Co z tą deregulacją?
: 17-05-2023 11:56
16 maja przez przed 10 laty uchwalono ustawę deregulacyjną, w tym zapisy znoszące państwowe regulacje zawodu przewodnika i pilota wycieczek. Ustawa deregulacyjna zmieniła w sposób istotny zapisy dotyczące przewodników i pilotów wycieczek zarówno w ustawie o usługach turystycznych jak i w kodeksie wykroczeń. W tej sytuacji zmiany w przewodnictwie górskim i zreformowanie zasad szkolenia oraz systemu uzyskiwania uprawnień wydawały się być nieuniknione i powinny być tylko kwestią krótkiego czasu. Mija 10 lat i nic się w tej sprawie nie dzieje. W kwietniu 2023 Prezydent podpisał kolejną ustawę deregulacyjną, którą przygotowało Prawo i Sprawiedliwość, ale ta ustawa tą ważną kwestię całkowicie pominęła.
Mamy zatem nadal absurdalną sytuację, że przewodnictwo górskie podlega kuriozalnej państwowej regulacji i przykładowo wycieczki zbiorowe na niewysokie podwrocławskie wzgórza, położone na Przedgórzu Sudeckim, formalnie mogą prowadzić tylko osoby posiadające uprawnienia przewodnika górskiego sudeckiego, a np. przewodnik beskidzki już nie ma uprawnień na ten teren i grozi mu kara z kodeksu wykroczeń ograniczenia wolności lub grzywna. Jest to o tyle absurdalne, że na wyższych wzniesieniach w Górach Świętokrzyskich czy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej takie restrykcyjne przepisy nie obowiązują. Czy nie czas wreszcie to uporządkować i wykreślić te wszystkie kuriozalne zapisy odziedziczone po państwowej regulacji w czasach PRL-u, a dotyczące ściśle wyznaczonych granic obszarów, podziału na klasy i zakresy uprawnień przewodników górskich?

PS. W Górach Stołowych przestrzegają przed sankcjami karnymi m.in. przewodników beskidzkich za prowadzenie bez uprawnień na Sudety.

Mamy zatem nadal absurdalną sytuację, że przewodnictwo górskie podlega kuriozalnej państwowej regulacji i przykładowo wycieczki zbiorowe na niewysokie podwrocławskie wzgórza, położone na Przedgórzu Sudeckim, formalnie mogą prowadzić tylko osoby posiadające uprawnienia przewodnika górskiego sudeckiego, a np. przewodnik beskidzki już nie ma uprawnień na ten teren i grozi mu kara z kodeksu wykroczeń ograniczenia wolności lub grzywna. Jest to o tyle absurdalne, że na wyższych wzniesieniach w Górach Świętokrzyskich czy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej takie restrykcyjne przepisy nie obowiązują. Czy nie czas wreszcie to uporządkować i wykreślić te wszystkie kuriozalne zapisy odziedziczone po państwowej regulacji w czasach PRL-u, a dotyczące ściśle wyznaczonych granic obszarów, podziału na klasy i zakresy uprawnień przewodników górskich?

PS. W Górach Stołowych przestrzegają przed sankcjami karnymi m.in. przewodników beskidzkich za prowadzenie bez uprawnień na Sudety.
