Ja również wylądowałem na Śnieżniku w łikęt. Śnieg w różnej wielkości i głębokości leży przede wszystkim po północnej stonie góry. Kapitalne widoczki ze Stromej. W domku myśliwskim, jest czysto i schludnie najbliższa okolica chatki jest wysprzątana. Z chatki na szczyt spieszyłem się na zachód słonka i zdążyłem w czasie 0.30/h na ciekawy spektakl. Na zachodzący słonku była tylko czwórka Czechów. Polacy - 0, zresztą jak zwykle nie popisali się. Nocleg pod szczytem po czeskiej stronie obok słonia. W niedzielę ze szczytu przez Żmijowiec Czarną Górę, Krowiarki, Konradów do Radochowa gdzie złapałem stopa na dw. Świebodzki
Dużo stonki - niedzielnych turystów. Łażą w salówkach/cwelówkach i wszystkiemu się dziwią głupio komentując to co widzą i słyszą.
