Przez Góry i Pogórze Kaczawskie
: 14-07-2016 11:27
Trochę nietypowo - uprawiam turystykę rowerowo - szosową, to znaczy poruszam się na rowerze sportowym, głównie szosami. Czasem nie da się uniknąć dróg terenowych, jednak ograniczam takie atrakcje do minimum, ze względu na właściwości sprzętu. Rower mam stary, 21 lat, rama Cro-Mo, osprzęt Campagnolo Stratos, piasty i suport Veloce, obręce Moskva 80, gumy Maxxis Detonator 23 mm - jak widać, rower typowo szosowy.
Kluczem do sukcesu jest sprawdzenie prognozy pogody, zwłaszcza kierunku i siły wiatru. Sprawdziłem, wybrałem kierunek - północny zachód, stamtąd do domu. Pierwszy cel - zamek Grodziec. Pociągiem dojechałem do stacji Okmiany, między Chojnowem i Bolesławcem. I oczywiście co? Pogoda nie ma nic wspólnego z prognozą, jest zimno, pochmurno, mokro i wiatr w twarz. Jadąc pociągiem, przejechałem front atmosferyczny, za którym znajdowała się strefa dużo gorszej pogody.
wieś Jurków i Grodziec
Oznakowanie dróg okazało się fatalne, a właściwie żadne, i już na początku władowałem się w szutrowe drogi Lasu Okmiańskiego. Trochę błądziłem, zanim wydostałem się do Jurkowa. Stamtąd co prawda Grodziec już blisko, ale zaczął padać deszcz, więc poddałem się i zjechałem na asfalt, którym - ku swemu zdumieniu - trafiłem do Raciborowic (po drodze żadnej tablicy informacyjnej). Trzeba było zmodyfikować trasę i udać się przez Czaple i Pielgrzymkę w stronę drugiego celu, którym była Ostrzyca. Przy okazji, między Raciborowicami a Czaplami ponownie przejechałem strefę frontu, zrobiło się cieplej i lżej, bo wiatr zaczął wiać tak, jak powinien, czyli z grubsza w plecy.
Ostrzyca z okolic Pielgrzymki

Po krótkim odpoczynku w Proboszczowie ruszyłem dalej, przez Góry Kaczawskie, przez Świerzawę w kierunku Bolkowa. Droga ciężka, długi podjazd do Lipy, miejscami fatalna nawierzchnia. Dla takiego roweru jak mój, to spory problem, poważnie ogranicza to szybkość jazdy, o komforcie nie wspominając.
Wielisławka i Organy Wielisławskie

ogromna chata przysłupowa w Dobkowie

Zamek Świny

zamek w Bolkowie

Z Bolkowa ruszam w stronę Strzegomia. Tu już jest luzik, płasko lub nieznacznie w dół, więc można depnąć. Po drodze pomnik bitwy pod Strzegomiem i Dobromierzem:

Ze Strzegomia wiochami, przez Jaworzynę i Bolesławice do Świdnicy. Po drodze widoki: Góry Wałbrzyskie ...
i Góry Sowie

Przejechałem w sumie nieco ponad 120 km, co z przerwami zajęło mi 8 godzin. Najwięcej czasu traci się na fotostopy, nie tylko trzeba zdejmować plecak, aby wyjąć aparat, ale traci się rytm, czasem kawałek podejść, na jazdę wpływa to fatalnie.
Cała fotorelacja: https://picasaweb.google.com/calykrzysi ... 128421761#
Kluczem do sukcesu jest sprawdzenie prognozy pogody, zwłaszcza kierunku i siły wiatru. Sprawdziłem, wybrałem kierunek - północny zachód, stamtąd do domu. Pierwszy cel - zamek Grodziec. Pociągiem dojechałem do stacji Okmiany, między Chojnowem i Bolesławcem. I oczywiście co? Pogoda nie ma nic wspólnego z prognozą, jest zimno, pochmurno, mokro i wiatr w twarz. Jadąc pociągiem, przejechałem front atmosferyczny, za którym znajdowała się strefa dużo gorszej pogody.
wieś Jurków i Grodziec
Oznakowanie dróg okazało się fatalne, a właściwie żadne, i już na początku władowałem się w szutrowe drogi Lasu Okmiańskiego. Trochę błądziłem, zanim wydostałem się do Jurkowa. Stamtąd co prawda Grodziec już blisko, ale zaczął padać deszcz, więc poddałem się i zjechałem na asfalt, którym - ku swemu zdumieniu - trafiłem do Raciborowic (po drodze żadnej tablicy informacyjnej). Trzeba było zmodyfikować trasę i udać się przez Czaple i Pielgrzymkę w stronę drugiego celu, którym była Ostrzyca. Przy okazji, między Raciborowicami a Czaplami ponownie przejechałem strefę frontu, zrobiło się cieplej i lżej, bo wiatr zaczął wiać tak, jak powinien, czyli z grubsza w plecy.
Ostrzyca z okolic Pielgrzymki

Po krótkim odpoczynku w Proboszczowie ruszyłem dalej, przez Góry Kaczawskie, przez Świerzawę w kierunku Bolkowa. Droga ciężka, długi podjazd do Lipy, miejscami fatalna nawierzchnia. Dla takiego roweru jak mój, to spory problem, poważnie ogranicza to szybkość jazdy, o komforcie nie wspominając.
Wielisławka i Organy Wielisławskie

ogromna chata przysłupowa w Dobkowie

Zamek Świny

zamek w Bolkowie

Z Bolkowa ruszam w stronę Strzegomia. Tu już jest luzik, płasko lub nieznacznie w dół, więc można depnąć. Po drodze pomnik bitwy pod Strzegomiem i Dobromierzem:

Ze Strzegomia wiochami, przez Jaworzynę i Bolesławice do Świdnicy. Po drodze widoki: Góry Wałbrzyskie ...
i Góry Sowie

Przejechałem w sumie nieco ponad 120 km, co z przerwami zajęło mi 8 godzin. Najwięcej czasu traci się na fotostopy, nie tylko trzeba zdejmować plecak, aby wyjąć aparat, ale traci się rytm, czasem kawałek podejść, na jazdę wpływa to fatalnie.
Cała fotorelacja: https://picasaweb.google.com/calykrzysi ... 128421761#