co do ośrodka Kriszny, to ja akurat mam dobre wspomnienia (znajduje się dosłownie obok Czartaka, trzeba jedynie ostro zejsć na dół).
Otóż kiedyś dawno dawno temu, kiedy to zimy były śnieżne i siarczyste dotarliśmy po zmroku z koleżanką na bieżkach do Czartaka. Jakież było nasze zdumienie, kiedy z chałupy wyszedł facio i powiedział, że noclegi się najpierw rezerwuje, a później przyjeżdża (na 100% było to jeszcze schronisko PTTK) i że jesteśmy sobie sami winni, bo nas nie przenocuje bo, akurat mają remont (temperatura spadała do -20, noc była piękna wygwieżdżona, a my mieliśmy w nogach szmat drogi) nawet nie chce nam udostępnić miejsca na ławach w jadalni, poradził, żebyśmy spróbowali u krisznowców, jeżeli oni nas nie zechcą, to, żebyśmy wrócili. Pokazał mniej więcej kierunek i zamknął drzwi.
Zsunęliśmy się do krisznowców, gdzie bez problemu dostaliśmy nocleg, posiłek (jarski oczywiście) i to wszystko za "co łaska".
Oczywiście musieliśmy podporządkować się tam panującej regule, że mężczyźni śpią osobno i kobiety osobno, ba, kobiecie nie można przekroczyć progu "męskiego" pokoju. Ja byłem bardzo zadowolony, ponieważ trafiłem do pokoju z wygodnym tapczanem, piecem, od którego promieniowało ciepło, jedyne, co mnie nieco nużyło to festiwal indyjskich filmów na wideo o tematyce wiadomej. Koleżanka prawdopodobnie ma gorsze wspomnienia, bo kobiety miały miejsce na stryszku, spały na piętrowych pryczach i podobno pizgało tam niesamowicie, że nawet pod dwoma śpiworami (można było podać śpiwór przez próg męskiego pokoju

) było jej zimno.