Czytam i nie wierzę:
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/682573,po-ciemku-turysci-zabladzili-w-drodze-na-sleze-szukali-ich,id,t.html

Dobrze, że nie była potrzebna interwencja helikoptera ratunkowego. To nie lada wyczyn, żeby wybrać się do lasu wieczorem bez latarki i zgubić się na czerwonym szlaku na Ślężę.

: 22-10-2012 10:37
autor: Human
A ja się potem dziwię, że na forach turystycznych można znaleźć mrożące krew w żyłach wycieczki ze Ślęży, na którą trzeba ubrać wysokie buty w twardości B lub więcej :D

: 22-10-2012 16:07
autor: Dolnoślązak
Ja myślę, że to magiczne moce tej góry, pewno chciała [Ślęża] ich poprowadzić w kierunku jakiegoś skarbu a ci od razu w panikę :wink:

: 22-10-2012 17:16
autor: Nuta
Zapewne kolejni "trampkowicze" na szlaku. Nihil novi.

Chociaż na ostatniej wyrypie wygrała naszym zdaniem inna trójka wycieczkowiczów, którą spotkaliśmy jak schodziliśmy do Przełęczy Tąpadła. Jak wiem że żółty to "lajcik" ale panie uzbroiły się w wydatne szpilki, a towarzyszył im jegomość w garniaku, jakichś mokasynkach i z parasolem w dłoni.
No ale dla chcącego... :lol:

: 22-10-2012 17:54
autor: voi-vod
Droga północno-wschodnia na Ślężę potrafi być groźna.
:mrgreen:

: 23-10-2012 08:56
autor: tirpiz
A mi się kiedyś zdarzyło „sprowadzić” turystkę z synkiem z Witoszy – to taka górka nad Staniszowem koło Jeleniej Góry. Okazało się, że pani przyjechała na wakacje z Gdańska, zeszła ze ścieżki i wpadła w panikę. Bała się, że zabłądzi, że wieczór blisko, a tu górzyska strome i srogie - a może jeszcze niedźwiedziedzie... I tak na serio.
Do dziś pamiętam jak ona się tam darła :D :D :D

: 23-10-2012 15:57
autor: Leuthen
Mój komentarz do całej tej sprawy zawarłem tu
http://npm.pl/forum/viewtopic.php?p=748 ... ght=#74831

: 23-10-2012 15:58
autor: Leuthen
tirpiz pisze:A mi się kiedyś zdarzyło „sprowadzić” turystkę z synkiem z Witoszy – to taka górka nad Staniszowem koło Jeleniej Góry. Okazało się, że pani przyjechała na wakacje z Gdańska, zeszła ze ścieżki i wpadła w panikę. Bała się, że zabłądzi, że wieczór blisko, a tu górzyska strome i srogie - a może jeszcze niedźwiedziedzie... I tak na serio.
Do dziś pamiętam jak ona się tam darła :D :D :D

Nie wszystkim trzeba tłumaczyć, gdzie to jest - ja nawet na Witoszy byłem (i oglądałem resztki kolumny Bismarcka :wink: ). A ta pani to zabłądziła wchodząc od strony Staniszowa czy Jeleniej?

: 23-10-2012 20:13
autor: tirpiz
Leuthen pisze:A ta pani to zabłądziła wchodząc od strony Staniszowa czy Jeleniej?

A to w ogóle taka ciekawa historia - usłyszeliśmy tą panią gdy siedzieliśmy sobie już na górze. Brzmiało to mniej więcej tak: "Oooj, o Jezu. Oooj. Ratunku. Boże, ktoś tu jest? Pomocy. Oooj, ojojoj..." Zbiegliśmy do niej, bo te wołania brzmiały dość dramatycznie - a okazało się, że nic się nie stało, tylko.... nie wie jak wrócić na szlak (zeszła z niego jakieś kilka - może kilkanaście metrów).
Kobieta (jak się później okazało - nauczycielka polskiego) postury była nikczemnej ale dźwigała gigantczny plecak, do którego zabrała chyba pół domu i do tego dzieciaka, który miał wszystkiego dość.
Przyjechała sobie na wakacje - tak ogólnie - w góry. A na pytanie gdzie droga prowadzi - odpowiedziała, że "no.... w zasadzie.... to .... hmmmm... do Jeleniej chyba... na jakiś nocleg". A tak w ogóle to do chcieli jechać do Karpacza, a do Staniszowa to ktoś ich podrzucił stopem, bo to ładna miejscowość i bardzo blisko Jeleniej, więc będą sobie mogli dalej pojechać, itp.
My wracaliśmy do Cieplnic, więc poszła z nami. Nieśliśmy jej wtedy na zmianę ten cholerny plecak...
Skończyło się tak, że już w Cieplicach daliśmy jej naszą mapę, ona nas wyściskała i zaprosiła do siebie na wakacje nad morze. Ale jakoś tak wyszło, że nie skorzystaliśmy...