Realizacje 2012:
pieszo- tylko zlot na Borówkowej, ostatnimy czasy plecak i buty trekingowe są u mnie w niełasce

Aha, no i mojego skromnego autorstwa zlot w Złotoryi.
rower- 3000 km samych wycieczek, bo po mieście mało jeżdżę. M.inn. kolejne odsłony Ziemi Nyskiej, Wzgórz Strzelińskich, Gór Kaczawskich, Podlasie, Lubelszczyzna, Kielecczyzna, Jura, Górny Śląsk, Racibórz/ Kietrz/ Głubczyce. Wycieczki są w relacjach, bardzo intensywny sezon (jak na moje możliwości czasowe).
wakacje- plan zrealizowany w 100%- Słowacja, Węgry, Rumunia samochodówka i rowery, bardzo udane.
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=3425
kolej + rower: tylko jedna wycieczka
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=3243 , no i dojazdy regio i interregio na wyprawy rowerowe .
Niezrealizowane:
wycieczka miejska Wrocław cz. 2- brakło czasu.
wycieczka rowerowa miejska Łódź + przejażdżka kultową, najdłuższą w Polsce linią tramwajową 46 - również brakło czasu.
Ogólne podsumowanie. Rok 2012 boleśnie mnie nauczył, że nie ma co planować z góry terminów wypraw, ponieważ kończą się pogodową klapą, tylko trzeba być elastycznym, i jak ogłoszą w TV , że ma być kilka dni pięknej pogody, to nie ma się co zastanawiać, tylko szybciorem spakować rower, burza mózgu przez mapami i SITKOLEM, i natychmiastowy wyjazd pierwszym pociągiem z rana. I tak zaplanowane Podlasie i Ziemia Sandomierska to była meteorologiczna klęska, natomiast spontaniczne wyjazdy typu
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=3270 ,
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=3473 ,
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=3542 były strzałem w dziesiątkę.
Plany 2013:
styczeń- wyrobienie legitymacji PTSM, bo ostatnio dużo korzystam z hosteli, i nowego paszportu
luty- jakaś słoneczna niedziela- samochodówka po Górnym Śląsku: objechanie nowego odcinka A1 i powrót przez najbardziej zapyziałe osiedla familoków.
marzec/kwiecień- wycieczka industrialna w ramach SIK, pracujemy z Apollo intensywnie na tym tematem, na razie nie zdradzamy szczegółów.
kwiecień- jednodniowe rowerówki, może Wzgórza Strzelińskie?
maj- długi weekend zapewne z Gosią na rowerach , ponadto na rowerze Lubelszczyzna (to zależy, jak potoczą się sprawy zawodowe), może Polesie, choć zapowiedziałem już Eco, że jak będzie taka badziewna pogoda jak w zeszłym roku, to opony mojego roweru nie zaszumią na tej imprezie. Prawdopodobnie też kolejna odsłona "Rowerem po Berlinie".
czerwiec- wycieczka miejska po Wrocławiu cz. 2- ogród botaniczny, muzeum telekomunikacji. Może wycieczka rowerowa miejska Łódź + przejażdżka kultową, najdłuższą w Polsce linią tramwajową 46. I oczywiście rowerowy spontan, z noclegami po drodze, pewnie gdzieś w Czechy.
wakacje- w tym roku Gosia jest dyrektorem merytorycznym urlopu, więc zapewne pojedziemy/ polecimy smażyć się gdzieś na południe Europy.
jesień- być może wreszcie ruszę dupsko połazić z buta i z plecakiem po górach. I rower, rower, jeszcze raz rower...
Poza tym nadal jest niezamknięty temat Koprivnic, zainteresowani wiedzą o co chodzi
