Z Marciszowa przez Broumov do Świdnicy
: 02-08-2016 13:09
Kolejna wycieczka - z Marciszowa przez Wieściszowice, Chełmsko Śląskie, Adrspach, Police, Broumov, Głuszycę do Świdnicy. Założyłem dwa trudne odcinki: granica w okolicach Chełmska Śląskiego oraz granica między Broumovem a Głuszycą. Ten drugi już kiedyś pokonałem od strony Głuszycy, nie wydał mi się jakiś trudny. W sumie patrząc na mapę doszedłem do wniosku, że trochę gór będzie, ale do przeżycia, i dwa niedługie odcinki terenowe. Okazało się, że poniósł mnie optymizm, bo srogich podjazdów i trudnych odcinków terenowych było więcej.
Do Marciszowa udałem się pociągiem, stamtąd wymyśliłem sobie dojechać przez Wieściszowice i Raszów do Lubawki i Chełmska. Początek pod górę, ale zachowuję olimpijski spokój, podziwiam widoki i nie forsując tempa powoli pokonuję kolejne kilometry. Tak oto prezentują się Wieściszowice w letni, niedzielny poranek.
I zaraz pierwszy zonk. Droga, któa według mapy jest asfaltowa, była taka dość dawno temu, może nawet we wczesnym średniowieczu. Przypominają o tym nieliczne relikty.

Z Raszowa już jest lepiej, całkiem dobra szosa. Wybieram dłuższą drogę naokoło zbiornika Bukówka.

Stamtąd przez Lubawkę, gdzie można zobaczyć świeżo wyremontowaną skocznię narciarską "Kruczy Kamień".

Spod skoczni widoki okolic Lubawki oraz Karkonosze.

Ostatni etap po polskiej stronie to Chełmsko Śląskie.

Po stronie czeskiej wjeżdżam na cyklotrasę wokół Adrspachu. Jej pierwszy odcinej jednak przeznaczony jest dla wyjątkowo wyrafinowanych masochistów.

Dalej prowadzi już normalna szosa, fajny wielokilometrowy zjazd, zrekompensowany dwukilometrową ścianką przez Zdarem. Widoki to jednak rekompensują, np. Ostas:
nieco dalej Góry Stołowe:

Z zakrętu drogi ze Zdaru do Polic możemy obejrzeć to ostatnie miasteczko z góry:

Przed Broumovem warto zatrzymać się i podziwiać Góry Stołowe oraz Broumovske Steny.

Broumov leży w dolince, więc widać tylko dachy.

Czeskie bociany wyglądają i mówią tak samo, jak polskie.

Broumov - miasteczko, jakich wiele w Czechach, czyli trzeba obejrzeć.

Na dalekim przedmieściu niewielki, sympatyczny browar z zacnym piwem.

Od browaru zaczyna się podjazd, przez Janowicky, do granicy na przełęczy pod Czarnochem, zwieńczony premią górską 1 kategorii. Podjazd 4 km, przewyższenie 270 m, nachylenie miejscami 12%.

Najwyższy punkt na trasie - przełęcz pod Czarnochem. Stamtąd już tylko 30 km do domu. Po drodze kapeć na kamienistym odcinku przed Głuszycą Górną.

Razem wyszło koło 130 km. Więcej fotek tu: https://picasaweb.google.com/calykrzysi ... 881914913#
Do Marciszowa udałem się pociągiem, stamtąd wymyśliłem sobie dojechać przez Wieściszowice i Raszów do Lubawki i Chełmska. Początek pod górę, ale zachowuję olimpijski spokój, podziwiam widoki i nie forsując tempa powoli pokonuję kolejne kilometry. Tak oto prezentują się Wieściszowice w letni, niedzielny poranek.
I zaraz pierwszy zonk. Droga, któa według mapy jest asfaltowa, była taka dość dawno temu, może nawet we wczesnym średniowieczu. Przypominają o tym nieliczne relikty.

Z Raszowa już jest lepiej, całkiem dobra szosa. Wybieram dłuższą drogę naokoło zbiornika Bukówka.

Stamtąd przez Lubawkę, gdzie można zobaczyć świeżo wyremontowaną skocznię narciarską "Kruczy Kamień".

Spod skoczni widoki okolic Lubawki oraz Karkonosze.

Ostatni etap po polskiej stronie to Chełmsko Śląskie.

Po stronie czeskiej wjeżdżam na cyklotrasę wokół Adrspachu. Jej pierwszy odcinej jednak przeznaczony jest dla wyjątkowo wyrafinowanych masochistów.

Dalej prowadzi już normalna szosa, fajny wielokilometrowy zjazd, zrekompensowany dwukilometrową ścianką przez Zdarem. Widoki to jednak rekompensują, np. Ostas:
nieco dalej Góry Stołowe:

Z zakrętu drogi ze Zdaru do Polic możemy obejrzeć to ostatnie miasteczko z góry:

Przed Broumovem warto zatrzymać się i podziwiać Góry Stołowe oraz Broumovske Steny.

Broumov leży w dolince, więc widać tylko dachy.

Czeskie bociany wyglądają i mówią tak samo, jak polskie.

Broumov - miasteczko, jakich wiele w Czechach, czyli trzeba obejrzeć.

Na dalekim przedmieściu niewielki, sympatyczny browar z zacnym piwem.

Od browaru zaczyna się podjazd, przez Janowicky, do granicy na przełęczy pod Czarnochem, zwieńczony premią górską 1 kategorii. Podjazd 4 km, przewyższenie 270 m, nachylenie miejscami 12%.

Najwyższy punkt na trasie - przełęcz pod Czarnochem. Stamtąd już tylko 30 km do domu. Po drodze kapeć na kamienistym odcinku przed Głuszycą Górną.

Razem wyszło koło 130 km. Więcej fotek tu: https://picasaweb.google.com/calykrzysi ... 881914913#