Raubritter zdobywa Tatry

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Raubritter zdobywa Tatry

Postautor: Raubritter » 27-07-2008 14:26

Witam wszystkich! Minął już prawie tydzień od mojego powrotu z Tatr więc czas najwyższy napisać relacje z wyprawy i podzielić się wrażeniami. Od razu pisze że w górach tych byłem po raz pierwszy w życiu - do tej pory jeździłem tylko w ukochane Sudety jednakże pokusiłem się o tą zdradę i mam nadzieję że grzech ten zostanie mi wybaczony :wink: Co mnie do niego skusiło? A nic innego jak chęć poznawania nowego i "żyłka włóczykija" która jak mniemam gości w każdym z obecnych na tym forum.
Podróż z Poznania do Zakopanego (bo tam miałem wraz z dziewczyną zarezerwowane noclegi) minęła dość szybko jednak męcząco gdyż jechaliśmy niemal dwanaście godzin bezpośrednim pociągiem i to w nocy. Na miejscu byliśmy około ósmej rano i Zakopane przywitało nas deszczem. Nie zraziliśmy się jednak tym i gdyby nie fakt że mieliśmy nieprzespaną noc jeszcze tego dnia ruszylibyśmy na szlak, jednakże zmęczenie wygrało i skończyło się na poznawaniu jeno najbliższych okolic naszej kwatery i Zakopanego.
Na drugi dzień jednak hardo ruszyliśmy w góry - cel pierwszy - Giewont. Jeżeli chodzi o pogodę to cały czas po niebie przewalały się ciemne chmury, raz padało, raz przestawało, raz jeno mżyło - ale szło się mimo wszystko dobrze i przyjemnie. Jednakże osiągnąwszy Kondracką Przełęcz weszliśmy w gęste chmury i od tej pory wędrowaliśmy w "mleku" Samo wejście na Giewont było dość ciekawe i niebezpieczne zarazem - skały były mokre przez co bardzo śliskie i trzeba było maksymalnego skupienia - zwłaszcza że po raz pierwszy w życiu miałem do czynienia z łańcuchami :wink: Widok ze szczytu niestety marny ze względu na chmury, tylko kilka razy mogliśmy dojrzeć w powiewach wiatru przeganiającego chmury Zakopane. Drogę powrotną obraliśmy ta samą gdyż późna godzina nie pozwalała już na dalsze wędrówki, racząc się herbatką w schronisku na Kondratowej Hali.
Dzień drugi - kolejny szczytny cel, tym razem Kasprowy Wierch - oczywiście pieszo a nie kolejką :wink: W porównaniu z Giewontem droga bardziej pięła się w górę i czuć było większe zmęczenie, jednakże owo zmęczenie mogę zaliczyć do kategorii zmęczeń przyjemnych :) Jeżeli chodzi o minusy to muszę tylko powiedzieć o ilości turystów. W końcowej fazie wchodzenia na szczyt szło się niemal gęsiego, z ciekawostek mogę dodać że po drodze nie widzieliśmy niestety kozic ani świstaków jeno również ciekawe gatunki zwierząt takie jak: blondynka na szpilkach i stado dzikich dresiarz w adidasach - ci ostatni sprawiali wrażenie groźnych więc trzeba było zejść im z drogi.
Po zdobyciu Kasprowego (również całego w chmurach choć po drodze świeciło słonko) ruszyliśmy dalej - moim cichym celem było zdobyć w czasie tej wyprawy w Tatry jakiś szczyt powyżej dwóch tysięcy metrów. Perspektywa ta spędzała mi sen z powiek jako że tak wysoko nigdy do tej pory nie byłe. Dlatego też dalej udaliśmy się czerwonym szlakiem w kierunku szczytu Liliowe (1952m n.p.m) aby po drodze wspiąć się na szczyt Beskid - 2012 m n.p.m. Uczucie nie powiem przednie mną ogarnęło gdy na nim stanąłem. Perspektywa że jestem tak wysoko... ach, pewnie sami wiecie... Dalej zeszliśmy do schroniska Murowaniec coś przekąsić ciepłego i niebieskim szlakiem doszliśmy do Zakopanego.
Kolejny dzień i kolejna podróż. Tym razem nie wspinaliśmy się wysoko po szczytach jeno chodziliśmy po lasach dolnego regla. Wystartowaliśmy z Toporowej Cyrhli poprzez Waksmudzką Równień do Wodogrzmotów Mickiewicza i schroniska w Dolinie Roztoki. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie właśnie to schronisko ponieważ ze wszystkich w których byliśmy w Tatrach, to właśnie w tym panował niesamowity spokój, tak jakby liczna stonka o nim zupełnie zapomniała lub przegapiła je na mapach. Duży plus dla niego :) Jeżeli chodzi o pogodę to do połowy dnia świeciło piękne słoneczko, następnie zebrały się chmury i znowuż zmoczył nas deszcz. Wracaliśmy busikiem z Polany Palenicy do Zakopca.
Mimo deszczu dni mijały szybko. Szczerze mówiąc byłem po raz pierwszy w górach w taka pogodę na dłuższą metę. Czy był to minus? Trudno mi powiedzieć z racji tej iż widząc osnute chmurami i mgłą wierzchołki gór człowiekowi wydawało się że przeniósł się do zupełnie innego świata, gdzie zza skały wyskoczy zaraz krasnolud, gdzie napotka się na swej drodze drużynę z Władcy Pierścieni a po niebie zaszybuje Nazgul (pozdro dla fanów Tolkiena :) )
Piątek - tym razem ruszyliśmy z Polany Palenicy do Morskiego Oka. Cóż, droga dość monotonna i strasznie się dłużąca, wszędzie pełno ludzi. Dobrze tylko że czasami trafiał się ładny widok i możliwość zrobienia ciekawej fotki. Po drodze mijają nas wypchane stonką bryczki konne z turystami w środku - cena - tylko 30zł za podwiezienie - żenada. W schronisku nad Morskim Okiem również zatrzęsienie turystów dlatego czym prędzej udaliśmy się w dalsza drogę dookoła Morskiego Oka - mijając drogowskaz na Rysy wiedziałem że jeszcze kiedyś tędy przejdę wspinając się na najwyższy w Polsce szczyt. W czasie tej wyprawy musiałem go sobie jednak odpuścić ze względu że po pierwsze - było już późno - po drugie była zła pogoda i po trzecie moja towarzyszka przygód raczej nie dałaby rady wspiąć się ze mną. Ale jak wiadomo co się odwlecze, to nie uciecze.
Następny dzień minął nam na leniuchowaniu więc nie będę nim się specjalnie zajmował. Jedyne co mogę stwierdzić to to, że tego dnia poczułem że powoli zaczynają boleć mnie kolana i odnowiła mi się stara kontuzja - zbyt duży wysiłek? Trudno mi to powiedzieć gdyż zbyt dużych odległości dziennie nie pokonywaliśmy.
Niedziela przywitała nas pięknym słońcem i niemal bezchmurnym niebem. Czym prędzej wylegliśmy z łóżek i znaleźliśmy się na szlaku - pierwszy cel - Rusinowa Polana - wszędzie pełno turystów i owiec z których szczególnie cieszyła się moja dziewczyna. Poza tym bacówka i świeże, ciepłe oscypki - pycha :) Dalej ruszyliśmy na górę Gęsia Szyja (1490m n.p.m.) Widok ze szczytu przepiękny!!! Znajduje się tu kilka skałek na które można się dodatkowo wspiąć, siedząc na nich nad przepaścią można chłonąć przepiękna panoramę Tatr - cudo!
Niestety był to już ostatni nasz pełny dzień w Tatrzańskim Parku Narodowym. W poniedziałek znowu padało, pociąg powrotny i znowu Poznań. W sumie dobrze że tego dnia wyjechaliśmy bo przynajmniej uciekliśmy przed powodzią... Z minusów muszę dodać że moje kolana wysiadły na maksa i miałem problemy z chodzeniem. Na obecną chwilę jest już znacznie lepiej acz i tak muszę jeszcze troszkę poczekać zanim ruszę na kolejną przygodę, tym razem w Sudety na GSS. Poza tym muszę sie pochwalić że nazbierałem sobie tyle GOTów że mogę iść śmiało na weryfikacje po nową odznakę ha ha 8)

Pod tymi linkami zamieszczam foteczki.
http://Raubritter.fotosik.pl/albumy/477025.html
oraz http://Raubritter.fotosik.pl/albumy/477179.html
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 27-07-2008 19:30

O szalony, przegonisz mnie niedlugo z tymi odznakami;) eeej super wyprawa, ja bylam w Tatrach z 5 lat temu (jeden jedyny raz) i zdobylam szczyty podobnie do Twoich :) no, tak prawie, bo mialam szczescie z pogoda podobne jak Ty - na 12 dni pobytu 7 dni z rzedu non stop lalo:/
to lecz kolanka, ja pozdrawiam jeszcze znad morza;)

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 27-07-2008 19:38

Taja pisze:O szalony, przegonisz mnie niedlugo z tymi odznakami;)


eee raczej nie bo teraz po kolejną muszę rok odczekać :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: tomuch » 27-07-2008 22:26

szkoda, że pogoda nie dopisała, ale i tak pewnie będzie to niezapomniana wyprawa :)
i fajne traski wybrałeś

PS. jak w tej chwili wygląda ceprostrada do Morskiego Oka? (w sensie, jak bardzo rozkopana/rozwalona etc.)

PPS. na jaką teraz odznakę zbierasz goty? :)
Oko wszystko widzi

W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!

http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 28-07-2008 09:10

Ceprostrada była w kilku miejscach po bokach rozkopana ale nic strasznego ale słyszałem że teraz po tych ulewnych deszczach i powodzi dość mocno została uszkodzona i w kilku miejscach sie obsunęła.

Heh, jeżeli chodzi o odznakę to teraz o małą srebrna będę walczył bo niedawno zacząłem dopiero zbierać GOTy :oops: Czyli mam małą brązową.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 28-07-2008 16:59

No Panocku!! Zacna wyprawa! W Tatrach nie tak łatwo trafić na dobrą pogodę. Po Twojeje relacji widzę, że załapałeś bakcylka na wyższe góry niźli Sudety nasze kochane..?!

Myślę, że wybrałeś trasy w sam raz na pierwszy wypad.
Poza tym gratuluję wyboru Polany Rusinowej i Gęsiej Szyi w pogodny dzień - panormaki stamtąd są bajeczne!
I plus za Roztokę :P !

A teraz kilka uwag: :evil:

1. będąc w okolicach Morskiego Oka, powinniście zajrzeć nad Czarny Staw pod Rysami
2. brakuje mi fotek z cmentarza na Pęksowym Brzysku w Zakopanem

I kilka pytań: :D

1. Jak wrażenia po łażeniu po skałach i wspinania się po łańcuchach?
2. Czy zrobiło na Tobie wrażenie Morskie Oko?
3. Lubisz inne góry poza Sudetami, a w szczególności Taterki :twisted: , wrócisz tam? :P
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 28-07-2008 21:07

Dziękuje Satanie za uznanie i już odpowiadam na pytania :)

Fakt faktem załapałem bakcyla na wysokie góry, to prawda i tego nie ukrywam - w Tatry wrócę na pewno na jesień - wrzesień lub początek października.

Czarnego Stawu pod Rysami nie odwiedziłem gdyż już nie strarczyło po prosty czasu (w ten dzień jak poszliśmy nad Morskie Oko dość późno wyszliśmy) a jeżeli chodzi o cmentarz na Pęksowym Brzysku w Zakopanem to hmm... szczerze dopiero teraz sie dowiedziałem że coś takiego istnieje :roll:

Jakie wrażenia po łażeniu po skałach i wspinaniu się po łańcuchach? Jak najbardziej pozytywne, super :) Zwłaszcza że jak z nich korzystaliśmy było hardcorowo slisko i mokro i to właśnie dodawało w tym pikanterii :twisted:

Morsie Oko oczywiście bardzo sie spodobało, to właśnie przy nim poczyłem się jak w zupełnie innym swiecie patrząc na przewalające się nad szczytami chmury...

Zaprawdę piekny i udany mimo pogody był to wyjad :)

No ale wiadomo... Sudety na pierwszym miejscu :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2611
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 28-07-2008 21:24

Raubritter pisze:Morsie Oko oczywiście bardzo sie spodobało, to właśnie przy nim poczyłem się jak w zupełnie innym swiecie patrząc na przewalające się nad szczytami chmury...



...jedyna słuszna odpowiedź!

Też będę na jesieni w Tatrach...tzn, chyba będę, bo jeszcze Szef musi dać mi 5 dni urlopu, ale ja ładuję się na słowacką stronę.

Raubritter pisze: a jeżeli chodzi o cmentarz na Pęksowym Brzysku w Zakopanem to hmm... szczerze dopiero teraz sie dowiedziałem że coś takiego istnieje


Jest położony o 5 min spacerem od Krupówek w stronę Gubałówki. Warto tam zajrzeć.

http://z-ne.pl/s,docid,pol,zakopane,0,0,21759.html
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.


Wróć do „Relacje z wypraw”