Deszcz towarzyszył nam od momentu wejścia do pociągu.
Wycieczkę rozpoczęliśmy w Bardzie, mieliśmy jechać z niego do Złotego Stoku pobłądzić po wioskach i zafiniszować w Kłodzku
Jak to w niedzielę udało się zwiedzić wnętrze kościoła w Bardzie
Święty Florek
Anioł Gabriel jak i w wielu innych kościołach próbuje pozbawić głowy sympatycznego diablisko o wielkich stopach.
Mam przeczucie, że po zamknięciu kościelnych wrót obydwaj siedzą w ławce użalając się na ciężki żywot, kryzys globalny i niskie temperatury w pracy
Z Barda mkniemy leśnymi ścieżkami w kierunku Złotego Stoku
Leje coraz mocniej ale pogoda ducha dopisuje
Znaki odwzajemniają uśmiech
Trasę ze względu na przemoknięte ciuchy skracamy, wracamy łukiem do Barda i stamtąd udajemy się przez Młynów do Kłodzka
Przyłęk, ciekawa miejscowość ze starym młynem, kościołem, cegielnią i folwarkiem.
W wiosce z bramy uśmiechają się do nas lwopsy.
Na przeciwko bramy z lwopsami stoi kościół, oglądając poniemieckie nagrobki przy nim natrafiamy na tajemnicze słowo PAROCHUS (jak później powiedziało google, parochus to kapłan rządzący parafią)
Jadąc dalej natrafiamy na kościół ewangelicki w Opolnicy
http://www.luteranie.wroc.pl/?p=53&lang=en
I zapomniany cmentarz
We wsi, jak napisano na powyższej stronie, znajduje się źródło wody siarczkowej ale to temat na inną wycieczkę
Pogoda jest już niezła, zaczynają się też górskie widoki przeplatane niestety nowo wybudowanymi nie pasującymi do okolicy domami
Papiernia w miejscowości Młynów tym razem dokładniej zwiedzona
Młynówkę przy papierni zamieszkują bobry, skubańce nawet górskie rzeki już opanowały
W ruinach starej fabryki ktoś planuje zamontować turbinę, to się nazywa pęd do energii odnawialnej
Kłodzko
Najlepsze widoki podczas tej wycieczki były z balkonu u Cioci:)