Kuriozalne zwyczaje...

Buty, plecaki, śpiwory i wszelakie inne takie, co turyście przydatne.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Kuriozalne zwyczaje...

Postautor: Lech » 13-05-2007 11:32

Obrazek

Poszperałem trochę i szybko znalazłem chyba wyjaśnienie kuriozalnych zwyczajów na forum www.turystyka.skibicki.pl Nawet nie trzeba było specjalnie szukać...

Około rok temu wydana została książka "Szkoła turystyki kajakowej"
autorstawa Zygmunta Skibickiego z logiem PTTK i pozytywną recenzją
sekretarza generalnego PTTK Andrzeja Gordona. Treść książki, ktora - jak
wynika z tytułu - ma być podręcznikiem ułatwiajacym turystykę kajakową, jest
niebezpieczna dla zdrowia i życia osób, które potraktuja ją jako jedyne
źródło informacji o kajakarstwie. Autor nie posiada wiedzy i doświadczenia,
które upoważniałyby go do bezpiecznego propagowania turystyki kajakowej.
Treści zawarte w książce zawierają wiele błędów merytorycznych. Porady typu:
jak postępować w sytuacjach niebezpiecznych są błędne, w niektórych
przypadkach proponowane rozwiązania sytuacji krytycznych są niebezpieczne
dla życia kajakarza. Od dłuższego czasu na różnych płaszczyznach z autorem
książki prowadzony jest dialog kilku osób od wielu lat uprawiających
kajakarstwo. Niestety, autor nie przyjmuje do wiadomości żadnych uwag
krytycznych. W takiej sytuacji uważam, że należy ostrzec potencjalnych
amtorów kajakarstwa przed tą książką. Podjąta została próba nakłonienia
autora do wycofania nakładu. Recenzja książki prawdopodobnie ukaże się w
magazynie kajakowym "WIOSŁO".

Na tej stronie:

http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/404590

można również przeczytać recenzje doświadczonych kajakarzy.

Dyskusja - z winy autora: bicie piany zamiast rzeczowych argumentów - toczy
się na Jego prywatnym forum tutaj:

http://glinki.com/?l=t2b8p0

Z autorem - jego wiedzę na temat kajakow oceniam jako bardzo bliską zera -
rozmawiaja osoby pływajace dużo, praktycznie przez cały rok, nie jest to
tekst łatwy do przebrnięcia dla niekajakarzy.

Ten tekst ostrzega nie przed kupieniem książki, ale przed stosowaniem sie do
jej treści.

Niejasne jest firmowanie publikacji logiem PTTK oraz wstępem sekretarza
generalnego PTTK.

źródło => http://forum.pttk.pl/index.php?co=watek&w=23043

Okazuje się, że Skibicki nie wypowiada się tylko na tematy wioślarskie czy odnośnie turystyki pieszej, ale również i górskie. Może czytaliście jego poradnik turysty górskiego? Przeglądnąłem to trochę - ma dwie właściwości - po pierwsze to znakomity środek nasenny, a po drugie - jak już zwalczy się sen, to można się zdrowo uśmiać. To chyba jakiś grafoman i dziwię się, że ktokolwiek to chce wydawać. A może to robi na koszt własny? - widać Skibicki ma z czego dokładać; są rozmaite sposoby wyrzucania pieniędzy w błoto.
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Kuriozalne zwyczaje...

Postautor: Radus » 11-11-2007 21:10

Może czytaliście jego poradnik turysty górskiego?

Czytałem, moim subiektywnym zdaniem fajna książka.
po pierwsze to znakomity środek nasenny

To już Twoje subiektywne zdanie (tak jak moje wyrażone wyżej), tym bardziej, że Wasze polemiki na różnych forach do dżentelmeńskich i serdecznych nie należą.
Owszem, sam też nie czytałem jej od deski do deski, bo książka jest adresowana przede wszystkim do początkujących turystów, ale to chyba nie powód, żeby czynić z niej "flaki z olejem".
jak już zwalczy się sen, to można się zdrowo uśmiać

A co tam niby jest takiego śmiesznego?
To chyba jakiś grafoman i dziwię się, że ktokolwiek to chce wydawać. A może to robi na koszt własny? - widać Skibicki ma z czego dokładać; są rozmaite sposoby wyrzucania pieniędzy w błoto.

Personalne wycieczki to chyba trochę poniżej pasa. Książka może się komuś nie podobać, można się z nią nie zgadzać, ale to chyba nie powód, żeby jej autora przedstawiać w takim świetle w jakim to właśnie uczyniłeś.

A co do książki o kajakach, nie czytałem, na dodatek nie mam pojęcia o "profesjonalnym" pływaniu, nigdy nie brałem udziału w spływie. Natomiast wydaje mi się, że podobnie jak w temacie turystyki górskiej, tak i tutaj występują różnice zdań (nieraz znaczące!) oraz całkiem odmienne poglądy na to zagadnienie. Podejrzewam, że znajdzie się niejeden kajakowy wymiatacz, który poprze pana Skibickiego.
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Kuriozalne zwyczaje...

Postautor: Lech » 12-11-2007 08:33

Radus pisze:
Może czytaliście jego poradnik turysty górskiego?
Czytałem, moim subiektywnym zdaniem fajna książka.
Właściwie to nie wiadomo do jakiego odbiorcy jest ta książka adresowana, bo mało kto skorzysta z zawartych w niej porad, zwłaszcza że są bardzo pogmatwane, a niektóre dość dziwaczne i mogą początkującego turystę tylko zdezorientować czy wręcz zniechęcić do uprawiania turystyki górskiej. Dlatego w naszym środowisku turystycznym ten poradnik do polecanych nie należy.
Radus pisze:
po pierwsze to znakomity środek nasenny
To już Twoje subiektywne zdanie (tak jak moje wyrażone wyżej), tym bardziej, że Wasze polemiki na różnych forach do dżentelmeńskich i serdecznych nie należą.
Nazywasz polemiką to, że na jego forum napisałem tylko 6 postów, po których Skibicki obiecał mi nagrodę za odgadnięcie zagadki, jak się okazało nie mając w ogóle zamiaru wywiązać się z tej obietnicy?

Dziwisz się, że przy lekturze tej książki można zasnąć? Oto fragment wzięty z książki:

Buty
Buty są bezspornie podstawowym elementem wyposażenia każdego wędrowca. Jak by na to nie patrzeć to właśnie buty stykają się bezpośrednio z terenem, po którym wędrujemy. Przenoszą one na podłoże nie tylko nasz ciężar ale i ciężar całego taszczonego ekwipunku oraz chronią stopy przed urazami wynikającymi z kontaktu z terenem, przed zimnem ale także przed przegrzaniem i zapoceniem. Stąd i tylko stąd wynikają wszystkie funkcje, które buty winny spełniać. Oszałamiającą kolorystykę, udziwnione fasony i bajeranckie dodatki stosuje się wyłącznie w celach marketingowych, a te zwykle są sprzeczne z interesem kupującego. Zależnie od tego, po jakim terenie planujemy eskapadę, wybieramy różne rodzaje obuwia. Skupiwszy się na terenie skalistym możemy pominąć ogromną ilość innych typów. Buty muszą dobrze trzymać się skały. Poślizgnięcie się, ześlizgnięcie się nogi ze stopnia, podobnie jak potknięcie jest jedną z najczęstszych pierwotnych przyczyn turystycznych tragedii górskich. To od tego zaczyna się najczęściej poważny uraz ciała lub spadnięcie w przepaść. Wykonano miliony kosztownych eksperymentów z najróżniejszymi tworzywami, ale od czasu pomysłu Viktor’a Bramani’ego wszystko kręci się wokół grubej podeszwy z żebrowanej gumy. Oczywiście badania trwają nieprzerwanie nad odpowiednią modyfikacją zarówno samej gumy, łączenia różnych jej rodzajów jak i kształtu bieżnika. Wyniki są jednak w dalszym ciągu absolutnie jednoznaczne - choćby najprostszy gruby gumowy bieżnik jest wielokrotnie lepszy od jakiegokolwiek innego tworzywa. Szczególnie nieodpowiednie a wręcz groźne są tworzywa stosowane na tak zwane obuwie sportowe typu miejskiego. Buty takie potocznie nazywa się „adidasami”. Produkuje się je z modyfikowanego PCV, który wręcz genialnie ślizga się nawet na suchej skale wapiennej (Tatry Zachodnie, Pieniny, Jura itd.) a na zmoczonej wręcz pływa i przy tym fantastycznie ją poleruje. To właśnie takim obuwiem wyślizgano zabójcze stopnie wokół szczytu Giewontu. Uwaga – skała granitowa zdziera podeszwę z PCV w oszałamiającym tempie. Nie radzę więc stosować „adidasów” w Tatrach Wysokich. Można wrócić boso a na pewno znacznie skróci się żywot butów przydatnych na miejskich chodnikach. Bieżnik musi chronić przed urazami. Wystarczy policzyć: mężczyzna o wadze 80 kilogramów plus ubranie i choćby mały plecak ~20 kilogramów staje na ostrej krawędzi skały o łącznej powierzchni około jednego centymetra kwadratowego. Nacisk wychodzi 100 atmosfer! Okazuje się, że pięćdziesięciokilogramowa kobieta w tym samym miejscu mając pod dużo mniejszą stopą odpowiednio mniej punktów podparcia wytwarza nacisk większy niż stukilowy mężczyzna. Tak duży punktowy nacisk może spowodować ciężki uraz stopy. Prawdę mówiąc – rzadko kiedy kończy się tylko kilkudniowym bólem. Po prostu bieżnik musi być na tyle gruby żeby nawet spory jego ubytek nie stanowił zagrożenia dla stopy. Dobierając buty należy bezwzględnie odrzucić każde, w których stopa wyraźnie odczuwa kształt nierówności podłoża. Stając na nogach odwróconego taboretu powinniśmy odczuwać chwiejne podparcie pod co najmniej połową stopy. Odczuwanie punktowego podparcia dyskwalifikuje buty do celów górskich. Uwaga – wiele butów tzw „trekkingowych” ma nadspodziewanie miękkie podeszwy choć optycznie wyglądają bardzo solidnie. Widocznie konstruowano je do bardziej „gładkich” wędrówek. Wierzch buta też musi chronić stopę i kostkę przed urazami oraz musi pozwalać stopie oddychać. Żadne tworzywa sztuczne, żadne kombinacje tekstylne nie są w stanie sprostać tym wymogom. Po zachłyśnięciu się super membranami wielkie firmy od butów turystycznych wróciły do grubej skóry, którą oczywiście impregnują i uszlachetniają ze wspaniałymi zresztą rezultatami. Skoro o ochronie kostki mowa – buty nie obejmujące całej kostki są zupełnie nieprzydatne. Buty muszą pasować natychmiast. Wkłada się je na grubą skarpetę a najlepiej na dwie: najpierw cienka bawełniana (najlepiej bez szwu nad palcami – są takie choć trochę droższe) a następnie gruba z miękkiej wełny najlepiej „babcina” (w żadnym razie zakopiańska od gaździny). Jeśli ta kombinacja wraz z butem nigdzie nie uwiera ani nie jest za luźna, można mieć nadzieję że nie będzie dla nas udręką. Pewności nabieramy dopiero po wielokilometrowym spacerze po leśnych wertepach i polach. Dobrych butów na górską, letnią jednodniówkę najlepiej poszukać w domowym schowku z odzieżą zimową. Zwykle znajdą się tam stare, zapomniane „pionierki”, które nosiło się zimą na ciepłą skarpetę. Jeszcze lepiej jeśli mieściła się w nich filcowa wkładka. Bywa, że są skandalicznie twarde, podniszczone i łatwo przemakają, ale zapewniam – po łatwym przygotowaniu będą fantastyczne. Można też kupić na targowisku zwykłe, ale ponad kostkę sięgające buty robocze oczywiście na solidnym bieżniku. Uwaga – kupując buty musimy mieć ze sobą grube skarpety. Wkładki do butów. Jest to udogodnienie godne polecenia z wielu względów. Przepocone wkładki należy po każdej wycieczce wyjmować i suszyć oddzielnie. Znacznie przyspiesza to schnięcie butów i samych wkładek. Same wkładki ulegają szybkiemu zużyciu i za kilka złotych wymieniamy je wtedy na nowe. Do wygodnych butów turysta przywiązuje się nadzwyczaj mocno i zmienia je na inne dopiero po absolutnym zniszczeniu. Możliwość zastosowania po raz kolejny nowych wkładek znacznie przedłuża turystyczny żywot butów. Grubością wkładek można łatwo zrekompensować luz wynikający z różnej grubości skarpet. Ma to szczególne znaczenie gdy trzeba założyć skarpety o znacznie innej grubości niż ta, do której dopasowywaliśmy obuwie. Bywa tak gdy wybieramy się na późno jesienną lub wiosenną wędrówkę, kiedy na znacznych wysokościach spotyka się spore ilości śniegu. Stosuje się wtedy cieńsze wkładki (a nie odwrotnie!) bo dla ochrony przed chłodem zakładamy dużo grubsze skarpety. Nigdy i pod żadnym pozorem nie należy stosować do turystycznych butów wkładek z butów tekstylnych. Ich plastikowo gumowa konstrukcja pod wpływem potu powoduje dużą śliskość i wiedzie krótką drogą do pęcherzy i krwawych ran. Mocniejsze zaciąganie wtedy sznurowadeł tylko przyspiesza krwawe skutki. Spora ilość osób (niestety - coraz większa) musi nosić ortopedyczne wkładki do butów. Oczywistym jest, że wybierając się w góry osoby takie powinny wyposażyć buty wycieczkowe w takie wkładki. Przy tak dużych obciążeniach, jakie tam spotkamy, dobre zabezpieczenie stóp i całego układu kostnego organów ruchu ma szczególne znaczenie. Wkładki ortopedyczne muszą być tak dopasowane do butów, aby same nie mogły przemieścić się pod stopą. Ewentualność przesunięcia się wkładki ortopedycznej jest bardzo niebezpieczna i grozi bardzo poważną kontuzją. Nic nie usprawiedliwia podejmowania takiego ryzyka. Wkładki takie konstruowane są zwykle ze skóry i korka albo z modyfikowanych tworzyw sztucznych. Dokładne unieruchomienie wkładki w bucie może stanowić pewien problem. Najłatwiej wykonać to przy pomocy kilku pasków taśmy dwustronnie klejącej. Pewien kłopot stanowić będzie codzienne odklejanie i przyklejanie wkładek. Lepszym rozwiązaniem są samoklejące się pasy bardzo cienkich rzepów. Zakłady ortopedyczne czasem same wyposażają wkładki w takie paski i dodają kilka kompletów drugich pasków do wklejania do innych butów. Można takie paski dokupić w tych zakładach. Wkładki filcowe też należy dobrze unieruchamiać. Nie wystarczy do tego taśma dwustronnie klejąca. Po przepoceniu wkładki klej taśmy przestanie trzymać. Tutaj też skuteczne są rzepy, ale lepiej zastosować stosunkowo grube używane do zapięć odzieży wierzchniej. Najlepiej użyć szerokich pasów pod prawie całą wkładką. Wymyślono i oferuje się specjalne wkładki do butów turystycznych o nazwie „air flow” lub podobnej . Mają one tą właściwość, że pod naciskiem stopy wypychają powietrze ze swego gąbkowego wnętrza w dół i na boki a po podniesieniu stopy zasysają wilgotne powietrze spod stopy. W ten sposób wentylują stopy przy każdym kroku. Nawet mocne pocenie się stóp jest wtedy mniej przykre. Ze względu na użyte tworzywo wkładki te nie wymagają dodatkowego unieruchamianie w bucie. Same mocno przywierają do wnętrza butów. Ceny tych wkładek są na poziomie dwóch par dobrych skarpet trekkingowych i nie można jednoznacznie określić, który z tych zakupów jest rozsądniejszy. Przy odpowiednio dużych możliwościach warto dokonać obydwu tych zakupów. Przygotowanie butów do celów turystycznych. Każde buty po długim przechowywaniu najpierw trzeba zmiękczyć – te stare albo te nowe z targowiska. W każdym sklepie z artykułami dla plastyków można kupić terpentynę. Terpentyna ma niezbyt miły zapach, który dość szybko zanika. Sto mililitrów wystarcza do zmiękczenia nawet wiekowych butów oficerskich. Nacieranie należy powtarzać codziennie aż skutek będzie dobry. Następnie trzeba buty zaimpregnować pastą wodoodporną – do kupienia w każdym większym sklepie obuwniczym. Nacieranie trzeba powtarzać kilkakrotnie. Przestrzegam przed pastami samonabłyszczającymi. Są świetne, ale nie do tych butów. Stare filcowe wkładki warto wymienić na nowe. Na koniec, przed wycieczką - warto buty zaimpregnować stosunkowo tanimi impregnatami do skór. Nie są dużo droższe od pasty a skutkują rewelacyjnie – stare buty staną się nieprzemakalne nawet w dużym deszczu. Impregnaty można kupić w specjalistycznych sklepach turystycznych. Warto przed kupieniem spytać sprzedawcę o radę i dokładnie przeczytać załączoną instrukcję stosowania. Tak przygotowane buty należy wypróbować i przy tej okazji „rozchodzić”. Kilka dłuższych wycieczek do lasu pozwoli także dobrać dwa lub lepiej trzy komplety skarpet. Jeśli po dziesięciu kilometrach marszu nie będzie otarć ani pęcherzy – można mieć pewność że i w górach będzie dobrze. Dobierając skarpety warto pokombinować z grubością filcowych wkładek. Przed każda wycieczką, opłaca się ponowić impregnację. Młodzież nosi z upodobaniem ciężkie, wysokie buciory na grubym bieżniku tak zwane glany. Jeśli są całkowicie skórzane i na gumowym, rzeźbionym bieżniku - na skaliste szlaki nadają się bardzo dobrze pod warunkiem dobrego ich zmiękczenia i zaimpregnowania. Jeśli mają bajerancko wysokie zelówki lub podwyższone obcasy, lepiej zostawić je w domu. Podeszwy z kremowo szklistego kauczuku, aczkolwiek eleganckie - bardzo źle trzymają się wszystkich mokrych skał. Szczególnie nieprzydatne, a wręcz niebezpieczne są glany z metalowymi wzmocnieniami na czubkach. Konstruuje się je do chodzenia miejskiego bez dużego nacisku spowodowanego plecakiem. Sztywność ich podeszwy gwałtownie spada gdy zwiększymy obciążenie i narazimy na znaczne przechyły boczne i silne zgięcia wzdłużne. Zwykle kończy się to pęknięciami przy krawędzi metalowego usztywnienia. Od tego momentu, do wystąpienia prawdziwych kłopotów, zwykle upływa tylko kilka kwadransów marszu. Dobrze jest nie sznurować glanów zbyt wysoko – jedna dziurka powyżej kostki - to górna granica. Oczywiście muszą się w nich zmieścić odpowiednie skarpety. Nawet najlepsze buty bez dobranych grubych, dobrze chłonących wilgoć skarpet gwarantują udrękę. Przestrzegam przed butami z demobilu. Zachwyty nad sukcesami niezwyciężonych armii pochłonęły już wystarczająco dużo naszych nadziei. Do celów wysokogórskich poważne armie stosują buty tak skomplikowane i drogie, że egzemplarze kierowane do handlu demobilem mają oszałamiające ceny – na poziomie nowych butów górskich w wersji cywilnej. Takich butów nie spotkałem w żadnym polskim sklepie z demobilem. Oferuje się tam obuwie raczej „ogólnowojskowe” a więc przystosowane raczej do tupania po asfalcie. Kupowanie nowych butów. górskich to duży wydatek, sporo kłopotów i przedsięwzięcie dość skomplikowane. Najpierw rada podstawowa: nigdy nie kupujcie butów górskich w zwykłych sklepach obuwniczych, choćby miały wielki napis TREKKING. Ze sklepów ogólnosportowych też nie radzę korzystać. Zwłaszcza jeśli są to jedyne sklepy tego typu w danej miejscowości. Radzę dokonywać tego zakupu z kimś doświadczonym i w dodatku bardzo cierpliwym. Doprawdy tylko kilka specjalistycznych sklepów w całym kraju posiada pełen wybór asortymentowy i rozmiarowy takich butów. Wynika to z wysokiej ceny jednostkowej i jeszcze niezbyt dużego popytu. Znawcy tematu kupują buty górskie korespondencyjnie z katalogów, bezpośrednio u importerów, ale oni wiedzą dokładnie czego potrzebują i w jakim rozmiarze. Rozmiary tych butów mają tylko niewiele wspólnego z rozmiarami butów miejskich i na początek stanowczo odradzam metodę korespondencyjną. W sklepie specjalistycznym musimy mieć ze sobą jeden pełen komplet skarpet na obydwie nogi. Niech nas nie przeraża ciężki wygląd oferowanych butów. Wybieramy model możliwie najmniej „pancerny”. Pancerniki są przeznaczone z reguły do turystyki zimowej. Z tego samego powodu nie warto nawet dotykać butów wykonanych z plastiku – tak zwanych „skorup”. Nie udzielałbym tak szczegółowych rad, gdybym na własne oczy nie widział durnia w upalnym sierpniu zamaszyście tłukącego nie dopiętymi skorupami o chodnik Krupówek. Z bajeranckim plecaczkiem na jednym ramieniu dum(r?)nie rozglądał się szukając podziwu w oczach przechodniów. Górne wiązanie sznurowadła powinno sięgać tylko nieco powyżej kostki. W butach wiązanych wyżej trzeba umieć chodzić, albo nie wiązać ich do końca, co grozi otarciem łydki. Zwykle mają w nazwie modelu słowo „guide” – przewodnik. Są wiec przeznaczone dla zawodowców. Radzę omijać buty z oddychającą membraną. Membrany są mechanicznie dość delikatne. Siły występujące w butach w czasie zwykłego marszu są niewyobrażalnie wielkie. Nie udało się jeszcze wyprodukować membrany, która potrafiłaby przetrwać taką eksploatację. Po kilku dniach chodzenia membrana pęka i choć tego nie widać na zewnątrz mamy but tak wodoszczelny jak dziurawy woder – sucho jest dopóki nie wejdziemy w głębszą kałużę. Z powyższego powodu poważne firmy produkujące buty górskie wróciły do rewelacyjnie uszlachetnionych skór. Jeśli jednak decydujemy się na buty z membraną koniecznie musimy mieć do nich oddychające skarpety. To działa tak samo jak oddychająca odzież – też systemowo. Odradzam buty z zapięciami na suwaki i inne cudeńka. Na zerwane sznurowadło zawsze znajdzie się rada – choćby związanie. Natomiast nie ma rady na uszkodzony w czasie wędrówki suwak, rzep albo zatrzask. Zanim włożymy but warto obmacać go ręką w środku. Nawet drobna wada, której przez skarpety nie wyczujemy w sklepie, będzie powodem wielkich kłopotów. Zawsze należy obmacać i przymierzyć obydwa buty. Nigdy nie wolno zakładać, że nowe górskie buty się „rozchodzą” i przestaną uwierać. Konstrukcja takiego obuwia pozwala tylko w minimalnym stopniu doformować się wewnętrznej wyściółce. Główne rozmiary butów górskich są niezwykle odporne na wszelkie siły zewnętrzne, na wewnętrzne zresztą też – i o to w nich chodzi. Jeśli sprzedawca twierdzi coś innego, nie warto dyskutować – lepiej zmienić sklep. Nawet w specjalistycznych sklepach nowicjuszom wciska się niechodliwy towar. Dlatego właśnie przy tak poważnym zakupie potrzebne jest doświadczone towarzystwo. Odpowiedni model i rozmiar poznaje się natychmiast. Odczucie po pełnym zasznurowaniu jest takie jakby te właśnie buty były robione na zamówienie na te właśnie nogi – i to jest jedyna i cała prawda na ten temat. Niektóre modele posiadają zarówno wkładki letnie jak i zimowe. Te zimowe są cieńsze bo nosi się wtedy jeszcze grubsze skarpety. Zwykle takie buty są za ciężkie na lato i za lekkie na zimę. Różnica między górskimi butami letnimi i zimowymi jest naprawdę wielka i rozwiązania uniwersalnego jeszcze nie wymyślono. Jeśli buty wcale nie mają wkładek należy poprosić o inną parę – czasem klienci kradną wkładki z przymierzanych butów. Górskie buty sprzedaje się zawsze z odpowiednimi sznurowadłami. Warto jednak od razu dokupić drugą parę równie długich sznurowadeł i opakowanie odpowiedniego do tych butów impregnatu. Do butów ze skór matowych - tak zwanego nubuku, nie należy stosować impregnatów przeznaczonych do skór licowych. Nigdy nie rezygnujcie ze sklepowego dowodu zakupu butów z dokładnym określeniem producenta, modelu i rozmiaru oraz daty zakupu. Radzę go dobrze zachować. W nowych butach też warto wykonać kilka wycieczek terenowych. Nie chodzi tym razem o rozchodzenie, ale o doformowanie się wyściółki i ostateczne sprawdzenie doboru skarpet. Jeśli coś jest nie tak, zawsze można pokombinować ze skarpetami i wkładkami

Radus pisze:Personalne wycieczki to chyba trochę poniżej pasa.
Dość dziwnie brzmią takie uwagi ze strony kogoś, kto już nieźle wykazał się w uprawianiu personalnych wycieczek. Wyraziłem tu na temat książek Skibickiego swoją krytyczną opinię, która do odosobnionych nie należy, oraz zwróciłem uwagę na kuriozalne zwyczaje panujące na prywatnym forum dyskusyjnym jej autora. A jak komuś jego książki i takie zwyczaje odpowiadają - jego wola.
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Kuriozalne zwyczaje...

Postautor: Radus » 12-11-2007 22:22

Lech pisze:Właściwie to nie wiadomo do jakiego odbiorcy jest ta książka adresowana, bo mało kto skorzysta z zawartych w niej porad, zwłaszcza że są bardzo pogmatwane, a niektóre dość dziwaczne i mogą początkującego turystę tylko zdezorientować czy wręcz zniechęcić do uprawiania turystyki górskiej.

Myślę, że książka wyraźnie skierowana jest do osób zaczynających przygodę z górami. Zresztą sam autor daje temu wyraz. Doprawdy nie wiem, co takiego w jej treści może zniechęcać do turystki górskiej? Dla mnie ta książka jest przejrzysta i czytelna, ale coż, każdy ma prawo odbierać daną literaturę po swojemu; dla jednych coś jest proste, dla drugich pokręcone.
Nazywasz polemiką to, że na jego forum napisałem tylko 6 postów, po których Skibicki obiecał mi nagrodę za odgadnięcie zagadki, jak się okazało nie mając w ogóle zamiaru wywiązać się z tej obietnicy?

Mam na myśli wasze potyczki słowne na innych forach górskich.
Dziwisz się, że przy lekturze tej książki można zasnąć? Oto fragment wzięty z książki:

Nie zasnąłem, aczkolwiek nie czytałem też z wypiekami na twarzy :wink: Jak już wspomniałem wcześniej, to publikacja adresowana do początkujących górołazów, więc nie dziwię się, że dla Ciebie ten tekst nie był porwający.
Dość dziwnie brzmią takie uwagi ze strony kogoś, kto już nieźle wykazał się w uprawianiu personalnych wycieczek.

Czyżby kolejna personalna wycieczka? :wink: Pozostaje mi powiedzieć - i vice versa.

P.S. Pewnie gdyby pan Skibicki był wielkopolaninem (czytaj: nadczłowiekiem), Twoja recenzja byłaby zgoła inna. :lol:
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 13-11-2007 11:07

Radus pisze:
Lech pisze:Właściwie to nie wiadomo do jakiego odbiorcy jest ta książka adresowana, bo mało kto skorzysta z zawartych w niej porad, zwłaszcza że są bardzo pogmatwane, a niektóre dość dziwaczne i mogą początkującego turystę tylko zdezorientować czy wręcz zniechęcić do uprawiania turystyki górskiej.

Myślę, że książka wyraźnie skierowana jest do osób zaczynających przygodę z górami.
Być może taki był zamiar autora, ale nie sadzę aby osoby zaczynające przygodę z górami z lektury tej książki coś sensownego wyniosły. Po przeczytaniu cytowanego wyżej zagmatwanego tekstu o butach będą kompletnie zdezorientowani w jakie właściwie buty się zaopatrzyć. W końcu nie każdego stać na zalecane przez autora drogie buty górskie - inne do wędrówek letnich, a jeszcze inne do zimowych. Polecać taki drogi zakup całego tego szpeju, przydatnego dla wytrawnych himalaistów na wyprawach w teren wysokogórski - początkującym - to grupa przesada. Mam podstawy uważać to za przesadę, bo mam ubiorem używanym do wycieczek górskich, w tym z obuwiem, wieloletnie doświadczenie od połowy lat 50-tych ubiegłego stulecia, kiedy to zaczynałem pierwsze wędrówki z rodzicami po Karkonoszach, a potem z obozów wędrownych z Technikum Kolejowego z Poznania, z czasów studiów i służby w WOP na granicy w Sudetach oraz jako prowadzący dziesiątki górskich obozów wędrownych, głównie po Sudetach. W tak łatwych turystycznie górach jak Sudety z powodzeniem można się obejść bez tego całego kosztownego szpeju, jaki reklamuje w swej ksiązce Skibicki. Tu masz galerię fotografii z lat 60-tych do 80-tych, która ma sporą wartość historyczną, ponieważ przedstawia niektóre obiekty obecnie nie istniejące oraz turystów w "muzealnym" już ekwipunku, przy czym warto zwrócić uwagę na obuwie => http://picasaweb.google.pl/Klubsudecki/StareFotografie

Radus pisze:Pewnie gdyby pan Skibicki był wielkopolaninem (czytaj: nadczłowiekiem), Twoja recenzja byłaby zgoła inna.
Nie interesuje mnie z jakiego regionu pochodzi Skibicki. Oceniający bardzo negatywnie jego książki na różnych forach dyskusyjnych, pochodzą z różnych stron Polski i nie ma to żadnego znaczenia w ich ocenie. Natomiast dobrze by było, gdybyś sam zechciał zauważyć właściwości pewnej, delikatnie mówiąc, bardzo specyficznej grupy miejscowych regionalistów. Otóż gdybym ja i niektórzy moi koledzy dobrze się urodzili i dobrze zamieszkali, czyli gdzieś we Wrocławiu lub okolicach, to by nie byli - jak to w swoim czasie miało miejsce - traktowani jak podludzie przez lokalnych szowinistów. Na pewno by nie doszło m.in. do storpedowania przez nich (czytaj: nadludzi) założonej w Poznaniu Sekcji Przewodników Sudeckich czy skandalu z tablicą pamięci Aleksandra Ostrowicza i innych "uprzejmości" z ich strony. Dla tych, którzy tych historii nie znają a czytają to forum, polecam lekturę tekstów na stronie:
http://www.ksp.lanet.wroc.net/kto.htm
http://www.ksp.lanet.wroc.net/poczatki.htm
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Radus » 13-11-2007 18:26

Lech pisze:W końcu nie każdego stać na zalecane przez autora drogie buty górskie - inne do wędrówek letnich, a jeszcze inne do zimowych. Polecać taki drogi zakup całego tego szpeju, przydatnego dla wytrawnych himalaistów na wyprawach w teren wysokogórski - początkującym - to grupa przesada

Drogi Lechu, chyba rzeczywiście całkiem inaczej odbieramy tę książkę Przecież p. Skibicki nikogo nie namawia do wydawania majątku na różnego rodzaju "texy". Wręcz odwrotnie, twierdzi, że wystarczająca jest dobra kurtka przeciwdeszczowa (wcale nie oddychająca), ciepły sweter (zamiast polara), etc. etc. W zacytowanym przez Ciebie tekście napisał: "Można też kupić na targowisku zwykłe, ale ponad kostkę sięgające buty robocze oczywiście na solidnym bieżniku". Owszem, wspomina o profesjonalnych ciuchach i korzyściach z nich płynących.
Z drugiej strony, kupno butów trekkingowych w sklepie górskim to naprawdę nie jest duży wydatek. Przy obecnej konkurencji na rynku można trafić coś bardzo dobrego w przystępnej cenie. Biorąc pod uwagę fakt, że obuwie stanowi najważniejsze wyposażenie turysty górskiego, oszczędzanie na nim nie jest wskazane.
Oceniający bardzo negatywnie jego książki na różnych forach dyskusyjnych

Chyba zaglądamy na diametralnie różne fora...
Otóż gdybym ja i niektórzy moi koledzy dobrze się urodzili i dobrze zamieszkali, czyli gdzieś we Wrocławiu lub okolicach, to by nie byli - jak to w swoim czasie miało miejsce - traktowani jak podludzie przez lokalnych szowinistów. Na pewno by nie doszło m.in. do storpedowania przez nich (czytaj: nadludzi) założonej w Poznaniu Sekcji Przewodników Sudeckich czy skandalu z tablicą pamięci Aleksandra Ostrowicza i innych "uprzejmości" z ich strony

Tak na marginesie, we Wrocławiu mieszkam, pochodzę zaś ze Szczecina. Może z tego powodu nie znam sytuacji przez Ciebie opisywanej. Aczkolwiek pamiętam, że przy jakiejś okazji ludzie znajdujący się "po drugiej stronie barykady", przedstawiali to wszystko w jaskrawo odmiennym świetle.

Pozdrawiam
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 13-11-2007 20:34

Radus pisze:chyba rzeczywiście całkiem inaczej odbieramy tę książkę
Na to wygląda, że odbierasz tą książkę zupełnie inaczej niż bardzo wielu znawców tematu, którzy ocenili tą i inne książki tego samego autora negatywnie i odradzają je jako fachowe poradniki dla początkujących turystów kwalikowanych.
Radus pisze:Aczkolwiek pamiętam, że przy jakiejś okazji ludzie znajdujący się "po drugiej stronie barykady", przedstawiali to wszystko w jaskrawo odmiennym świetle.
Gwoli ścisłości nie było żadnej barykady, a była zwykła podłość nadludzi, którzy robili wszystko aby nie dopuścić do urzeczywistnienia inicjatyw wychodzących od podludzi. Dążyli do celu m.in. za pomocą niewybrednych ataków na organizację utworzoną przez podludzi i artykułów ośmieszających prekursorów turystyki w Sudetach pochodzących z kraju podludzi. Pisali o tym nawet niezależni dziennikarze, których nie sposób posądzać o stronniczość. Takie są fakty, tak odnotowała to historia i nie da się jej zafałszować. Mam zachowane w swoim domowym archiwum liczne notatki prasowe oraz urzędowe pisma na ten temat. Lepiej by było, abyś nie prowokował mnie do kontynuowania dyskusji o tamtych sprawach, bo mogę tu przedstawić wiele dowodów kompromitujących owych ludzi (czytaj: nadludzi) - jak to niestosownie ująłeś - znajdujących się "po drugiej stronie barykady".

Jeszcze raz powtarzam: nie było żadnej barykady. Ustępowaliśmy tym ludziom zawsze z drogi. Nie chcieli moich krajan przyjmować na kursy przewodnickie, a także na Szkołę Górską Przewodników traktując nas jak ludzi gorszej kategorii - zrozumieliśmy, że nie ma sensu się tam pchać. Nie chcieli aby w Poznaniu zaistaniała Sekcja Przewodników Sudeckich i zorganizowano u nas kurs na przewodnika sudeckiego - pogodziliśmy się z tym faktem i zmieniliśmy nazwę na Klub Sudecki. Również kiedy władze Lądka i Stronia Śląskiego po kolei odmówiły zgody na umieszczenie tablicy pamięci pochodzącego z Wielkopolski autora pionierskiego polskiego przewodnika po Lądku i kłodzkich górach, wydanego w Poznaniu w 1881 r. - ustąpiliśmy chcąc uniknąć zadrażnień i umieściliśmy stosowną tablicę w Muzeum Ziemi Kłodzkiej. W Lądku zaś Aleksander Ostrowicz i tak doczekał się tablicy przy swoim grobie na cmentarzu, która została bez większego rozgłosu tam umieszczona w 2001 r. z inicjatywy ś.p. Zenona Szymankiewicza - członka Klubu Sudeckiego, a ufundowana przez Marszałka Wielkopolski w 120 rocznicę edycji jego przewodnika po Lądku.

Obrazek
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Radus » 16-11-2007 18:24

Lech pisze:Na to wygląda, że odbierasz tą książkę zupełnie inaczej niż bardzo wielu znawców tematu, którzy ocenili tą i inne książki tego samego autora negatywnie i odradzają je jako fachowe poradniki dla początkujących turystów kwalikowanych.

Zaraz się okaże, że tylko ja i sam autor uznajemy tę książkę za wartą przecztania :lol: Ciekawe, cóż to za znawcy tematu? :wink: Może zapodasz nazwiska tych znanych osobistości? Pewnie wszystkie są zrzeszone w Klubie Sudeckim z Poznania :wink: Tak się akurat składa, że równie wielu tę książkę ceni, więc powtarzam - jest to kwestia subiektywnych odczuć. Wcześniej pisałeś, że p. Skibicki zachęca wszystkich do zakupu drogiego szpeju, a tymczasem w tekście, który sam zacytowałeś jest wręcz odwrotnie - autor mówi o zwykłych porządnych butach za kostkę :!: Nie lubię łgarstwa, dlatego trudno Twoje wypowiedzi traktować poważnie.
Gwoli ścisłości nie było żadnej barykady, a była zwykła podłość nadludzi, którzy robili wszystko aby nie dopuścić do urzeczywistnienia inicjatyw wychodzących od podludzi. Dążyli do celu m.in. za pomocą niewybrednych ataków na organizację utworzoną przez podludzi i artykułów ośmieszających prekursorów turystyki w Sudetach pochodzących z kraju podludzi. Pisali o tym nawet niezależni dziennikarze, których nie sposób posądzać o stronniczość. Takie są fakty, tak odnotowała to historia i nie da się jej zafałszować. Mam zachowane w swoim domowym archiwum liczne notatki prasowe oraz urzędowe pisma na ten temat. Lepiej by było, abyś nie prowokował mnie do kontynuowania dyskusji o tamtych sprawach, bo mogę tu przedstawić wiele dowodów kompromitujących owych ludzi (czytaj: nadludzi) - jak to niestosownie ująłeś - znajdujących się "po drugiej stronie barykady".

Sprawy nie znam, więc nie mnie oceniać, kto ma rację w tym konflikcie. Zresztą mam to gdzieś. Myślę, że mało kogo to obchodzi na tym forum.
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 16-11-2007 19:41

Radus pisze:Wcześniej pisałeś, że p. Skibicki zachęca wszystkich do zakupu drogiego szpeju, a tymczasem w tekście, który sam zacytowałeś jest wręcz odwrotnie - autor mówi o zwykłych porządnych butach za kostkę
Jeżeli z tego obszernego steku porad odnośnie zakupu butów wyciągnąłeś ostatecznie tak zwięzły i prosty wniosek, to dlaczego Skibicki nie napisał swej książki równie prostym i zwięzłym językiem, tylko każe czytającym wyławiać prostą radę z tego całego nudnego potoku słów, który pozwoliłem sobie tu zacytować? Krótko mówiąc znawcy tematu właśnie nie polecają tej książki jako poradnik dla turysty górskiego z powodu przerostu formy nad treścią. Ja osobiście bym polecił ją raczej jako środek nasenny, bo dominują w niej usypiające "dłużyzny".
Ostatnio zmieniony 16-11-2007 20:07 przez Lech, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Radus » 16-11-2007 20:04

Lech pisze:Jeżeli z tego obszernego steku porad odnośnie zakupu butów wyciągnąłeś ostatecznie tak zwięzły i prosty wniosek, to dlaczego Skibicki nie napisał swej książki równie prostym i zrozumiałym dla wszystkich językiem, tylko każe czytającym wyłowić tak prostą radę z tego całego obszernego bełkotu, który pozwoliłem sobie tu zacytować?

Temat butów górskich to trochę szersze zagadnienie i kpiną z czytelników byłaby jedynie krótka wzmianka. Moim zdaniem, pomyłką byłoby napisanie jednego zdania typu: "Wystarczy, że poszukacie na bazarze jakichś porządnych, wygodnych i dobrze dopasowanych do waszych stóp butów za kostkę". Nie dziwi mnie fakt, że autor - zdając sobie sprawę, że kieruje swoje słowa do niedoświadczonych/początkujących turystów - starał się przedstawić temat w wyczerpujący sposób.
Zresztą, nie twierdzę (i chyba sam autor też nie twierdzi), że ta książka jest doskonała. Nie ma ludzi doskonałych. A że Skibicki ma ciągoty do grafomaństwa - cóż, najważniejsze, że można w jego "dziele" znaleźć także wiele wartościowych informacji.
Druga sprawa, czym innym jest zarzucanie autorowi grafomaństwa, a czym innym oskarżanie o błędy merytoryczne.
Krótko mówiąc znawcy tematu

Dla jednych będą to znawcy tematu, dla drugich stare pierniki, zadrosne o sukces "kolegi po fach".
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 16-11-2007 20:16

Radus pisze:czym innym jest zarzucanie autorowi grafomaństwa, a czym innym oskarżanie o błędy merytoryczne.
W przypadku pozycji przeznaczonej jako praktyczny poradnik, grafomaństwo nie powinno mieć w żadnym razie miejsca, a porady powinny być swofmułowane w sposób prosty i zwięzły, zrozumiały dla każdego przeciętnego odbiorcy. Co do będów merytorycznych dałem przykład krytyki twórczości Skibickiego na jednym z forów dyskusyjnych. Dla jasności, to ta krytyka bynajmniej nie wyszła od jakichś "starych pierników".
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Radus » 16-11-2007 21:54

Lech pisze:a porady powinny być swofmułowane w sposób prosty i zwięzły, zrozumiały dla każdego przeciętnego odbiorcy.

I takie właśnie są. Doprawdy, nie wiem co takiego niejasnego jest w tym - jak to nazwałeś - poradniku?
Po drugie, książka Skibickiego to nie praktyczny poradnik typu "10 złotych zasad turystki kwalifikowanej" lub "Kieszonkowy poradnik - jak przeżyć w górach". Tego typu chłam w postaci wybiórczego potraktowania tematu można znaleźć w internecie. Fajnie, że Skibickie zaoferował coś więcej. Gdyby zaprezentował swoje rady w formie zwięzłych i prostych punktów, to rzeczywiście byłby to wtedy skuteczny środek nasenny.
Co do będów merytorycznych dałem przykład krytyki twórczości Skibickiego na jednym z forów dyskusyjnych. Dla jasności, to ta krytyka bynajmniej nie wyszła od jakichś "starych pierników".

Ot zwykła różnica zdań, a nie jakieś tam błędy merytoryczne. Jest cała rzesza ludzi, która ma podobne poglądy jak Skibicki. I co, teraz chcesz zliczać głosy na forach, kogo jest więcej - zwolenników czy przeciwników Skibickiego?
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3453
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 16-11-2007 23:30

Radus pisze:Ot zwykła różnica zdań, a nie jakieś tam błędy merytoryczne.
Niezupełnie. Oprócz krytyki grafomaństwa wytknięto tym książkom błędy. Ba, nawet stwierdzono, że niektóre porady w książkach Skibickiego mogą być niebezpieczne dla zdrowia a nawet życia osób, które z tego skorzystają (patrz: cytat w pierwszym poście). Możesz oczywiście uważać, że sposób udzielania porad przez Skibickiego jest rewelacyjny, pozwól jednak, że ja poprę tych, którzy nie zalecają lektury książek Skibickiego jako fachowych poradników dla turystów kwalifikowanych, oraz że pozostanę przy swoim zdaniu.
Obrazek

Radus
podróżnik
Posty: 129
Rejestracja: 23-07-2006 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Radus » 17-11-2007 09:49

Lech pisze:Ba, nawet stwierdzono, że niektóre porady w książkach Skibickiego mogą być niebezpieczne dla zdrowia a nawet życia osób, które z tego skorzystają (patrz: cytat w pierwszym poście).

Tak ja wspomniałem na samym początku, książki na temat turystyki kajakowej nie czytałem. Natomiast w książce poświęconej górom nie znalazłem nic karygodnego. Jeśli Ty znalazłeś coś, co by narażało turystę górskiego na niebezpieczeństwo lub utratę zdrowia to proszę o cytat.
pozwól jednak, że ja poprę tych, którzy nie zalecają lektury książek Skibickiego jako fachowych poradników dla turystów kwalifikowanych, oraz że pozostanę przy swoim zdaniu.

Lechu, jesteś doświadczonym turystą (choćby z racji wieku zapewne dużo bardziej doświadczonym niż ja) i kto jak kto, ale ja na pewno nie będę odbierał ci prawa do posiadania własnego zdania.
Chyba tym samym możemy uznać temat za zamknięty.
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
mariomar
stary wyga
Posty: 1135
Rejestracja: 30-07-2005 20:28
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: mariomar » 17-11-2007 13:50

Zagadka:
Obrazek[/quote]

Proszę podać, ile razy Lechu zamieścił na forum tę, oto tablicę, poświęconą Ostrowiczowi:
a) 7 razy,
b) 200 razy,
c) jest tego tyle, że się nie da nawet policzyć.

Podpowiem tylko tyle, że prawidłową odpowiedzią jest c).
:wink:


Wróć do „Turystyczny”