Po ostatnim śnieżnym weekendzie znów zaświeciło słonko.
Na sobotę wymyśliłem coś bliskiego i z pewnością ciekawego tzn wyjazd pod Legnicę i dalej kierunek - wioski między Jaworem i Złotoryją.
Po wyjeździe z Jaśkowic zatrzymałem się pod kościołem we wsi Rosocha, oczywiście na chwilę, chwila jak zwykle zamieniła się w pół godziny
Niepozorny kościół okazał się być oklejony z wszystkich stron płytami nagrobnymi.
Z jednej strony białogłowy i dzieci
Z drugiej panowie
Tutaj Pan Schweintz (zmarły w 1538r.) ...
...z ciekawym herbem.
Czyżby rodzina
i tak mknę od wioski do wioski oglądając stare remizy...
tablice...
Stołówka u Matki Natury
Parchate psiury ale smakiem przebijały nie jedną goldenkę
Eh jak pachniało pod tą jabłonką, poezja
Po drogach błądziły jesienne Anioły
Teren zaczyna coraz bardziej falować,
pojawia się też coś czego nie ma na rodzinnej Wysoczyźnie Średzkiej...
Bazalt i kwarc - tutaj z tych skał zbudowano kościół,
nie brakuje też wbudowanych morenowych polniaków i cegieł wypalonych z lokalnej gliny i piasku.
Piękne geologiczne danie do spożycia na miejscu.
A w kościele...
...stół też był zastawiony, tyle że winem i chlebem.
Herb barona na zewnętrznej ścianie świątyni
Warto obejrzeć przykościelne lapidarium z nagrobkiem Pani Pastor i numerami kwater z różnych lat.
W centrum wsi budynek dawnego młyna?
Zwieńczony drewnianym herbem.
Piękna piętrowa weranda
Dojeżdżam do Legnicy na granicy której stoi wyremontowany słup milowy poczty polsko-saskiej z 1772r.
W tamtych latach pieszy goniec, odcinek jednej mili (około 9km) pokonywał w 2h.
Mała Moskwa otwiera przede mną swoje podziemia
Zwiedzam przydrożny schron przeciwlotniczy, zamieszkany przez zimujące na suficie motyle.
Niestety po przejściu kilku podziemnych zakrętów moja latarka wydaje ostatnie tchnienie i na powierzchnię wracam w zupełnej czerni macając ścianę.
Legnicę objeżdżam po granicy i przez Janowice Duże kieruję się w stronę gór Kaczawskich
Przedwojenna płyta (w oryginalnym stanie), upamiętniająca przebieg Bitwy nad Kaczawą
Zima za pasem babiny ruszyły po chrust
Most nad niepozorną Nysą Szaloną
Las dachów Winnicy, w tle kościół w m. Słup
Będąc w Rokitnicy warto wjechać na kościelne wzniesienie.
Wnętrze oglądnięte dzięki uprzejmości Pani sprzątającej kościół
W ścianie kościoła umocowana jest metalowa płyta poświęcona 16 letniemu huzarowi Gustavowi Humbertowi
Dla smakoszy heraldycznych dwa torty przyrządzone z 16 herbów i naręcza liści akantu.
Po herbach widać że jestem coraz bliżej Świn, gniazda rodu von Schweinichen.
Za przykościelnym cmentarzem znajdują się ciekawe wąwozy
W Rokitnicy łapie mnie powoli zachód słońca, czas wracać do domu.
Przeprawą przez Kaczawę udaję się w stronę Legnicy
EHHH no i jak nie zajrzeć pod ten kościół szybko wspinam się na wzgórze
z którego oglądam spektakl światła i dymów kominowych
Rzut okiem na świetnie odrestaurowany pomnik poległych w czasie IWŚ w Wilczycach
Fotka cyknięta z przejazdu kolejowego na wjeździe do Legnickiej Huty
Na widok aparatu w moich rękach dróżnik zaczął opuszczać szlabany
CDN