Strona 1 z 3

Podwójny jubileusz

: 27-09-2006 20:12
autor: Lech
Poznaliśmy się w czasach, kiedy służyłem w ówczesnej Sudeckiej Brygadzie WOP w Kłodzku (obecnie Sudecki Oddział Straży Granicznej).

Obrazek

Przypadek zrządził, że ślub wzięliśmy 27 września 1975 roku, w Światowym Dniu Turystyki. I tak do dziś ta turystyka jest naszą rodzinną pasją. Moja żona Zosia uzyskała uprawnienia przewodnika turystycznego miejskiego na Poznań i okolice oraz terenowego na Szlak Piastowski, ja zaś uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, przodownika turystyki pieszej PTTK i przewodnika GOT PTT. Jesteśmy współzałożycielami Klubu Sudeckiego w Poznaniu.

Obrazek

Oboje jesteśmy też absolwentami tej samej szkoły - Technikum Kolejowego MK w Poznaniu. W minioną sobotę szkoła ta obchodziła uroczysty jubileusz 60-lecia. Na spotkaniu w gronie absolwentów - uczestników dawnych obozów wędrownych, które odbywały się pod przewodnictwem naszych wychowaców - ś.p. Aleksandra Glazy i Franciszka Banasiewicza - padła propozycja zorganizowania spotkania połączonego z wycieczką w Karkonosze. Wycieczkę tą planujemy zorganizować wiosną przyszłego roku.

: 28-09-2006 10:55
autor: Andrzej
Wszystkiego dobrego życzę Państwu R.

: 02-10-2006 19:04
autor: Lech
Dziękuję za życzenia i dołączam jeszcze migawki z pierwszych obozów wędrownych organizowanych przez Szkolne Koło PTTK przy Technikum Kolejowym MK w Poznaniu.

Obrazek

Nasz wychowaca i przewodnik Aleksander Glaza z przewodniczącą
Szkolnego Koła PTTK Małgorzatą Cieślarczyk (1961)

Obrazek

Na obozie wędrowym w Wysokich Tatrach (1961)

Obrazek

W Karkonoszach (1962)

Obrazek

Obóz wędrowny wokół Kotliny Jeleniogórskiej (1962). Na Zamku Chojnik

: 02-10-2006 21:39
autor: buba
fajna sprawa jak wszyscy w rodzinie maja te same pasje :D i fajne zdjecia- takie sprzed lat maja niesamowity urok! ech.. wtedy jeszcze w polsce gory byly mniej rozdeptane i te rajdy wedrowne.. szkoda ze sie tak pozno urodzilam ;)

: 02-10-2006 23:30
autor: Apollo
Buba! Nie narzekaj!
Lech z kolei twierdzi, że turystyka teraz podupadła, mniej osób włóczy się po górach! A zatem, teraz góry mniej wydeptane niż parę ładnych lat wstecz! ;)

: 03-10-2006 08:20
autor: Lech
Lech z kolei twierdzi, że turystyka teraz podupadła, mniej osób włóczy się po górach


I tak faktycznie jest, bo dziś takie imprezy młodzieżowej turystyki kwalifikowanej, w tym letnie obozy wędrowne, jak na powyższych fotkach z lat 60-tych z czasów komuny, oparte o bazę schronisk PTSM i PTTK są zmuszane do korzystania z biur turystycznych i płatnej obsługi przewodnickiej.

Co do obowiązku wynajęcia zawodowego przewodnika, by mogło to jedynie dotyczyć wyłącznie miejsc szczególnie trudnych i niebezpiecznych, a niestety prawda jest taka, że dotyczy niemal całych polskich gór. Dlaczego? Bo autorzy szkodliwego społecznie rozporządzenia ministerialnego uznali za wyjątkowo trudne i niebezpieczne niemal wszystkie obszary polskich gór: parki narodowe i rezerwaty przyrody (zarówno powyżej jak i poniżej 600 m n.p.m.), i wreszcie wszystkie tereny powyżej 1000 m n.p.m. Ano przeczytajcie =>

Obrazek

Zacytowane wyżej przepisy sprawiły, że albo się przewodnika bierze, albo w takie miejsca nie idzie czyli po prostu rezygnuje z imprezy lub robi to nielegalnie uprawiając "partyzantkę turystyczną". Przecież żaden organizator nie będzie kluczył po polskich górach omijając najciekawsze miejsca i nadkładając dziesiątki kilometrów aby ominąć owe 1000 m n.p.m, parki i rezerwaty przyrody przez które prowadzą wyznakowane szlaki turystyczne.

W Polsce tworzy się chore prawo, które rzekomo ma sprawy porządkować, ale je komplikuje. Zabija się w ten sposób swobodną turystykę, którą dało się uprawiać nawet za czasów głębokiej komuny. Dzisiaj moi wychowawcy jak ś.p. Aleksander Glaza i Franciszek Banasiewicz, a nawet Karol Wojtyła prowadzący grupy młodzieżowe w góry - byliby przez takie prawo uznani za przestępców! Wszak chodzili sami, bez przewodników...

Niestety doczekaliśmy się czasów kiedy młodzież - zamiast pojechać z wychowcą w góry - wystawa sobie pod bramami w miastach i sama znajduje sobie różne, delikatnie mówiąc, niezbyt godne naśladowania sposoby na rekreację ruchową...

W dzisiejszych czasach spadek dochodów na głowę rodziny to mniejsza liczba turystów, zwłaszcza młodzieży szkolnej i mniejsze obłożenie schronisk górskich, które przez to podupadają. I to widać szczególnie w mniej popularnych pasmach polskich gór, m.in. w wielu regionach Sudetów, gdzie są obecnie pustki i zarastają szlaki, na których kiedyś można było spotkać obozy młodzieżowe i innych wędrujących turystów plecakowych. W sytuacji ubożenia społeczeństwa narzucanie przez państwo aż tak przesadnych ograniczeń jest po prostu nonsensem do kwadratu!!!

: 03-10-2006 11:33
autor: Andrzej
Oj Lechu, Lechu... Zacząłeś temat od sympatycznego jubileuszu, skończyłeś jak zwykle... :?

: 03-10-2006 12:11
autor: Lech
Andrzej pisze:Oj Lechu, Lechu... Zacząłeś temat od sympatycznego jubileuszu, skończyłeś jak zwykle...


Jeszcze nie skończyłem, bo każdy jubileusz to także czas na różne refleksje, zwłaszcza jeśli wypowiedzi przedpiśców do tych refleksji wyraźnie skłaniają. A refleksja jest niestety smutna, bowiem nasi wychowawcy z Technikum Kolejowego MK w Poznaniu, tacy jak ś.p. Aleksander Glaza i Franciszek Banasiewicz, którzy nawet za czasów głębokiej komuny mogli prowadzić swobodnie turystykę z młodzieżą, pokazywać mam góry i prowadzić edukację górską na obozach wędrownych, w myśl obecnego chorego prawa by zostali uznani za przestępców.

Poza tym, że 27 września minął właśnie Światowy Dzień Turystyki i nasza rocznica ślubu, to w Poznaniu z okazji 100-lecia PTK został odsłonięty Głaz Pamięci Prekursorów Turystyki i Krajoznawstwa w Wiekopolsce i w gmachu UAM obyła się sesja popularnonaukowa, w której oboje uczestniczyliśmy. Przypadkowo zbiegło się to również z naszym osobistym jubileuszem i wspomnianym jubileuszem 60-lecia naszej szkoły. Ta więc to właściwie w tym samym czasie obchodziliśmy nawet trzy jubileusze. W spotkaniach z działaczami turystycznymi i koleżeństwem z Technikum Kolejowego także przewijaly się podobnie smutne refleksje.

Obrazek

Głaz Pamięci Prekursorów Turystyki i Krajoznawstwa w Wielkopolsce
w chwilę przed odsłonięciem


Więcej o "Głazie Pamieci" zobacz=> http://wktp.republika.pl/glazpam.htm

: 03-10-2006 18:13
autor: Apollo
Lechu, jeszcze raz pragnę gorąco Cię prosić o to, byś jako najbardziej doświadczony forumowicz (=> największa ilość postów) dawał przykład innym i nie mieszał tematów.
Pismo kuratora oświaty już raz wklejałeś w innym wątku; zamiast dublować posty - możesz wszystkich przekierować jednym skromnym postem z linkiem do właściwego wątku.
Masz ochotę dyskutować na temat obowiązkowych przewodników - nikt Ci nie broni, ale rób to w jednym miejscu. Dasz tym samym przykład innym!

Tak na marginesie: forum to istnieje już ponad dwa lata i obywa się bez konieczności częstych ingerencji Admina; co więcej, nie mamy żadnego moderatora. Być może czasem moderator by się jednak przydał (do kasowania reklam środków pobudzających ;)), ale poza tymi wyjątkami - dzielnie sobie radzimy ;).
Myślę, że warto ten stan utrzymać - i "pielęgnować" :).

: 03-10-2006 19:12
autor: Lech
apollo pisze:Lechu, jeszcze raz pragnę gorąco Cię prosić o to, byś jako najbardziej doświadczony forumowicz (=> największa ilość postów) dawał przykład innym i nie mieszał tematów.


A Ty mógłbyś jednak uszanować, że te równoczesne jubileusze wiążą się z towarzyszącymi im wieloma refleksjami. A skoro wiele refleksji, to także wiele tematów, więc to zrozumiałe, iż nie ma sensu jubileuszowego wątku porozbijać na kika drobnych wątków...

: 03-10-2006 22:08
autor: Apollo
Lechu, skoro nawet jubileusz małżeństwa jest dla ciebie dobrą okazją do narzekania i lania żółci - to ustąpię. Twój jubileusz - Ty decydujesz, jak go obchodzić.
----------------------------------------------------
Ceterum censeo Karthaginem esse delendam
;)

: 04-10-2006 06:30
autor: Lech
apollo pisze:Lechu, skoro nawet jubileusz małżeństwa jest dla ciebie dobrą okazją do narzekania i lania żółci


Nie rozumiem dlaczego doczytałeś się w moich wypowiedziach tylko jednego jubileuszu? Przecież pisałem wyraźnie także o jubileuszu 60-lecia Technikum Kolejowego w Poznaniu, wspomniałem o "Głazie Pamięci" odsłoniętym z okazji 100 rocznicy Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. O absolwentach Technikum dyskutowaliśmy przecież na priva, więc tym bardziej nie rozumiem...

Jak chodzi o wspomnienia obozów wędrownych z czasów mojej nauki w Technikum Kolejowym, to refleksja jest jeszcze taka, że nie było wówczas żadnych goretexów, polarów, plecaków ze stelażami i pasami biodrowymi, butów górskich, stuptutów itp. Chodziło się w tym co się miało, plecak typu "tornister" i buty "pionierki" rodzice kupili w Składnicy Harcerskiej, i tak się jechało w góry.

Różnica między tamtymi a obecnymi czasami jest także taka, że wtedy trzeba było prowiant nosić ze sobą, bo w sobotę i niedzielę i zwykły dzień po godz. 15 nie było możliwości zaopatrzenia się w jedzenie. Ale wtedy spotykało się podobnie wędrujące grupy młodzieżowe pod opieką wychowaców, sudeckie schroniska tętniły życiem i służyły turystyce kwalifikowanej, a przede wszystkim miały obłożenie, które pozwalało im dobrze prosperować. Dziś warunki do uprawiania takiej turystyki są bez porównania korzystniejsze, ale niestety...

Komu przeszkadzało, że w majestacie prawa, za przeproszeniem, upiepszono taką turystykę wędrówkową i doprowadzono do likwidacji niektórych schronisk PTTK i wielu schronisk młodzieżowych w polskich górach? W powiecie kamiennogórskim na przykład było kilkanaście stałych i sezonowych schronisk młodzieżowych, a do dziś nie ostało się żadne... Komu to przeszkadzało, że społeczną kadrę PTTK - wychowaców Szkolnych Kół Turystycznych, którzy prowadzili edukację górską wśród młodzieży, i to w dodatku za darmo, zepchnięto na margines? Mam na ten temat milczeć, bo pisanie o takich rzeczach jest może politycznie niepoprawne? O to Ci chodzi?

Podczas spotkań z okazji wspomnianych jubileuszów otrzymaliśmy od koleżeństwa liczne życzenia, a wśród nich spełnienia marzeń. Naszym marzeniem są bogate organizacje PTTK, PTT i PTSM z siecią schronisk, z solidnymi i dobrze prosperującymi wydawnictwami jak "Kraj", "Oficyna Wydawnicza Sudety" i regularnie ukazującymi się czasopismami: "Na Szlaku", "Poznaj Swój Kraj", "Gościniec", "Pamiętniki PTT", "Wierchy", liczną kadrą społeczną umocowaną w ustawie a nie zepchniętą do wewnętrznego "getta", z cyklami filmów o krajoznawstwie i o naszych wędrówkach, zlotach i innych poczynaniach na rzecz turystyki, nie skłóconym i życzliwym wobec innych środowiskiem przewodnickim, urzędnikami wspierającymi turystykę niekomercyjną i sudeckim forum przyjaznym i bez uszczypliwości. To są nasze marzenia. Czy się spełnią?

: 04-10-2006 08:36
autor: Apollo
Lech pisze:Różnica między tamtymi a obecnymi czasami jest także taka, że wtedy trzeba było prowiant nosić ze sobą, bo w sobotę i niedzielę i zwykły dzień po godz. 15 nie było możliwości zaopatrzenia się w jedzenie. Ale wtedy spotykało się podobnie wędrujące grupy młodzieżowe pod opieką wychowaców, sudeckie schroniska tętniły życiem i służyły turystyce kwalifikowanej, a przede wszystkim miały obłożenie, które pozwalało im dobrze prosperować. Dziś warunki do uprawiania takiej turystyki są bez porównania korzystniejsze, ale niestety...


Hmm.... Przyznaję, że miło się czyta przewodniki Wydawnictwa "Kraj", w którym do obowiązkowego wyposażenia turysty należą konserwy, kocher, zapas paliwa, komplet menażek i sztućców... Przytoczę jeszcze fragment dotyczący ubioru:
"Na pełny ubiór turysty górskiego, w zasadzie identyczny dla kobiet i mężczyzn, składają się: pumpy (...), wełniany sweter (...), dwie koszule flanelowe, skafander lub wiatrówka, włóczkowa czapka, kilka par cienkich i grubych wełnianych skarpet, zmiana bielizny [tylko jedna ? :shock: ] i piżama" (kto by teraz spał w piżamie? :lol: )

Przewodniki z tamtych lat - pomimo, że częściowo się zdezaktualizowały, to jednak mają - przynajmniej dla mnie - przewagę nad tymi wydawanymi obecnie (choćby przez Wyd. Pascal). Są dedykowane bowiem turystom pieszym, zawierają zatem dokładne opisy szlaków, czasy przejść, informacje o mijanych na szlaku miejscach lub obiektach. W przewodniku Pascala o Sudetach autor opisuje krótko tylko najważniejsze szlaki; przy tych rzadziej uczęszczanych podaje tylko czasy przejść. A przecież turystyka górska to coś więcej niż kilka godzin marszu z Kudowy do Lewina...

Lech pisze:To są nasze marzenia. Czy się spełnią?

Tego Ci życzę, ale...
Czasy się Lechu zmieniły. Jest dużo więcej możliwości spędzenia wolnego czasu, w tym wakacji, niż kiedyś. Sam się do tego przyznaję - w tym roku byłem w górach tylko kilkanaście razy (z czego większość na bieżkach), bo też wyjeżdżałem na wypoczynek w cieplejsze strony. Gdybym nie miał możliwości wyjazdu za granicę, to pewnie szukałbym wtedy czegoś w kraju. Myślę, że wiele osób rezygnuje z gór na rzecz innych form wypoczynku (także w kraju).
Myślę sobie również, że wiele zależy od samych działaczy. PTTK czy inne organizacje powinny dostosować się do obecnych czasów, bo mam wrażenie, że są to instytucje bardzo zamknięte, wręcz elitarne.
Nie można też zapominać, że część osób woli chłonąć góry samemu lub w gronie kilku osób (patrz ankieta ;) http://forum.sudety.it/viewtopic.php?p=2598#2598) i ich przepisy dot. przewodników w niczym nie krępują.

Ale żeby nie było pesymistycznie to powiem, że Schronisko Andrzejówka jest na ten weekend totalnie obłożone (z dużo wcześniejszymi rezerwacjami) i będę musiał szukać sobie gdzie indziej noclegu. Może "dobre" nadchodzi?

: 04-10-2006 08:54
autor: Lech
apollo pisze:Nie można też zapominać, że część osób woli chłonąć góry samemu lub w gronie kilku osób


Nie można też zapominać, że zdecydowana większość takich osób, nie mając możliwości zetknąć się z edukacją górską w szkole, poznaje góry indywidualnie podejmując często bardzo nierozważne kroki, a turyści indywidualni są przecież sprawcami przeważającej ilości interwencji TOPR-u i GOPR-u, i stanowią przytłaczającą większość ofiar wypadków w górach. Nie można też nie zdawać sobie sprawy z oczywistej prawidłowości, że z pojedyńczych turystów schoniska górskie nie będą miały możliwości się utrzymać, że przecież już wiele z nich jest w stanie wymagającym kapitalnego remontu i sporych inwestycji. I warto wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego z polskiej strony mapy Sudetów zniknęły niektóre schroniska górskie, wiele schronisk młodzieżowych, sezonowych studenckich baz namiotowych, tanich stacji turystycznych, kiedy jednocześnie po czeskiej stronie tych gór różne obiekty noclegowe w górach i tanie tzw. turysticke ubytovne mają się całkiem dobrze, a w ostatnich latach po tamtej stronie gór widuję coraz więcej wędrujących grup czeskiej młodzieży i czeskich skautów???

apollo pisze:Ale żeby nie było pesymistycznie to powiem, że Schronisko Andrzejówka jest na ten weekend totalnie obłożone (z dużo wcześniejszymi rezerwacjami) i będę musiał szukać sobie gdzie indziej noclegu. Może "dobre" nadchodzi?


Ilekroć bywałem ostatnio w Andrzejówce nawet w pełni sezonu zawsze były tam kompletne pustki, mimo że od czasu, kiedy zlikwidowano schronisko PTSM w pobliskiej Rybnicy Leśnej, jest to jedyne tego typu schronisko w okolicy. Rozmawiałem zresztą z obsługą schroniska i bardzo narzekali na brak frekwencji. Mówili, że straty nadrabiają w zimie, pod warunkiem, że są dobre warunki śniegowe dla narciarzy. Dlatego szczerze obawiam się, że takie obłożenie w Andrzejówce to zdarzyć się może tylko w wyjątkowych porywach. Nawet na pustyni zdarzają się ulewy, co nie znaczy, że bedzie już stale mokro. Dobre nie nadejdzie dopóki nasze władze nie zrozumieją, że społeczna turystyka wędrówkowa, którą doprowadziły do zaniku, była ważnym czynnikiem wychowaczym służącym edukacji górskiej młodzieży, że turystyka komercyjna jej nie zastąpi, i nie będzie poprawy dopóki nie usuną szlabanów, które przed tamtą turystyką same postawiły.

: 04-10-2006 14:44
autor: buba
a wedlug mnie najwiekszym problemem i tym co odstrasza czesc turystow od schronisk jest atmosera w nich panujaca- nie mozna pospiewac z gitara do pozna bo cisza nocna, nie ma atmosfery wspolnoty bo wszyscy rozlaza sie po pokojach, nie mozna wspolnie gotowac zarelka bo w wiekszosci nie ma dostepu do kuchni. Pod duza czesc schronisk da sie dojechac samochodem- a nie po to ucieka sie z miasta zeby w gorach ogladac parkingi.. no i ceny noclegow w schroniskach sa zbyt wysokie.. trudno sie dziwic ze czesc ludzi jadac w gory woli nocowac w chatkach studenckich, szalasach , wiatach itp. Tam czesto mozna spotkac ludzi i kolo 70tki , w koszulach flanelowych, opowiadajacych fajne historie "jak to 40 lat temu nawet w tym a tym shronisku pradu nie bylo i mozna bylo tanio sie przespac"...

a pttki wcale nie podupadaja- np. rzeszowski ma sie bardzo dobrze :D a ze ludzie wyjezdzaja w gory za granica tez trudno sie dziwic - jak u nas ciagle jakies hotele i domy stawiaja i asfaltuja co sie da...

i jakos nie widze tego braku ludzi w gorach... moze polecicie mi jakies pasmo przez ktore moge isc tydzien i nikogo nie spotkac?? ;) ;)