Śnieżnik z pewnością będzie oblężony w długi weekend majowy - jak lubisz mieć codziennie obiad w porze obiadowej (13-16), to przygotuj się na długie czekanie w kolejce do schroniskowego bufetu i brak miejsc przy stołach.
Doradzano Ci już dłuższy odcinek Szlaku Zamków Piastowskich - ja zaproponuję
GSS czyli Główny Szlak Sudecki. Jeśli nie masz parcia na "naj-" (
najwyższe szczyty,
najbardziej znane miejsca,
najmocniej oblegane przez turystów atrakcje), GSS jest dobrą opcją.
Jeśli odejmiemy "top famous" pasma i punkty, przez które przechodzi, jak Karkonosze (ze Śnieżką), Góry Stołowe (ze Szczelińcem) i Masyw Śnieżnika (ze Śnieżnikiem), to zostaje sporo ładnych zakątków, gdzie widoczki też będą, a tłumy nie zadepczą
Może warto dojechać np. PKP do Wałbrzycha Głównego, a stamtąd podejść (2 h wędrówki) do "Andrzejówki". Na pewno będzie oblegana (da się dojechać samochodem pod drzwi), ale to ważny węzeł szlaków, m.in. przechodzi tamtędy czerwony czyli GSS. Stamtąd w Góry Sowie, a po drodze świetny punkt widokowy w ruinach zamku Rogowiec (najwyżej położone ruiny zamku w Polsce - jest się czym chwalić na fejsie

).
W okolicy Walim-Rzeczka-Sokolec sporo agroturystyk + schroniska "Orzeł" (polecam), "Sowa" (nie polecam - pewnie Ci powiedzą, że nie mają miejsc...), a nieco dalej - "Zygmuntówka". Następny dzień - wędrówka w stronę Srebrnej Góry (twierdza obowiązkowa do zwiedzania). Można się trzymać szlaków i z SG iść w stronę Nowej Rudy, ale można przejść przez Góry Bardzkie (w Bardzie kilka pokoi do wynajęcia i inne kwatery, jest też Dom Pielgrzyma, ale raczej dla grup zorganizowanych), a stamtąd następnego dnia do Lądka Zdrój przez Góry Złote, albo odbić przez Kłodzką Górę w żółty szlak i do Kłodzka.
Inny wariant: start w Mysłakowicach (między Jelenią Górą a Karpaczem) i wędrówka GSS przez Rudawy Janowickie (punkt widokowy na Skalniku - Mała Ostra - jest kapitalnym miejscem, by spojrzeć na niemal całą Kotlinę Jeleniogórską i pasma górskie ją otaczające). Dalej przemarsz przez Wzgórza Bramy Lubawskiej (Porta Lubavia - jeden z moich ulubionych rejonów w Sudetach). Nocleg w okolicach Lubawka-Krzeszów (zależy od kondycji - ja tam mogę maszerować 12 h na dobę

). Następnego dnia możecie pomaszerować np. w stronę Kamiennej Góry (5 km od Krzeszowa). Podejść jeszcze raz w Rudawy (kolorowe jeziorka) i wracać z Marciszowa PKP. Można też iść z Krzeszowa w stronę Wałbrzycha (początkowo GSS). Stamtąd (Wałbrzych) jest większa możliwość powrotów.