Warmątowice Sienkiewiczowskie.
Za Warmątowicami zaczęły się konkretne podjazdy pod górę, a przy okazji ciekawostki.
Roztaczały się widoki na góry, które będę atakować.
Tego dnia wysypało się sporo luda na rowerach.
Znowu coś dla miłoścników ruin przemysłowych. Dawny, jeszcze poniemiecki, twz węzeł sieciowy na liniach średniego napięcia.
Pogoda dopisała.
Z wielkim mozołem wjechałem od strony Bogaczowa lasem (końcówkę prowadziłem pieszo) na wzgórze zwane Krzyżową Górą, na którym miał być rzekomo cmentarzyk Richtofenów. To chyba o to chodziło, wogóle to mapa gór kaczawskich w tym rejonie nie zgadza się z realem, są błędy w niebieskim szlaku i nazwami szczytów.
Ruiny zamku w Sichowie.
Zapomniana wioska Stanisławów w części Gór Kaczawskich zwanych nieformalnie Wzgórzami Bazaltowymi. Dalej będzie ostro pod górę.
Ale widoki zrekompensowały trud.
Na dalszym planie Ostrzyca Proboszczowicka.
Mniej więcej w tym kierunku niedaleko odbywał się VI zlot forum na Pogance.
Szczyt Rosocha. Ruiny dawnej radiostacji.
Szczyt Rosocha. Chatka Marianówka z PTTK Jawor.
A po karkołomnym zjeździe w dół przez kilkanaście km, dotarłem do Biegoszowa. Znowu na dalszym planie Ostrzyca, tym razem bliżej
Prawie lotnisko ...
I tym miłym akcentem, po 80 km kolejny raz dotarłem do Chojnowa na pociąg.