Nie Sudety miałem na myśli. Chociaż i tutaj można się zapuścić w problemy, gdy pogoda się załamie, zwłaszcza zimą. Co do elektroniki - oczywiście, można sobie bez radzić, staje się to nawet tematem fajnych relacji, np. "byłam parę lat temu w tej chatce, ale teraz nie trafiłam, ścieżki jakieś taki inne", czy też "jest chatka w kamieniołomie, ale zapomniałam gdzie i nie mogę do niej trafić" i wiele innych gdzie się narzeka że szlak powinien być, ale go nie ma, czy że pościnano drzewa z jego oznakowaniem. No jest to niewątpliwie element przygody i urozmaicenie wycieczki. Dla mnie GPS jest niezbędny, gdyż służy mi przede wszystkim do lokalizacji historycznych słupków granicznych i geotagowania zdjęć, np. tego, z granicy Llivii i Francji:
Wrysowuję sobie również do niego przebieg historycznych granic, co ułatwia mi wyszukiwanie słupków. Z samą "papierową" mapą było by znacznie trudniej je odnajdywać.