We wczorajszych regionalnych "Faktach" TVP Wrocław były m.in. dwie relacje poruszające wątki górskie i historyczne zarazem.
1) "Znicze w sztolniach
W Górach Sowich znicze zapłonęły dla więźniów, którzy zginęli podczas niewolniczej pracy przy drążeniu tajemniczych hitlerowskich sztolni i ludzi pracujących w podziemnej, tajnej fabryce uzbrojenia. Ginęli wówczas obywatele różnych państw i narodowości z całej Europy.
W Ludwikowicach Kłodzkich harcerze, władze gminy Nowa Ruda, pracownicy nadleśnictwa złożyli kwiaty i zapalili znicze przed tablicą pamięci zmuszonych do niewolniczej pracy w podziemnej fabryce amunicji. Ilu ich zginęło - nie wiadomo.
Ściśle tajną fabrykę amunicji hitlerowcy uruchomili w podziemiach nieczynnej kopalni węgla kamiennego. Najmłodszym przymusowym pracownikiem była babcia pani Małgorzaty Piróg, pani Helenie udało się przeżyć. Helena Zgagaj została przywieziona do fabryki w 1942 roku. Miała dwanaście lat. W fabryce odważała proch i myła łuski pocisków. Do tej pory udało się udostępnić zwiedzającym dwieście metrów podziemi, zlokalizowano dwa kilometry następnych.
Kwiaty złożono także we wnętrzu góry Włodarz, gdzie od 1942 roku więźniowie w skale wydrążyli cztery kilometry sztolni. Pracowali w nieludzkich warunkach i ginęli tam więźniowie, pracownicy przymusowi ze wszystkich krajów Europy.
Współcześnie tajemnicze podziemia rocznie zwiedza ponad 100 tys. turystów. Większość z nich jest wstrząśnięta tragedią przymusowych robotników i okrucieństwem z jakim byli traktowani przez Niemców"
http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/r ... h/12888444
2) "Tajemnicza zbiorowa mogiła
W lesie pod Kamienną Górą archeolodzy odnaleźli zbiorową mogiłę z czasów II wojny światowej. Naukowcy starają się, by miejsce uznane zostało za cmentarz wojenny. Niewykluczone, że zakopane są tam ciała kilkuset więźniów obozu w Łambinowicach.
Zagadka tajemniczych mogił od dawna nie dawała spokoju mieszkańcom pobliskiego kamiennogórskiego osiedla Antonówka. Czasem ktoś postawił krzyż, zapalił świeczkę, posprzątał. W końcu kamiennogórscy samorządowcy postanowili rozpocząć rzetelne badania leśnych mogił.
Do pracy przystąpili archeolodzy. W archiwach nie zachowały się dokumenty bezspornie potwierdzające istnienie cmentarza. Naukowcy szukali więc w ziemi. Dopiero taki wykop sondażowy pozwolił nam ujawnić i odkryć szkielet człowieka pochowanego tutaj z metalowym nieśmiertelnikiem, którzy jeńcy nosili na szyi, który potwierdził, że oni zostali pochowani - mówi Wojciech Grabowski z pracowni archeologiczno-konserwatorskiej z Jeleniej Góry.
Prawdopodobnie jest to miejsce masowego pochówku, trzystu, może czterystu osób. Być może jeńców. Zdaniem archeologów to już wystarczające podstawy do rozpoczęcia starań o uznanie tego miejsca za cmentarz wojenny. Potrzeba jednak dalszych badań, by bez żadnych wątpliwości stwierdzić, kto rzeczywiście został pochowany w lasach pod Antonówką. Tym bardziej, że - jak twierdzi historyk Jan Lubieniecki - miejsc podobnych temu, jest w okolicy wiele.
Na Dolnym Śląsku budżet państwa utrzymuje 103 wojenne cmentarze, kwatery i groby. W tym roku przeznaczono na ten cel ponad 500 tys. zł."
http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/r ... a/12888434
PS Oczywiście jak to z dziennikarzami - zawsze coś przekręcą i dopiszą. Nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na to, że podziemne korytarze drążono od 1942 r. (co najwyżej od jesieni 1943 r., a prawdopodobnie dopiero od wiosny 1944 r.). Kompleks "Włodarz" liczy nie cztery kilometry a 3 km (dokładnie to po przekopaniu zawału w za halą w sztolni nr 1 - 3200 m; przez lata podawano 3000 m).
Zaś mogiła koło Antonówki pod Kamienną Górą, niepodal dawnej fabryki amunicji, była znana od dosyć dawna (w 2000 r. dostałem od wspomnianego w relacji lokalnego kamiennogórskiego historyka Jana Lubienieckiego mapę Kotliny Kamiennogórskiej wydawnictwa PLAN, na której cmentarzyk był zaznaczony).
Dwa okołozaduszkowe górskie newsy
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”