No i odremontowali!
http://www.tvn24.pl/droga-na-sniezke-ja ... 209,s.html
"Autostrada" na Śnieżkę
Leuthen pisze:"Do sukcesu nie ma żadnej windy. Trzeba iść po schodach"
Winda też od dawna jest, tylko aktualnie w przebudowie
Skoro Śnieżka została już tak doskonale "oschodowana", to może czas na kolejne góry? Z bardziej popularnych proponowałbym Rysy, Giewont, a z bliższych nam Śnieżnik czy Ślężę. Tam również turyści mogą sobie zrobić krzywdę!
-
teodozjusz
- wędrowiec
- Posty: 447
- Rejestracja: 29-03-2012 19:01
Hazmburk pisze:Leuthen pisze:"Do sukcesu nie ma żadnej windy. Trzeba iść po schodach"
Winda też od dawna jest, tylko aktualnie w przebudowie
Skoro Śnieżka została już tak doskonale "oschodowana", to może czas na kolejne góry? Z bardziej popularnych proponowałbym Rysy, Giewont, a z bliższych nam Śnieżnik czy Ślężę. Tam również turyści mogą sobie zrobić krzywdę!
No i oczywiście trzeba też "ukrzyżować" co sie tylko da.
P.S. Nie, nie jestem wojującym ateistą
Hazmburk pisze:Skoro Śnieżka została już tak doskonale "oschodowana", to może czas na kolejne góry? Z bardziej popularnych proponowałbym Rysy, Giewont, a z bliższych nam Śnieżnik czy Ślężę.
Na Ślężę są schody i to w kilku miejscach, np. na starym niemieckim szlaku Eugenweg. Tyle, że niewiele osób o tym wie
teodozjusz pisze:No i oczywiście trzeba też "ukrzyżować" co sie tylko da.
Na Śnieżce jest już kaplica, to raczej krzyża dodatkowo nie będą tam stawiać
A ja osobiście lubię w górach i na różnego rodzaju odludziach-zadupiach krzyże, kapliczki, pomniczki i inne duperelki. Zawsze traktuję to jako folklor i atrakcję.
Dodam, że nie jestem wojującym ateistą, atakującym moherem, zagorzałym katolem, żydem nihilistą, hip-hopowcem, raperem, JPII oraz żadne inne sztuczne podziały co akurat są chwilowo modne, a które za 100 lat następne pokolenia będą miały głęboko w niepamięci. Tylko rozsądek i złoty środek, chociaż czasem o niego ciężko. Póki co: sesednij s kola cyklisto
Dodam, że nie jestem wojującym ateistą, atakującym moherem, zagorzałym katolem, żydem nihilistą, hip-hopowcem, raperem, JPII oraz żadne inne sztuczne podziały co akurat są chwilowo modne, a które za 100 lat następne pokolenia będą miały głęboko w niepamięci. Tylko rozsądek i złoty środek, chociaż czasem o niego ciężko. Póki co: sesednij s kola cyklisto
A journey of a thousand miles begins with a single step.
Do not fear going forward slowly; fear only to stand still.
You've got to be original, because if you're like someone else, what do they need you for?
Do not fear going forward slowly; fear only to stand still.
You've got to be original, because if you're like someone else, what do they need you for?
-
teodozjusz
- wędrowiec
- Posty: 447
- Rejestracja: 29-03-2012 19:01
Leuthen pisze:Hazmburk pisze:Skoro Śnieżka została już tak doskonale "oschodowana", to może czas na kolejne góry? Z bardziej popularnych proponowałbym Rysy, Giewont, a z bliższych nam Śnieżnik czy Ślężę.
Na Ślężę są schody i to w kilku miejscach, np. na starym niemieckim szlaku Eugenweg. Tyle, że niewiele osób o tym wie
teodozjusz pisze:No i oczywiście trzeba też "ukrzyżować" co sie tylko da.
Na Śnieżce jest już kaplica, to raczej krzyża dodatkowo nie będą tam stawiać
Na Śnieżce trudno dodać cokolwiek co w istotny sposób pogorszyłoby aktualny stan rzeczy...
Jeśli już tak odbiegamy, a biegać lubię, od tematu to i ja wtrącę moje trzy zdania.
Mi też nie przeszkadzają krzyże w górach, zwłaszcza pokutne albo barokowe kapliczki, Trójce Święte czy Nepomuki. To w Sudetach to rzeczy tak naturalne jak formy skalne. Natomiast te współczesne konstrukcje spawane czy żelbetowe, stawiane z udziałem dźwigów, ciężarówek czy helikopterów... Tak chyba nie temu bogu na chwałę.
Mi też nie przeszkadzają krzyże w górach, zwłaszcza pokutne albo barokowe kapliczki, Trójce Święte czy Nepomuki. To w Sudetach to rzeczy tak naturalne jak formy skalne. Natomiast te współczesne konstrukcje spawane czy żelbetowe, stawiane z udziałem dźwigów, ciężarówek czy helikopterów... Tak chyba nie temu bogu na chwałę.
1976 pisze:A ja osobiście lubię w górach i na różnego rodzaju odludziach-zadupiach krzyże, kapliczki, pomniczki i inne duperelki. Zawsze traktuję to jako folklor i atrakcję.
O ile obecność krzyży przydrożnych wzdłuż dawnych traktów pątniczych czy tych upamiętniające czyjąś śmierć w danym miejscu można w miarę logicznie wytłumaczyć i zrozumieć, to istnienie krzyżastego potwora na Chełmcu lub cmentarza ludzi gór w Kotle Łomniczki w XX/XXI wieku trudno usprawiedliwiać folklorem.
A do tego dochodzą różne potworeczki związane z lokalnymi kołami PTTK (i nie tylko), jak np. jeden z nowszych na Szczelińcu Wielkim.
Różne potwory i potworeczki mogą się podobać przez sam fakt, że są ciekawe, w jakiś sposób oryginalne. Weźmy na przykład taki krajobraz industrialny widziany z Chełmca, z dymiącymi niegdyś wałbrzyskimi kopalniami. Dla wielu ludzi będzie to coś odstręczającego, wręcz zaprzeczenie sielankowego, górskiego krajobrazu oraz gwałt na przyrodzie. Ale przecież dla wielu osób taki krajobraz jest fascynujący, na swój sposób piękny, właśnie przez swoją oryginalność. Czy brzydkie może być piękne? Tak, jeśli jest oryginalne, pod jakimś względem interesujące. Podobnie jest w przypadku krzyża na Chełmcu, symbolicznego cmentarzyka w Kotle Łomniczki i wielu innych obiektów. Jaki procent turystów, pstrykających sobie pamiątkową fotkę z nimi, czuje dyskomfort psychiczny związany z niepasowaniem tych obiektów do krajobrazu czy historii?
Zaryzykowałbym tezę, że ludzie jeżdżą w góry z dwóch głównych powodów: żeby wypocząć (nie tylko fizycznie, ale też - może przede wszystkim - psychicznie) lub/i żeby zobaczyć coś ciekawego. Oczywiście oba motywy, jak wynika z poprzedniego zdania, nie muszą być rozłączne - mogą się przenikać w mniejszym lub większym stopniu. Jednak ludzi z większą motywacją do wypoczynku będą razić wszelkie obiekty agresywne w krajobrazie czy w jakiś sposób zaburzające ich oczekiwania dotyczące spodziewanych miejsc, oni odbierają krajobraz estetycznie. Z kolei osoby poznawczo nastawione na turystykę takie obiekty będą zaciekawiać, a nawet niekiedy fascynować. One patrzą bardziej analitycznie. Nie wartościując, który sposób podejścia do turystyki jest lepszy, nawet na tym forum dałoby się z grubsza wyróżnić te dwa typy turystów (bez wymieniania nicków)
Albo Riesnerweg. Ja jednak miałem na myśli główną ceprostradę na Ślężę (czerwony i żółty szlak z Sobótki), a tam nie pamiętam, żeby gdzieś były schody. Niemcy generalnie chyba trochę sensowniej budowali schody w górach.
Zaryzykowałbym tezę, że ludzie jeżdżą w góry z dwóch głównych powodów: żeby wypocząć (nie tylko fizycznie, ale też - może przede wszystkim - psychicznie) lub/i żeby zobaczyć coś ciekawego. Oczywiście oba motywy, jak wynika z poprzedniego zdania, nie muszą być rozłączne - mogą się przenikać w mniejszym lub większym stopniu. Jednak ludzi z większą motywacją do wypoczynku będą razić wszelkie obiekty agresywne w krajobrazie czy w jakiś sposób zaburzające ich oczekiwania dotyczące spodziewanych miejsc, oni odbierają krajobraz estetycznie. Z kolei osoby poznawczo nastawione na turystykę takie obiekty będą zaciekawiać, a nawet niekiedy fascynować. One patrzą bardziej analitycznie. Nie wartościując, który sposób podejścia do turystyki jest lepszy, nawet na tym forum dałoby się z grubsza wyróżnić te dwa typy turystów (bez wymieniania nicków)
Leuthen pisze:Na Ślężę są schody i to w kilku miejscach, np. na starym niemieckim szlaku Eugenweg. Tyle, że niewiele osób o tym wie![]()
Albo Riesnerweg. Ja jednak miałem na myśli główną ceprostradę na Ślężę (czerwony i żółty szlak z Sobótki), a tam nie pamiętam, żeby gdzieś były schody. Niemcy generalnie chyba trochę sensowniej budowali schody w górach.
Panowie Wirek, hm0 i Hazmburk. Zgadzam się z Wami w ogólnej koncepcji i przesłaniu w całej rozciągłości. Oczywiście co za dużo to niezdrowo i betonowym potworkom także mówimy stanowcze nie i nie tym bogom one pisane.
Aczkolwiek mi się cmentarzyk ludzi gór podoba akurat, takie klimaty lubię, ale też i rozumiem kogoś komu się to nie podoba. To rzecz gustu po prostu.
Z betonowych potworków lubię natomiast takie, które są całe pokryte mchem i lada chwila grożą katastrofą budowlaną. To ma swój klimat i to "coś". Uwielbiam także klimaty industrialne i post-industrialne.
Powiedzmy, że jeśli gdzieś się da zrobić niepowtarzalną fotkę to ja już to miejsce lubię
Aczkolwiek mi się cmentarzyk ludzi gór podoba akurat, takie klimaty lubię, ale też i rozumiem kogoś komu się to nie podoba. To rzecz gustu po prostu.
Z betonowych potworków lubię natomiast takie, które są całe pokryte mchem i lada chwila grożą katastrofą budowlaną. To ma swój klimat i to "coś". Uwielbiam także klimaty industrialne i post-industrialne.
Powiedzmy, że jeśli gdzieś się da zrobić niepowtarzalną fotkę to ja już to miejsce lubię
A journey of a thousand miles begins with a single step.
Do not fear going forward slowly; fear only to stand still.
You've got to be original, because if you're like someone else, what do they need you for?
Do not fear going forward slowly; fear only to stand still.
You've got to be original, because if you're like someone else, what do they need you for?
-
teodozjusz
- wędrowiec
- Posty: 447
- Rejestracja: 29-03-2012 19:01
wirek pisze:Jeśli już tak odbiegamy, a biegać lubię, od tematu to i ja wtrącę moje trzy zdania.
Mi też nie przeszkadzają krzyże w górach, zwłaszcza pokutne albo barokowe kapliczki, Trójce Święte czy Nepomuki. To w Sudetach to rzeczy tak naturalne jak formy skalne. Natomiast te współczesne konstrukcje spawane czy żelbetowe, stawiane z udziałem dźwigów, ciężarówek czy helikopterów... Tak chyba nie temu bogu na chwałę.
To właśnie miałem na myśli
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”