Wielkanocny atak robotów
: 10-04-2012 22:03
Jajeczko, botwinka, galareta, szynka, szynka, botwinka....
ehhhhhhhhh trzeba ruszyć tyłek bo człowiek zmieni się w parsiuka, taka myśl przyszła mi pod koniec 1 dnia świąt.
Po śnieżnowietrzenej niedzieli, lany poniedziałek zapowiedziano idealny: 12st, słonko i słaby wiatr.
Plan był taki:
wyjazd do nieodwiedzanej jeszcze stacji Tomaszów Bolesławiecki a stamtąd to już gdzie mapa i oczy poniosą z naciskiem na kamieniołomy, wzniesienia i zbiorniki wodne.
Pociąg do Tomaszowa był puściutki.
Konduktor, który drukował bilet okazał się pasjonatem turystyki rowerowej, więc droga do celu przy rozmowie o dolnośląskich trasach minęła w trymiga.
Nie ujechałem kilometra gdy przy drodze ukazał się budynek z ciekawą wieżyczką
Nos podpowiedział mi, że ten budynek to część jakiejś większej całości.
Tak właśnie było w podwórku znajdowało się całe gospodarstwo z pałacem, oborami, spichlerzem i chyba kaplicą.
Hol w pałacu robi wrażenie
Niestety cały budynek przetrzebiony jest przez złomiarzy (wyprute kable ze ścian, powycinane poręcze i balustrady)
Fragment cyrografu, potwierdzającego przekazania ciała i duszy Związkowi Młodzieży Wiejskiej
Sodoma i Gomora
Ciekawa poniemiecka maszyna rolnicza
Maszyna, jak głoszą resztki plakatu na niej, odznaczona złotym medalem.
Z pałacu pomknąłem dalej w kierunku wsi z której dobiegało coraz mocniejsze bicie dzwonów.
Kościół z którego słychać było dzwony, wydawał się jakiś dziwny, jakby opuszczony, z daleka straszyły zabite okna i odpadający tynk.
Gdyby nie ruszające się w oknach wieży dzwony dał bym głowę że mam jakieś omamy słuchowe
https://picasaweb.google.com/1018522278 ... 9323093746
W drzwiach kościoła przywitało mnie 3 małych dzwonników wraz z ojcami.
Jak się okazało Panowie wprowadzili zwyczaj dzwonienia w tym starym ewangelickim kościele na mszę, która odbywa się w sąsiedniej świątyni odległej o jakieś 200m.
Chłopaki właśnie zamykali wrota ale dali mi kwadrans na zwiedzenie opuszczonego wnętrza i wejście na wieżę.
Hrabia Drakula nie powstydził by się takich organów.
Teraz szybki myk na wieżę.
Posłuchać dzwonu, dotknąć jego serca, naprawdę można poczuć siłę tego instrumentu.
"Zatrzymaj się na modlitwę"
No i szczytujemy
"Komu dzwonią , temu dzwonią..."
Ano właśnie temu małemu na dole dzwonią
Schodząc z wieży nie mogłem oprzeć się pokusie pokręcenia wskazówką zepsutego zegara w odwrotną stronę
Chyba w filmie "Gdzie jest generał" był też taki motyw
Po moim wyjściu mali adepci dzwonnictwa zamknęli drzwi ogromnym kluczem
Hełmik pewnie z Iwszo wojennego pomnika
Czynny kościół widoczny z wieży
W przykościelnym grobowcu w wiecznym spokoju leżą sobie Polacy i Niemcy
Piękne miejsce z ciekawą historią starszą i nową
Mijana tablica szlaku rowerowego zachęciła mnie do odwiedzenia zbiornika poflotacyjnego.
W Warcie Bolesłąwieckiej rzut okiem na stary cmentarz i rozebraną linię kolejową do Lwówka
Po drodze mijam aleję, która prowadzi mnie do mauzoleum właścicieli dworu w Warcie
[/img]
Od mauzoleum teren zaczyna lekko falować.
Drogą pod górkę docieram do małej miejscowości Wartowice gdzie stoi ciekawy budynek wykonany przez mistrza puzzli 3D
Obok stał drugi majstersztyk
Po minięciu wąwozu
zobaczyłem kilka wielkich głazów, pojechałem w tamtą stronę i co?
Kopalnia piaskowca
Idę sobie przez chaszcze w stronę wielkiej dziury a tu spod nóg wyskoczyła mi sarna, popędziła w stronę przepaści i trzask skoczyła w nią.
Myślałem że na dnie kopalni zobaczę sarniego trupa ale ta cholera chyba nie pierwszy raz wycięła taki numer
i na dole przechadzała się leniwym krokiem
Pustynny krajobraz
Pamiątkowa bryłka różowego piaskowca( jest w tej kopalni cała paleta barw) w kieszeń i kręcim dalej.
Po drodze mijam zbiornik odpadów flotacyjnych
i nawiązuję kontakt wzrokowy z zamkiem Grodziec
Następna wioska zaserwowała mi na dzień dobry wapiennik znajdujący się na wzniesieniu
Obok niego jest wielka dziura w ziemi
na dnie której w szmaragdowym jeziorku wędkarze łowią ryby
Ta dziura to wyrobisko wapienia muszlowego, wypalanego na miejscu na wapno.
Zza krzaków pokrywających wzniesienie błysnął kawałek betonu poszedłem na sam szczyt i....
zobaczyłem robota opuszczającego chwiejnym krokiem swój pojazd
Robot z lądownikiem
Ślad rozebranej linii
Jeden z niewielu widoków górskich tego dnia, niestety wysoka temperatura zwiększyła parowanie.
Ta dziwna chmurka nakierowała mnie na wiatrak w Radziechowie
Spod wiatraka jadę do Chojnowa, skąd żółty szynobus Kolei Dolnośląskich zabiera mnie wprost do domu.
Tu wychodzą też minusy serwisu SMSowego PKP, nie podaje on połączeń Kolei Dolnośląskich.
Nie wiem czy wszystkich ale na pewno tego którym jechałem
ehhhhhhhhh trzeba ruszyć tyłek bo człowiek zmieni się w parsiuka, taka myśl przyszła mi pod koniec 1 dnia świąt.
Po śnieżnowietrzenej niedzieli, lany poniedziałek zapowiedziano idealny: 12st, słonko i słaby wiatr.
Plan był taki:
wyjazd do nieodwiedzanej jeszcze stacji Tomaszów Bolesławiecki a stamtąd to już gdzie mapa i oczy poniosą z naciskiem na kamieniołomy, wzniesienia i zbiorniki wodne.
Pociąg do Tomaszowa był puściutki.
Konduktor, który drukował bilet okazał się pasjonatem turystyki rowerowej, więc droga do celu przy rozmowie o dolnośląskich trasach minęła w trymiga.
Nie ujechałem kilometra gdy przy drodze ukazał się budynek z ciekawą wieżyczką
Nos podpowiedział mi, że ten budynek to część jakiejś większej całości.
Tak właśnie było w podwórku znajdowało się całe gospodarstwo z pałacem, oborami, spichlerzem i chyba kaplicą.
Hol w pałacu robi wrażenie
Niestety cały budynek przetrzebiony jest przez złomiarzy (wyprute kable ze ścian, powycinane poręcze i balustrady)
Fragment cyrografu, potwierdzającego przekazania ciała i duszy Związkowi Młodzieży Wiejskiej
Sodoma i Gomora
Ciekawa poniemiecka maszyna rolnicza
Maszyna, jak głoszą resztki plakatu na niej, odznaczona złotym medalem.
Z pałacu pomknąłem dalej w kierunku wsi z której dobiegało coraz mocniejsze bicie dzwonów.
Kościół z którego słychać było dzwony, wydawał się jakiś dziwny, jakby opuszczony, z daleka straszyły zabite okna i odpadający tynk.
Gdyby nie ruszające się w oknach wieży dzwony dał bym głowę że mam jakieś omamy słuchowe
https://picasaweb.google.com/1018522278 ... 9323093746
W drzwiach kościoła przywitało mnie 3 małych dzwonników wraz z ojcami.
Jak się okazało Panowie wprowadzili zwyczaj dzwonienia w tym starym ewangelickim kościele na mszę, która odbywa się w sąsiedniej świątyni odległej o jakieś 200m.
Chłopaki właśnie zamykali wrota ale dali mi kwadrans na zwiedzenie opuszczonego wnętrza i wejście na wieżę.
Hrabia Drakula nie powstydził by się takich organów.
Teraz szybki myk na wieżę.
Posłuchać dzwonu, dotknąć jego serca, naprawdę można poczuć siłę tego instrumentu.
"Zatrzymaj się na modlitwę"
No i szczytujemy
"Komu dzwonią , temu dzwonią..."
Ano właśnie temu małemu na dole dzwonią
Schodząc z wieży nie mogłem oprzeć się pokusie pokręcenia wskazówką zepsutego zegara w odwrotną stronę
Chyba w filmie "Gdzie jest generał" był też taki motyw
Po moim wyjściu mali adepci dzwonnictwa zamknęli drzwi ogromnym kluczem
Hełmik pewnie z Iwszo wojennego pomnika
Czynny kościół widoczny z wieży
W przykościelnym grobowcu w wiecznym spokoju leżą sobie Polacy i Niemcy
Piękne miejsce z ciekawą historią starszą i nową
Mijana tablica szlaku rowerowego zachęciła mnie do odwiedzenia zbiornika poflotacyjnego.
W Warcie Bolesłąwieckiej rzut okiem na stary cmentarz i rozebraną linię kolejową do Lwówka
Po drodze mijam aleję, która prowadzi mnie do mauzoleum właścicieli dworu w Warcie
[/img]
Od mauzoleum teren zaczyna lekko falować.
Drogą pod górkę docieram do małej miejscowości Wartowice gdzie stoi ciekawy budynek wykonany przez mistrza puzzli 3D
Obok stał drugi majstersztyk
Po minięciu wąwozu
zobaczyłem kilka wielkich głazów, pojechałem w tamtą stronę i co?
Kopalnia piaskowca
Idę sobie przez chaszcze w stronę wielkiej dziury a tu spod nóg wyskoczyła mi sarna, popędziła w stronę przepaści i trzask skoczyła w nią.
Myślałem że na dnie kopalni zobaczę sarniego trupa ale ta cholera chyba nie pierwszy raz wycięła taki numer
i na dole przechadzała się leniwym krokiem
Pustynny krajobraz
Pamiątkowa bryłka różowego piaskowca( jest w tej kopalni cała paleta barw) w kieszeń i kręcim dalej.
Po drodze mijam zbiornik odpadów flotacyjnych
i nawiązuję kontakt wzrokowy z zamkiem Grodziec
Następna wioska zaserwowała mi na dzień dobry wapiennik znajdujący się na wzniesieniu
Obok niego jest wielka dziura w ziemi
na dnie której w szmaragdowym jeziorku wędkarze łowią ryby
Ta dziura to wyrobisko wapienia muszlowego, wypalanego na miejscu na wapno.
Zza krzaków pokrywających wzniesienie błysnął kawałek betonu poszedłem na sam szczyt i....
zobaczyłem robota opuszczającego chwiejnym krokiem swój pojazd
Robot z lądownikiem
Ślad rozebranej linii
Jeden z niewielu widoków górskich tego dnia, niestety wysoka temperatura zwiększyła parowanie.
Ta dziwna chmurka nakierowała mnie na wiatrak w Radziechowie
Spod wiatraka jadę do Chojnowa, skąd żółty szynobus Kolei Dolnośląskich zabiera mnie wprost do domu.
Tu wychodzą też minusy serwisu SMSowego PKP, nie podaje on połączeń Kolei Dolnośląskich.
Nie wiem czy wszystkich ale na pewno tego którym jechałem


