RÓŻNE WIEŚCI ZWIĄZANE Z SUDETAMI

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Postautor: Szwed » 20-04-2015 21:16

Leuthen pisze:"To jedna z nielicznych rezydencji arystokratycznych w Dolinie Pałaców i Ogrodów, która nie doczekała się remontu.

2 lata temu na wykładach na Festiwalu Tajemnic podawali statystyki dot. pałaców na Dolnym Śląsku. Były przerażające. Faktycznie akurat w okolicy Jeleniej Góry % wyremontowanych obiektów jest tak wysoki?
Leuthen pisze:Możliwości jest wiele, najprostszą to znalezienie inwestora – twierdzi Michał Orman, wójt gminy Mysłakowice.

No właśnie widać, jak się to udaje. No nic, oby gmina przejęła to jak najszybciej.
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 21-04-2015 18:29

"W starym szybie zamkniętej kopalni uranu w Kowarach ustanowiono nowy rekord Polski w nurkowaniu ekstremalnym – 157 metrów. Dokonał tego Michał Rachwalski, którzy zszedł pod wodę do najgłębszego miejsca w Polsce dostępnego dla płetwonurków. Ma ono głębokość 250 metrów. Dla porównania: najgłębsze w Polsce jezioro Hańcza ma 109 metrów głębokości.

W kopalni w Kowarach uran był wydobywany przez osiem lat – do początku lat 60. ubiegłego wieku. Dwa tysiące polskich górników wydobyło łącznie 200 ton uranu, który został wywieziony do Związku Radzieckiego.
Dziś to idealne miejsce do nurkowania jaskiniowego. Nurkowanie jaskiniowe to wyjątkowo ekstremalny sport. W tak specyficznych warunkach mogą sobie poradzić tylko doświadczeni płetwonurkowie. Zanurzanie na głębokość 157 metrów trwa 18 minut, wynurzanie zajmuje płetwonurkowi ponad trzy godziny.
Filip Długosz nurkuje od sześciu lat. Ma na koncie ponad 400 godzin spędzonych pod wodą, dziś asystował w biciu rekordu. Przygotowania trwały przeszło godzinę, cały strój i wyposażenie płetwonurka waży 40 kg.
Nurkowanie jaskiniowe to nie jest tanie hobby. Szkolenia czy specjalny kombinezon kosztować mogą nawet 50 tys. zł.
Nurkowie zapowiadają jeszcze w tym roku pobicie kolejnego rekordu – chcą zejść na głębokość 200 metrów. Kopalnię uranu turyści będą mogli zwiedzić w długi majowy weekend."

http://wroclaw.tvp.pl/19749313/ekstrema ... ord-pobity

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 22-04-2015 11:00

Jak bumerang wraca sprawa tunelu pod Śnieżką z Karpacza do Pecu, który to pomysł pojawił się jeszcze, gdy Karkonosze nazywały się Riesengebirge.
http://jeleniagora.naszemiasto.pl/artyk ... id,tm.html
Pewnie efekt będzie taki sam, jak "za Niemca" :wink:

hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Postautor: hm0 » 22-04-2015 16:00

Autobusem z Karpacza do Pecu? W zimie? Przez 2 przełęcze? Jak nic podróż z atrakcjami.:)

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 22-04-2015 16:59

A tu wiadomość z dzisiejszych "Faktów" (emisja za pół godziny, ale na stronie internetowej są już streszczenia relacji :wink: ) :

"Wyjeżdżamy na Zachód, wyjeżdżamy i na Południe. Czeska jakość usług publicznych, ceny nieruchomości i podatki skłaniają mieszkańców przygranicznych miejscowości do zmiany kraju. Ci, którzy przenieśli się już kilka lat temu, o powrocie raczej nie myślą. W tym kontekście powiedzenie „czeski film” zmienia znaczenie.

Czeska wieś Martínkovice mieści się kilkanaście kilometrów od naszego Radkowa i blisko czeskich Gór Stołowych. Po raz pierwszy państwa Najarów filmowaliśmy sześć lat temu, kiedy kupili zabytkowy czeski folwark i osiedlili się tutaj.
– Jest dużo samopomocy sąsiedzkiej, tutaj emeryt idzie do stołówki szkolnej i kupuje tani obiad – mówi Sergiusz Najar. – Łatwiej mi tu jest z robieniem zakupów z ludźmi, przyjaźnieniem się z ludźmi. Są otwarci, nie spodziewaliśmy się, że zostaniemy tu tak przyjęci – dodaje Maria Najar.
Pani Maria trafiła nagle do czeskiego szpitala, była oczarowana opieką. – Fachowość, a przede wszystkim zainteresowanie pacjentem na 100% – wspomina.
Najarowie założyli czeską firmę i teraz przebudowują stary folwark na pensjonat. – Materiały budowlane, wyposażenie, glazurę lepiej kupować w Polsce. Są ładniejsze i tańsze – wymieniają.
W tej samej czeskiej wiosce odwiedziliśmy państwa Matuszkiewiczów. Pan Antoni jest pisarzem. W Polsce mieszkali w okolicach Nowej Rudy. Do emigracji do Czech skusiła ich niska cena nieruchomości. – Dom kupiliśmy za 150 tys. zł – mówi pan Antoni. – Łatwiej się żyje w sensie praktycznym. Transport publiczny, podejście urzędów do petentów – to jest zupełnie inny świat – twierdzi pani Iwona.
Mankamentów wyliczają niewiele. – Niestety wielu Polaków myśli, że w Czechach jest mniejsza korupcja. To nie jest prawda – utrzymują."

http://wroclaw.tvp.pl/19764062/czechy-k ... ejscowosci

Chyba pomyślę nad przeprowadzką do Czech. Piwo 50% tańsze niż w Polsce, mandaty wystawiane przez straż miejską (np. w Szumperku) też nie opiewają na takie kwoty jak w Polsce :wink:

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 849
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Postautor: Zły Marcin » 22-04-2015 18:40

Też się nad tym od pewnego czasu zastanawiam...kuchnia lepsza, o piwerku nie wspomnę, w niedziele nikt do kościoła nie goni, po miejscowościach same hospody - zero żab, CBA, lewitanów czy tam innych sklepiczków.
Ciekawe jakie minusy :roll: (poza byciem Polakiem w Czechach)

Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Postautor: Szwed » 22-04-2015 19:53

Ciekawa sprawa z tymi wyprowadzkami do Czech. Pod Szczecinem to rozumiem, przygraniczne niemieckie miejscowości stały się sypialniami miasta, gdzie wszystko jest lepszej jakości, a niedrogie, bo Niemcy się stamtąd wyprowadzają.
Dla mnie taka wyprowadzka ma jedną podstawową wadę - konieczność nauki kolejnego języka obcego. Ble, jak ja tego nienawidzę. Poznałem 2 i już więcej nie chcę.
Szkoda w sumie, że ludzie wolą się wyprowadzić, niż coś zmienić w tym porąbanym kraju :-/ Wiele rzeczy zupełnie nie wymaga nakładów finansowych, tylko lepszej organizacji.
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 22-04-2015 20:19

Zły Marcin pisze:w niedziele nikt do kościoła nie goni

A kto Cię do kościoła w niedzielę w Polsce goni, jeśli można spytać?

Szwed pisze:Dla mnie taka wyprowadzka ma jedną podstawową wadę - konieczność nauki kolejnego języka obcego. Ble, jak ja tego nienawidzę. Poznałem 2 i już więcej nie chcę.

Z Czechem dogadasz się się po polsku, tylko należy pamiętać o unikaniu kilku słów (typu "szukać") :lol: W Bieszczadach przegadałem kiedyś cały wieczór ze Słowakami - oni mówili po swojemu, ja po swojemu i rozumieliśmy się doskonale (nie pijąc przy tym żadnych % :D ).
Zależy też, co rozumieć pod pojęciem "znać język obcy". Czy to oznacza biegłą znajomość w mowie i piśmie, komunikatywną, dogadywanie się z szeroką gestykulacją etc. Ja mogę powiedzieć, że znam 4 języki obce (dla niektórych naszych rodaków polski też jest najwyraźniej obcy - zatem 5 8) ).

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 849
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Postautor: Zły Marcin » 22-04-2015 20:32

Leuthen pisze:
Zły Marcin pisze:w niedziele nikt do kościoła nie goni

A kto Cię do kościoła w niedzielę w Polsce goni, jeśli można spytać?.


A dzwony z naprzeciwka :wink: ,
a ze Słowakami chyba jakoś lepiej/łatwiej jest się dogadać niż Czechami, może to kwestia akcentu.
Troche ironizowałem jednak z tą przeprowadzką bo w sumie nie wiem co było by gorsze: czuć się coraz bardziej obcy, ale we własnym kraju, czy coraz mniej własny - w obcym.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 22-04-2015 20:39

Zły Marcin pisze:
Leuthen pisze:
Zły Marcin pisze:w niedziele nikt do kościoła nie goni

A kto Cię do kościoła w niedzielę w Polsce goni, jeśli można spytać?.


A dzwony z naprzeciwka :wink:

Ja bardzo lubię dzwony - nie tylko kościelne. Gdy idę przez wrocławski Rynek i zegar na Ratuszu wybija pełną godzinę bądź tylko kwadrans, przystaję i liczę uderzenia nie patrząc na zegarek. Wtedy przemawia do mnie magia dawnych czasów - gdy ludzie przystawali i słuchali, która to godzina, bo nie mieli zegarków :wink:

Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Postautor: Szwed » 23-04-2015 18:51

Leuthen pisze:Z Czechem dogadasz się się po polsku, tylko należy pamiętać o unikaniu kilku słów (typu "szukać") :lol: W Bieszczadach przegadałem kiedyś cały wieczór ze Słowakami - oni mówili po swojemu, ja po swojemu i rozumieliśmy się doskonale (nie pijąc przy tym żadnych % :D ).

To to ja wiem :) Zrobiłem sobie kiedyś kolejową objazdówkę po największych słowackich miastach (*). Dogadywałem się wszędzie bez problemu. Ale to trochę co innego. Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzieś na stałe i nie nauczyć się języka od A do Z z gramatyką, ortografią, chociaż szczątkowym kontekstem historyczno-kulturalnym itd. Co innego gadać przy piwie, a co innego umieć pisemnie odpowiedzieć na pismo urzędowe.

(*)-mam takie skrzywienie, że lubię co jakiś czas nasycić się brzydotą. Taką odrapaną, komunistyczną, chłoporobotniczą i bezperspektywistyczną. Słowackie miasta 10 lat temu bardzo dobrze się w tej roli sprawdziły :)
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 24-04-2015 10:22

Szwed pisze:mam takie skrzywienie, że lubię co jakiś czas nasycić się brzydotą. Taką odrapaną, komunistyczną, chłoporobotniczą i bezperspektywistyczną. Słowackie miasta 10 lat temu bardzo dobrze się w tej roli sprawdziły :)

Podczas wspomnianej rozmowy ze Słowakami (którzy byli - nie chwaląc się oczywiście - pod wielkim wrażeniem mojej wiedzy o historii Słowacji 8) ) rozmowa zeszła na dłuższą chwilę na temat Duszana Jurkowicza (uważanego za najwybitniejszego słowackiego architekta). Jeden z dwu Słowaków, mówiąc o historii architektury w jego rodzinnym kraju, powiedział coś w stylu: "Jak zmarł Jurkowicz, przyszli komuniści - i nasrali. Po komunistach przyszli demokraci - i też nasrali". Może nie były to dokładnie takie słowa (ale "nasrali" było), ale tak skwitował słowacką architekturę mój rozmowca :)

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 25-04-2015 20:52

"Za tydzień długi majowy weekend. Tradycyjnie swoje pięć minut będzie miało Międzygórze w Masywie Śnieżnika. W pozostałe dni roku to urokliwa, ale niestety zapomniana miejscowość wypoczynkowa.


Śnieżne łaty spotykamy powyżej 1 tys. m n.p.m. Na razie na szlakach jest niewielu turystów – Chciałam odpocząć i właśnie wypoczywam. Nie lubię harmideru, zgiełku. Przeszłam 5 km od Jaskini Niedźwiedziej w ponad półtorej godziny – mówi Danuta Tomczyk, turystka z Bolesławca.
Za tydzień w Schronisku „Na Śnieżniku” nie będzie wolnych miejsc. Szukający noclegu będą mogli tu spać tylko na... podłodze. – Mnóstwo ludzi przyjeżdża na te trzy dni, a później wyjeżdżają i robi się pusto – martwi się Michał Bryja, leśniczy z Międzygórza.
Na dole, w samym Międzygórzu, we wszystkich recepcjach słyszymy to samo. – Nie mamy już wolnych miejsc na długi weekend – mówi Aleksandra Mokosa, właścicielka „Domu nad wodospadem”.
Właściciele pensjonatów w Międzygórzu żałują tylko, że tegoroczny długi weekend będzie tylko trzydniowy. Gdyby był dłuższy, zarobiliby więcej. – To jest tak, że od lat goście czekają na tę majówkę i wszyscy ruszają szturmem – dodaje Michał Rybikowski, właściciel pensjonatu.
Międzygórze jest pięknie położone, ale zaniedbane. Dlatego poza długimi weekendami mało kto tu zagląda. By mieć turystów, trzeba inwestować. Swoje obiekty sprzedał już Fundusz Wczasów Pracowniczych. – Większość tych starych budynków ma nowych właścicieli i ci zaczęli o nie dbać, remontować – mówi Zbigniew Jagielaszek, ratownik GOPR.
– Wszystko zmierza ku dobremu. Być może poprawi się na tyle, że uatrakcyjni się ponownie to Międzygórze i coś się w końcu ruszy – mówi z nadzieją w głosie Roman Wąs, rencista z Międzygórza.
Miejscowość 200 lat temu założyła księżna Marianna Orańska i było to jedno z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych w Sudetach."

http://wroclaw.tvp.pl/19812949/miedzygo ... a-turystow

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2318
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 29-04-2015 02:38

"Nienazwany jeszcze strumień płynie w Piechowicach przez tzw. Cichą Dolinę i w Sobieszowie obrzeżami miasta. Wkrótce może stać się jednak sławny, bo mieszkańcy zauważyli w nim drobiny złota. W Karkonoszach to nie pierwszy taki przypadek, kilkaset lat temu okolicę opanowała prawdziwą gorączka złota.

Mieszkańcy Piechowic i Sobieszowa o złocie w strumieniu mówią niechętnie. Pani Anna zgodziła się z nami porozmawiać pod warunkiem, że zachowa anonimowość.
Karkonosze słyną z cennych minerałów na całym świecie. Co jakiś czas pojawia się elektryzująca wiadomość, że można tu znaleźć nawet złoto. Kilkaset lat temu w Karkonoszach rzeczywiście poszukiwano drogocennego kruszcu. Jednak szanse na to, że gorączka złota może wybuchnąć na nowo, a właściciele „złotonośnych” strumieni będą bogaci są niewielkie. – To, co znajdujemy, co się mieni to biotyt, który wietrzejąc przybiera złotawą barwę i to może nas zmylić. Drugi to piryt, ale on też nie ma takiej wartości jak złoto – tłumaczy geolog Roksana Knapik. Znalezienie grudki złota w strumieniu może okazać się więc dużym wyzwaniem.
Złoto, szczególnie takie w gotowych sztabkach, rozpala wyobraźnię wielu osób, które wierzą, że tuż przed końcem wojny wielki transport trafił do wnętrza góry Sobiesz w Sobieszowie. Poszukiwacze skarbów od dawna penetrują okoliczne tereny i tajemnicze poniemieckie budowle. Legendy krążą wśród mieszkańców na temat złota należącego do Niemców i wywiezionego z Wrocławia pociągiem w 1945 roku.
Na razie nikt się nie pochwalił znalezieniem grudki złota czy sztabki. Zresztą nic dziwnego. Polskie prawo mówi, że wszystko co znajduje się w ziemi, należy do Państwa – odkrywca może co najwyżej liczyć na 10% znaleźnego."

http://wroclaw.tvp.pl/19851010/w-karkon ... y-strumien

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 29-04-2015 07:00

Jedzie ktoś na Biały Kamień? Ja o 7.00 wchodzę od Zielonego Krzyża, idę przez Nową Wieś nad Odrą, skręcam na byłą wioskę Velká Střelná i kończę na Smilowskim Młynie. Do zobaczenia na trasie.
Biały Kamień


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”