Tak w ogóle to mam już rower (ca. 10 letni trekking z kołami 28) i nie będę musiał uczyć się jeździc. Tym razem to rower MTB z kołami 26". Skłoniło mnie do tego kroku (składania a nie kupienia w całości) kilka elementów:
- znalazłem ramę na aukcji w okazyjnej cenie - wyprzedaż z kolekcji 2006,
- w rowerach gotowych wiele elementów na które laik nie zwraca uwagi - zresztą ich nie widac - jest marnych (opony, dętki, suport, piasty, obręcze kół, pedały, sztyca siodła) i można wygospodarowac ze 2 kg na wadze całego roweru niewielkim kosztem...
- ceny rowerów gotowych są stosunkowo wysokie - mój kosztuje około 40-50% mniej niż odpowiednik kupiony w sklepie
- satysfakcja z dzieła
Cześci kupowałem na aukcjach i w sklepach internetowych (jest taniej i dostarczają do domu), starałem się kupowac jak najwięcej w jednym miejscu dzięki czemu oszczędzałem na kosztach transportu i coś zawsze utargowałem
Oczywiście nie wystrzegłem się kilku błędów:
- nie zauważyłem, że rama nie ma uchwytów hamulców typu v-break i musiałem (nieplanowane) zamontować hamulce tarczowe (koszty!)
- dodatkowo zdecydowałem się na mocowanie tarcz CenterLock co skazuje mnie tylko na tarcze jednego producenta (koszty!)
- amortyzator, o tym przekonałem się już na jazdach próbnych, jak kupować to tylko z blokadą i to najlepiej w manetce na kierownicy. Ja mam bez blokady co powoduje, że rower jest za miękki na kamienistych podjazdach i grząskich duktach...
Generalnie mogłem zaoszczędzić na hamulcach i kupić lepszy amortyzator...
Cała zabawa trwała dwa tygodnie i wiele się nauczyłem o tym pojeździe (postęp technologiczny nawet tu narobił bałaganu
Jutro jadę do Świeradowa - zobaczę jak będzie
Gdyby ktoś potrzebował jakiejś porady technicznej to w miarę możliwości...
