ecowarrior tam kiedyś nocował i sobie chwalił, dlatego tam poszliśmy. ale obsługa była inna - może to jest odpowiedź. natomiast jeśli chodzi o Orzeł, to nie spałem, ale większość opinii stwierdzała, że klimat tam gorszy od Sowy. zresztą dzwoniłem tam w piątek i na sobotę mieli już full.
jeszcze odnośnie hasła, że jak byli zmęczeni to powinni nas wywalić - to nie jest kapitalizm, to jest właśnie zachowanie żywcem wzięte z socjalizmu, gdzie klientów mieli w d... . rozumiem jeszcze sytuację, że np. na stronie www schroniska jest podane, że dnia takiego a takiego mają zamknięte - ale nie że człowiek przychodzi zmęczony po trasie do obiektu zapraszającego wszystkich w swe progi, a tam zamknięte na głucho i radź sobie dalej sam.
Schronisko Sowa
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2087
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
Przeczy to samej nazwie "schronisko"
Dla mnie rezerwacje powinny być nie ważne w takim stopniu w jakim są dzisiaj. Jeżeli ktoś stawia dom i nazywa je schroniskiem powinien przyjmować w swe progi każdego zbłąkanego i zmęczonego trasą turystę nawet jak mu nie zadzwoni i nie zarezerwuje noclegu i kropka basta 
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Sowa twierdziła, że na glebę nie przyjmuje z powodu przepisów przeciwpożarowych. tyle tylko, że obiekty PTTK przyjmują
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:...jeśli chodzi o Orzeł, to nie spałem, ale większość opinii stwierdzała, że klimat tam gorszy od Sowy. zresztą dzwoniłem tam w piątek i na sobotę mieli już full.
Hm...czytając Twoje posty aż dziw bierze, że sudeckie obiekty chylą się ku upadkowi, bo nie ma turystów.
Bo przecież piszemy o jakiś tam Sowich, w jakimś tam listopado-grudniu, czyli martwym sezonie w niezbyt popularnym paśmie w sensie ogólnokrajowym.
A tu? "Orzeł" full. "Sowa" full.
Albo gospodarze łżą jak...albo nic mnie już w tym kraju nie zadziwi
Pudelek pisze:Sowa twierdziła, że na glebę nie przyjmuje z powodu przepisów przeciwpożarowych. tyle tylko, że obiekty PTTK przyjmują
I co z tego, że PTTK kładzie na glebę. Kładą ich sprawa, prywatne schroniska nie muszą.
Poza tym nie każde PTTK kładzie( => Murowaniec podobno zawiesił takową działalność).
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
w Orle chyba nie kłamali, bo jeszcze rano podobno tam było sporo osób.
a co gleby to nie twierdzę, że muszą (bo nie muszą), tylko właśnie dlatego wolę PTTK bo tam w większości schronisk kładą.
a co gleby to nie twierdzę, że muszą (bo nie muszą), tylko właśnie dlatego wolę PTTK bo tam w większości schronisk kładą.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Satan pisze:I co z tego, że PTTK kładzie na glebę. Kładą ich sprawa, prywatne schroniska nie muszą.
Poza tym nie każde PTTK kładzie( => Murowaniec podobno zawiesił takową działalność).
Murowaniec oficjalnie nie przyjmuje na glebę ze względu na bliżej niesprecyzowany remont... ale nieoficjalnie sprawa wygląda inaczej...
Oko wszystko widzi
W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!
http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be
W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!
http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Satan pisze:Pudelek pisze:a co gleby to nie twierdzę, że muszą (bo nie muszą), tylko właśnie dlatego wolę PTTK bo tam w większości schronisk kładą.
A fajnie byłoby, żeby jeszcze te nasze peteteki do końca przestrzegały regulaminu PTTK, oj byłoby super...
a których konkretnie nie przestrzegają?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Regulamin Schroniska PTTK stawia dzierżawcy schroniska takie oto wymagania(załącznik do uchwały nr 100/97 Prezydium ZG PTTK z dnia 14.02.1997r, przyjęty uchwałą Prezydium ZG PTTK nr 123/2003r z dnia 28.11.2003r)
Punkt 3:
Schronisko zapewnia co najmniej:
- nocleg w warunkach turystycznych
- proste posiłki i ciepłe napoje
- wrzątek do naczyń własnych lub w cenie nieprzekraczającej kosztów
- ciepłą wodę do mycia
- nieodpłatne korzystanie z kuchni turystycznej - pomieszczenia umożliwiającego przygotowanie posiłku we własnym zakresie, także przy użyciu kuchenki turystycznej
- spożycie w jadalni posiłków przygotowanych we własnym zakresie
- wykorzystanie jadalni w charakterze świetlicy poza okresem wydawania posiłków
- korzystanie z apteczki wyposażonej w środki pierwszej pomocy
- turystom nocującym w schronisku możliwość przechowania ekwipunku oraz suszenia odzieży i obuwia, a także naprawy sprzętu turystycznego we własnym zakresie
Co do ceny za wrzątek - ktoś obliczył kiedyś, że za litr wrzątku powinniśmy płacić max 50gr, przy produkcji jego za pomocą energii elektrycznej, lub max 20gr za litr wrzątku, gdy gotowanie wody odbywa się na piecu opalanym węglem lub drewnem.
Legenda:
czarny - mam duuuuże wątpliwości, czy wszystkie obiekty PTTK , dają taką możliwość
czerwony - jestem na 99% przekonany, że nie dają takiej możliwości...
Punkt 3:
Schronisko zapewnia co najmniej:
- nocleg w warunkach turystycznych
- proste posiłki i ciepłe napoje
- wrzątek do naczyń własnych lub w cenie nieprzekraczającej kosztów
- ciepłą wodę do mycia
- nieodpłatne korzystanie z kuchni turystycznej - pomieszczenia umożliwiającego przygotowanie posiłku we własnym zakresie, także przy użyciu kuchenki turystycznej
- spożycie w jadalni posiłków przygotowanych we własnym zakresie
- wykorzystanie jadalni w charakterze świetlicy poza okresem wydawania posiłków
- korzystanie z apteczki wyposażonej w środki pierwszej pomocy
- turystom nocującym w schronisku możliwość przechowania ekwipunku oraz suszenia odzieży i obuwia, a także naprawy sprzętu turystycznego we własnym zakresie
Co do ceny za wrzątek - ktoś obliczył kiedyś, że za litr wrzątku powinniśmy płacić max 50gr, przy produkcji jego za pomocą energii elektrycznej, lub max 20gr za litr wrzątku, gdy gotowanie wody odbywa się na piecu opalanym węglem lub drewnem.
Legenda:
czarny - mam duuuuże wątpliwości, czy wszystkie obiekty PTTK , dają taką możliwość
czerwony - jestem na 99% przekonany, że nie dają takiej możliwości...
Ostatnio zmieniony 11-12-2008 22:02 przez Satan, łącznie zmieniany 1 raz.
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
odnosnie regulaminu- pamietam jak kiedys na turbaczu zapytalismy czy wrzatek jest platny- a babka nam mowi ze 2 zl., to my pytamy czy za litr czy jak a babka ze "niezaleznie od wielkosci naczynia"- wiekszosc ludzi przynosilo blaszane kubki, czasem jakis termos wpadl.. wiec my drugi raz zapytalismy czy niezaleznie od wielkosci naczynia (tak zeby wszyscy slyszeli na sali- a bylo pelno, jakis rajd przechodzil-mial sie kto za nami wstawic..), skoro tak..
pol godziny szukalismy w rejonie tak duzego wiadra, niebylo do konca czyste ale kto o tym mysli w takich wznioslych chwilach!! ale sie oplacilo!!! pol sali pilo herbatke tego dnia za darmo- a my zyskalismy duzo nowych znajomych
pol godziny szukalismy w rejonie tak duzego wiadra, niebylo do konca czyste ale kto o tym mysli w takich wznioslych chwilach!! ale sie oplacilo!!! pol sali pilo herbatke tego dnia za darmo- a my zyskalismy duzo nowych znajomych
Satan pisze:- wrzątek do naczyń własnych lub w cenie nieprzekraczającej kosztów
- ciepłą wodę do mycia
- nieodpłatne korzystanie z kuchni turystycznej - pomieszczenia umożliwiającego przygotowanie posiłku we własnym zakresie, także przy użyciu kuchenki turystycznej
- spożycie w jadalni posiłków przygotowanych we własnym zakresie
- wykorzystanie jadalni w charakterze świetlicy poza okresem wydawania posiłków
- korzystanie z apteczki wyposażonej w środki pierwszej pomocy
- turystom nocującym w schronisku możliwość przechowania ekwipunku oraz suszenia odzieży i obuwia, a także naprawy sprzętu turystycznego we własnym zakresie
Chyba to wszystko zapewnia schronisko "Na Śnieżniku". Mam jedynie wątpliwości co do apteczki
-
Gość
Przeczytałem jeszcze raz pierwszego posta w temacie i dla mnie żale wylewane na Sowę nie mają żadnych podstaw.
Dalej uważam, że jest to bardzo przyzwoite schronisko z o.k. obsługą.
W temacie rezerwacji: obsługa Wam jasno dała do zrozumienia, że sytuacja zmienia się, że oni nie są pewni czy duża grupa zostanie na dłużej czy też nie. Przecież to nie ich wina, że czasami grupy podejmują decyzje na zasadzie rzut monetą.
Okazało się że są wolne miejsca więc Wam je zarezerwowano. Powtórzę jeszcze raz powinni sobie odpuścić Pudelka z grupą i odmówić Wam rezerwacji. Jednak byliście nachalni, chcieliście mimo wszystko spać w Sowie nawet kosztem standartu.
Nie można mieć pretensji, że Sowa nie działała na maksa. To tak jakby zgodzić się na nocleg w obiekcie X, w którym przez kilka dni z przyczyn obiektywnych nie było prądu a później żalić się z tym na forum.
Co do ciepłego posiłku gdybyście byli naprawdę głodni to macie 10 minut dalej Orła.
Co do samego klimatu w galerii Pudelka widać, że wnętrze Sowy jest naprawdę ładne, no bo jest obiektywnie super ale lepiej użalać się, że nie ma klimatu.
Myślę, że przyczyna tych żalów jest zupełnie inna. Mam wrażenie, że ta wycieczka Pudelka z ekipą była w stylu wycieczek imprezowych. Przejść trochę w górach, cała noc grać na gitarach i zalać mordę piwem. I obsługa o 22:00 zgodnie z planem zamknęła bufet i Was wszystkich kulturalnie pogoniła do łóżek.
Ja powtórzę jeszcze raz Sowę oceniam bardzo wysoko. Zawsze byłem tam bardzo kulturalnie przyjmowany to doskonałe miejsce dla prawdziwych turystów dla ludzi co potrafią cały dzień wędrować po górach i nie ma niebezpieczeństwa, że w tym uroczym miejscu o 3 rano obudzi ryk pijackiej meliny. Prawdziwemu turyście nie przeszkadzają aż tak małe pokoje. Za to jest ciepła woda całodobowo, nocleg w pościeli bez dodatkowej opłaty, czyli standart niemożliwy do osiągnięcia w większości wychwalanych PTTK-ów.
Szkoda, że tutaj spadają gromy na przyzwoity obiekt. Mnie to smuci.
Dla mnie gospodarze Sowy to ludzie z pasją oni podtrzymują turystykę tradycyjną, która ginie. W środku bardzo często gra Stare Dobre Małżeństwo i tak zwana stonka, która najkrótszą drogą podąża na szczyt Sowy może zakosztować tego klimatu. Co roku jest też organizowany bieg narciarski o Puchar Sowy... i wiele innych rzeczy.
I na koniec coś optymistycznego. Latem 2007 szedłem przez Góry Wałbrzyskie do Sowy. Okolice Andrzejówki zero ludzi na szlakach, w samej Andrzejówce nikt nie nocuje a Sowa zapełniona. W Sowie prawie wszystkie miejsca zajęte: rodziny z dziećmi, studenci. Jest bardzo kulturalnie, super klimat.
Powtarzam raz jeszcze Sowa to wspaniałe miejsce dla prawdziwych entuzjastów turystyki dla ludzi co potrafią cały dzień wędrować po górach i nie straszne są im małe pokoje i potrafią zrozumieć, że gospodarz też ma prawo być zmęczony. A, że prawdziwi turyści są na wymarciu to gospodarze muszą ratować się grupami zorganizowanymi, wycieczkami szkolnymi czy też organizować jakieś osiemnastki. Po takich grupach zorganizowanych może być duży niesmak. I pamiętajmy, że z powodu upadku turystyki tradycyjnej Chatka Cyborga została zamieniona na pensjonat dla Pań na koturnach i w sukniach balowych
a Sowa nadal jest otwarta dla prawdziwych turystów.
Rafał
P.S. W pełni popieram gospodarzy w temacie zakazu spania na podłodze. Piękna sala kominkowa to nie miejsce gdzie można leżeć
jak w bacówce. W sali kominkowej siedzi się na wygodnych krzesłach
i słucha muzyki lub gra na pianinie, które kilka razy widziałem w Sowie.
Rezerwacja noclegów też jest o.k., nie ma żadnego problemu z dodzwonieniem się do Sowy. Dobrze, że zamykają bufet o 22
i grzecznie zwracają uwagę, że nie warto zalewać się na umór piwem.
Dalej uważam, że jest to bardzo przyzwoite schronisko z o.k. obsługą.
W temacie rezerwacji: obsługa Wam jasno dała do zrozumienia, że sytuacja zmienia się, że oni nie są pewni czy duża grupa zostanie na dłużej czy też nie. Przecież to nie ich wina, że czasami grupy podejmują decyzje na zasadzie rzut monetą.
Okazało się że są wolne miejsca więc Wam je zarezerwowano. Powtórzę jeszcze raz powinni sobie odpuścić Pudelka z grupą i odmówić Wam rezerwacji. Jednak byliście nachalni, chcieliście mimo wszystko spać w Sowie nawet kosztem standartu.
Nie można mieć pretensji, że Sowa nie działała na maksa. To tak jakby zgodzić się na nocleg w obiekcie X, w którym przez kilka dni z przyczyn obiektywnych nie było prądu a później żalić się z tym na forum.
Co do ciepłego posiłku gdybyście byli naprawdę głodni to macie 10 minut dalej Orła.
Co do samego klimatu w galerii Pudelka widać, że wnętrze Sowy jest naprawdę ładne, no bo jest obiektywnie super ale lepiej użalać się, że nie ma klimatu.
Myślę, że przyczyna tych żalów jest zupełnie inna. Mam wrażenie, że ta wycieczka Pudelka z ekipą była w stylu wycieczek imprezowych. Przejść trochę w górach, cała noc grać na gitarach i zalać mordę piwem. I obsługa o 22:00 zgodnie z planem zamknęła bufet i Was wszystkich kulturalnie pogoniła do łóżek.
Ja powtórzę jeszcze raz Sowę oceniam bardzo wysoko. Zawsze byłem tam bardzo kulturalnie przyjmowany to doskonałe miejsce dla prawdziwych turystów dla ludzi co potrafią cały dzień wędrować po górach i nie ma niebezpieczeństwa, że w tym uroczym miejscu o 3 rano obudzi ryk pijackiej meliny. Prawdziwemu turyście nie przeszkadzają aż tak małe pokoje. Za to jest ciepła woda całodobowo, nocleg w pościeli bez dodatkowej opłaty, czyli standart niemożliwy do osiągnięcia w większości wychwalanych PTTK-ów.
Szkoda, że tutaj spadają gromy na przyzwoity obiekt. Mnie to smuci.
Dla mnie gospodarze Sowy to ludzie z pasją oni podtrzymują turystykę tradycyjną, która ginie. W środku bardzo często gra Stare Dobre Małżeństwo i tak zwana stonka, która najkrótszą drogą podąża na szczyt Sowy może zakosztować tego klimatu. Co roku jest też organizowany bieg narciarski o Puchar Sowy... i wiele innych rzeczy.
I na koniec coś optymistycznego. Latem 2007 szedłem przez Góry Wałbrzyskie do Sowy. Okolice Andrzejówki zero ludzi na szlakach, w samej Andrzejówce nikt nie nocuje a Sowa zapełniona. W Sowie prawie wszystkie miejsca zajęte: rodziny z dziećmi, studenci. Jest bardzo kulturalnie, super klimat.
Powtarzam raz jeszcze Sowa to wspaniałe miejsce dla prawdziwych entuzjastów turystyki dla ludzi co potrafią cały dzień wędrować po górach i nie straszne są im małe pokoje i potrafią zrozumieć, że gospodarz też ma prawo być zmęczony. A, że prawdziwi turyści są na wymarciu to gospodarze muszą ratować się grupami zorganizowanymi, wycieczkami szkolnymi czy też organizować jakieś osiemnastki. Po takich grupach zorganizowanych może być duży niesmak. I pamiętajmy, że z powodu upadku turystyki tradycyjnej Chatka Cyborga została zamieniona na pensjonat dla Pań na koturnach i w sukniach balowych
a Sowa nadal jest otwarta dla prawdziwych turystów.
Rafał
P.S. W pełni popieram gospodarzy w temacie zakazu spania na podłodze. Piękna sala kominkowa to nie miejsce gdzie można leżeć
jak w bacówce. W sali kominkowej siedzi się na wygodnych krzesłach
i słucha muzyki lub gra na pianinie, które kilka razy widziałem w Sowie.
Rezerwacja noclegów też jest o.k., nie ma żadnego problemu z dodzwonieniem się do Sowy. Dobrze, że zamykają bufet o 22
i grzecznie zwracają uwagę, że nie warto zalewać się na umór piwem.
-
Gość
maluch pisze:a już myślałem, że ja mam pecha w życiu i mój przypadek był odosobniony.. Trafiłem do omawianego obiektu zeszłej jesieni z grupą około 10 osób. Obiekt był pusty, mimo że był to wieczór z soboty na niedzielę. Obsługa z łaską zgodziła się udzielić noclegu, jednak odmówiono nam wydania jakiegokolwiek jedzenia..Wczesniej zapoznając się z ofertą czytaliśmy że jest bufet.. Obsługa zachowywała sie na tyle antypatycznie, że koło 22 opuściliśmy obiekt. Dobrze że mieliśmy zaparkowane na dole auta i nie wszyscy uraczyli się już piwem (piwo mieli dobre)
Co za przedziwna logika. Krytykujesz obiekt, że nie było nic do zjedzenia. Ok masz prawo do tego, tylko że jeśli głodna grupa osób siedzi
do 22 bez jedzenia i sączy piwo to grupa ta nie jest głodna i podstawy do narzekania są bezpodstawne.
Sprawa noclegu: reguły gry są jasne REZERWUJESZ możesz zamówić też wyżywienie. Rezerwacja nie jest problemem. Przychodzicie bez rezerwacji a więc ponosicie ryzyko, że nie przyjmą Was na nocleg, jednak nocleg Wam zaoferowano tylko gospodarze nie byli przygotowani na kolację dla tak dużej grupy. Mogliście wykonać jeden telefon zarezerwować nocleg z kolacją a nie narzekać.
I co dalej chlejecie piwo do 22, gospodarz mówi jest 22 zamykamy bufet. Takie są reguły lokal zamyka się o 22. I oburzona grupa Malucha
zrywa ustne zapewnienie, że chcą nocować i po ciemku ucieka z tego uroczego miejsca w górach do swoich samochodów.
Dla mnie zwyczajny brak szacunku do gospodarzy i gór Sowich.
Rafał