Strona 1 z 1

Świdnica - Lutomia - Michałkowa - Zagórze - Złoty Las

: 22-07-2018 18:58
autor: Krzysztof63
Wycieczka rowerowa przez pole bitwy pod Burkatowem i Lutomią (21.07.1872) w 266 rocznicę bitwy.

Wyjechałem ze Świdnicy w kierunku Lutomii polnymi drogami, głównie gruntowymi, przez Makowice i Krzyżową. Za Wieruszowem wjechałem na drogę w kierunku Lutomii Górnej, którą poruszały się nacierające oddziały lewego skrzydła korpusu Wieda. Następnie objechałem wzgórze Grabina i udałem się leśną drogą w kierunku Michałkowej, skąd kontratakowały oddziały generała Brentano. W planie było odwiedzenie Kroackiej Studzienki, jednak kolejny raz nie trafiłem, więc przedarłem się do Michałkowej ruszyłem w stronę Cerekwicy - wzgórza, na którym zatrzymało się pruskie natarcie na północ od Lutomii Górnej. Stamtąd "skrótem" dostałem się do dolnej części Michałkowej, i dalej wokół Jeziora Bystrzyckiego do Zagórza. Po krótkim odpoczynku w "strefie bufetu" ruszyłem zielonym szlakiem Zamków Piastowskich w kierunku Złotego Lasu i dalej przez masyw lasu modliszowskiego do Schwerterstein. Po chwili zadumy zjechałem na szosę do Świdnicy i szybciorem pomknąłem do domu.

trasa: https://www.endomondo.com/users/2439745 ... 1163058003
fotki: https://photos.app.goo.gl/6BrQrMN8YU6V5EEv6

Re: Świdnica - Lutomia - Michałkowa - Zagórze - Złoty Las

: 23-07-2018 18:26
autor: Leuthen
https://photos.google.com/share/AF1QipP ... NveFB1NWhB
To tak uczęszczane miejsce czy nikt nie opróżnia kosza :?:

Zielonym Szlakiem Zamków Piastowskich dałeś radę podjechać na całej długości z Zagórza Śl. w stronę Zamkowej (480 m)? Jeśli tak, to szacunek :mrgreen: Zjazd w stronę Złotego Lasu z "miejsca postoju" w sam raz na rower, ale podjazd :roll:

Re: Świdnica - Lutomia - Michałkowa - Zagórze - Złoty Las

: 23-07-2018 21:42
autor: Krzysztof63
Leuthen pisze:To tak uczęszczane miejsce czy nikt nie opróżnia kosza :?:

Jedno i drugie.

Leuthen pisze:Zielonym Szlakiem Zamków Piastowskich dałeś radę podjechać na całej długości z Zagórza Śl. w stronę Zamkowej (480 m)?

W dwóch miejscach pękłem: na samym początku podjazdu, gdy z asfaltu wjeżdża się w polną drogę - stromo i gruz, spadłem z rowera po kilku metrach. Podprowadzałem ze 200 metrów, aż się trochę wyrównało. Drugi raz, gdy z łąk wjeżdżałem do lasu, jest kilkadziesiąt metrów stromego podjazdu, a na samym końcu poderwało mi przednie koło, więc położyłem się na kierownicę i wtedy zabuksował tył i był koniec jazdy. I znowu kilkadziesiąt metrów z buta. Muszę popracować nad techniką jazdy, na szosie nie ma takich sensacji. No i przełożeń jak góral też nie mam, 30/28 to nie to samo co 22/34 z oponami jak w traktorze.