O przyczynach zamykania schronisk

Gdzie spać? Za ile? Co można polecić, a co raczej nie.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 04-11-2009 08:18

rafhak pisze:Żadne paragrafy nie pomogą, jeżeli nauczyciel lub przewodnik są bez wyobraźni. A takich możemy spotkać.
Oczywiście, że nie jestem zwolennikiem ograniczania swobody wędrowania absurdalnymi przepisami, tak jak nie uważam, że to one zabiły turystykę szkolną
Możesz sobie nie uważać, ale fakty temu całkowicie przeczą. W Czechach turystyka szkolna ma się dobrze. Pomyślałeś dlaczego? Ano dlatego, że tam nie jest zabijana absurdalnymi przepisami. A u nas? U nas zabija się ją od dawna.

Moja znajoma (znamy się poprzez działalność w PTTK) przed kilkoma laty miała przyjemność prowadzić w sezonie letnim wycieczkę klasową w Karkonoszach. Zapłaciła karę za złamanie regulaminu parkowego, który już wówczas (było to na długo przed głośnym wypadkiem zasypania lawiną w Tatrach licealistów z Tych) nakazywał chodzenie wycieczek wyłącznie pod opieką przewodnika lub upoważnionego pracownika parku.

Turystyka szkolna jest zabijana nie tylko w górach. Co tu się dziwić, skoro przypadki karania nauczycieli prowadzących wycieczki szkolne po Krakowie opisywano nawet w prasie. Podobny przypadek zdarzył się we Wrocławiu, tyle że szczegóły znam nie z prasy, a z bezpośredniej relacji osoby uczestniczącej w tym "zajściu". Otóż inna moja znajoma, która nawiasem mówiąc ma uprawnienia przodownika turystyki pieszej PTTK - była mieszkanka Wrocławia - zorganizowała kiedyś wycieczkę z uczniami swojej klasy aby pokazać im swoje miasto. Niestety została zatrzymana przez strażników miejskich w towarzystwie jakiegoś cywila, który zażądał od niej uprawnień przewodnika miejskiego na Wrocław. Cała historia, którą mi opowiedziała, zakończyła się przerwaniem wycieczki i wręczeniem jej mandatu. Ale nic dziwnego, że takie rzeczy się tam dzieją, skoro przykładowo na komercyjnej stronie internetowej Blanki Myszkowskiej - przewodnika PTTK z Wrocławia, można znaleźć takie oto pouczenie:
Ani strażnik ani policjant spostrzegając grupę nie wie, czy ta grupa na wrocławskim czy krakowskim Rynku jest wycieczką przedmiotową na "żywej " lekcji historii ze swoim własnym nauczycielem, czy komercyjną imprezą z biura turystycznego z "przewodnikiem-piratem". Jeśli legitymowana osoba, czyli np nauczyciel, nie ma legitymacji przewodnickiej ani identyfikatora, czyli nie ma uprawnień przewodnika turystycznego, Straż Miejska, Straż Parku lub Policja może dosłownie zastosować przepis Kodeksu Wykroczeń i ukarać np nauczyciela grzywną (500zł - Artykuł 1 §1 Kodeksu wykroczeń). W takim przypadku jedną pomocą może być oddanie sprawy do sądu i indywidualne rozpatrzenie sprawy przez sędziego, gdzie trzeba będzie udowodnić swoje racje (np. że nie wzięło się od uczniów dodatkowych pieniędzy za prowadzenie lekcji - uczniowie będą musieli zaświadczyć).
link => http://www.przewodnikdolnyslask.wroclaw ... zakres.htm
Ten cytat mówi chyba sam za siebie, nieprawdaż? Jeżeli takie praktyki, to nie jest zabijanie turystyki szkolnej, to w takim razie co to jest??? Możesz to wyjaśnić?
rafhak pisze:jednak wycieczki grup szkolnych w wyższe partie gór powinny być regulowane.
Sam sobie przeczysz, bo wcześniej napisałeś, że nie jesteś zwolennikiem ograniczania swobody wędrowania, że żadne paragrafy nie pomogą, jeżeli nauczyciel lub przewodnik są bez wyobraźni.
Obrazek

Awatar użytkownika
rafhak
obieżyświat
Posty: 543
Rejestracja: 01-01-2005 17:34
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: rafhak » 04-11-2009 21:35

Lechu, obsesyjnie wierzysz, że to tylko przepisy ograniczają turystykę szkolną. Nie wiem, jakie jest Twoje doświadczenie w organizacji wycieczek szkolnych (w swoich wypowiedziach podajesz przykłady tylko innych osób), ale pojęcie masz chyba mizerne. Bo albo nie znasz dobrze problemu, albo spłycasz go tylko do krytyki przepisów. A wierz mi, przyczyn jest aż nadto. Zresztą były wielokrotnie poruszane na forum.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga