http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114 ... l#BoxLSTxt
Na forum "NPM" tekst ów jest już szeroko komentowany. Niezwykle utalentowany dziennikarz Paweł Wróbel poleca m.in. przy okazji zimowego wejścia na Śnieżkę
http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114 ... zy,,8.html
Przeczytajcie sami: "Do Samotni, jednego z najstarszych w Polsce schronisk, można w dobrych warunkach zjechać efektownie Żlebem Slalomowym. Jest dość szeroki, niemniej jednak ograniczony skałami. Piechurzy powinni raczej korzystać z letniego, wyznaczonego tyczkami szlaku."
Czy on wie, czemu Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej nosi imię Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza? No pewnie - on po prostu o tej imprezie nie wie. O tych dwóch goprowcach takowoż (i jeszcze trzecim - też zginął w Kotle Małego Stawu).
Za to przy opisie zimowej wyprawy na Wielką Sowę
http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114 ... a,,10.html
zimowy cicerone pisze: "Najmniej godne polecenia są chyba wycieczki piesze. Za to znakomitą alternatywę dla nart śladowych stanowi rower."
No jasne! A czemu nic nie napisał o jeździe quadami? W zimie ta rozrywka nabiera nowego wymiaru!
Jak można coś takiego pisać i jeszcze brać za to pieniądze? A odpowiedzialności żadnej pewnie nie poniesie, jak ktoś po lekturze jego "słów mądrości" wybierze się na Kościelec w Tatrach (raki i czekan nie są konieczne wg Herr Wróbla) i dołączy do grona wybrańców, którzy dostali od toprowców gałążkę kosodrzewiny na ostatnią drogę...
PS "Gdzie i kiedy grożą lawiny"
http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114 ... y,,12.html
"Jeśli zabłądziłeś, uległeś wypadkowi bądź jesteś jego świadkiem - wzywaj ratowników!"
Tia - jak idziesz sam i zasypie Cię lawina, na luzie zadzwonisz po ratowników górskich...
Banzai! Czyli z "Gazetą Wyborczą" zimą w góry...
-
creamcheese
- łazik
- Posty: 90
- Rejestracja: 20-11-2013 10:46
- Lokalizacja: lublin
No cóż, do takich artykułów "krajoznawczych" "Gazeta Wyborcza" (wraz z jej internetową mutacją Gazetą.pl) zdążyła przyzwyczaić przez lata. Tekst przeklejony z innych popularnych portali za pomocą funkcji kopiuj-wklej, zdjęcia z Shutterstocka i mamy artykuł. A że 90% piszących tam nigdy nie było w opisywanych przez siebie miejscach, to też, zdaje się, standard.
Przejrzałem pobieżnie kilka slajdów (głównie tych sudeckich) i mimo powyższego jakichś poważniejszych błędów się nie dopatrzyłem. Niejednokrotnie widziałem gorsze w artykułach "krajoznawczych" "Gazety Wyborczej" (w tym w jej wrocławskim dodatku). Więc trochę dziwi mnie gwałtowna reakcja czytelników akurat pod tym. I to, że tyle osób to czyta...
Pozytywnie zaskoczyło mnie za to wklejenie czeskich znaków diakrytycznych w którymś miejscu w czeskiej nazwie. Pełny profesjonalizm (w tym przypadku zapewne korektora)
Kilka tras, owszem, kontrowersyjnych ze względów bezpieczeństwa zimą. Ale, zakładając mało śnieżną zimę lub jej fragmenty i rozsądek czytelników... Czemu nie? Właśnie, zakładając, że artykuł czytają rozsądni czytelnicy.
Przejrzałem pobieżnie kilka slajdów (głównie tych sudeckich) i mimo powyższego jakichś poważniejszych błędów się nie dopatrzyłem. Niejednokrotnie widziałem gorsze w artykułach "krajoznawczych" "Gazety Wyborczej" (w tym w jej wrocławskim dodatku). Więc trochę dziwi mnie gwałtowna reakcja czytelników akurat pod tym. I to, że tyle osób to czyta...
Hazmburk pisze:Niejednokrotnie widziałem gorsze w artykułach "krajoznawczych" "Gazety Wyborczej"
Ja mam taką zasadę, że równam w górę, nie w dół. Argument "widziałem gorsze" na mnie akurat nie działa - bo ja widziałem całe mnóstwo lepszych tekstów
Hazmburk pisze:zakładając mało śnieżną zimę lub jej fragmenty i rozsądek czytelników... Czemu nie? Właśnie, zakładając, że artykuł czytają rozsądni czytelnicy.
To żart? Jeśli tak, dosyć kiepski. "GW" to nie jest górski periodyk typu "NPM" czy "Taternik". Jak chciałbym przeczytać artykuł, który podsunie mi pomysł na wyjazd w góry, "GW" byłby jednym z ostatnich periodyków, po które bym sięgnął. "GW" kupisz w kioskach "Ruchu" idąc rano po zakupy. Przeczyta to przeciętny czytelnik, stwierdzi: "Wow - Kościelec zimą to bułka z masłem" albo "Przejadę się Żlebem Slalomowym" - i co? Nie będzie problemu, jak się coś stanie? Czemu w artykule nie ma np. informacji, że zimą schody na Szczeliniec Wielki są przeważnie oblodzone (zamiast tego info, że z nartami tam ciężko
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
myślisz, że tylko Wyborcza publikuje teksty tego typu (czy właściwie na tym poziomie)? W Opolu nto pisze jeszcze większe bzdury lub zachęca do podróży w jeszcze bardziej kretyńśki sposób. W Katowicach za lokalnego szmatławca robi Dziennik Zachodni (ten z kolei zamiast z Shutterstocka to bierze Wikipedii, z pogwałceniem praw autorskich - już kilka razy znalazłem tam swoje zdjęcia).
W każdym rejonie musi być "specjalista" od turystyki - czy to górskiej czy innej - i zaserwować czytelnikom jakąś propozycję wycieczki bo to modne i chwytliwe
A akurat NPM jest nudny jak flaki z olejem, poziom tekstów, też, moim zdaniem beznadziejny, zdjęcia bywają różne - ogólnie to bez sensu to kupować
W każdym rejonie musi być "specjalista" od turystyki - czy to górskiej czy innej - i zaserwować czytelnikom jakąś propozycję wycieczki bo to modne i chwytliwe
A akurat NPM jest nudny jak flaki z olejem, poziom tekstów, też, moim zdaniem beznadziejny, zdjęcia bywają różne - ogólnie to bez sensu to kupować
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:myślisz, że tylko Wyborcza publikuje teksty tego typu (czy właściwie na tym poziomie)?
Myślę, że nie.
Pudelek pisze:W Opolu nto pisze jeszcze większe bzdury lub zachęca do podróży w jeszcze bardziej kretyńśki sposób.
Nie czytam tej gazety. Wiem, że czytywał ją cezaryol
Pudelek pisze:Katowicach za lokalnego szmatławca robi Dziennik Zachodni (ten z kolei zamiast z Shutterstocka to bierze Wikipedii, z pogwałceniem praw autorskich - już kilka razy znalazłem tam swoje zdjęcia).)
Pan Józef Nyka (postać dosyć znana - chyba nie trzeba przedstawiać?
Pudelek pisze:A akurat NPM jest nudny jak flaki z olejem, poziom tekstów, też, moim zdaniem beznadziejny, zdjęcia bywają różne - ogólnie to bez sensu to kupować
Podzielam Twój pogląd, dlatego ostatni numer, który kupiłem, ukazał się bodaj w 2010 r.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Leuthen pisze: Możesz podlinkować. Poczytam, ocenię![]()
nie czytam wersji sieciowej, mam te gazety często w domu, bo inni mają prenumeratę, więc sobie czytam. Najczęściej na klopie.
Pudelek pisze:już jakiś czas temu ostrzegał mnie, by nie wrzucać zdjęć do sieci. W internecie stają się bowiem własnością wszystkich - czyli w praktyce nikogo
robienie zdjęć, aby trzymać je w domu i nikomu nie pokazywać jest dla mnie zaprzeczeniem zabawą aparatem
działam na Wikimedii Commons od iluś tam lat, jest tam kilka tysięcy moich zdjęć ilustrujących artykuły w dziesiątkach języków (a może już i w trzycyfrowej liczbie). Podejrzewam, że spora część korzystających z Wiki chcąc nie chcąc musiała się z nimi zetknąć. Te zdjęcia można dowolnie wykorzystywać, również w celach komercyjnych, ale zgodnie z pewnymi zasadami - m.in. z podaniem źródła, licencji i autora. Większość osób się do tego stosuje, wiele zresztą pyta wcześniej dodatkowo o zgodę - znajdywałem prawidłowo oznaczone swoje fotki w przewodnikach, w instrukcjach do gier, zagranicznych podręcznikach akademickich, stronach parafii zza Atlantyku, jakiś okładek CD brytyjskich szpitali i w wielu innych miejscach, o których nie przyszłoby mi wcześniej do głowy
Problem jest głównie z polskimi stronami lub publikacjami - bo ci zwyczajnie kradną coś z sieci, uważając, że tak można - i to teoretycznie poważne jednostki (kiedyś moją fotką reklamował się jakiś festiwal pieśni religijnej, z patronem honorowym prezydentem Opola
Podsumowując - nie zaprzestanę z powodu debili wrzucać zdjęć do sieci, bo lubię się z nimi dzielić. I potem znajdować siebie jako autora w różnych ciekawych rzeczach (na szczęście to jednak częściej się zdarza niż przeklinać na Dziennik Zachodni i innych)
Na ten przykład- w sierpniowym numerze ma być mój artykuł. Ale cssssiiii
to jednak mała zachęta do kupienia numeru
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Leuthen pisze:Ja mam taką zasadę, że równam w górę, nie w dół.
Pytanie, co to znaczy "równać w górę"? Wydaje mi się, że Gazeta.pl doskonale wie, co publikuje. I dla kogo. Te slajdziki na stronie Podróże Gazety.pl z kilkoma ładnymi fotkami to - nie oszukujmy się - tylko dodatek do reklam. Trzeba coś napisać, żeby ludzie mieli co klikać. Robić aferę z tego powodu? Hm... Ciekaw jestem, jaki procent ludzi bierze te wypociny poważnie...
Przeczyta to przeciętny czytelnik, stwierdzi: "Wow - Kościelec zimą to bułka z masłem" albo "Przejadę się Żlebem Slalomowym" - i co? Nie będzie problemu, jak się coś stanie? Czemu w artykule nie ma np. informacji, że zimą schody na Szczeliniec Wielki są przeważnie oblodzone (zamiast tego info, że z nartami tam ciężko). W adidaskach dość kiepsko idzie się po lodzie...
Trochę ostrzeżeń o niebezpieczeństwie zimą w górach tam jest - widziałem je np. w pierwszym i ostatni slajdzie. Czy jest konieczność informowania o oblodzeniu każdych schodów - kwestia dyskusyjna. O wzięciu ze sobą czapek też nie napisano. Nie zakładałbym, że "przeciętny czytelnik" jest na tyle głupi, że od razu, ślepo, bezkrytycznie pojedzie w góry w opisane miejsca po przeczytaniu takiego artykuliku. Idioci to z natury rzeczy marginalne zjawisko, jednak na tyle jaskrawe, że wielu daje złudne wrażenie reguły.
Skoro mowa o "N.p.m.", to dla mnie, niestety, różnica pomiędzy stroną Podróże Gazety.pl a tym miesięcznikiem nie jest zbyt duża. "N.p.m." to taki "harlequin turystyczny", w którym też można znaleźć mnóstwo błędów merytorycznych. Osobną sprawą jest ogólna wartość poznawcza publikowanych tam tekstów. Może tylko różnica jest taka, że tam autorzy artykułów sami robią zdjęcia. Ale co zrobić, takie coś się sprzedaje. I taką drogę wybrał wydawca jakiś czas temu - komercję nad ambicjami. Mimo to w sumie chyba dobrze, że coś takiego jest i popularyzuje góry. Choć mnie osobiście brakuje dobrego, rzetelnego, godnego zaufania czasopisma krajoznawczego w trochę starszym stylu, obejmującego całą Polskę, robionego przez pasjonatów z trochę większą i bardziej pogłębioną wiedzą. Wydaje mi się, że miałoby szansę utrzymać się na rynku, choć niekoniecznie dawałoby jakieś konkretne zyski wydawcy.
Niby teraz wszystko jest w internecie, ale jednak przydałoby się coś do kibla
PS. Zdaje się, Leuthen, że pomyliłeś ptactwo w nazwisku dziennikarza...
Jak na forum NPM, czyli periodyku, gdzie opisuje się głównie trzygodzinne wycieczki, opisu tygodniowego wyjazdu w polskie góry z noclegiem pod namiotem, nie było od pięciu lat (czy coś), nie podoba się ten artykuł to ja się nie dziwię.
I nie rozumiem krytyki dupozjazdu żlebem slalomowym- co z tego, że jest zamknięty w zimie? Szlak spod nadajnika nad śnieżnymi do schronu pod łabskim też jest zamknięty, co z tego?
I nie rozumiem krytyki dupozjazdu żlebem slalomowym- co z tego, że jest zamknięty w zimie? Szlak spod nadajnika nad śnieżnymi do schronu pod łabskim też jest zamknięty, co z tego?
Tak naprawdę, to czasopismo popularyzujące turystykę górską powinno zawierać tylko zdjęcia z podpisem autora i współrzędnymi geograficznymi miejsca wykonania zdjęcia.
Ze swojej strony polecam "Na Szlaku" - jakość artykułów jest różna, ale są pisane z pierwszej ręki i zwykle zawierają dużo informacji turystyczno-historycznych z Polski i nie tylko, a ponieważ jest redagowane we Wrocławiu, to często duża część poświęcona jest Sudetom. Są tam dziwactwa, typu cykl artykułów o katalogowaniu cyfrowych zdjęć, ale da się to ominąć. Do tego czasopismo jest za darmo w sieci i, IMHO, jest jedynym pozytywnym przejawem istnienia PTTK.
Ze swojej strony polecam "Na Szlaku" - jakość artykułów jest różna, ale są pisane z pierwszej ręki i zwykle zawierają dużo informacji turystyczno-historycznych z Polski i nie tylko, a ponieważ jest redagowane we Wrocławiu, to często duża część poświęcona jest Sudetom. Są tam dziwactwa, typu cykl artykułów o katalogowaniu cyfrowych zdjęć, ale da się to ominąć. Do tego czasopismo jest za darmo w sieci i, IMHO, jest jedynym pozytywnym przejawem istnienia PTTK.
Pudelek pisze:Leuthen pisze: Możesz podlinkować. Poczytam, ocenię![]()
nie czytam wersji sieciowej, mam te gazety często w domu, bo inni mają prenumeratę, więc sobie czytam. Najczęściej na klopie.
Hm - widzę że czytelnictwo w WC kwitnie
Pudelek pisze:Leuthen pisze:już jakiś czas temu ostrzegał mnie, by nie wrzucać zdjęć do sieci. W internecie stają się bowiem własnością wszystkich - czyli w praktyce nikogo
robienie zdjęć, aby trzymać je w domu i nikomu nie pokazywać jest dla mnie zaprzeczeniem zabawą aparatem
"Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu." (Mt 5,15)
Nie potępiam zamieszczania różnych rzeczy w sieci - piszę o swoich osobistych doświadczeniach i radach starego taternika i historyka w jednej osobie
Pudelek pisze:Na ten przykład- w sierpniowym numerze ma być mój artykuł. Ale cssssiiii
to jednak mała zachęta do kupienia numeru
Ależ ja wcale nie zachęcam do kupna numeru, który ukaże się za pół roku. Od czego są EMPIK-i?
Hazmburk pisze:Leuthen pisze:Ja mam taką zasadę, że równam w górę, nie w dół.
Pytanie, co to znaczy "równać w górę"?
Jeśli chodzi o mnie, to gdy napiszę jakiś tekst, nie uważam "jest on lepszy od..." [i tu wykaz publikacji innych na ten temat], ale "jest on gorszy od..." [...]. To nie służy dołowaniu, tylko samodoskonaleniu. Idę do linii horyzontu. Nie dojdę do niej, bo się stale przesuwa. Ale ptrzecież "wędrówką jedną życie jest człowieka"
Hazmburk pisze:Przeczyta to przeciętny czytelnik, stwierdzi: "Wow - Kościelec zimą to bułka z masłem" albo "Przejadę się Żlebem Slalomowym" - i co? Nie będzie problemu, jak się coś stanie? Czemu w artykule nie ma np. informacji, że zimą schody na Szczeliniec Wielki są przeważnie oblodzone (zamiast tego info, że z nartami tam ciężko). W adidaskach dość kiepsko idzie się po lodzie...
Trochę ostrzeżeń o niebezpieczeństwie zimą w górach tam jest - widziałem je np. w pierwszym i ostatni slajdzie. Czy jest konieczność informowania o oblodzeniu każdych schodów - kwestia dyskusyjna. O wzięciu ze sobą czapek też nie napisano. Nie zakładałbym, że "przeciętny czytelnik" jest na tyle głupi, że od razu, ślepo, bezkrytycznie pojedzie w góry w opisane miejsca po przeczytaniu takiego artykuliku. Idioci to z natury rzeczy marginalne zjawisko, jednak na tyle jaskrawe, że wielu daje złudne wrażenie reguły.
Owszem, takie ostrzeżenia są. Ale popatrz na nakład "Gazety Wyborczej" i zastanów się, czy w Polsce jest tylu rozsądnych ludzi, ile egz. "GW" się rozchodzi. Śmiem wątpić.
Schody na Szczeliniec nie zawsze są oblodzone - wchodziłem tam w grudniu 2006 r. w typowo jesiennej pogodzie. Nie było grama śniegu ani lodu. W "labiryncie" na Szczelińcu zresztą też. Tylko że ja jestem przygotowany na inne ewentualności (raczki). "Przeciętny turysta" też?
Kroniki TOPR/GOPR pełne są opisów wypraw po ludzi, którzy sądzili najwyraźniej, że świetnie orientują się w terenie, potrafią sobie poradzić i/lub są nieśmiertelni. W Tatrach dochodzi do 15-25 śmiertelnych wypadków śmiertelnych rocznie (zależy od roku). Większość z nich to wcale nie są wypadki taternickie, tylko turystyczne. W Karkonoszach też giną ludzie (np. zimą rok temu znaleźli ciało turysty, który zamarzł niedaleko GSS na grzbiecie).
Hazmburk pisze:"N.p.m." to taki "harlequin turystyczny";)
Padłem!
Hazmburk pisze:w którym też można znaleźć mnóstwo błędów merytorycznych.
Zgadza się. Na ostatnim Krakowski Festiwalu Górskim (XII 2013) rozmawiałem z jednym ze stałych autorów "eNPeeMowych" tekstów, Michałem Parwą, o tym, że błędnie określił dolinę Iwielki w Beskidzie Niskim "Doliną Śmierci". Problem w tym, że przed nim zrobiło to już dziesiątki ludzi, a na każdej znanej mi turystycznej mapie BN taka nazwa widnieje przy tej dolinie.
Hazmburk pisze:Osobną sprawą jest ogólna wartość poznawcza publikowanych tam tekstów. Może tylko różnica jest taka, że tam autorzy artykułów sami robią zdjęcia. Ale co zrobić, takie coś się sprzedaje. I taką drogę wybrał wydawca jakiś czas temu - komercję nad ambicjami.
Nie wszyscy autorzy sami robią (robili? Mam kilka numerów "sprzed lat") tam zdjęcia. Np. ja mam zwykłą cyfrówkę i po wysłaniu próbnej partii zdjęć przed laty (2010) dość stanowczo (rzekłbym - obcesowo) podziękowano mi za takie, mówiąc że muszą być znacznie lepsze. Ale ja nie zamierzam sobie kupować lustrzanki, bo cyfrówka mi starczy. Więc czasem biorą zdjęcia innych.
Hazmburk pisze:PS. Zdaje się, Leuthen, że pomyliłeś ptactwo w nazwisku dziennikarza...
Lepszy wróbel w garści, niż wrona w gazecie.pl
hm0 pisze:Ze swojej strony polecam "Na Szlaku" - jakość artykułów jest różna, ale są pisane z pierwszej ręki i zwykle zawierają dużo informacji turystyczno-historycznych z Polski i nie tylko, a ponieważ jest redagowane we Wrocławiu, to często duża część poświęcona jest Sudetom. Są tam dziwactwa, typu cykl artykułów o katalogowaniu cyfrowych zdjęć, ale da się to ominąć. Do tego czasopismo jest za darmo w sieci i, IMHO, jest jedynym pozytywnym przejawem istnienia PTTK.
Mam trochę numerów archiwalnych "Na szlaku" i "Poznaj swój kraj" z lat 90. XX w. Też zdarzają się błędy merytoryczne. Ale kto ich nie popełnia?
A "Sudety" ATUT-u?
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Leuthen pisze:Np. ja mam zwykłą cyfrówkę i po wysłaniu próbnej partii zdjęć przed laty (2010) dość stanowczo (rzekłbym - obcesowo) podziękowano mi za takie, mówiąc że muszą być znacznie lepsze. Ale ja nie zamierzam sobie kupować lustrzanki, bo cyfrówka mi starczy. Więc czasem biorą zdjęcia innych.
to chyba musieli być złośliwi, patrząc na jakość niejednego zdjęcia tam zamieszczonego. Wielokrotnie widziałem tam zdjęcia zaszumione, nieostre, zwinietowane, z abberacją jak z kiepskiej cyfrówki, z głupiejącymi kolorami (zwłaszcza na śniegu) - że śmiem twierdzić, iż na pewno nie były one robionymi nawet najbardziej kitowymi lustrzankami.
Chyba, że to miało być artystycznie
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”