Urlop w Sudetach

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alicja » 30-08-2009 21:25

Witam po urlopie,
no, cudnie było....Masyw Śnieżnika to piękny zakątek naszego kraju.
Były i minusy, ale po kolei.
Wybrałam się na mój urlop wykorzystując ofertę dojazdową PKP i PKS z Gdańska do Międzygórza. W Międzygórzu przywitała mnie słoneczna pogoda, która utrzymywała się mniej więcej na tym samym poziomie do samego końca mojego pobytu.
Pierwsze wrażenia z tej miejscowości: otóż wieś urokliwa, bardzo klimatyczna, o charakterze alpejsko-szwajcarskim, położona między górami, jak sama nazwa wskazuje.
Ma wiele zalet. Od niej wychodzi wiele szlaków na szczyty Masywu. W ciągu tygodnia ma niewielu turystów, większość przyjeżdża na weekend przeważnie z dziećmi, żeby pokazać im ogród bajek (osobiście nie weszłam na teren ogrodu, ale kilka razy mijałam to miejsce) choćby idąc do Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej i nie tylko. Miejscowość znana jest z drugiego co do wysokości w Sudetach wodospadu. Wodospad Wilczki to naprawdę niesamowite miejsce jak i sama rzeka Wilczka ciągnąca się przez całe Międzygórze. Niesamowite wrażenie robi też zapora wodna dzięki swoim gabarytom i nowoczesnej konstrukcji. Można przejść nad nią stalowym mostem. Kto ma lęk przestrzeni, będzie miał zapewne opory, bo spód mostu zbudowany jest z metalowej kratownicy, przez którą wszystko widać. Jedna osoba, która była tam ze mną szybko uciekała z tego mostu - odczuwała lęk.
Taka mała miejscowość posiada 2 kościoły, ale do żadnego nie udało mi się niestety wejść. Jeden powstał w XVIII w. - św. Józefa, drugi w XIX w. - św. Krzyża.
Moje negatywne odczucia: odniosłam wrażenie, jakby ta wieś była niczyja, nie czuje się gospodarza. Piękna architektura budynków cierpi z powodu braku ich renowacji. One na gwałt potrzebują odnowienia, odświeżenia! Byłam w jednym z największych domów wypoczynkowych - w Gigancie. Ten budynek kiedyś był piękny - tak przynajmniej pokazują stare fotografie z czasów Księżnej Marianny Orańskiej -tamtejszej właścicielki tychże włości, ale to było w XIX w.! Obecnie budynek jest w posiadaniu prywatnego właściciela, który nie daje rady, by doprowadzić go do poziomu godnego tamtych czasów. W środku wieje komuną, kiedyś piękne balkony teraz są zmurszałe, drewno popękane, deski powyginane. Naprawdę żal tego obiektu i nie tylko tego, jest ich w Międzygórzu wiele, które wymagają natychmiastowego remontu.

Może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego na trasie Kłodzko - Bystrzyca Kłodzka -Międzygórze - Międzylesie -Jodłów (bo akurat te tereny objeżdżałam) tyle jest ruin przydrożnych? Czyżby wynikało to z tego, że są to tereny poniemieckie i byli właściciele mogą się o nie upomnieć ?

Teraz trochę o szlakach.
Byłam w swoim żywiole, bo tyle ich odchodziło od mojej bazy, że mogłam się nałazić do woli. Szlaki lajtowe, czasami aż za bardzo, chciałoby się podejść ostrzej, ale takich wytyczonych szlaków nie ma. Rozmawiałam na ten temat z leśniczym tamtejszych terenów, który powiedział, że tak ukształtowane szlaki to pozostałość po Niemcach. Moim skromnym zdaniem warto byłoby w niektórych miejscach dorobić dojścia w górę bardziej ostre, dla młodych, czy też co bardziej sprawnych turystów. Przez to ciągłe trawersowanie wydłuża się czas dojścia. Ma to też swoje zalety - można nasysić się pięknymi widokami w trakcie drogi, chociaż powiem szczerze, że takich punktów widokowych nie jest za dużo, bo szlaki przebiegają przeważnie przez las.
Szlaki pokonywałam zazwyczaj sama, ludzi jak na lekarstwo. Nie mogłam się temu nadziwić. Lato, wakacje, piękna pogoda, a turystów żadnych.
Czułam dziewiczość tych terenów, spokój i łagodność, chociaż na samym początku czułam lekki strach, potem jednak szybko przyzwyczaiłam się do samotnych wędrówek na szlaku i zdziwiłam się, jak kogoś zobaczyłam. Zazwyczaj to byli leśni robotnicy, albo zbieracze jagód i grzybów.
Tamtejsi leśni pracownicy doradzą, wesprą, uśmiechną się, porozmawiają, nie miałam z nimi żadnych problemów.
baniak, niestety nie szłam od Jodłowa na Śnieżnik, bo w razie takiej opcji miałam Ci dać znać. Na ten szczyt szłam od siebie czyli od Międzygórza czerwonym szlakiem, zresztą b. fajnym.
Raz, gdy weszłam do schroniska na hali śnieżnickiej, nie było nikogo oprócz dwójki chłopaków, którzy tam właśnie kwaterowali i jedli śniadanie. Kurcze, pomyślałam, gdzie ja jestem? Potem, jak wracałam ze Śnieżnika, zobaczyłam tłum ludzi koło schroniska.

Pokrótce wymienię szybko, gdzie byłam jeszcze, żeby nie przeciągać.
- Śnieżnik (oczarował mnie, moje pierwsze skojarzenie:wichrowe wzgórza. Bardzo tajemnicza góra bez jakiegoś zdecydowanego wzniesienia, tylko sztuczne usypisko kamieni. Połaziłam sobie po całym szczycie, żeby nacieszyć oczy pięknymi widokami. Mam pytanie: czy z tym słoniem po czeskiej stronie związana jest jakaś historia? Obok słonia są też jakieś ruiny.
- Czarna Góra ze swoją wieżą widokową (co za widok... Ile kamieniołomów w dole. Miałam ze sobą lornetkę i nieco szczegółów wyłapałam).
- Trójmorski Wierch (obecnie budują tam wieżę widokową ze środków unijnych). Też niesamowity szczyt. To dobrze, że stawiają tam wieżę.
- Mały Śnieżnik zaskoczył mnie kompletnie! To jest największe siedlisko jagód, jakie widziałam w swoim życiu. A sam szczyt - no cóż posiedziałam sobie na najwyższym kamieniu i podziwiałam widoki. Tam czułam się najlepiej, jak strażnicka Masywu, fajne uczucie...
Zwiedziłam Kłodzko, Międzylesie i Jodłów.
Każda miejscowość ma swój niepowtarzalny urok.
Międzylesie czyściutkie, spokojne miasteczko z pięknym, ale też nie wyremontowanym do końca pałacem. Mogłabym jeszcze wiele pisać o tym miastach,w których byłam, ale i tak już przesadziłam z tym pisaniem, choć zasługują na to z całą pewnością. Myślę, że przy okazji nie omieszkam dodać o nich coś od siebie.
Cieszę się, że byłam w Jodłowie i leśniczówce Ostoja, bo jest to miejsce astroamatorów, którzy chętnie jadą tam, by oglądać obiekty głębokiego, ciemnego nieba, pozbawionego sztucznego zaświetlenia. Chciałam to miejsce zobaczyć i zobaczyłam.
Urlop uważam za bardzo udany, a Masyw Śnieżnika za bardzo piękny kawałek Polski.
Pozdrawiam
Alicja