Jak chodzę sam po takich odludnych szlakach to gwiżdżę lub lub uderzam kijkami po drzewach coby nie ustrzelił mnie jakiś niedowidzący lub napity gajowy.Czasem zdarza mi się że chodzę w nocy,wychodzę 20-21 a wracam w południe następnego dnia po całonocnym marszu,największego stracha mam pod wieczór jak zaczyna się ściemniać i rano jak się rozwidnia{to są pory myśliwych}.W nocy to przynajmniej widać że idzie człowiek bo świeciczołówka.tomaszll pisze:rafhak pisze:Z tymi pustkami latem w Sowich się nie zgodzę. Ruch turystyczny własnie wtedy tam rozkwita.
Pudelek, zapomniałeś o bacówce pod Wielką Sową
Latem 2007 roku dwa razy szedłem od Srebrnej Góry do Przełęczy Woliborskiej. Raz nie spotkałem nikogo, drugim razem tylko grupę na rowerach. Oczywiście było to w środku tygodnia.
Jednak im bliżej Wielkiej Sowy tym więcej ludzi i na samej Sowie spora grupa ludzi.
szwajcarka w rudawach, juz nie schronisko??
rafhak pisze:tomaszll pisze:Latem 2007 roku dwa razy szedłem od Srebrnej Góry do Przełęczy Woliborskiej. Raz nie spotkałem nikogo, drugim razem tylko grupę na rowerach. Oczywiście było to w środku tygodnia.
Podejrzewam, że idąc 5, 10, 15, 20 lat temu też byś spotkał mało osób.
Pewnie tak. Może trochę przesadziłem z tymi pustkami na Wielkiej Sowie. Chciałem napisać, że nie ma tam bardzo dużego ruchu turystycznego w centralnych miejscach a na bocznych szlakach ruch ten już zanika.
Latem trochę ludzi idzie na Wielką Sowę z dołu Rzeczki, czy od bacówki albo od Przełęczy Jugowskiej. Od Przełęczy Jugowskiej szedłem wiele razy i na odcinku (4km) do Wielkiej Sowy nigdy nie naliczyłem więcej niż 10 spotkań, średnio 5-6 spotkań. Dane latem w środku tygodnia. Parking na Jugowskiej też prawie pusty.
Również na szlaku Sokołowsko - Andrzejówka - Walim latem 2007 nie spotkałem żywej duszy
wiem ze czesc osob moze uznac z poczatku ten post za totalny offtop, wiec z gory przepraszam, ale jak dla mnie ma on duzy zwiazek z tematem..
pare dni temu bylismy na ukrainie w miasteczku bereżany, zajechalismy wieczorem do przydroznego hoteliku zapytac czy sa noclegi.. wolnych miejsc akurat nie bylo, bo byla to sobota i wszytskie kwatery w calym miasteczku byly pozajmowane do granic mozliwosci gosciami weselnymi..
bylo to miasto- nie gory, byl srodek maja nie wczesna wiosna, opiekun obiektu wiedzial ze przyjechalismy autem bo widzial je z okna, byl to hotel a nie schronisko ktore niby ma regulamin.. i wiecie co zrobil?? najpierw nas przez 10min przepraszal ze nie ma miejsc a potem zadzwonil do swojego syna zeby nas przenocowal w swoim prywatnym mieszkaniu, wsiadl z nami do auta zeby nas wlasciwie pokierowac na obrzeza miasteczka gdzie ten syn mieszkal, a na miejscu czekal na nas caly pokoj, bo rodzina stloczyla sie w drugim, dostep do kuchni, lazienki, kibla, reczniczki, ciepla herbata.. az nam bylo troche glupio, ze moze przeszkadzamy rodzince w sobotnie popoludnie albo co..
nie wiem ale caly czas mialam przed oczami szwajcarke i inne wspaniale pseudoschroniska, gdzie gosciowi zaluje sie kawalka podlogi a zeby laskawie przyjeli pod dach trzeba dzwonic i meldowac sie z rezerwacjami..
zawsze mozna byc czlowiekiem tylko trzeba chciec...
pare dni temu bylismy na ukrainie w miasteczku bereżany, zajechalismy wieczorem do przydroznego hoteliku zapytac czy sa noclegi.. wolnych miejsc akurat nie bylo, bo byla to sobota i wszytskie kwatery w calym miasteczku byly pozajmowane do granic mozliwosci gosciami weselnymi..
bylo to miasto- nie gory, byl srodek maja nie wczesna wiosna, opiekun obiektu wiedzial ze przyjechalismy autem bo widzial je z okna, byl to hotel a nie schronisko ktore niby ma regulamin.. i wiecie co zrobil?? najpierw nas przez 10min przepraszal ze nie ma miejsc a potem zadzwonil do swojego syna zeby nas przenocowal w swoim prywatnym mieszkaniu, wsiadl z nami do auta zeby nas wlasciwie pokierowac na obrzeza miasteczka gdzie ten syn mieszkal, a na miejscu czekal na nas caly pokoj, bo rodzina stloczyla sie w drugim, dostep do kuchni, lazienki, kibla, reczniczki, ciepla herbata.. az nam bylo troche glupio, ze moze przeszkadzamy rodzince w sobotnie popoludnie albo co..
nie wiem ale caly czas mialam przed oczami szwajcarke i inne wspaniale pseudoschroniska, gdzie gosciowi zaluje sie kawalka podlogi a zeby laskawie przyjeli pod dach trzeba dzwonic i meldowac sie z rezerwacjami..
zawsze mozna byc czlowiekiem tylko trzeba chciec...
buba1 pisze:pare dni temu bylismy na ukrainie w miasteczku bereżany, zajechalismy wieczorem do przydroznego hoteliku zapytac czy sa noclegi.. wolnych miejsc akurat nie bylo, bo byla to sobota i wszytskie kwatery w calym miasteczku byly pozajmowane do granic mozliwosci gosciami weselnymi..
bylo to miasto- nie gory, byl srodek maja nie wczesna wiosna, opiekun obiektu wiedzial ze przyjechalismy autem bo widzial je z okna, byl to hotel a nie schronisko ktore niby ma regulamin.. i wiecie co zrobil?? najpierw nas przez 10min przepraszal ze nie ma miejsc a potem zadzwonil do swojego syna zeby nas przenocowal w swoim prywatnym mieszkaniu, wsiadl z nami do auta zeby nas wlasciwie pokierowac na obrzeza miasteczka gdzie ten syn mieszkal, a na miejscu czekal na nas caly pokoj, bo rodzina stloczyla sie w drugim, dostep do kuchni, lazienki, kibla, reczniczki, ciepla herbata...
Ech...cała Ukraina, miałem podobnie w pewnej wioseczce pod Borżawą - tzn przekimali nas za darmo, a sami tłoczyli się w drugim pokoju. Oczywiście rano zapałciliśmy im z nawiązką (kasę zostawilismy pod doniczką, bo w życiu by nie wzięli
Też przepraszam za off-top i czekam na fotki z Ukrainy...a miałem bubie mapy zeskanować...
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
apollo pisze:Mnie się podobna sytuacja (jak Bubie) przydarzyła na Hali Boraczej - chłopak z obsługi odstąpił mi swój pokój - i jeszcze grubą pierzynę oddał. Było to już parę lat temu, więc nie wiem, czy jeszcze tam pracuje.
A mnie na Starych Wierchach nikt niczego nie odstąpił, jeszcze mnie przegonili i już tam nie pracują...
ecowarrior pisze:A mnie na Starych Wierchach nikt niczego nie odstąpił, jeszcze mnie przegonili i już tam nie pracują...
A kiedy to było? Bo we wrześniu 2007 byli uprzejmi do obrzydzenia
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice
Czyli załapałem sie na nową ekipę, sympatyczniejsza ekipę
.... albo stara próbowała zmienić wyrok zmianą stosunku do turystów 
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
- ecowarrior
- stary wyga
- Posty: 1008
- Rejestracja: 28-10-2007 13:38
- Lokalizacja: Zdzieszowice