Witam
Z racji tego, że miałem kilka dni wolnego i pogoda dopisywała, postanowiłem wyskoczyć w Karkonosze.
Wystartowałem do siebie pociągiem ok. 7.30 i po ponad siedmiu godzinach pociągiem byłem w Szklarskiej. Masakrycznie długo się jedzie (śr. prędkość wychodzi ok 40km/h), ale chociaż przedział miałem pusty.
Z racji tego, że było przed 15 postanowiłem nie szaleć i najkrótsza drogą do schroniska. W Szklarskiej pusto, tylko wycieczki szkolne, na trasie do Łabskiego nikogo, w Łabskim oprócz obsługi tylko jedna osoba (jak to określiła szefowa, taki starszy Niemiec - weteran górskich wycieczek) no i Ja.
Do zachodu było jeszcze trochę, więc postanowiłem się pokręcić po okolicy.
Rano wyruszyłem nie za wcześnie, bo około 9. Trasa mało oryginalna, ze schroniska na czerwony i czerwonym tak długo jak się da.
Minąłem Śnieżne Kotły, Szyszaka i kierowałem się dzielnie ku Przełączy Karkonoskiej.
Popas postanowiłem zrobić przy Odrodzeniu. Nowy dzierżawca wziął się ostro do roboty i pewnie będzie miał jej dużo. A i piwo się pojawiło.
Buty podeschły, więc w drogę. Szło się coraz gorzej, droga z Odrodzenia do Słonecznika zajęła mi prawie 2 godziny.
Z zazdrością patrzyłem z jaką lekkością na bieżkach mijały mnie czeskie emerytki, gdy ja grzązłem co krok po kolana w śniegu. Nie ma co, w przyszłym roku w bieżki muszę zainwestować.
Od Słonecznika już łatwiej do równi. Widoki kojarzyły mi się z Antarktydą lub Arktyką. Śnieg po horyzont.
Pod strzechę dotarłem przed 19. Tam też było pusto, tylko jedna rodzinka się wczasowała .
Rano miałem iść dalej, ale buty wciąż były mokre. Poza tym twarz miałem czerwoną (niestety nawet nie pomyślałem o żadnym kremie z filtrem), więc nie pozostało nic innego jak trasa Karpacz-dom.
Zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/franek1982/ ... sze042009#
przed świętami Karkonosze
przed świętami Karkonosze
Ostatnio zmieniony 26-04-2009 20:00 przez franek, łącznie zmieniany 2 razy.