Leuthen pisze:No jak to komu

Turystom

Pytanie, czy wszystkim, czy tylko niektórym? Może jedynie garstce tych, którzy głośno krzyczą, mają dostęp do mediów etc.?
Przecież to, że na każdym straganie w Karpaczu można kupić ciupagę i oscypki, wynika przede wszystkim z popytu, a nie podaży. Większości Polaków z tymi właśnie "akcesoriami" kojarzą się góry i one najlepiej sprzedają się w górach - jak widać każdych.
Dokładnie tak samo było z hotelem Gołębiewski w Karpaczu, gdzie najgłośniej krzyczała przeciwko niemu wąska grupka jajogłowych. Obecnie hotel na słabą frekwencję nie narzeka, a większość raczej nie czuje dyskomfortu psychicznego, mieszkając w nim albo przebywając w pobliżu.
Jeśli chodzi o tradycyjne budownictwo sudeckie, to wystarczy np. porównać, ile państwo dopłaca do zabytkowej substancji w Niemczech na Łużycach, a ile u nas. Tylko filantropi zdecydują się na zamieszkanie w ciemnym, niedogrzanym domu z małymi oknami i o niefunkcjonalnym wnętrzu "dla idei" w sytuacji, gdy mają do wyboru nowoczesny projekt w postaci mazowieckiego dworku czy dowolny inny - domu tańszego, wygodniejszego i łatwego w utrzymaniu.
Ci, co oczekują w Karkonoszach góralszczyzny ocenianej według kryteriów podhalańskich, być może sami przyczynili się do rozpowszechnienia pod Karkonoszami architektury stylizowanej na podhalańską, bo właśnie żeby zaspokoić ich wymagania, buduje się takie tworki.
Najwidoczniej taka "kultura regionalna" pasuje większości, bo inaczej nie byłoby tłumów turystów w Karpaczu, knajpy na modłę podhalańską świeciłyby pustką etc. Kwestią dyskusyjną jest, czy zdanie się w przypadku kultury regionalnej na wolny rynek jest właściwe, ale faktem jest, że on najlepiej odzwierciedla preferencje społeczeństwa. No i warto pamiętać, że każda kultura ludowa tworzyła się, niejako z definicji, spontanicznie. To, że komuś coś się nie podoba i napisze na ten temat krytyczny tekst w gazecie albo internecie, nawet szeroko dyskutowany, jeszcze nie oznacza, że tak myśli i czuje większość.