Satan pisze:Mówił, że ma za soba beskidzki odpowiednik i sudecki jest o niebo (piekło?

) trudniejszy pod względem kondycyjnym.
Tutaj można pokusić się o założenie nowego wątku "Beskidy a Sudety". Ale dobra, zostawimy jak jest

Jeśli popełnia się, jak to nazwałeś "beskidzki odpowiednik GGS wg Orłowicza" to Beskidy też potrafią dać w kość. W przypadku, gdy nie tarmosi się ze sobą namiotu, a liczy na noclegi w bazach/ chatkach studenckich, bacówkach, to odcinki międzynoclegowe są dosyć długie, wydeptane kilometry potrafią dać w kość. Z ekipą popełniliśmy 2 razy hardcore w Beskidzie Niskim: Polany Surowiczne- chatka Ropianka i Barwinek- chatka Nieznajowa. Jak ostrożnie liczyłem, to wyszło po 60 km. A i odcinek nam bliższy, Hala Krupowa- Babia Góra- Mędralowa i następny, Mędralowa- Hala Miziowa/ Górowa też potrafią dać w cztery litery
Na wymienionych odcinkach było kilka podejść typu "wypluwanie płuc"
Zaryzykuję stwierdzenie, że co jest trudniejsze kondycyjnie: Beskidy czy Sudety to zależy od zaplanowania trasy. A przewyższenia (interwały) są w obydwóch pasmach porównywalne. Ale to tylko moja skromna opinia.
Pozdrawiam ciepło w tę przedwiośniową noc, Michał